Według Vernona Vinge – tak! Uznany na świecie specjalista, przewiduje, że wciąż rozwijana sztuczna inteligencja zacznie przewyższać możliwości umysłu człowieka już po 2020 roku.
Coraz bardziej prawdopodobna wydaje się, jak twierdzi, wizja, w której stworzymy coś, bądź też staniemy się czymś, co przewyższy obecne ludzkie możliwości intelektualne i twórcze. Skutki uboczne takiego stanu rzeczy, jak technologiczna osobliwość, pozostają dla nas na razie niewyobrażalne. Technologiczna osobliwość stanowić będzie punkt zwrotny w przyszłym rozwoju cywilizacji. Moment, w którym postęp techniczny wykracza poza możliwość zrozumienia przez dzisiejszego człowieka postrzegany jest przez niektórych za koniec naszej współczesnej kultury. Został on już przedstawiony w różny sposób od końca wszelkiego życia po początek utopii. Kiedy definicji Osobliwości jest tak wiele jak ludzkich fantazji na temat przyszłości, z oczywistych względów, większość zgodnie stwierdza, iż sztuczna inteligencja będzie punktem zwrotnym. Gdy tylko AI stanie się choćby niewiele mądrzejsza od nas, zacznie się uczyć coraz szybciej, a my po prostu nigdy nie będziemy w stanie dotrzymać tego tempa, stając się tym samym całkowicie gorszym od maszyny w znaczeniu ewolucyjnym.
Nie można zaprzeczyć, iż technologia rozwija się w nieprawdopodobnym tempie. W przeciągu ostatnich 50 lat dokonaliśmy więcej przełomowych odkryć niż przez cały wcześniejszy okres ludzkości razem wzięty. Problem stanowi upór z jakim niektórzy wyobrażają sobie technologiczną osobliwość jako koniec dla wszystkich cywilizacji jak i koniec wszystkich problemów, zapominając o tak istotnym czynniku jak ludzka głupota. Dokonaliśmy wspaniałych wynalazków a używamy ich do idiotycznych celów. Oczywiście istnieją także sensowne zastosowania każdej technologii, lecz teoria, że stworzenie sztucznego umysłu rozwiąże problem naszej głupoty jest błędem.
Niezależnie od tego jak sobie ją wyobrażamy, technologiczna osobliwość i tak stanie się kiedyś rzeczywistością. Na świecie cały czas toczą się międzynarodowe dyskusje na temat negatywnych skutków postępu, lecz nikt nie śmie zatrzymać rozwoju nauki.
No właśnie ale czy sztuczna inteligencja oznacza samodzielne myślenie takiego tworu z nią wbudowaną ? Bo jeżeli tak to jest bez sensu, bo taka sztucznie myśląca osobowość może też mieć narowy zwykłej inteligencji opartej na galaretoputerze biologicznym i może np. powiedzieć pocałujcie mnie w wylot wentylacji od dziś nie będę wam pomagał albo może wpaść w samouwielbienie ? Szczególnie, że np realizacje myślenia na sieciach neuronowych (jakkolwiek technicznie zrealizowanych ) jest kłopotliwe do nadzorowania, bo wagi sieci się rozkładają różnie zależnie od zbiorów uczących, dodatkowo nie wiadomo jak nauczona sieć doszła do danego wyniki dla danego sygnału wejściowego i czy odpowiedź nie był a gdzieś pośrednio oparta o fałszywe przesłanki. Może dojść do takiej sytuacji jak w opowiadaniu "Sezam", Stanisława Lema, gdzie młody naukowiec koniecznie chciał wynaleźć środek na raka i używał do tego maszyny matematycznej, tytułowego Sezama (Sezam to Stacjonarny Elektronowy Zespół Automatów Matematycznych). Ciągle coś wychodziło nie tak, mówiono mu, że nie wyciągnie z maszyny więcej niż włożył ale on był uparty, dokładał co raz to nowe warunki, parametry, dane o nowotworach. W końcu dopiął swego, Sezam podał mu przepis na lek na raka, podał metodę syntezy, przygotowano związek, podano go myszom, ale młody naukowiec gdzieś musiał wyjechać i jak wrócił to znalazł klatki z myszami wypełnione dokładnie żywym mięsem ... okazało się, że maszyna wyleczyła raka ... rakiem, stworzyła po prostu najdoskonalszy środek rakotwórczy ...
Tak może być też z tą całą AI, że nie będziemy wiedzieli co jest w środku i czy w procesie przetwarzania problemu nie powstanie błąd.
Inne ciekawsze rozwiązanie było opisane w trylogii kosmicznej Krzysztofa Borunia i Andrzeja Trepki "Zagubiona przyszłość", "Proxima", "Kosmiczni bracia". Kosmici (nazwani od nazwy planety w układzie Proximy, Urpianami) wspomagali swoje myślenie i zdolności analityczne tak zwanymi dublomózgami, było to urządzenie analityczne, łączące się z mózgiem Urpianina i wzmacniające wielokrotnie wydolność myślową osobnika. Dodatkowo dublomózg mógł się łączyć dodatkowo z Pamięcią Wieczystą, zespołem urządzeń pamięciowych zawierających całą zgromadzoną wiedzę całej rasy.
