Witam, mam takie pytanie, moze ktoś jest w temacie... była u nas ostatnio akcja zbierania elektrośmieci, za przyniesiony sprzęt dawali owoce, tak mnie zastanowiło to, przecież MUSZĄ :D miec z tego jakiś zysk, co oni z tym robią, rozbieraja i sprzedają? gdzie , komu?
Mi się wydaje, że to ląduje w sklepach typu: Używane RTV z zachodu.
Kiedyś jak zawiozłem starą lodówkę do firmy zajmującej się utylizacją sprzętu elektronicznego i spytałem kierownika, czy mogę sobie poszukać wsród pralek takiej zaślepki do mojej pralki, bo w mojej się ułamała a nigdzie nie szło dostać, to mi odpowiedział, że broń boże. A chwilę potem słyszałem z przypadkowej rozmowy kierowcy, który akurat jechał w trasę ze sprzętem, że jedzie z tym do Czacza.
Dla niezorientowanych: Wioska w Wielkopolsce, w której jest około stu sklepów Używane RTV i AGD, praktycznie w każdym podwórzu.
No niekoniecznie sprzedają, bardzo opłaca się rozbiórka sprzętu na złom, szczególnie zaś na miedź, która kosztuje po 18zł/kg, a jest jej pełno w każdym sprzęcie rtv i agd. Poza tym aluminium, blacha, kwasiak... A jak nie rozebrać, to można zawsze sprzedać gdzieś :-)
Mylisz się kolego, na surowce wtórne nie opłaca się rozbierać, myślisz ze ile jest dla przykładu miedzi w takiej lodówce? Nie wiecej jak pół kg. Prawda jest taka że im nowszy sprzęt tym mniej można z niego odzyskać surowców.
W wolnym czasie trudnię się zbiorem metali,rozbiórką i powiem tak:Z telewizora masz tylko kabel wartościowy ale ile?0,05 dag razy 19 zł za kilo,Pralka automat,2 godziny rozbierania i tak kable przepalisz,silnik rozbierzesz i około 0,5 do 0,7 kg miedzi plus ok 20 kg złomu cienkiego razy 0,50 gr.Także AGD nie opłaca się rozbierać.
Dokładnie, na złom sie nie opłaca , sam rozbierałem silnik od kosiarki, dłubaniny, wypalania miedzi a kasa marna, to sam np DVD, odzysk to jedynie pół metra kabla, radiatory które w nim były i troche złomu ;-)
A nie jest tak że firmy zajmujące się recyklingiem dostają dopłatę, a dokładnie są to chyba nasze pieniądze, które płacimy przy zakupie nowego sprzętu?
Inna sprawa że odzyskiwana jest blacha, miedź itp itd. Byłem kiedyś w takiej firmie w Lublinie, nazywa się to chyba Polska Korporacja Recyklingu. Maja tam maszyny do odzyskiwania miedzi (wychodzi jakby granulat) i innych dupereli, tak samo zarabiają np na procesorach komputerowych itd. Oczywiście nie znam całej procedury z czego tam oni jeszcze pieniądze maja.
U mnie w mieście jest skup elektroniki, przyjmują zarówno same układy, jak i płytki drukowane i całe sprzęty RTV. Najwięcej pieniędzy dają za płytki i elementy, taniej skupują całe urządzenia.
Najczęściej to jest tak ze jest sobie firma która to zbiera. I ona to sprzedaje dalej za grosze zebrane albo rozbiera sortuje i sprzedaje posortowane. Tylko ze tu trzeba w cholerę pozwoleń na samo magazynowanie a na rozbiórkę to już w ogóle i kontrola co chwile bo zawsze coś znajdą. Takie akcje są po to żeby ludzi nauczyć recyclingu to się ma zwrócić w przyszłości bo jak odniesiesz telewizor do sklepu to trafi też do firmy utylizacyjnej. Kiedyś za utylizacje się płaciło dzisiaj firmy i za darmo czasem odbierają a niektóre za większe partie wręcz płaca. I najczęściej jest tak ze potem to idzie do ludzi którzy są wstanie z tego wycisnąć coś i na przykłąd pozłacane końcówki z kabli odą do gościa który odzyskuje złoto ale nie 5, 10 czy kilo ale kilka beczek takich końcówek. Bo to dopiero przy dużych ilościach zaczyna się opłacać. Opłaca się nieskomplikowany odzysk emerytowi który i tak nie ma co robić a potem dopiero dużej firmie zbierającej albo wysoce wyspecjalizowanej w odzysku czegoś.
