Re: Katastrofa prezydenckiego samolotu TU-154 w Smoleńsku +
Spieram się z Wami, ale nie uważam za idiotów. Doceniam umiejętność liczenia i doświadczenia lotnicze. Tym bardziej wkurza mnie kiedy słyszę:
zwykły obywatel nie ma wystarczającej wiedzy, by zrozumieć stenogram i wyciągnąć odpowiednie wnioskiMiller - utajniając polskie stenogramy z tutki
Dlaczego każdy polityk - niby demokrata, traktuje resztę społeczeństwa jak bandę niepełnosprawnych umysłowo?
Czy uważa, że np ujawnienie zapisu z wysokościomierzy rad. i bar. umożliwiające ich porównanie ze stenogramem spowodowało by masowy udar mózgu?
Myślcie koledzy i domagajcie się prawdy bo "elity" (naprawdę niezależnie od opcji politycznej) zaczynają nas traktować jak stado idiotów.
Re: Katastrofa prezydenckiego samolotu TU-154 w Smoleńsku +
cranky wrote:
Tym bardziej wkurza mnie kiedy słyszę:
zwykły obywatel nie ma wystarczającej wiedzy, by zrozumieć stenogram i wyciągnąć odpowiednie wnioskiMiller - utajniając polskie stenogramy z tutki
Niepotrzebnie się wkurzasz, bo Świata ani ludzi nie naprawisz !
Miller ma rację - co najmniej 90% społeczeństwa nie ma wystarczającej wiedzy, by zrozumieć stenogram i wyciągnąć samodzielnie jakiekolwiek wnioski !
(jeśli nie wierzysz - wpisz sobie w wyszukiwarkę "stenogramy sfałszowane" i poczytaj którąś z setek stron jakie Ci się pokażą).
Połowa ludzi nie rozumie poprawnie zwykłego tekstu pisanego i jak tu od nich tego oczekiwać, skoro Szef słynnego Zespołu Ekspertów do zbadania katastrofy smoleńskiej - nie rozumie prostego zdania zapisanego po polsku, (przykład tej decyzji "nr 40" szefa MON).
Zresztą ten prawnik Rogalski też ani me ani be, (jak to prawnik). :D
cranky wrote:
uważa, że np ujawnienie zapisu z wysokościomierzy rad. i bar. umożliwiające ich porównanie ze stenogramem spowodowało by masowy udar mózgu?
Z tego, (oryginalnego) zapisu 99,99 % zwykłych ludzi - nic by nie zrozumiała, a po jego przekonwertowaniu na język zrozumiały dla laika - 90 % od ręki ogłosiła by że właśnie sfałszowano te zapisy i jest to wielki, zbrodniczy spisek - najpewniej Putina z Tuskiem. Ludzie już tak mają i w sprawie katastrofy smoleńskiej ZAWSZE będzie pewien odsetek ludzi którzy przysięgną na prezydencki krzyż - że to wielka zbrodnia Ruskich. Popatrz - 41 lat temu ludzie wylądowali na Księżycu, wiele razy - a do dzisiaj miliony ludzi przysięgną na wszelkie świętości, że to był jeden wielki spisek. GŁUPOTA JEST WIECZNA ! :cry:
Re: Katastrofa prezydenckiego samolotu TU-154 w Smoleńsku +
Popatrzyłem jeszcze na dane Amielina o wysokości ściętych drzew. Pierwsze zostało ścięte na wysokości 11m
(przedtem podawał 8-9 na podstawie długości cienia, ale ktoś zmierzył taśmą i było 11) w odległości 1120m
od progu pasa; potem grupa na wysokości 3m, 950m przed progiem pasa - ale tam teren był wyższy o 7m -
więc samolot przez 2 sekundy opadł o 1m, czyli opadał około 1m/s przy bliższej radiolatarni.
Jeśli przed początkiem manewru odchodzenia opadał 7m/s, to potrzebował prawie 10 sekund, aby szybkość
opadania zmalała do 1m/s - wychodzi, że odchodzenie zaczęli o 10:40:48, ale to nie pasuje do słów 2-go
pilota "w normie" wypowiedzianych ponad sekundę później. Wygląda na to, że albo samolot uzyskał nieco
lepsze przyśpieszenie w górę, niż podaje podręcznik, albo już nieco wolniej opadał - może tylko 6 m/s?
Natomiast mam wrażenie, że nie jest możliwe, by odchodzenie zaczęto dopiero w chwili, gdy wyłącza się
kanał autopilota; nie można wykluczyć (a może się da, na podstawie informacji o możliwościach autopilota),
że to autopilot zaczął przechodzić do lotu poziomego po osiągnięciu zadanej wysokości i prawie to zrobił -
a wtedy pilot połapał się (bo zobaczył drzewo), że są za nisko, i pociągnął za wolant wyłączając autopilota.
http://www.elektroda.pl/rtvforum/viewtopic.php?p=8272509#8272509 - jakieś moje wcześniejsze obliczenia,
poniżej dane z podręcznika o parametrach Tu-154M - obniżenie przy przejściu ze schodzenia na wznoszenie,
ja wcześniej zakładałem, że Tu-154M jest w stanie uzyskać dużo większe przyśpieszenie w górę.
Co do dokładności wysokościomierza: jak się podaje ciśnienie w milibarach, to błąd o 1 milibar przesuwa
całą skalę o 8m, jak w mmHg, to błąd o 1 przesuwa o 11m - na mniejszy błąd nie ma co liczyć, taki może
da się uzyskać przy starannym wycechowaniu wysokościomierzy, potem starannym odczycie i nastawianiu.
Znając ukształtowanie terenu, wiedząc o lesie, i dodając jakiś mały margines bezpieczeństwa można by
liczyć na bezpieczne zejście do 70m, może nawet 60m nad poziomem lotniska według barometrycznego.
Niżej tylko po sprawdzeniu radarowym z uwględnieniem rzeźby terenu - upewnieniu się, że przelatujemy
nad tą górką, czy dołkiem, co jest na mapie i ma oznakowaną wysokość - a i to niewiele niżej można
zejść, bo przecież jest pagórek z lasem, i nie wiadomo, jaką największą wysokość mają drzewa...
Czy autopilot czasem nie korzysta z wariometru barometrycznego? Używanie wskazań wysokościomierza
radarowego z ustawieniem autopilota na lot poziomy powodowałoby lot torem o kształcie terenu.
Automat nie ma widzieć ziemi: mógłby być nastawiony na przejście do lotu poziomego po osiągnięciu
określonej wysokości - tylko kwestia, według jakiego wysokościomierza, barometrycznego czy radarowego.
Standardowe podejście do lądowania w takich warunkach powinno wyglądać tak, że samolot schodzi w dół
do wysokości decyzji, po drodze (jeszcze schodząc) nad "dalszą" sprawdza wysokość, żeby porównać
wskazania wysokościomierzy, i przechodzi do lotu poziomego; jak zobaczy lotnisko, to wykonuje lądowanie
z widocznością, jak nie zobaczy do MAP (missed approach point - punkt nieudanego podejścia), to odchodzi.
Niewykluczone, że tak próbowali zrobić, tylko albo przyjęli za niską wysokość decyzji, albo pomylili się
przy ocenie wysokości, albo przegapili, że do niej dochodzą, albo źle ocenili ile zejdą z rozpędu...
Właściwie to rozsądne byłoby przyjęcie zasady: jeśli samolot schodzi poniżej nominalnej wysokości
decyzji według wskazań któregokolwiek wysokościomierza, a dowódca nie oznajmia decyzji, i takie
schodzenie nie zostało przedstawione jako zaplanowane podczas odprawy przed podejściem, to
każdy członek załogi - choćby stewardessa - ma obowiązek wcisnąć przycisk "odejście na automacie",
i ten, kto to zrobi pierwszy, ma dostać nagrodę za uratowanie samolotu przed grożącą katastrofą.
Na wysokości decyzji powinien to zrobić pilot monitorujący lądowanie - jeśli on zapomni, jeśli akurat
patrzy na inny wysokościomierz (radarowy, a byli nad dolinką) - to każdy inny ma szansę na nagrodę.
Jeśli któryś wysokościomierz źle wskazuje - dowódca ma o tym wiedzieć i uprzedzić na odprawie.
Reakcja słowna 2-go pilota mogła być skutkiem tego, że on liczył, że zdążą odejść, a nie zdążyli.
Z etosem to jest taka sprawa, że pilot wojskowy lecąc z pasażerami ma podwójny - już o tym pisałem.
Co do wiedzy potrzebnej do oceny "stenogramu" - oczywiście, każdy (może o inteligencji nie mniejszej
od przeciętnej) może go zrozumieć, jak włoży w to odpowiednio dużo pracy - myślę, że parę miesięcy.
Parametry lotu z "czarnej skrzynki" są pewnie trudniejsze do czytania, niż rozmowy - seria liczb, i żeby
coś z tego zrozumieć, trzeba wiedzieć, co która oznacza, jak się skaluje - np. jaki zakres liczb może być
używany do podania położenia steru wysokości, i jaka wartość jak szybko powinna zmieniać nachylenie
samolotu w górę, czy w dół, jak to zależy od szybkości lotu... znacznie prościej np. z wysokościomierzem.
Na pewno do tego potrzeba dużo objaśnień - bez nich i ze "stenogramu" ja bym nie zrozumiał choćby
takiego określenia "wykonujcie trzeci, radialna 19" (a i z objaśnieniami niezupełnie zrozumiałem, dopóki
nie zobaczyłem "karty lotniska" z zaznaczonymi numerami zakrętów na kręgu nadlotniskowym).
Re: Katastrofa prezydenckiego samolotu TU-154 w Smoleńsku +
_jta_ wrote:
...
Co to za prędkości obok barometrycznego? Czy to 285km/h to może maksymalna bez chowania podwozia?
