Elektroda.pl
Elektroda.pl
X

Wyszukiwarki naszych partnerów

Kategoria: Kamery IP / Alarmy / Automatyka Bram
Montersi
Kategoria: Akumulatorki / Baterie / Ładowarki
  • #1 22 Cze 2010 21:04
    hylos
    Poziom 12  

    Witam.
    Dziś u mnie pod blokiem powstał problem.
    Sąsiad w Corsie (aku 45Ah, alternator 55 A) zostawił na noc włączone radio i światło i akumulator zdechł do 2-3 V. Poprosił mnie o pożyczenie prądu (nie miał czasu na ładowanie prostownikiem wg zasad 1/10 C). Ja mam w aucie alternator 150 A. Corsa odpaliła z mojego odpalonego auta, czyli pociągnęła prąd i z akumulatora i alternatora, i teraz powstał problem.
    Czy lepiej od razu po odpaleniu odłączyć moje auto, po to żeby akumulator w Corsie ładowany był prądem nie większym od 55 A - czyli max prąd z alternatora Corsy (Rezystancja wewnętrzna akumulatora rozładowanego jest przecież strasznie mała)?
    Czy może lepiej wspomóc alternator Corsy i nie odłączać dawcy prądu np przez 15 minut - wtedy przynajmniej alternator Corsy nie pracowałby na maxa, ale z drugiej strony akumulator ładowany byłby bardzo dużym prądem?

    Za odpowiedzi z góry dziękuję.

  • #2 22 Cze 2010 22:14
    Piotr36
    Poziom 17  

    Witam,

    Zasadą przy odpalaniu autka na kable jest odłączenia przewodów po jego uruchomieniu. Jeśli instalacja elektryczna jest OK tylko rozładował się akumulator, to alternator szybko naładuje go. Z uwagi na różne charakterystyki alternatorów, pozostawienie kabli - czyli ładowanie z dwóch alternatorów może uszkodzić elektrykę we współczesnych samochodach i oczywiście skrócić żywotność akumulatora. W tym przypadku alternator Corsy będzie ładował akumulator dużym prądem tylko przez chwilę, bo szybko rosnące napięcie na nim spowoduje zmalenie prądu ładowania. Po ok. 2-3 minutach prąd maleje do wartości 4-6 amper - zakładając że akumulator nie ma zwarcia.

    Pozdrawiam Piotr36

  • #3 23 Cze 2010 06:06
    hylos
    Poziom 12  

    Piotr36 napisał:
    Witam,

    Zasadą przy odpalaniu autka na kable jest odłączenia przewodów po jego uruchomieniu. Jeśli instalacja elektryczna jest OK tylko rozładował się akumulator, to alternator szybko naładuje go. Z uwagi na różne charakterystyki alternatorów, pozostawienie kabli - czyli ładowanie z dwóch alternatorów może uszkodzić elektrykę we współczesnych samochodach i oczywiście skrócić żywotność akumulatora. W tym przypadku alternator Corsy będzie ładował akumulator dużym prądem tylko przez chwilę, bo szybko rosnące napięcie na nim spowoduje zmalenie prądu ładowania. Po ok. 2-3 minutach prąd maleje do wartości 4-6 amper - zakładając że akumulator nie ma zwarcia.

    Pozdrawiam Piotr36


    dziękuje za odpowiedź. Jakiś czas temu miałem w naprawie alternator (sprzęgło) i pamiętam, że zakład elektromechaniczny który to naprawiał uczulał mnie przed ładowaniem rozładowanego akumulatora alternatorem (po tym jak padł alternator musiałem wrócić do domu na samym akumulatorze - ok 7 kilometrów - co się ledwie udało) Argument ich był taki właśnie, że alternator ma mniejszą wydajność prądową niż prąd wynikający z rezystancji wewnętrznej rozładowanego akumulatora