Dzięki tym urządzeniom Urpianie mogli bardzo efektywnie rozwiązywać wszelkie problemy (także wspomagając się na wzajem). I wszystko by było cudownie gdyby nie to, że ten wirtualny system spowodował zanik uczuć, emocji. Wszystko było tylko matematycznym opisem problemu a np. dzieci były niejako hodowane ... bez kontaktu z rodzicami za to od małego przystosowywane do pracy z dublomózgami i Pamięcią Wieczystą ... mu już początki tego mamy ... wirtualne kontakty przez komunikatory, e-maile, czaty ... przedkładane nad kontakty rzeczywiste czy nawet kontakt z rodziną ...
Czy ta cała, co raz doskonalsza, komputeryzacja jest nam potrzebna ? Czy w pogoni za nowinkami nie stracimy czegoś tak ważnego jak człowieczeństwo ?
Już w tej chwili mamy zjawisko, że mimo dostępu do, ułomnej jeszcze, "Pamięci Wieczystej" jaką jest Internet, nie staliśmy się wcale lepsi.
Toniemy w potokach w większości bezsensownej informacji jak ten zbójca Gębon łaknący informacji wszelkiej, w jednym z opowiadań Lema, obdarowany przez zacnych konstruktorów, Demonem Termodynamicznym Drugiego Rodzaju i czytamy jak on informacje z gatunku: (...), jakie są wymiary dziurki tylnej małego ptaszka zwanego kurkucielem (...) i dlaczego pchły smoczkotyłkie mchu jeść nie chcą”, czy też o problemach jakiegoś cierpiącego chyba na koprolalię rapera, który podjudził ludzi do pobicia 15 letniego chłopaka, ewentualnie czytamy jak się ludzie okładają na forach słowami, których w życiu codziennym by nie powiedzieli, chociażby z lęku, że mogą za coś takiego dostać w coś co oni nazywają twarzą a ich obrażeni rozmówcy mordą ...
Ta cała technika wyzwoliła w nas ukryte bestie obrane z ogłady, wychowania, wiedzy a nawet ortografii. Najlepsze produkty myśli ludzkiej zamiast być wykorzystane ku jej ulepszaniu są używane do celów jeszcze niższych niż przyziemne ... zachowujemy się jak Neandertalczyk używający fragmentów superakceleratora do rozbijania głów drugiemu podobnemu sobie ...
Czy my dorośliśmy mentalnie do tej całej technologii ? A teraz jeszcze ta sztuczna inteligencja, która da nowe możliwości ... niszczenia się na wzajem (bo na pewno ta AI będzie wykorzystana do produkcji jeszcze lepszych i sprawniejszych maszyn bojowych ... nowoczesnych zabawek dla różnych mentalnych troglodytów, którzy na rozkaz spalą pół świata, nie pytając nawet o co chodzi, a czy na pewno, a może jednak nie .... pesymistycznie patrzę na ten świat ... NIEDOROŚLIŚMY
PS Ciekawym przykładem "AI" jest nasz moduł sprawdzania pisowni, który zaznaczył:
Quote:
Krzysztofa Borunia i Andrzeja Trepki
co to są owe Trepki, które rozpoznał system jako poprawne słowo, a nie rozpoznał Andrzeja ani Krzysztofa ? :)
Ja z kolei wątpię żeby AI kiedykolwiek przewyższyła możliwości ludzkiego mózgu.
To, że wielu ludzi używa tego wspaniałego organu rzadko, a niektórzy nawet w ogóle, jest już osobnym tematem do dyskusji... :idea:
np. dzieci były niejako hodowane ... bez kontaktu z rodzicami za to od małego przystosowywane do pracy z dublomózgami i Pamięcią Wieczystą ... mu już początki tego mamy ... wirtualne kontakty przez komunikatory, e-maile, czaty ... przedkładane nad kontakty rzeczywiste czy nawet kontakt z rodziną ...
w/d mnie to daleko idąca nadinterpretacja.
Paweł Es. wrote:
Ta cała technika wyzwoliła w nas ukryte bestie obrane z ogłady, wychowania, wiedzy a nawet ortografii. Najlepsze produkty myśli ludzkiej zamiast być wykorzystane ku jej ulepszaniu są używane do celów jeszcze niższych niż przyziemne ... zachowujemy się jak Neandertalczyk używający fragmentów superakceleratora do rozbijania głów drugiemu podobnemu sobie ...
Czy my dorośliśmy mentalnie (...) ... NIEDOROŚLIŚMY
A to nic innego jak zbytnie uogólnianie i generalizowanie problemu.