Ścięta brzoza to już była na odchodzeniu (choć może jeszcze wciąż opadali - ale już ciągnęli w górę), więc
niewiele powie o tym, z jaką szybkością opadali, zanim spróbowali odejść.
ta mała skala i gałka pod tarczą to ciśnienie odniesienia, np. na lotnisku.
a co do innych drzew niż brzoza na której urwali skrzydło , to według wielu innych rosyjskich stron to mity, bo nie znaleźli koło ich żadnych świeżych gałęzi, czy pączków liści - były ścięte dużo wcześniej.
Re: Katastrofa prezydenckiego samolotu TU-154 w Smoleńsku +
ESKIMOSIK wrote:
Z tego, (oryginalnego) zapisu 99,99 % zwykłych ludzi - nic by nie zrozumiała, a po jego przekonwertowaniu na język zrozumiały dla laika - 90 % od ręki ogłosiła by że właśnie sfałszowano te zapisy i jest to wielki, zbrodniczy spisek - najpewniej Putina z Tuskiem.
Tak, najlepszą metodą jest trzymanie ludzi z daleka od wiedzy. Pewnie należałoby im odebrać prawa wyborcze, a przydzielić je tylko jedynie słusznym obywatelom.
Re: Katastrofa prezydenckiego samolotu TU-154 w Smoleńsku +
Jak wygląda nastawianie ciśnienia odniesienia - nie chodzi mi o to, że tą gałką z lewej na dole, a o rezultat na wskaźniku:
przestawia się wskazówkę pokazującą "poziom lotniska", obraca skalę, czy dodaje przesunięcie do położenia wskazówki?
Przejęzyczyłem się z tym pytaniem o prędkości: chodziło mi o tabliczkę z prawej strony środkowego zdjęcia - o, tego:
- z prawej strony obrazka, w dolnej połowie jest tabliczka (niestety niekompletna) z napisami V_A=... V_LO=285 km/h...
Z tym udostępnieniem danych parametrów lotu to rzeczywiście jest problem, jak to zrobić, żeby było zrozumiałe dla
przeciętnego człowieka - może obok danych umieścić animację pokazującą lot zgodny z tymi danymi, w tym ruchy
sterów, zmiany mocy silnika; oraz opis, jak się przekłada te dane na elementy tej animacji? Tylko że to kupa roboty...
Przydałaby mi się jakaś wiedza o tym, co "umie" autopilot - czym pilot może wpływać na trajektorię samolotu tak, by
nie wyłączać tym autopilota (jak włączył te kanały, które były włączone przy podejściu do lądowania w Smoleńsku),
jak autopilot uwzględnia zależności między parametrami lotu - np. jak samolot pochyla się "do przodu", żeby szybciej
schodzić w dół, to czy automatycznie i z odpowiednim wyprzedzeniem redukuje ciąg silników, czy nie?
Chodzi mi o to, żeby móc określić, jak ustawienie zniżania lotu mogło wpłynąć na trajektorię samolotu - czy mogło
spowodować jakąś niestabilność, którą autopilot stopniowo wygaszał, czy też zrobiło płynne schodzenie po ścieżce?
---
I jeszcze coś - wyobraźmy sobie taką sytuację: ktoś nas zaprosił na swój teren, pojechaliśmy naszą nową limuzyną;
po drodze jest most, już wcześniej były znaki informujące o tym, jaki most; przed samym mostem, podobnie jak było
na wcześniejszym znaku przy rozwidleniu dróg, znak "most, nośność 0.3T"; nasza limuzyna waży prawie 2T, mimo to
wjeżdżamy na most; system ostrzegawczy w limuzynie alarmuje, że most pod kołami trzeszczy - nic, jedziemy dalej;
most się załamuje, wpadamy do rzeki, wychodzimy z rozbitej limuzyny i mamy pretensje do gospodarza, że u niego
był taki most, który się załamał pod naszą limuzyną, że nie zbudował lepszego - ano był lepszy, ale nieco dalej...
Wypadki lotnicze (w tym z ofiarami śmiertelnymi, samolotów rządowych) mają mieć miejsce wyłącznie na terenach krajów cywilizowanych albowiem inne kraje nie zapewniają właściwego zabezpieczenia szczątków samolotu jak i właściwej kultury postępowania doczesnymi szczątkami ofiar.
W przypadku wypadku na terenie innego kraju, wypadek należy powtórzyć (z zachowaniem wszelkich szczegółów, dla ułatwienia prowadzenia dochodzenia) na terenie kraju cywilizowanego ze względów wcześniej wymienionych.[/b]
myślę, że to usatysfakcjonuje wszelkich malkontentów ... ;)
===============================================
Autopilot może:
- stabilizować prędkość postępową samolotu (automat ciągu)
- stabilizować pochylenie samolotu
- stabilizować wysokość lotu
- stabilizować prędkości wg współczynnika Macha (loty na dużych wysokościach)
Zastanawiam się jak stare są dane w karcie podejścia:
To jest karta aktualizowana w 2006 roku (strona z kręgiem):
A tu jest ta sama karta z roku 2005 (czegoż, to nie można znaleźć na forach)
Tu jest dodatkowo kierunek lądowania 08
I czytelniejsza wersja schematu lotniska
Zastanawiam się czy to oznakowanie podejścia (obu kierunków) narysowane na karcie miało kiedykolwiek odwzorowanie w terenie ????
Na karcie jest podany kierunek magnetyczny 261° i kierunek geograficzny pasa
(opisany na drugiej stronie jako IPU 86° 46' / 266° 46' - praktycznie idealnie zgadza się z kierunkiem podawanym przez Google Earth)
na pierwszej stronie jest podana deklinacja magnetyczna wynosząca 6°, obecna deklinacja magnetyczna dla lotniska w Smoleńsku wynosi 8° 19' E. (na dzień 10 kwietnia 2010), stąd kierune 259° przyjęty do lądowania.
można cofnąć się w czasie ... i otrzymujemy, że deklinacja 6°, dla tych współrzędnych, to gdzieś rok 1976 ... ;)
Zastanawiają mnie jednak położenia różnych punktów w terenie ... pomiary programem GE, podają poprawnie wymiary pasa (2500mx49m) i jego kierunek geograficzny. Jednak po wprowadzeniu współrzędnych stacji wychodzi, że:
- początek pasa (54° 49' 30" N / 32°02'48" E) na rysunku zaznaczony dokładnie na początku pasa (płyty betonowe), wg GE leży 172m przed początkiem betonu i jakieś 30m w lewo od osi. (Jako oś przyjąłem linię od środka pasa do współrzędnych punktu wejścia na ścieżkę)
- bliższa stacja naprowadzania (54° 49' 36" N / 32° 03' 48" E) znajduje się 1248m do pierwszych płyt betonowych płyt pasa i 100m w prawo od osi)
- dalsza stacja naprowadzania (54° 49' 42" N / 32° 08' 30" E) znajduje się 6280m od pierwszych płyt betonowych i ok. 30m w prawo (od osi)
- punkt wejścia na ścieżkę (54° 49' 48" N / 32° 12' 30" E) znajduje się 10560m od betonu.
Odległości punktów.
ASKIL (dawniej BAEVO) MPR118 => 70.3 km
MPR118 - MPR205 (oznaczony jako 3) => 22.4 km
MPR205 - MPR214 => 2.4 km
MPR214 - MPR225 => 3.1 km
MPR225 - MPR244 (oznaczony jako 4) => 4.85 km
MPR244 - TWG => 7,8km (TWG punkt wejścia na ścieżkę)
MPR244 - MPR264 => 5 km
MPR264 - TWG => 4.4km
można z tego przeliczyć prędkości odcinkowe
Zastanawiają mnie różnice wysokości. Wg karty próg pasa jest na wysokości 260m a wg GE jest na 254m. Koniec pasa wg karty jest na 249m a wg GE na 237m. Zapada się to lotnisko czy to jakaś różnica metodologii pomiarów ?
Co do prędkości w poszczególnych fazach lotu, to literatura (1997 rok) podaje
Przy dowolnej trajektorii podejścia do lądowania, prędkość samolotu powinna być zmniejszana do prędkości przyrządowej zniżania:
- 575 km/h do wysokości 3000m
- 500 km/h do wysokości poziomu przejścia (Smoleńsk -> 1500m)
- 450 km/h do wysokości kręgu (500m w Smoleńsku)
- nie mniej niż 370 km/h na wysokości kręgu
- do 270-260km/h w momencie wejścia na ścieżkę schodzenia.
pytanie dlaczego oni lecieli 280 km/h praktycznie na całym podejściu ????
Na wysokości kręgu przy prędkości 400 km/h samolot wyrównuje pochylenie samolotu. Ustawiany jest stabilizator na odpowiedni zakres.
Utrzymując prędkość nie mniejszą niż 370km/h wykonuje się trzeci zwrot z nachyleniem nie większym niż 30°. Podobnie wykonywany jest czwarrty zwrot.
W odległoście nie mniejszej niż 6km od punktu wejścia na ścieżkę schodzenia i przy prędkości nie mniejszej niż 370km/h (ale mniejszej niż 400km/h) wypuszcza się podwozie.
Przy prędkości nie większej niż 360 km/h wysuwa się klapy na 28° z jednoczesnym ustawieniem slotów (skrzel) na 22 ° i ustawieniem stabilizatorów na położenie zależne od położenia środka ciężkości samolotu.
Utrzymujemy prędkość 280-300 km/h. Po wejściu na ścieżkę ustawiamy klapy na 45° i ustawiamy prędkość podchodzenia do lądowania:
i tu znów się nasuwa pytanie, czy ten samolot był przeciążony (ponad 80 ton) czy jakieś inne względy spowodowały ustawienie prędkości 280 km/h przy klapach w pozycji 36° ???
Przy locie na ścieżce ustalona jest prędkość 1.3* prędkość przeciągnięcia.