  • #4 23 Cze 2010 09:59
    jack63
    Poziom 39  

    Witam
    Jak dobrze, że ci wspaniali fachowcy od alternatorów nie kazali Ci przypchać samochodu do domu.
    Bzdety jakie opowiadają niektórzy "fachowcy" są kosmiczne.
    Z zasady działania alternatora wynika, że nie można go przeciążyć prądowo, pod warunkiem prawidłowej pracy regulatora napięcia! Dlatego regulatory alternatorów nie mają żadnych ograniczników (regulatorów) prądu! Te ostatnie były, bo musiały być, stosowane w prądnicach bocznikowych z komutatorem.
    W sprawie "pożyczania" prądu.
    Po odpaleniu silnika auta z padniętym akumulatorem należy jak najszybciej "odłączyć się" od jego instalacji dla dobra obydwóch samochodów!
    Różnice w nastawach regulatorów + różne spadki napięć na przewodach dają trudne do przewidzenia układy rzeczywistych (a nie teoretycznych) źródeł napięcia połączonych równolegle. Nigdy nie wiadomo jak rozłożą się prądy wyrównawcze i ile pojawi się przepięć spowodowanych pracą bez obciążenia jednego z alternatorów?
    Jak ktoś lubi ryzyko to wolna wola, tylko niech ma świadomość sytuacji.
    Pozdrawiam

  • #5 23 Cze 2010 11:04
    1078231
    Usunięty  
  • #6 23 Cze 2010 11:55
    Miracle Woman SM
    Poziom 18  

    Ale z drugiej strony dzisiejsze marketowe kable rozruchowe mają znikomy przekrój i on niweluje wydajność alternatora.

    A ogólnie przy paleniu na kable dobrze jest z 2 minuty podładować akumulator padnięty- poprzez kable r. i potem palić -a nie od razu.

  • #7 23 Cze 2010 12:06
    jack63
    Poziom 39  

    Motronic Jakie wnioski wynikają z tego co napisałeś? Co się uszkodzi?
    A co powiesz na sytuację:
    Zima. Silnik diesel. Zapalmy silnik. Grzeją świece żarowe, potem z wielkimi oporami ruchu (zimny olej itd.) startuje rozrusznik. Musi trochę pokręcić. Na koniec akumulator wyładowany prawie do zera, ale silnik zapala.
    Jak myślisz jakie prądy płyną przez alternator i akumulator?
    A tak na marginesie alternator nie ma charakterystyki źródła napięciowego.

  • #8 23 Cze 2010 12:17
    1078231
    Usunięty  
  • #9 23 Cze 2010 13:09
    jack63
    Poziom 39  

    Napisałem :
    "Na koniec akumulator rozładowany prawie do zera",
    czyli w ostatniej fazie rozruchu silnika!
    Proszę czytać dokładnie.
    Charakterystyka alternatora. Czyżby kolegę Motronic wujek Google opuścił?
    Jeżeli tak to proszę:
    http://www.elektr.polsl.pl/magazyn/get.php?st...nsporcie&id=1%20-%20Badanie%20alternatora.pdf
    A z tymi spalonymi alternatorami co było? Zbyt to ogólne. Co się "spaliło"?

  • #10 23 Cze 2010 14:01
    1078231
    Usunięty  
  • #11 23 Cze 2010 14:27
    jack63
    Poziom 39  

    Witam
    Mnie jest tym bardziej przykro bo nie jestem teoretykiem, jak opacznie mnie oceniłeś, ale staram się łączyć teorię z praktyką. Tą nielubianą wykorzystuję na co dzień i każde nowe doświadczenie mnie w tym utwierdza.
    Charakterystyka alternatora była "pierwsza z brzegu" ale wynikała z pomiarów czyli praktyki.
    Bardzo proszę. Przełam swą niechęć i napisz coś o uszkodzonych alternatorach.
    Pozdrawiam

  • #12 23 Cze 2010 14:43
    adamjur1
    Poziom 39  

    Pozwolę sobie na podłaczenie do tematu z odwiecznym zapytaniem: czy odpalać na chodzącym silniku "dawcy"

    Cytat:
    Corsa odpaliła z mojego odpalonego auta, czyli
    Cytat:
    pociągnęła prąd i z akumulatora i alternatora
    - czy to nie naraża ( przy długim kręceniu) własnie regulatora i szczotek w aternatorze?
    Pozdr.J.

  • #13 23 Cze 2010 15:01
    viper555
    spec od auto-elektro

    adamjur1 napisał:
    - czy to nie naraża ( przy długim kręceniu) własnie regulatora i szczotek w aternatorze?
    Pozdr.J.