Tylko ze wg mnie to już nie jest czas na biznes w recyclingu. Bo trudno pozyskać surowiec w odpowiedniej ilości. To jak z katalizatorami jak by dziś ktoś chciał wejść w katalizatory to by musiał płacić więcej niż inni żeby je pozyskać a tym samym mniej zarobić albo znaleźć takie ich źródło którego jeszcze inni nie znaleźli.
luke666 bo płytkę można sprzedać a plastiku trzeba się pozbyć jak przynosisz samą płytkę to wykonałeś a nich robotę. Maja pieniądz czysty mogą się nim podzielić.
U mnie to Recycling odbywa się wewnętrznie. Wszystko co znajdę zostaje rozmontowane, najczęściej metodą chińską. Czyli lut-lampa, grzejemy aż zacznie dymić i walimy o stół. Rozbieram tak większość śmieci które znajdę na ulicy i to co nie nadaje się do naprawy. A potem części wracają do obiegu w urządzeniach które naprawiam. :)
Firmy zbierają i rozprowadzają to dalej, albo same demontują. Rozmawiałem z gościem co odbiera stary sprzęt komputerowy, to powiedział, że już mają kłopot ze szkłem z kineskopów CRT, bo nikt tego nie chce przyjąć i nie wie co z tym robić - a plac rośnie. Samemu rozbierać nie warto, bo więcej się człek narobi niż ma z tego zysku (jak pisali wyżej). Jak już, to znaleźć coś za co od razu jest troszkę kasy - np. kaloryfer żeliwny :D
No właśnie kineskop to jest jeden z porblemów bo tego nikt nie chce bo jest uciążliwe. Po zdjęciu cewek zostaje taka sierota. Nie da się tego sprzedać bo sam jest bezwartościowy. Utylizacja jest uciążliwa bo szkło z przodu musi pozostać oddzielone od tego z tyłu. Do tego luminofor jest chyba toksyczny i tu sam proces utylizacji nastręcza problemy żeby było zgodnie z przepisami. Podobnie jest z tego co słyszałem ze świetlówkami.
A jak wpadnie jakaś kontrola i zobaczy kupę kineskopów pod gołym niebem to się do czegoś dowalą na bank ze wody gruntowe szkłem zanieczyszczą czy coś ;).
W moim mieście do niedawna można było spotkać na złomie niekiedy cały sprzęt RTV w obudowie metalowej. Kupiłem stąd korektor graficzny i radia Unitra za równowartość kilku piw.
Wiele krajów wysokorozwiniętych wysyła elektrośmieci do Krajów Trzeciego Świata.
żarówka rtęciowa
To działa inaczej. Przedsiębiorcy z kraju trzeciego świata opłaca się kupić odpady w Polsce przetransportować do siebie posadzić ludzi którzy będą to demontować do poziomu opornika i ma na tym "biznes" u nas taki człowiek robiący to samo nawet 18 godzin na dobę by na swój ZUS nie zarobił. Co ciekawe potem to posortowanie jedzie do chińczyków i oni nam to sprzedają jeszcze raz i im się opłaca. I to jest porblem europy bo albo staniemy się ogrodzonym kołchozem albo upadniemy i wykupią nas Chińczycy.
żarówka rtęciowa
To działa inaczej. Przedsiębiorcy z kraju trzeciego świata opłaca się kupić odpady w Polsce przetransportować do siebie posadzić ludzi którzy będą to demontować do poziomu opornika i ma na tym "biznes" u nas taki człowiek robiący to samo nawet 18 godzin na dobę by na swój ZUS nie zarobił. Co ciekawe potem to posortowanie jedzie do chińczyków i oni nam to sprzedają jeszcze raz i im się opłaca. I to jest porblem europy bo albo staniemy się ogrodzonym kołchozem albo upadniemy i wykupią nas Chińczycy.
Witam.
Nie zgadzam się z tymi teoriami. Nikt tych elementów nie wymontowuje i używa później do produkcji nowych urządzeń. Wyjątki zapewne istnieją, lecz są one marginalne i dotyczą np. drogich czy trudno dostępnych podzespołów. Niektóre z dużych firm stosują płytki z elektroniką pochodzące z naprawianych urządzeń, często jedynie wymieniając obudowę na nową. Potem taki produkt trafia wprost na półkę sklepową. Nie dzieje się to w Chinach, lecz w Polsce. Choć zbaczamy w tym momencie z tematu tego wątku.
Pozdrawiam.