Utrzymuje się ją do momentu wyrównywania samolotu, przez dobór obrotów wirników silników w zakresie +/-5%. Przy zmniejszeniu reżimu pracy silników o 10 % prędkość samolotu szybko spada i rośnie prędkość pionowa.
Jeżeli do wysokości 100m nie została ustawiona konfiguracja do lądowania, to lądowanie jest zabronione.
Prędkość pionowa wynika z prędkości samolotu i nachylenia ścieżki.
Vy=Vx*sin φ
Prędkość Vx (a z tym Vy) rośnie przy:
- wzroście temperatury
- spadku ciśnienia
Prędkość pionowa rośnie przy wzroście kąta nachylenia ścieżki.
Optymalna wysokość wyrównywania to 4 do 6m. W momencie dotknięcia kołami pasa, samolot nie powinien być przesunięty względem osi pasa więcej niż o 1/4 jego szerokości i samolot powinien poruszać się równolegle do osi pasa.
Przy podchodzeniu po ścieżce niestandardowej (nachylenie > 3° i prędkością pionową większą od 4 m/s) na wysokości 20 do 15 m należy zmniejszyć prędkość pionową do 3-4 m/s, utrzymując prędkość podchodzenia.
Przy prawidłowym pilotowaniu przyziemienie ma miejsce 300-600m od progu pasa, przy prędkości o 5-10 km/h mniejszej od prędkości podejścia do lądowania (patrz tablica) i prędkości pionowej 0.5 do 1m/s
Re: Katastrofa prezydenckiego samolotu TU-154 w Smoleńsku +
Różnica poziomu pasa według karty lotniska i GE może wynikac z tego, że GE jako wysokość bierze nie tylko wysokość punktu,
ale i jego okolicy - np. uśrednia z hektara powierzchni naokoło - a pas może być na nasypie, nieco ponad otaczającym terenem.
Mam wrażenie, że oni weszli w ścieżkę z prędkością znacznie większą, niż 270 km/h, i na ścieżce wytracali nadmiar prędkości.
Jeśli prędkość przeciągnięcia miałaby być 235 km/h, to 1.3 razy więcej daje 305.5 - to w końcu z jaką ma schodzić na ścieżce?
Jak klapy wpływają na siłę nośną? Mam wrażenie, że ją znacznie zwiększają - że wysunięcie klap podniesie samolot w górę.
A może zwiększanie wysunięcia klap nie zwiększa siły nośnej, bo następuje oderwanie przepływu od wysuniętych klap?
Czy dobieg 2500m liczy się od przyziemienia, czy od progu pasa (podręcznikowo 300-600m przed przyziemieniem)?
Re: Katastrofa prezydenckiego samolotu TU-154 w Smoleńsku +
ESKIMOSIK wrote:
(jeśli nie wierzysz - wpisz sobie w wyszukiwarkę "stenogramy sfałszowane" i poczytaj którąś z setek stron jakie Ci się pokażą).
He, he. Dopiero co próbowaliśmy z _jta_ wypowiedzieć dwie wypowiedzieć dwie wysokości w sekundę. Może nie trzeba było sie przyznawać? :)
ESKIMOSIK wrote:
99,99 % zwykłych ludzi - nic by nie zrozumiała, a po jego przekonwertowaniu na język zrozumiały dla laika - 90 % od ręki ogłosiła by że właśnie sfałszowano te zapisy i jest to wielki, zbrodniczy spisek - najpewniej Putina z Tuskiem.
Ja spisku nie wykluczam. Nie posądzam tylko Putina o to że zostawiłby jakiekolwiek ślady, Rosjan o to ze nie potrafiliby rozbić samolotu bez żadnych śladów, czy że nie potrafią stworzyć pełnych i bezbłednych zapisów czarnych skrzynek.
Podziwiam tylko nieudolność polskich władz. Gdyby Tusk organizował zamach pewnie zaraziłyby Prezydenta katarem :)
Niestety ta nieudolność zagrażałaby życiu wielu ludzi - gdyby piloci rozbili samolot nieco mniej destrukcyjnie. Wracając do tematu karetek - wczoraj samolot trafił przy pełnej prędkości w zbocze góry. TVP pokazywała karetki, szpitale postawione w stan podwyższonej gotowości. Oczywiście tam też nikt nie przeżył. A w Smoleńsku? Pierwszej pomocy mieli udzielać archeolodzy?
"...Cywilne i państwowe statki powietrzne
a)
Niniejsza Konwencja stosuje się wyłącznie do cywilnych statków powietrznych, nie stosuje się zaś do statków powietrznych państwowych.
b)
Statki powietrzne używane w służbie wojskowej, celnej i policyjnej uważa się za statki powietrzne państwowe.
Jakoś nie widzę zapisu, że samoloty wojskowe wiozące Prezydenta na piknik albo Premiera do kochanki przestają być państwowymi statkami powietrznymi. Nic o celach podróży. Tylko o przynależności do floty.
Re: Katastrofa prezydenckiego samolotu TU-154 w Smoleńsku +
Autopilot korzysta z przyrządów barometrycznych:
wysokościomierz
wariometr
prędkościomierz
I ma na to wielgachny wpływ ciśnienie jakie aktualnie panuje na lotnisku, podawane przez kontrolera, a jak wiadomo w smoleńsku było w tym dniu wyjątkowo wysokie i co chwila się zmieniało, a niewielki raptowny wzrost ciśnienia atmosferycznego to dla pilota i samolotu tak jakby lotnisko się podniosło, lub samolot za bardzo spadł, przez to są też w układzie różne filtracje, opóźniacze itp. aby autopilot nie durniał, jak zawieje wiaterek, albo nad jakimś laskiem czy rzeczką zmieniają się prądy powietrza i ciśnienia
A kręcąc gałką na wysokościomierzu obraca się tarcza z ciśnieniem pokazywanym w tym małym okienku, dość ciężko się to ustawia, niewielki ruch gałki , a pokazywane ciśnienie zmienia się dość mocno - a w tym samym czasie wskazówki wysokości też latają jak szalone o dziesiątki metrów.
dlatego wielokrotnie proponowałem oglądnięcie różnych filmików z lądowania samolotów, jak już samolot stoi na lotnisku - a różne wysokościomierze pokazują co innego - rozrzut 50 metrów to mały pikuś.
Radiowysokościomierz to wskaźnik orientacyjny dla pilota , bo przez szyby za wiele ziemi i lotniska nie widać, a na tym przyrządziku widać dokładnie, dodatkowo na nim są markery dla komunikatów TAWSa, i gałką można sobie nastawić marker na dowolną wysokość,
ale główny wysokościomierz barometryczny też ma dodatkową gałkę do nastawienie markera alarmowego.
No i ponownie proszę nie mylcie Autopilota który w pełni kontroluje samolot podczas przelotów na trasach, a zupełnie innym systemem który jest pomocny podczas lądowania, startu, czy prostego utrzymywania samolotu na określonym kierunku.
Na wolancie jest sporo różnych przycisków, między innymi
Trymer (nie pamiętam dokładnie teraźniejszego określenia) - który właśnie pilnuje tych prostych kierunków które podczas lotu jak ustawi się wolantem jakiś kierunek , pochylenie i opadnie, przy określonych prędkościach i po naciśnięciu tego przycisku samolot dalej trzyma te parametry sam - kierunek, horyzont (przechylenie, nachylenie) i według ciśnienia; prędkość lotu i opadania.
Ruszenie wolantem wyłącza te trymerowanie, i podaje komunikaty dźwiękowe.
Jest też przycisk wyłącznika Autopilota, i dopiero po wyłączeniu jego, działa normalnie wolant, bez wyłączenia jego można sobie robić z wolantem co się chce - nawet nogi położyć do drzemki.
Jest też ciekawy przycisk “go around” pilot naciska ten guzik i samolot wykonuje automatycznie całą procedurę odejścia, w jak najszybszym awaryjnym tempie, trzeba tylko dopilnować momentu schowania klap, i podwozia.
I te wasze nieszczęsne KLAPY - to hamulce aerodynamiczne, czym mocniej chcemy hamować - tym więcej trzeba je wysunąć.
A jak samolot jest lekki, to aż tyle nie potrzeba je wysuwać - 36 w zupełności wystarczy, aby wyhamować lot.
PS
cranky na te twoje karetki, to już mi się rzygać chce !!!
obejrzyj sobie zdjęcia z wypadku i opis jaki dużo wcześniej zamieszczałem, i jak do ciebie nie przemawiają głowy oddzielnie, tułowia nie zawsze z rękami i z nogami obciętymi przy kolanach --- to idz sobie do sklepu z zabawkami i kup sobie laleczkę Barbie z domkiem i krzesełkami.
Przywiąż sobie do krzesełka tę laleczkę w pasie --- i przeciągnij ją do góry nogami szybkim ruchem po podłodze.
Najpierw odpadnie jej główka, chyba że szybciej złamie się oparcie krzesła, no to wyrwie laleczkę z krzesełka, ale niestety siedzisko krzesełka przyciśnięte do podłogi, oderwie laleczce nóżki przy kolankach ...
A to wszystko odbędzie się w czasie niecałej sekundy - tak jak w tej nieszczęsnej tutce i w tym głupim wypadku lotniczym.
A jak jakiś grubasek był mocniej zapięty to nim mu nóżki oberwało, to najpierw zerwało ubranko, a potem nieźle rozsmarowało po podbitce z kabiny pasażerskiej.
Widząc takie widoki wzywał byś karetkę - czy raczej byś wstrzymał ich przyjazd z okolicznych miast na to zadupie koło lotniska :?:
Re: Katastrofa prezydenckiego samolotu TU-154 w Smoleńsku +
_jta_ wrote:
Natomiast mam wrażenie, że nie jest możliwe, by odchodzenie zaczęto dopiero w chwili, gdy wyłącza się
kanał autopilota; nie można wykluczyć (a może się da, na podstawie informacji o możliwościach autopilota),
że to autopilot zaczął przechodzić do lotu poziomego po osiągnięciu zadanej wysokości i prawie to zrobił -
a wtedy pilot połapał się (bo zobaczył drzewo), że są za nisko, i pociągnął za wolant wyłączając autopilota.