    Akurat te elementy nie są narażone na przeciążenie ponieważ są przystosowane do maksymalnego prądu który się nie zwiększy pomimo maksymalnego obciążenia ,natomiast cierpią tylko i wyłącznie diody i niestety wszelkie teorie o charakterystykach alternatora niczego nie dowodzą. Palenie drugiego samochodu z pracującym silnikiem prędzej czy później zaowocuje awarią. Jeżeli chodzi o praktykę nie wiem dokładnie ile ale tej zimy było ich z 50 bo na pytanie dawania prądu odpowiedź była zawsze jednoznaczna.P

  • #14 23 Cze 2010 15:24
    1078231
    Usunięty  
  • #15 23 Cze 2010 15:29
    adamjur1
    Poziom 39  

    Czyli wniosek - można podładować akumulator "biorcy" z alternatora "dawcy" ale nie powinno się uruchamiać rozrusznika "biorcy" przy pracującym silnku "dawcy"...
    Pozdr.J.

  • #16 23 Cze 2010 15:34
    1078231
    Usunięty  
  • #17 23 Cze 2010 17:31
    romoo
    Użytkownik obserwowany

    A co powiecie o lawecie z wciągarką 12v 240A.
    Która pracuje podczas zapalonego silnika?

  • #19 23 Cze 2010 19:07
    romoo
    Użytkownik obserwowany

    3500kg wciągnie auto nawet bez kół i czasami bez podestów.
    Robi to na fiacie Ducato i akku jeszce nie wybuchł i nie spalił alternatora.

  • #20 23 Cze 2010 20:58
    emeryt2
    Poziom 42  

    Chyba amperaż żle przeczytałeś z tabliczki znamionowej. Wyobrażasz sobie wyłącznik , przekażnik tej wyciągarki.

  • #21 23 Cze 2010 21:32
    romoo
    Użytkownik obserwowany

    Tak pełny mostek na stycznikach podobnych do elektromagnesów rozrusznika.
    Jak będe używał to porobie zdjęcia.

  • #22 24 Cze 2010 09:33
    jack63
    Poziom 39  

    Wyciągam wniosek. Może niesłuszny. Niech ktoś mnie poprawi.
    Przyczyna nie tkwi w "charakterystykach alternatora" ale w "oszczędności" (kosztem użytkowników oczywiście) producentów.
    Widocznie napisy na tabliczkach znamionowych podają wartości prądów dla jakiś wydumanych warunków. Coś w stylu mocy "muzycznej" kolumn czy wzmacniaczy.
    Zwróćcie Panowie uwagę na wielkość współczesnych alternatorów. Są wręcz malutkie w porównaniu do tych sprzed kilkunastu lat przy tych samych lub większych prądach znamionowych.

  • #23 24 Cze 2010 10:03
    romoo
    Użytkownik obserwowany

    Niekoniecznie i nie wszyscy producenci tak robią , że prąd znamionowy jest tylko na naklejce.
    Niektóre mają słabe diody inne pierscienie inne uzwojenia.
    Te co są wałkowane w kółko na elektrodzi to o nie chodzi w temacie.

    Alternator ma stałe napięcie i strasznie forsuje prądem rozłądowany akumulator , może go nawet rozerwać od zmieszania wydzielin gazowych.
    Sam używam alternatorów od bmw525 e34 140A i one faktycznie sie nie grzeją bardzo choć mają zewnętrzny wentylator jeszcze i sa tanie jak barszcz.

  • #24 24 Cze 2010 10:58
    jack63
    Poziom 39  

    Dzięki romoo za bardzo konkretną wypowiedź:D
    Wracając do meritum.
    Wychodzi na to, że należy unikać ładowania mocno rozładowanego akumulatora przez alternator w samochodzie, bo to bardzo szkodzi akumulatorowi, a może zaszkodzić gorszej jakości alternatorowi.
    Z tego co napisał romoo wynika również, że już samo podłączenie kabli rozruchowych może mieć katastrofalne skutki dla "biorcy" (akumulator) i "dawcy" (alternator). Przykre:cry:
    Pozostaje pomoc drogowa.