Mateusz.
pudzianowski Nigdzie nie napisałem ze to wraca w swojej postaci pierwotnej. To jest cały czas surowiec wtórny, to i tak idzie dalej na przemiał ale im lepiej posortowane tym więcej można z tego na powrót wycisnąć. Chińczykom opłaca się u nas kupować plastik zawieść go do siebie posortować ręcznie przetworzyć i sprzedać nam jeszcze raz i to za psie pieniądze.
A co do tak zwanego "wylutu" to kiedyś był znacznie powszechniejszy. Ale dziś jest rożne śmieciwo elektroniczne na tyle powszechne ze każdy ma tego pół piwnicy i sam sobie robi wylut z tego co ma.
Tylko ze wg mnie to już nie jest czas na biznes w recyclingu. Bo trudno pozyskać surowiec w odpowiedniej ilości. (...)
Kuzyn pracuje w jednej z firm recyclingowej w małopolsce. Z tego co z nim rozmawiałem, to pozyskanie surowca nie jest żadnym problemem. Dwa razy w tygodniu przyjeżdża do nich tir wypełniony sprzętem RTV/AGD i nie tylko. Dodatkowo mają własne samochody do "lokalnych" wypraw. Firma istnieje od 2004 roku i w ciągu tych kilku lat od małego magazynu rozrosła się do sporej firmy.
Taka firma rozkłada sprzęt na drobne kawałki. Sortowane są nie tylko metale, ale także plastiki (wg. typu, koloru itp). Rozebranie transformatora czy silnika w takiej firmie to zaledwie kilka chwil.
Oczywiście firma posiada zaplecze techniczne, w postaci pił taśmowych, pras, zgniatarek, dużej ilości młotków o różnej wadze ;), magicznych klamek (łomów) itp.
Ale najciekawsze w tym wszystkim jest to, że do firmy trafia także sprawny sprzęt do utylizacji - leżaki magazynowe, wycofane partie z powodu błędów w opakowaniu czy instrukcji, itp, a także ... piwo (w zasadzie do utylizacji trafiają puszki, ale wśród nich często można znaleźć takie nietknięte) ;)
Chciał bym zobaczyć jak w kilka chwil można rozebrać silnik, obeznani w temacie wiedzą że to nie takie proste.
Poproszę go kiedyś o zrobienie filmików jak rozbierają różne rzeczy bo na pewno warto :)
gwidon997 wrote:
PS kuzyn fajną prace ma.
No ba !!! :) Pozazdrościć :) Tym bardziej, że każdego dnia coś ciekawego zawsze znajdzie się do utylizacji jak np. nowe skórzane torby Poczty Polskiej ;), radia PKPowskie itp.
wasyl32 chodzi o to ze jak dziś otwierał byś taką firmę to masz za konkurenta taką która ma już swoich dostawców i sprzęt jak firma w której pracuje twój kuzyn.
Oni i inne firmy rynek maja z grubsza opanowany.
gwidon997 to jest inne rozbieranie. Chociażby przez to ze nie zastawiasz się jak to poskładać potem ;). Ty ekspres do kawy żeby wymienić wyłącznik będziesz rozbierać 10 min żeby czegoś nie urwać i dobrze zobaczyć co w środku siedzi a w takim zakładzie zaczną od przywalenia weń młotkiem żeby się "poluzowało".
Kiedyś w ok 10 min rozebrałem silnik z malacza do śrubki, Ale to było u znajomego na warsztacie i kręciłem grzechotka pneumatem a na oporne śruby miałem dużego pneumata.
I to też jest tak ze jak są narzędzia to idzie. Inaczej wykręcasz szpilki na kontrę a inaczej kluczem do szpilek.
Ja piernicze ale sprzet. " Pare" silników elektrycznych w życiu rozebralem i to głównie na złom, jak sie dobrze nie wypali to nie sposób wyrwać miedzi, zawsze się zastanawiałem jak to sie robi na przemysłowa skale. Ja pracuje na sortowni odpadów i czasem trafiają sie ciekawe rzeczy ale tylko te które umkna uwadze kolegów śmieciarzy, ach ta konkurencja.
gwidon997.Ja rozebrałem kilkanaście silników na złom bez wypalania.Najpierw rozkręcanie wyjęcie wałka,potem młotem rozbić żeliwny korpus,potem odpowiednim nożem z młotem przeciąć środek silnika z miedzią nie wiem jak to się fachowo nazywa,na końcu kombinerkami wyjmować miedź.
Można i tak ale moim zdaniem lepiej wypalić, niektóre silniki maja miedź zalana jakaś żywicą, jak sie nie wypali to praktycznie nie da sie tego rozebrać.