Jestem tego samego zdania.
Wg mnie kapitan wiedząc że MUSI wylądować, ale ma prawo zejść we mgle najniżej na 120 m. a chmury są niżej niż 50 m.- postanowił „wykonać szczura”, ("scud run") – choć tego robić NIE WOLNO !
Samolot przechodził do lotu poziomego po zmianie parametrów wykonanej przez kapitana "w automacie", niestety było już za nisko - inaczej wyrównał by tuż nad ziemią i tak doleciał do początku pasa a tam natychmiast ...posadził maszynę aby dać jej odpowiedni dystans na dobieg.
Gdyby nie wąwóz - to mogło się udać, ale przy tej widoczności - tylko na radiowym, (może dlatego był w użyciu).
_jta_ wrote:
Automat nie ma widzieć ziemi: mógłby być nastawiony na przejście do lotu poziomego po osiągnięciu
określonej wysokości - tylko kwestia, według jakiego wysokościomierza, barometrycznego czy radarowego.
Aż taki zdolny, to on nie jest. :D
On potrafi lecieć poziomo wg żyrokompasu, ale kiedy ma to zrobić - trzeba mu "nakazać".
_jta_ wrote:
Właściwie to rozsądne byłoby przyjęcie zasady: jeśli samolot schodzi poniżej nominalnej wysokości
decyzji według wskazań któregokolwiek wysokościomierza, a dowódca nie oznajmia decyzji,
To znaczy że dowódca ... umarł i powinien go w czasie rzeczywistym zastąpić II-gi pilot. :D
_jta_ wrote:
Reakcja słowna 2-go pilota mogła być skutkiem tego, że on liczył, że zdążą odejść, a nie zdążyli.
Zapewne liczył jeszcze że kapitan zrezygnuje z tej desperackiej prółby, ale nie mógł tego wyartykułować wyraźniej, ani wtedy, ani wcześniej, (z tyłu czuwał Nadzorca Poleceń).
_jta_ wrote:
Co do wiedzy potrzebnej do oceny "stenogramu" - oczywiście, każdy (może o inteligencji nie mniejszej
od przeciętnej) może go zrozumieć, jak włoży w to odpowiednio dużo pracy - myślę, że parę miesięcy.
Parametry lotu z "czarnej skrzynki" są pewnie trudniejsze do czytania, niż rozmowy - seria liczb, i żeby
coś z tego zrozumieć, trzeba wiedzieć, co która oznacza, jak się skaluje - np. jaki zakres liczb może być
używany do podania położenia steru wysokości, i jaka wartość jak szybko powinna zmieniać nachylenie
samolotu w górę, czy w dół, jak to zależy od szybkości lotu... znacznie prościej np. z wysokościomierzem.
Na pewno do tego potrzeba dużo objaśnień - bez nich i ze "stenogramu" ja bym nie zrozumiał choćby
takiego określenia "wykonujcie trzeci, radialna 19" (a i z objaśnieniami niezupełnie zrozumiałem, dopóki
nie zobaczyłem "karty lotniska" z zaznaczonymi numerami zakrętów na kręgu nadlotniskowym).
Zapominamy, że stenogram jakim dysponujemy, (I wersja z 2 maja) to NIE JEST MATERIAŁ ŹRÓDŁOWY, tylko CZĘŚCIOWY WYNIK pracy specjalistów.
cranky wrote:
ESKIMOSIK wrote:
Z tego, (oryginalnego) zapisu 99,99 % zwykłych ludzi - nic by nie zrozumiała, a po jego przekonwertowaniu na język zrozumiały dla laika - 90 % od ręki ogłosiła by że właśnie sfałszowano te zapisy i jest to wielki, zbrodniczy spisek - najpewniej Putina z Tuskiem.
Tak, najlepszą metodą jest trzymanie ludzi z daleka od wiedzy. Pewnie należałoby im odebrać prawa wyborcze, a przydzielić je tylko jedynie słusznym obywatelom.
cranky- jak już jesteś tak napalony na badanie, materiałów źródłowych i nie chcesz być "trzymany z dala od wiedzy" - to masz tu małą wprawkę:
Jest to oryginalny materiał z czarnych skrzynek Tupolewa 154 który rozbił się 22 sierpnia 2006 roku, (oczywiście już po zamianie na postać cyfrową – oryginalna analogowa taśma jest tylko źródłem, na niej się nie pracuje !)
Materiał jest włącznie z oryginalna ścieżką dźwiękową z kokpitu, co Ci się na pewno przyda.
Zakładaj słuchawki i ... do roboty - liczę, że jutro przestawisz nam wyniki swoich badań z informacją o przyczynach i przebiegu katastrofy włącznie.
No i nie czerp informacji z dziennikarskich newsów, bo to są takie bajeczki pisane przez piekarzy dla .. piekarzy, (przepraszam piekarzy).
Widzę, że mamy różne spojrzenie na rozwiązywanie problemów w których nie jesteśmy ekspertami.
Kiedy boli mnie ząb, przeprowadzam szybki ranking stomatologów w okolicy i udaję się do .. najlepszego.
Coś mi sie zdaje że Ty wolałbyś poszukać w piwnicy starych obcążek i próbować rozwiązać problem... samodzielnie ? :D
_jta_ wrote:
J
Przejęzyczyłem się z tym pytaniem o prędkości: chodziło mi o tabliczkę z prawej strony środkowego zdjęcia - o, tego:
- z prawej strony obrazka, w dolnej połowie jest tabliczka (niestety niekompletna) z napisami V_A=... V_LO=285 km/h...
To max prędkość dla podwozia.
_jta_ wrote:
I jeszcze coś - wyobraźmy sobie taką sytuację: ktoś nas zaprosił na swój teren, pojechaliśmy naszą nową limuzyną;
po drodze jest most, już wcześniej były znaki informujące o tym, jaki most; przed samym mostem, podobnie jak było
na wcześniejszym znaku przy rozwidleniu dróg, znak "most, nośność 0.3T"; nasza limuzyna waży prawie 2T, mimo to
wjeżdżamy na most; system ostrzegawczy w limuzynie alarmuje, że most pod kołami trzeszczy - nic, jedziemy dalej;
most się załamuje, wpadamy do rzeki, wychodzimy z rozbitej limuzyny i mamy pretensje do gospodarza, że u niego
był taki most, który się załamał pod naszą limuzyną, że nie zbudował lepszego - ano był lepszy, ale nieco dalej...
Analogia bardzo celna. :D
Mnie znajomy wieśniak opowiedział historyjkę, która też mi sie spodobała:
Quote:
U nich we wsi Sołtys zarządził że zrobią w drugiej wsi imprezę, żeby się tam pokazać przed wyborami do Rady Sołeckiej.
Sołtys - wiadomo - władza, to i dyskusji nie było.
Skrzyknął Sołtys chłopaków ile się dało i załadowali się na Jego furmankę w tylu ilu weszło. Nikt do końca nie widział kto jedzie, jaką drogą i o której - zresztą Sołtys i tak zaspał i się spóźnił, to cale towarzycho już było wnerwione bo trzeba było pojechać skrótem nad skarpą i konia smagać batem coby pospieszył, bo całkiem byli spóźnieni.
Na dodatek wszyscy w czasie jazdy robili co chcieli – przez komóry się chwalili swoim dziewuchom że jadą z Sołtysem, SMS-y słali, latali po całej furmance sołtysowi przez kozioł aż na łeb koniowi włazili, że koń całkiem ogłupiał.
I tak gnali z górki nad parowem co koń wyskoczy, byle zdążyć na pierwszy toast.
No i sru ... ze skarpy do parowu i całkiem się razem z furmanką ... rozwalili ! O_O
We wsi mówili że KOŃ WINIEN, (bo też się .. zabił), ale potem wyszło że NIE KOŃ ALE KOWAL, ktory go źle podkuł.
Większość jednak przysięga że na 100 % BABKA MACIASZCZYKOWA MUSIAŁA UROK RZUCIĆ, BO TEJ BABIE TO ZAWSZE ŹLE PATRZYŁO Z OCZU, (no i jest z tej drugiej wsi !)
No i najpierw poszło na konto Maciaszczykowej.
Chłopaków pochowali na cmentarzyku pod lasem, ale Sołtysowi to Proboszcz załatwił pochówek uroczysty i kryptę pod kościołem, coby z pospólstwem nie leżał.
A w Kole Gospodyń to doszli do wniosku że to może jednak nie będzie wina Maciaszczykowej, no ale tego co tak konia okładał batem nie można oskarżyć, bo to szwagier Sołtysa był.
No to teraz próbują znowu zwalić wszystko na KONIA.
Re: Katastrofa prezydenckiego samolotu TU-154 w Smoleńsku +
wada wrote:
idz sobie do sklepu z zabawkami i kup sobie laleczkę Barbie z domkiem i krzesełkami.
Przywiąż sobie do krzesełka tę laleczkę w pasie --- i przeciągnij ją do góry nogami szybkim ruchem po podłodze.
Najpierw odpadnie jej główka, chyba że szybciej złamie się oparcie krzesła, no to wyrwie laleczkę z krzesełka, ale niestety siedzisko krzesełka przyciśnięte do podłogi, oderwie laleczce nóżki przy kolankach .