  • #25 24 Cze 2010 11:09
    1078231
    Usunięty  
  • #26 24 Cze 2010 14:09
    Jędrek59
    Poziom 17  

    A co myślicie o następującej sytuacji: silnik na biegu jałowym- alternator nie osiągnął pełnej wydajności, włączone światła, dmuchawa, ogrzewanie szyb, wycieraczki, stoimy w korku, akumulator rozładowuje się, światła słabną? A potem ruszamy, i tylko pasek popiskuje. Czy w takiej sytuacji obciążenie alternatora nie jest równie duże jak przy pożyczce prądu?

  • #27 24 Cze 2010 14:23
    Gerri
    Spec od Mercedesów

    Piotr36 napisał:
    Zasadą przy odpalaniu autka na kable jest odłączenia przewodów po jego uruchomieniu.

    Wstyd by mi było Kolego podpisać się pod tą wypowiedzią jako "elektromechanik samochodowy"... :|
    Spieszę z wyjaśnieniem: Po uruchomieniu "biorcy" obciążenie jego alternatora stanowi zarówno akumulator własny, jak i akumulator dodatkowy. Odłączenie akumulatora dodatkowego natychmiast po uruchomieniu (czyli wtedy, kiedy dosyć "gwałtownie" uzupełniany jest ładunek akumulatora utracony w czasie rozruchu) powoduje nagły spadek obciążenia. Niestety - regulator alternatora nie jest w stanie zareagować błyskawicznie na nową sytuację i przez ułamek sekundy napięcie ładowania narasta w postaci "piku" do kilkudziesięciu a nawet ponad stu woltów. Osobiście byłem świadkiem zaaranżowanej sytuacji tego typu w pojeździe ciężarowym. Napięcie wzrosło do prawie 350 volt!!! Był to ułamek sekundy - ale często wystarczy do zniszczenia elektroniki pojazdu. Jak myślicie - dlaczego zabronione jest odłączanie alternatora w czasie pracy silnika? Przecież to jest dokładnie to samo! Gwałtowne odłączenie obciążenia alternatora powoduje powstanie na jego biegunach "piku" napięcia a w konsekwencji zniszczenie diod!
    Zresztą postępowanie w takich przypadkach opisane jest w instrukcji obsługi pojazdu: po uruchomieniu pozostawiamy oba pojazdy połączone ze sobą przez kilka minut, przed odłączeniem uruchamiamy u "biorcy" odbiorniki o małej wrażliwości na przepięcia - czyli dmuchawę, szybę ogrzewaną (nie żarówki!) co pozwala obciążyć alternator. I tej zasady radzę się trzymać.

  • #28 24 Cze 2010 14:35
    jack63
    Poziom 39  

    Kolego Gerri opisz proszę całą procedurę zapalania silnika samochodu z padniętym akumulatorem z pomocą samochodu dawcy i kabli rozruchowych.
    Proszę dlatego, że wnikliwie opisałeś tylko jej zakończenie, a co z początkiem.
    Bardzo jestem ciekaw Twojego zdania.

  • #29 24 Cze 2010 15:10
    1078231
    Usunięty  
  • #30 24 Cze 2010 23:04
    jurekk55
    Poziom 34  

    Motronic napisał:
    romoo napisał:


    Alternator ma stałe napięcie .

    Jak pisałem, że alternator należy postrzegać jako źródło napieciowe, czyli takie cuś, co zawsze dąży do oddawania takiego napięcia, jakie jest dla niego znamionowe to ktoś nic nie czaił.
    Cała zabawa robiega się o rezystancję wewnętrzną alternatora i dołączonego doń obciążenia,proszę pomysleć jakie płyną prądy wyrównawcze w różnych warunkach.
    Zupełnie inna sprawa była z prądnicami, których regulatory miały ogranicznik prądu.


    Ty to wiesz,a jaki problem dla niedowiarków potraktować kabel prądowy alternatora miernikiem cęgowym?Skoki napięć też można zarejestrować miernikiem zapisującym min. i max.wartość pomiaru,oba sprzęciki niestety kosztują kilka złotych więcej niż przeciętny bubel z hipermarketu,za to mina po obejrzeniu pomiaru bezcenna;)

  Szukaj w 4mln produktów
Przeglądaj produkty