Kolego zejdź na ziemię , bajki o skynecie trzymającym ludzkość za jajka to tylko w tv:D
Problem to polega na tym, że jakoś niewygodnie nam zauważać, że każda nowy pomysł jest wstępnie obwąchiwany pod kątem możliwości wykorzystania go do rozbicia głowy sąsiadowi. Zachowujemy się jak ludzik pierwotny co dostał do ręki supernowoczesną rakietę międzyplanetarną sterowaną superkomputerem ale jego wyobraźnia nie sięga dalej niż rozpatrywanie problemu, za którą płetwę chwycić tę rakietę by była poręczna w "rozmowach" z sąsiadem z jaskini obok.
satserv wrote:
A to nic innego jak zbytnie uogólnianie i generalizowanie problemu.
Kolego zejdź na ziemię , bajki o skynecie trzymającym ludzkość za jajka to tylko w tv:D
Nie musi trzymać ludzkości za słabiznę, wystarczy, że jakiś kretyn wmontuje to coś do sterowania wyrzutniami rakiet, bo przecieź inny troglodyta mundurowy wymysli, że my musimy być szybsi w odpowiedzi niż przeciwnik ... bardziej niż formy skynetu to się boję czegoś takiego co pokazano w "Grach wojennych, takiego War Operation Plan Response
Tyle, że urządzenie może nie być tak inteligentne i tak się uczyć jak jego pierwowzór fimowy :(
Jak na razie to ludzkość nie panuje nad rozwiązaniami ze znanym algorytmem działania (patrz znany system operacyjny) a co dopiero mówić o systemach w których sposób dochodzenia do rozwiązania nie jest znany w szczegółach ...
A co do czegoś podobnego do Skynetu, to też bym nie był taki bez wyobraźni, bo co raz większa część naszego życia zależy od danych w komputerach, od urządzeń sterowanych komputerowo, od danych przychodzących z sieci komputerowej. Już teraz można przez sieć narobić szkód, a co dopiero wtedy gdy jakiś nowator wymyśli, że drzwi twojej lodówki mają się otwierać tylko zgodnie z zaleceniami twojego lekarza lub systemu ekspertowego udającego lekarza, a jakaś wysoka komisja wyda obowiązujące zalecenie, że posiadanie takiej lodówki jest obowiązkowe a nie dobrowolne.
Spójrz szerzej, już teraz urzędnicy ograniczyli ci możliwość zakupu takiego źródła światła jakie ci jest wygodne, a masz kupić takie, które im i producentom jest wygodne. Twoje dane biometryczne są zbierane pod pozorem twojego bezpieczeństwa, notują twój odcisk palca, traktując cię na równi z przestępcą, który i tak znajdzie sposób obejścia tej całej biometrii. Jeszcze trochę i będziemy się dowiadywali, że wykradziono bazę danych zawierającą codzienną analizę stolca każdego obywatela i trwają pertraktacje ze złodziejami, by nie ujawniali tych wyników np. ubezpieczycielom, bo to może stać się podstawą do odmówienia ubezpieczenia ... to wszystko już się dzieje w mniejszym lub większym stopniu ... a jeszcze się dorzuci do tego sztuczną inteligencję, ze sztucznymi poglądami, sztucznym sposobem wnioskowania itd
To, że teraz czegoś nie ma i, że coś wydaje się bezsensowne, że nikt tego nie zrobi, bo opory moralne, bo to bez sensu, bo to antyludzkie, bo niebezpieczne, nie oznacza, że jutro ktoś tego nie zrobi. Historia jest pełna bezsensownych ludzkich działań, często robionych w dobrej wierze, w dobrych intencjach, a potem "Ups, tego nie przewidzieliśmy, szkoda tych 5000 osób zabitych przez drzwi od windy sterowane wadliwą sztuczną inteliggencją. Już pracujemy nad łatką" ... I nie ma takiego szaleństwa jakiego by ludzie nie popełnili używając co raz to nowszych środków dp zabijania ...
Nie jestem za zatrzymywaniem postępu ale z postępem idącym w parze z rozsądkiem i analizą ewentualnych skutków jego wprowadzania nim te skutki nam do gardła skoczą ...
Lepiej by do tej "sztucznej inteligencji" sterowania nogami nie dodano kolejnej "sztucznej inteligencji" sterującej karabinem maszynowym domontowanym do tego czworonoga i wybierającej samodzielnie cel ataku ... :|
Zawiewa zimnym pesymizmem podczas czytania Twojej lektury. Tak jak napisałeś nie powstrzymasz tego. Ale ja chciałbym zwrócić Twoja uwagę na rzeczy, których nie dostrzegasz (albo nie chcesz). Mam na myśli wszystkie pozytywne aspekty postępu technologicznego. Takie jak np. rozwój medycyny, wygodę życia, możliwość rozwijania swoich zainteresowań, możliwość eksploracji praktycznie całego świata w ciągu paru chwil (i nie mam tu na myśli siedzenia przed ekranem tv), że nie wspomnę o tym, że pół wieku temu nie moglibyśmy tak swobodnie wymieniać swoich poglądów (które jakby nie patrzeć też stanowią podstawę rozwoju). Zawsze lepszy progres niż recesja tylko oczywiście nie za cenę robienia komuś przykrości.
Żeby nie było tak różowo - strach pomyśleć co by to było, gdyby wynaleziono lek na wieczne życie :) Na szczęście to tylko gdybanie:)
Pzdr!
SatServ.