Widząc takie widoki wzywał byś karetkę - czy raczej byś wstrzymał ich przyjazd z okolicznych miast na to zadupie koło lotniska :?:
Taka laleczka o imieniu Diana rozsmarowała się po wnetrzu mercedesa. Kierowca wozu miał gorzej - przecedził sie przez kierownicę. Ochroniarz połamał wszystkie mozliwe kości, a jego czaszka pękła na dwie części. Od przeciążeń popękały mu naczynia krwionośne w mięśniach.
Ktoś pomyslał inaczej niż ty. Wezwał karetke. Do tych kawałków. Odratowano ochroniarza. Księżnę Dianę próbowano - mimo beznadziejnej sytuacji.
Podczas lotu nad górami miał miejsce wypadek znany z tego, że pasażerowie (sportowcy) przeżyli zjadajac ciała zmarłych. Jednak tuz przed wypadkiem samolot zahaczył ogonem o wzgórze i kilka osób wraz z fotelami wypadło kilka kilometrów przed miejscem gdzie trafił samolot.
W USA żyje facet, któremu odstrzelono połowę mózgoczaszki i połowę mózgu. Żyje, bo ktoś nie założył oczywistości, że nie może przeżyć i leczył go.
Sugerujesz że strażacy którzy dotarli na miejsce na pierwszy rzut oka określili przebieg całej katastrofy, policzyli fragmenty upewniając sie że wszystkie razem ze wszystkimi ciałami sa na miejscu, sprawdzili czy każdy grubasek trafił w coś twardego, a nie w brzózki i błoto i odwołali służby ratunkowe?
PS Obejrzyj zdjęcia z wczorajszej katastrofy. Czołówka samolotu z górą. Ale poszukiwano ew. żywych, bo tam ludzie mają serca i gotowi są na wysiłek nawet dla jednego życia. Co dla ciebie jest bez sensu, dopóki to nie twoje życie.
Re: Katastrofa prezydenckiego samolotu TU-154 w Smoleńsku +
wada - coś jest nie tak z tym ostatnim obrazkiem wysokościomierza z 28 Lip 2010 08:28 - piszesz, że to w metrach,
a na podziałce (na odcinku między wskazówkami) pisze "FEET"; to jest w Wikipedii: http://en.wikipedia.org/wiki/Altimeter
Zmieniam trzeci z mojej listy błędów pilotów na: byli zbyt wysoko w okolicy "dalszej" - przyczyna niejasna ponieważ nie widzę, jak można jednoznacznie określić przyczynę, że tam byli za wysoko - czy spóźnili się
z przygotowaniem samolotu do lądowania, pomylili kolejność czynności, pilot zapomniał zredukować gaz
przed zniżaniem... a może zinterpretowali otrzymane ciśnienie QFE jako QNH i byli o 250m za wysoko?
Re: Katastrofa prezydenckiego samolotu TU-154 w Smoleńsku +
Cranky, specjalnie dla ciebie i innych malkontentów:
Proponuję wpisać do Konstytucji:
Wypadki lotnicze (w tym z ofiarami śmiertelnymi), samolotów rządowych mają mieć miejsce wyłącznie na terenach krajów cywilizowanych albowiem inne kraje nie zapewniają właściwego zabezpieczenia szczątków samolotu jak i właściwej kultury postępowania doczesnymi szczątkami ofiar. W przypadku wypadku na terenie innego kraju, wypadek należy powtórzyć (z zachowaniem wszelkich szczegółów, dla ułatwienia prowadzenia dochodzenia) na terenie kraju cywilizowanego ze względów wcześniej wymienionych.
Re: Katastrofa prezydenckiego samolotu TU-154 w Smoleńsku +
cranky wrote:
Taka laleczka o imieniu Diana rozsmarowała się po wnetrzu mercedesa. Kierowca wozu miał gorzej - przecedził sie przez kierownicę. Ochroniarz połamał wszystkie mozliwe kości, a jego czaszka pękła na dwie części. Od przeciążeń popękały mu naczynia krwionośne w mięśniach.
Bajeczka.
Porównujesz psa do .. kota - to wypadki z zupełnie innych półek i pułapu.
Na katastrofach lotniczych może mniej, ale na wypadkach drogowych to ja się akurat znam i widziałem wiele wraków aut z butami w środku, ale bez ich właścicieli, za to z kałużą krwi.
I dopóki nie widziałeś prawdziwej masakry, nie wysyłaj karetek w pobliże rozrzuconych i wymieszanych z błotem rąk czy głów - zwłaszcza jeśli nie ma tam żadnego dojazdu, ( do miejsca katastrofy drogę do wywózki tego bałaganu wybudowano błyskawicznie, ale już po niej):
cranky wrote:
.
W USA żyje facet, któremu odstrzelono połowę mózgoczaszki i połowę mózgu.
Wydaje mi się że takich to jest więcej i nie tylko w USA.
Prawie codziennie natykam się na gości, (zwłaszcza w sieci) którym chyba naprawdę odstrzelono połowę mózgu.
_jta_ wrote:
wada - coś jest nie tak z tym ostatnim obrazkiem wysokościomierza z 28 Lip 2010 08:28 - piszesz, że to w metrach,
a na podziałce (na odcinku między wskazówkami) pisze "FEET"; to jest w Wikipedii: http://en.wikipedia.org/wiki/Altimeter
No bo na zdjęciu jest akurat amerykański a w tutce rosyjski. :D
_jta_ wrote:
Zmieniam trzeci z mojej listy błędów pilotów na: byli zbyt wysoko w okolicy "dalszej" - przyczyna niejasna ponieważ nie widzę, jak można jednoznacznie określić przyczynę, że tam byli za wysoko - czy spóźnili się
z przygotowaniem samolotu do lądowania, pomylili kolejność czynności, pilot zapomniał zredukować gaz
przed zniżaniem... a może zinterpretowali otrzymane ciśnienie QFE jako QNH i byli o 250m za wysoko?
W okolicy dalszej, to wszystko było jeszcze OK, (schodzili właśnie z kręgu - 500 - na 400) i gdyby nie przemożna chęć jak najszybszego zobaczenia ziemi to by sobie na 120-tu grzecznie odeszli i poinformowali Pana Generała i Pana Prezydenta że "ниже, не должен !"
Re: Katastrofa prezydenckiego samolotu TU-154 w Smoleńsku +
Jakoś nie mam przekonania, że księżna Diana dachowała przy 250 km/h. U nas jacyś dziennikarze przy 200 wjechali na drzewo.
A wracając do katastrofy w Smoleńsku, to przez to, że byli na początku za wysoko, potrzebowali szybko zniżać lot, żeby zdążyć -
a przez to mniej było czasu na obserwowanie, co się dzieje, i ewentualną reakcję. Nie przypuszczam, żeby próbowali "szczura"
nisko nad ziemią - raczej chcieli polecieć zgodnie z procedurą kawałek poziomo na wysokości decyzji, odczytywane wysokości
wydawały się potwierdzać, że tak lecą, może i chcieli na 120-tu, i uznali że się pomylili o 20m, 2-gi pilot ocenił, że to w normie...
i tylko z pośpiechu nie zdążyli spojrzeć na te przyrządy, które pokazywały, że już są za nisko i nadal szybko opadają.
Niby jest procedura lądowania, która powinna i w takich warunkach zapewnić bezpieczeństwo, a przegapi się parę drobiazgów,
zdawałoby się nieistotnych, i to bezpieczeństwo staje się iluzją, i już nie ma możliwości, żeby uniknąć katastrofy, w której zginą.
Re: Katastrofa prezydenckiego samolotu TU-154 w Smoleńsku +
Pewnie wypadek księżnej Diany oceniali gorsi specjaliści niż ci z MAK-a
że mogli się pomylić ?
Dlaczego pośród wyzwisk do każdego kto myśli inaczej niż sposobem uznanym za poprawny nikt nie ma odwagi odpowiedzieć na pytanie na podstawie jakich faktów nasz premier podjął decyzję o przekazaniu śledztwa rosjanom?
Bo że nie na podstawie Konwencji Chicagowieskiej przekonać się może każdy komu się chce ją przeczytać.
Mnie np ciekawi jeszcze jak to z patomorfologami było?
Pani min Kopacz tak przekonująco płakała opowiadając jak im pomagała w pracy.
I to przed sejmem i narodem (oglądałem transmisję)
Bardziej przekonująco niż jw premier o konwencji Chicagowskiej.
Re: Katastrofa prezydenckiego samolotu TU-154 w Smoleńsku +
Mam jeszcze jedną dziwną sprawę. Dlaczego przód samolotu po zamachu w Lockerby spadając z wysokości 9000 metrów odkształcony ale przetrwał w całości. Przy spadaniu z takiej wysokości musiał mieć z 1000km/h w momencie uderzenia. Natomiast przód tupolewa przy 300km/h całkowicie się zdematerializował. Nie była to prędkość pionowa tylko postępowa a spadał może z 10 metrów. Czy ktoś wie na czym polegał ten fenomen?
Re: Katastrofa prezydenckiego samolotu TU-154 w Smoleńsku +
Przód Tupolewa prawdopodobnie pędził dużo szybciej przy uderzeniu o ziemię niż prędkość postępowa..
Samolot wykonywał bowiem obrót oraz skręt wytworzone przez zatrzymanie jednego ze skrzydeł przez drzewo.
Nie wykluczone że również cyrkiel wywołany poprzednimi zmianami kierunku. to wszystko mając za sobą masę całego kadłuba.
Nad Lockerby samolot spadał już porozrywany na kawałki.
Mechanikę zapewne da się policzyć i nie wierzę aby rosjanie bez przetopienia dowodów materialnych chcieli coś w tym wzgledzie zafałszować.
Zapewne jednak najważniejsze będzie porównanie zapisu czarnych skrzynek z zapisami głosów w kokpicie.
Ze znajomości trajektorii lotu (w skrzynkach będzą również chwilowe prędkości aż do końca) można wysnuć prawie stuprocentowo pewną opinię co do wiedzy pilotów na jakiej wysokości się znajdowali.
Nie wykluczone że dowódca miał przekonanie że znajduje się o kilkadziesiąt m w prawo, co jak ze zdjęć widać niesie ze sobą pewien zapas wysokości.
Mnie interesuje po co niektóre osoby z naszego rządu fałszują rzeczywistość przy założeniu że nie ma dla nich znaczenia wynik śledztwa bowiem nie czują się winne zaistniałej sytuacji?
Premier który poświęca sprawę swego kraju dla własnej popularności, poświęci i swoich obrońców z tego forum gdy będzie mu to potrzebne.
Niezależnie od tego że usuwają niepochlebne mu opinie. :)
Pozdrawiam.
Re: Katastrofa prezydenckiego samolotu TU-154 w Smoleńsku +
Informacja - wypadek księżnej Diany to był inny wypadek, więc to trochę nie na temat, ale zajrzałem do Wikipedii,
podaje prędkość jazdy 105 km/h, a to oznacza energię kinetyczną na jednostkę masy ponad 5 razy mniejszą, niż
w smoleńskiej katastrofie - więc i odpowiednio mniejsze obrażenia, i większą szansę przeżycia.
Co do sprawy, dlaczego zadecydowano o przekazaniu śledztwa Rosjanom, to trzeba przeczytać wypowiedź osoby,
która tę decyzję podjęła - pamiętam, że taka wypowiedź była podana, z uzasadnieniem, do publicznej wiadomości.
Nożyk - a niby z jakiej racji ten kawałek samolotu miałby spadać z szybkością 1000 km/h? Na _kawałek_ samolotu
działa spory opór powietrza; na _cały_ dużo mniejszy, a do tego w całym zwykle działają silniki i go napędzają.
Kabina załogi Challengera spadała w całości, z 20km, i uderzyła o powierzchnię morza z szybkością 333 km/h.
Informacja - po co niektóre osoby z naszego rządu fałszują rzeczywistość - a może jednak nie z rządu?
Może wypadałoby opisać, kto i co fałszuje, ale jest tego fałszowania tyle, że nie mam na to czasu.
Re: Katastrofa prezydenckiego samolotu TU-154 w Smoleńsku +
...miałem się nie odzywać (ale czytam i piana na pysk mi się rzuca!)
Quote:
Przy spadaniu z takiej wysokości musiał mieć z 1000km/h w momencie uderzenia
- taaa i przekroczył prędkość dźwięku! Ale było jebudu!!!
Kolego Nożyk liczy się przyśpieszenie (tzw. "g") - z Kani Straży Granicznej, przy prędkości ok. 180 km/h zostały całe koła (bo przyśpieszenie było rzędu 200 g), a załoga była zbierana do misek....
...i dlaczego chcecie ustawiać ciśnienie na radiowysokościomierzu!?
Żeby nie zaśmiecać tematu niepotrzebnym postem - zdjęcie przedstawia wysokościomierz barometryczny, a ja znam różnicę między radiowysokościomierzem a wysokościomierzem barometrycznym - mam podstawy sądzić nawet, że dość dobrze wiem jak działa jeden i drugi - to a'propos wpisu parę postów dalej...
Re: Katastrofa prezydenckiego samolotu TU-154 w Smoleńsku +
Informacja wrote:
Pewnie wypadek księżnej Diany oceniali gorsi specjaliści niż ci z MAK-a
że mogli się pomylić ?
Dlaczego pośród wyzwisk do każdego kto myśli inaczej niż sposobem uznanym za poprawny nikt nie ma odwagi odpowiedzieć na pytanie na podstawie jakich faktów nasz premier podjął decyzję o przekazaniu śledztwa rosjanom?
Re: Katastrofa prezydenckiego samolotu TU-154 w Smoleńsku +
_jta_ wrote:
wada - coś jest nie tak z tym ostatnim obrazkiem wysokościomierza z 28 Lip 2010 08:28 - piszesz, że to w metrach,
a na podziałce (na odcinku między wskazówkami) pisze "FEET"; to jest w Wikipedii: http://en.wikipedia.org/wiki/Altimeter...
Ehhhhh - chodziło mi o pokazanie co i z czego odczytywano wysokość - bo skale i tarcze są podobne, a pokazałem obrazki jakie pierwsze z brzegu nawinęły mi się z Googli.
A jak naprawdę wyglądają zegarki i jak działają w naszych tutkach to pisałem naście postów wcześniej - choćby tutaj http://www.elektroda.pl/rtvforum/viewtopic.php?p=8159976#8159976
http://cdn-www.airliners.net/aviation-photos/photos/2/8/5/1327582.jpg tuż nad dłonią pilota widać główny wysokościomierz barometryczny a nad nim radiowysokościomierz - wyskalowane są w metrach.
A po prawej od nich są wskaźniki TAWSa - wyskalowane w stopach, i pod nimi lampki które zapalają się jednocześnie z komunikatami słownymi.
Zwróćcie uwagę że świecą się wszystkie alarmy TAWSa, wysokościomierze pokazują różne wartości, a TU154 podchodzi do lądowania podczas dobrej pogody.
Przy okazji popatrzcie na wariometr i prędkościomierz.
Czy Kolega z łaski swojej nauczy się w końcu zamieszczać zdjęcia jak należy? Ileż można tłumaczyć i to jeszcze żeby komuś początkującemu, ale odlmoderatorowi? Ech... ostrzeżenie!
Re: Katastrofa prezydenckiego samolotu TU-154 w Smoleńsku +
_jta_ wrote:
wypadek księżnej Dianyto był inny wypadek, więc to trochę nie na temat,
podaje prędkość jazdy 105 km/h, a to oznacza energię kinetyczną na jednostkę masy ponad 5 razy mniejszą, niż
w smoleńskiej katastrofie - więc i odpowiednio mniejsze obrażenia, i większą szansę przeżycia.
Można by powiedzieć że mieli w mercu dziesięciokrotnie mniejszą strefę zgniotu, ale nie o to tu idzie.
Przecież przybywające na miejsce ekipy ratunkowe nie wiedziały jaka była prędkość i czy dachowali. Nie wezwano karetek. Wojskowych, które mogą dojechać na miejsce w terenie też nie.
_jta_ wrote:
Co do sprawy, dlaczego zadecydowano o przekazaniu śledztwa Rosjanom, to trzeba przeczytać wypowiedź osoby, która tę decyzję podjęła - pamiętam, że taka wypowiedź była podana, z uzasadnieniem, do publicznej wiadomości.
Podaj link, nazwisko osoby lub cokolwiek nie będącego pobożnym życzeniem.
Jedynym powodem procedowania według Chicagowskiej było:
Pierwszy głos zabrał pan premier Putin, później jego zastępca pan Iwanow i jako trzecia pani Anodina – szefowa MAK-u, która jasno powiedziała, że będzie procedowanie według załącznika 13. a mówię, ja muszę procedować według załącznika 13 i wymaga tego ode mnie pan Morozow. Według Klicha
A może chodzi o wypowiedź Arabskiego, który powołuje się na specjalistę na miejscu - Klicha, (Parulskiego widać nie pytali). Tylko że on też nie wie KTO podjął decyzję - chyba że facet nazywa się Strona ;)
Strona polska po uzyskaniu opinii kierowanych na miejsce zdarzenia polskich specjalistów, którzy potwierdzali zasadność stosowania tej procedury przy badaniu tej katastrofy, oraz na podstawie dokonanej analizy zgodziła się na podjęcie współpracy ze stroną rosyjską w tym właśnie reżimie prawnym.
Paweł Es. wrote:
Załącznik 13 ICAO
Cytujesz fragment dokumentu, który z definicji:
Niniejsza Konwencja stosuje się wyłącznie do cywilnych statków powietrznych, nie stosuje się zaś do statków powietrznych państwowych.
To może powołajmy się na Prawo Budowlane - w nim przynajmniej nie piszą że nie stosuje się do samolotów wojskowych. A samolot to drugi dom pilota ;)
ESKIMOSIK wrote:
I dopóki nie widziałeś prawdziwej masakry, nie wysyłaj karetek w pobliże rozrzuconych i wymieszanych z błotem rąk czy głów
Jako wyjadacz katastrof akty zgonu podpisywałeś sam, że nie wzywasz karetki? To czy ktoś żyje oceniałeś po wielkości plamy krwi (powierzchnia dłoni to około 0,2l) czy po tym, czy ciało ma ręce i nogi? A może jak wina jest ewidentna to Policji też w to nie mieszać? Załadować zwłoki do worka i przewieść do kostnicy własnoręcznie?
Na pewno nie pracowałeś przy wypadkach, że nie wspomnę o katastrofach. Twoje wypowiedzi o tym świadczą. (Ew. wyjątek to łódzkie pogotowie).
Bardzo proszę o nie obrażanie osób kalekich. Twoja sugestia, że człowiek z połową mózgu jest idiotą, jakich co dzień spotykasz to zwykła nietolerancja. Człowiek ten skończył (po wypadku) studia i pracuje zawodowo. Mózgu wystarczy używać - nie zachwycać się tym, że sie go posiada w całości! Czego życzę wszystkim użytkownikom Forum.
Re: Katastrofa prezydenckiego samolotu TU-154 w Smoleńsku +
cranky - ty znów z tymi karetkami - uparty jesteś jak przysłowiowy - nie napiszę co.
pooglądaj sobie co-nieco filmików z tej katastrofy i poczytaj dokładniej.
bo nawet na filmiku kamerzysty TVP Info widać dwie karetki, a wedle opisów to pierwsza dotarła na to zadupie po 17 minutach --- wezwij we Wrocławiu karetkę do wypadku podczas szczytu - to 30 minut to jest rekord.
No i te twoje wymysły czemu tutka tak się splaskaciła, a inne samoloty nie - poczytaj moje wcześniejsze posty i troszkę rusz swój mózg do samodzielnego myślenia, a nie wypranego przez pewne radio.
Szybka podpowiedz - jak samolot spadnie na brzuch to kilkunastu tonowa płyta podłogowa potrafi wiele wytrzymać, jak spadnie plecami to delikatne wręgi samolotu i cieniutka blacha poszycia nie wytrzymają nacisku kilkunastu tonowej płyty podłogowej - a co dopiero ludzie pod ją, rozsmarowani jak masełko i wprasowani w błoto.
W sumie dobrze że wylądowali w tym błocie, bo przynajmniej ślizgiem po nim i po ludzkich ciałach płyta podłogowa pojechała dalej, trochę ucierpiała na tym kabina na przodzie tej płyty - bo zamieniła się w kulkę metali.
Gorzej by było jakby wylądowali w piachu - trzeba by było ciąć na kawałki płytę , aby dostać się do ciał.
Re: Katastrofa prezydenckiego samolotu TU-154 w Smoleńsku +
Informacja wrote:
Pewnie wypadek księżnej Diany oceniali gorsi specjaliści niż ci z MAK-a
że mogli się pomylić ?
Informacja - skup się !
Diana zginęła w WYPADKU SAMOCHODOWYM a w Smoleńsku miała miejsce KATASTROFA LOTNICZA !
Czaisz różnicę ? - (kto inny zajmuje sie tym a kto inny tym - szewc szyje buty a krawiec ubrania).
Informacja wrote:
Dlaczego pośród wyzwisk do każdego kto myśli inaczej niż sposobem uznanym za poprawny nikt nie ma odwagi odpowiedzieć na pytanie na podstawie jakich faktów nasz premier podjął decyzję o przekazaniu śledztwa rosjanom?
Jak to "NIKT nie ma odwagi odpowiedzieć" ? JA CI ODPOWIEM :)
Nasz Premier nie mógł nikomu przekazać czegoś - czego nie miał !
Katastrofa miała miejsce W ROSJI - ZAPOMNIAŁEŚ ?
Zgodnie z prawem międzynarodowym badanie przyczyn katastrofy lotniczej należy do kraju, gdzie ona nastąpiła. KONIEC - KROPKA !
Informacja wrote:
Bo że nie na podstawie Konwencji Chicagowieskiej przekonać się może każdy komu się chce ją przeczytać.
Proponują zatem żebyś ją uważnie przeczytał, (ja mam to już za sobą) i będziemy mogli wrócić do tematu, bo narazie, to mam wrażenie że czytałeś ale coś zupełnie innego.
Informacja wrote:
Mnie np ciekawi jeszcze jak to z patomorfologami było?
A mnie .. niekoniecznie - nie jestem nekrofilem i rozpisywanie się o wielu tonach szczątków naszej narodowej Elity, uważam za niesmaczne, bo wiem jak to wygląda, (i .. pachnie).
Jeżeli byś zobaczył z bliska strzępy ludzkich ciał czy pourywane kończyny czy głowy - też przestało by to Cie ciekawić.
Nożyk wrote:
Mam jeszcze jedną dziwną sprawę. Dlaczego przód samolotu po zamachu w Lockerby spadając z wysokości 9000 metrów odkształcony ale przetrwał w całości. Przy spadaniu z takiej wysokości musiał mieć z 1000km/h w momencie uderzenia. Natomiast przód tupolewa przy 300km/h całkowicie się zdematerializował. Nie była to prędkość pionowa tylko postępowa a spadał może z 10 metrów. Czy ktoś wie na czym polegał ten fenomen?
JA WIEM ! :D
Nożyk - sprawa nie byłaby, (dla Ciebie) taka dziwna, gdybyś bardziej na fizyce.. uważał.
Zamach nad Lockerby nie ma się w żaden sposób do katastrofy w Smoleńsku !
Tam spadł wrak samolotu rozerwanego bombą która wybuchła w przednim luku bagażowym odrywając kabinę od kadłuba.
Spadający z wysokości przedmiot uzyskuje taką prędkość uderzenia w ziemię przy jakiej jego ciężar zostanie zrównoważony przez opór powietrza.
Dla przykładu - ciężar ciała ludzkiego spadającego swobodnie zostaje zrównoważony przez opór powietrza przy prędkości nie przekraczającej 200 km/h.
Nie znam masy, ani współczynnika oporu powietrza urwanej kabiny Boeinga, ale nie sądzę aby ta prędkość była wyższa.
A 1000 km/h - to jest prędkość kuli karabinowej ! Kokpit Tupolewa został zmiażdżony siłą rzędu dziesiątek tysięcy ton, na dodatek od strony najsłabszej, czyli od góry.
Tupolew nie był już w tym momencie samolotem z punktu widzenia aerodynamiki - był rakietą zwiększająca prędkość przy pomocy trzech pracujących na full silników odrzutowych, uderzającą w ziemię pod kątem ok. 30 st. a głowicą tej rakiety był właśnie kokpit który przyjął na siebie całą energię kinetyczną kilkudziesięciu ton rozpędzonych do ok. 350 km/h.
Z takiego uderzenia zostaje niewiele i trudno to ... zidentyfikować.
I nie powtarzaj bzdur o tym że samolot "spadał". Zwyczajowo o samolocie który się rozbił mówi się że "spadł" ale ten samolot NIE SPADŁ !
On przywalił o ziemie jak rakieta powietrze-ziemia.
Informacja wrote:
Mechanikę zapewne da się policzyć i nie wierzę aby rosjanie bez przetopienia dowodów materialnych chcieli coś w tym wzgledzie zafałszować.
O jakich "dowodach materialnych" piszesz ?
I skąd pomysł z fałszowaniem czegokolwiek przez Rosjan, skoro parametry zapisane w rosyjskim rejestratorze FDR były także zapisane, (a nawet doikładniej) w rejestratorze typu ATM-QAR, (Quick Access Recorder) produkcji polskiej firmy ATM
Ten , (cyfrowy) rejestrator, podpinany wprost do laptopa, po katastrofie został bezpośrednio przekazany stronie polskiej a jego zapisy zostały odczytane u nas, co już daje gwarancje, że niemożliwa by była ingerencja Rosjan w zapisy FDR i pośrednio CVR.
Jeśli ktoś jednak wymyśli, że i polski producent należał do "spisku", to musiałby także do owego spisku dołączyć także Universal Avionics Systems Corporation, który odczytał zapisy z pokładowego systemu ostrzegania przed zderzeniem z ziemią (TAWS) i komputera pokładowego (FMS UNS-1D), zainstalowanego na pokładzie samolotu.
Okazuje się bowiem, że zapisy z tych urządzeń pozwoliły "potwierdzić dane uzyskane na podstawie analizy informacji z pokładowych rejestratorów, a także uściślić kolejność czynności załogi, odczyty nawigacyjne i trajektorię samolotu", (komunikat MAK z 8 czerwca).
Tak więc spisek w zakresie fałszowania zapisów rejestratorów, (czarnych skrzynek) musiałby obejmować stronę rosyjską, polską i amerykańską. :D
Informacja wrote:
Mnie interesuje po co niektóre osoby z naszego rządu fałszują rzeczywistość przy założeniu że nie ma dla nich znaczenia wynik śledztwa bowiem nie czują się winne zaistniałej sytuacji?
Premier który poświęca sprawę swego kraju dla własnej popularności, poświęci i swoich obrońców z tego forum gdy będzie mu to potrzebne.
Niezależnie od tego że usuwają niepochlebne mu opinie. :)
Informacja - sprecyzuj - o co sie Ciebie rozchodzi - bo zaczynam wyczuwać sekciarski swąd, a na takie zabawy to jest ZA POWAŻNE FORUM ! - jakie "niektóre osoby" ?
- co to jest - "fałszują rzeczywistość" ?
- jaką "sprawę kraju" poświęca premier ?
- jakich "obrońców", (i czego) masz na myśli ?
Wyartykułuj - bo zaczynasz bełkotać !
wzagra wrote:
...i dlaczego chcecie ustawiać ciśnienie na radiowysokościomierzu!?
wzagra- może dlatego, że jest to wysokościomierz barometryczny i żeby wiedzieć jak wysoko jesteśmy nad lotniskiem, musi "wiedzieć" jakie ciśnienie jest na wysokości pasa lotniska. :D
Jakby ktoś chciał to mam taki do sprzedania - niedrogo ! :D
http://allegro.pl/item1088132511_wysokosciomierz_barometryczny_w_10s.html
Re: Katastrofa prezydenckiego samolotu TU-154 w Smoleńsku +
O wielkości zniszczeń decyduje stosunek energii kinetycznej do masy - to wynika z praw fizyki - strefa zgniotu w samochodzie
jest po to, żeby wpłynąć na podział zniszczeń: bardziej zniszczony samochód (w strefie zgniotu), mniej poszkodowany pasażer.
Powyżej pewnej wartości tego stosunku żadna strefa zgniotu nie pomoże - energii wystarczy, żeby zniszczyć jej konstrukcję,
której możliwości przyjmowania energii zderzenia są ograniczone - cała reszta dzieli się z grubsza równo, i jeśli ona znacznie
przekracza wytrzymałość ciała człowieka, to nie ma szans, żeby pogotowie miało co z nim robić.
A swoją drogą mnie uczono, że jak po wypadku ktoś ma przerwany kręgosłup, to reanimacji się nie robi, bo to nic nie da.
Doszukałem się, kto podjął decyzję o tym, że dochodzenie ma być według załącznika 13 konwencji chicagowskiej - Edmund
Klich. Przynajmniej tak mówił w wywiadzie, którego udzielił - to jego pytał Aleksiej Morozow, zawiadamiając go o katastrofie.
Przy okazji, w Wikipedii widzę "wyznaczono go jednym z akredytowanych przedstawicieli Polski przy wojskowo-cywilnej komisji
rosyjskiej badającej przyczyny katastrofy" (o Klichu) - najwyraźniej jest tu użyta liczba mnoga w odniesieniu do akredytowanych.
Re: Katastrofa prezydenckiego samolotu TU-154 w Smoleńsku +
wada wrote:
pooglądaj sobie co-nieco filmików z tej katastrofy i poczytaj dokładniej.
bo nawet na filmiku kamerzysty TVP Info widać dwie karetki, a wedle opisów to pierwsza dotarła na to zadupie po 17 minutach
Chylę głowę przed sprawnością służb medycznych. Jeśli jest w tym cień prawdy. Filmik widziałem kilka razy, łącznie z pierwszą emisją "na gorąco". A karetek nie widziałem. Podobnie jak machających ręka zwłok ;) Podaj proszę link i czas gdzie widziałeś te karetki. Albo nie opowiadaj bajek.
Sam Wiśniewski mówi na miejscu, że karetek nie było wcale, a gaszenie szło niemrawo (nie dziwie się - nie bardzo było co gasić). Parę dni później zaczyna opowiadać o tym, że widział karetki. Nie wiem czy pamięć mu wróciła czy coś go tak nawróciło.
No i te twoje wymysły czemu tutka tak się splaskaciła, a inne samoloty nie - wypraszam sobie, to akurat nie moje. Choć jeśli w tym temacie:
Wada swoje
wada wrote:
W sumie dobrze że wylądowali w tym błocie, bo przynajmniej ślizgiem po nim i po ludzkich ciałach płyta podłogowa pojechała dalej,
trochę ucierpiała na tym kabina na przodzie tej płyty - bo zamieniła się w kulkę metali.
[/quote]
Eskimosik swoje
ESKIMOSIK wrote:
był rakietą zwiększająca prędkość przy pomocy trzech pracujących na full silników odrzutowych, uderzającą w ziemię pod kątem ok. 30 st. a głowicą tej rakiety był właśnie kokpit który przyjął na siebie całą energię kinetyczną kilkudziesięciu ton rozpędzonych do ok. 350 km/h.
Sprzeczności między ślizgiem a uderzeniem nie widać :) Logicznie też pasuje, że w saloniku ciało Prezydenta zachowało się w dość dobrym stanie, a ciała siedzących pod ogonem rozsmarowały sie gonione ogonem, którego juz tam nie było. :))))
Kabina na przodzie nie zamieniła się w kulke. Wszystko ładnie sie zgniotło pod płyta podłogową - zgodnie z teorią Wady. Poza jakimś kubikiem przed salonką. On jeden wystaje ponad szczątki - w stosunku do reszty jakby był pancerny. Sami nie wiecie co to. Ale pokrywacie niewiedzę drwiną.
http://yfrog.com/6xtu154m101piczj
ESKIMOSIK wrote:
A swoją drogą mnie uczono, że jak po wypadku ktoś ma przerwany kręgosłup, to reanimacji się nie robi, bo to nic nie da.
W tym stwierdzeniu jest 100% racji! A uczono jak się sprawdza uszkodzenia rdzenia kręgowego? Jakiś przenośny tomograf polowy? Jeśli klient nie ma głowy - nie robimy reanimacji. Jeśli ma - nie wiemy czy i ile rdzenia kręgowego zostało przerwane - i robimy reanimację.
Powtórzę jeszcze raz - strażacy na pierwszy rzut oka rozpoznali, że samolot dachował całością, że płyta podłogowa przejechała po wszystkich pasażerach, z prędkości samolotu policzyli przyśpieszenia poszczególnych części kadłuba i wyszło im, że przekraczały możliwości przeżycia - więc nie wzywali karetek. Specom rozpoznanie że samolot machnął przewrót na plecy zajęło parę dni.
PS Ambasador Polski w Moskwie podjechał pod bramę - sokoli wzrok wytężył i stwierdził - to ciało Prezydenta i nie słychać bicia serca. Znaczy - nie żyje. Nawet butków nie ubrudził i nie podszedł do ciała. A przecież taka wstępna identyfikacja to jego psi obowiązek! Tak to leciało - ktoś powiedział że to Prezydent - nie ma co sprawdzać. Ktoś powiedział "nikt nie przeżył" - nikt nie sprawdzał, po co lekarz i karetka. Ktoś powiedział - procedujemy według Chicago - nikt nie sprawdził (ja myślałem, że były już jakieś odgórne ustalenia - Klich, na podstawie opinii ekspertów na miejscu - rząd). Tak siłą rozpędu każdy myślał, że ktoś coś zrobił i załatwił, że to nie należy do niego. I tak zostało, bo potem trudno odręcić:
Według mnie nie było szans na przejęcie badania przez stronę polską. Ale jeśli już, to należało o to wystąpić pierwszego dnia.
Umowy z 1993 r. nie znaliśmy.
Ogólnie to Klich jest spec nad spece (za linkiem _JTA_):
nie ma takiej umowy.(...)Jest umowa, tylko bez procedur(...)Bo to samolot wojskowy, pasażerowie cywilni A konwencja
Statki powietrzne używane w służbie wojskowej, celnej i policyjnej uważa się za statki powietrzne państwowe. Zapomnieli dopisać coś o pasażerach albo ładunku w konwencji, czy Klich ją czytał jak ESKIMOSIK - wybiórczo?? Ponadto:
Błasik Andrzej, Dowódca Sił Powietrznych RP
Buk Tadeusz, Dowódca Wojsk Lądowych RP
Gągor Franciszek, Szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego
Gilarski Kazimierz, Dowódca Garnizonu Warszawa
Karweta Andrzej, Dowódca Marynarki Wojennej RP
Kwiatkowski Bronisław, Dowódca Operacyjny Sił Zbrojnych RP
Płoski Tadeusz, Ordynariusz Polowy Wojska Polskiego
Potasiński Włodzimierz, Dowódca Wojsk Specjalnych RP
Szczygło Aleksander, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego
Plus 7 wojskowych z obsługi i kilku z BOR. Tylu cywilnych pasażerów w jednym miejscu! A może jak nie lecą na wojnę to już są cywilni?
Od strony 25 (Rozdział 5) są zakresy odpowiedzialności stron badających wypadek.
Wypadek bada państwo, na terenie którego miało miejsce zdarzenie (chyba, że nie ma takich możliwości)
cranky wrote:
PS Ambasador Polski w Moskwie podjechał pod bramę - sokoli wzrok wytężył i stwierdził - to ciało Prezydenta i nie słychać bicia serca. Znaczy - nie żyje. Nawet butków nie ubrudził i nie podszedł do ciała. A przecież taka wstępna identyfikacja to jego psi obowiązek! Tak to leciało - ktoś powiedział że to Prezydent - nie ma co sprawdzać. Ktoś powiedział "nikt nie przeżył" - nikt nie sprawdzał, po co lekarz i karetka. Ktoś powiedział - procedujemy według Chicago - nikt nie sprawdził (ja myślałem, że były już jakieś odgórne ustalenia - Klich, na podstawie opinii ekspertów na miejscu - rząd). Tak siłą rozpędu każdy myślał, że ktoś coś zrobił i załatwił, że to nie należy do niego. I tak zostało, bo potem trudno odręcić:
Według mnie nie było szans na przejęcie badania przez stronę polską. Ale jeśli już, to należało o to wystąpić pierwszego dnia.
Umowy z 1993 r. nie znaliśmy.
Ciekawe czy ambasador ma wpisane w zakresie obowiązków oglądanie rozczłonkowanych ciał i kończyn luzem oraz czy ma wykształcenie medyczne wystarczające do stwierdzenia śmierci (bo jeżeli tak, to można przestać lekarzy kształcić).
A co do "Chicago", to bardzo dobrze, bo przynajmniej procedują wg jakichś uznanych na świecie zasad a nie przypadkowych umów pisanych na kolanie przez niewiadomo kogo i na ostatnią chwilę (bo umów, to na takie wypadki, szczegółowych zdaje się nie mamy)
Re: Katastrofa prezydenckiego samolotu TU-154 w Smoleńsku +
Powtarzam - to załącznik do konwencji która nie odnosi się do samolotów wojskowych.
Nie - nie wiadomo czy sie odnosi, nie - nie wspomina o samolotach wojskowych. Mówi jasno:
Niniejsza Konwencja stosuje się wyłącznie do cywilnych statków powietrznych, nie stosuje się zaś do statków powietrznych państwowych.
Równie dobrze możesz przytoczyć załącznik do Kodeksu Drogowego i doszukiwać się że mieli złe światła hamowania.
Nie mamy umów i procedur na każdy możliwy wypadek z każdym krajem (np. Andora chyba nie podpisała KonwChic.). To znaczy z tym akurat mieliśmy, właśnie na wypadek samolotów wojskowych, ale była mało szczegółowa. Prokuratury wojskowe mimo braku tych umów jakoś sobie radziły i nie wywoływały zamieszania. Nagle paru polityków stwierdziło, że znają sie lepiej na rzeczy, podesłało polityka - Klicha, w miejsce wojskowego Parulskiego i narobiło nie dość że zamieszania, to jeszcze smrodu na cały kraj i poza.
Ambsador nie ma wpisane w obowiązki sprawdzania czy prezydent żyje. Nie ma wpisane w obowiązki wiedzieć czy jakieś rodziny przyjechały do Moskwy na identyfikację zwłok. W zasadzie chyba nic nie ma wpisane, a z własnej woli, jak pisałem, nikt nic nie robi.
Całe szczęście, że choć Parulski wziął udział w sekcji Prezydenta, choć nie miał tego w obowiązkach wpisane. Wyobraźcie sobie jakie teorie by były, gdyby nie było przy niej żadnego Polaka? A przecież nikt tego nie miał wpisanego w obowiązki.
PS Lepiej ambasador rozpozna Prezydenta niż pluton strażaków setkę obcych dyplomatów. Mylę się?