Elektroda.pl
Elektroda.pl
X

Wyszukiwarki naszych partnerów

Kategoria: Kamery IP / Alarmy / Automatyka Bram
Montersi
Kategoria: Akumulatorki / Baterie / Ładowarki

Lakierowanie i blacharka

marcus73 26 Lis 2004 11:00
  • #1 26 Lis 2004 11:00
    marcus73
    Poziom 10  

    Hej!!

    Mam wózek Opel Calibra 150KM

    Miałem właśnie przed dwoma dniami kraksę (ślizgawica jak cholera a opony letnie, przestrzegam! :twisted: :sm2: ) zderzak jest juz chyba zrobiony, lampy prawie kupione (właściwie to tylko szybki są potłuczone).
    Autko i tak trzeba wziąc do blacharza i wyklepać, ale powstał mi pomysł w głowie, że może sam bym je polakierował??? :sm19:

    Garaż mam spory, sprzętu jest też dużo, może wziąłbym się za to.
    Całe życie prawde mówiąc marzyłem aby przerobić sobie auto a teraz jest okazja :sm16: .

    Jeżeli macie jakieś pomysły, poradniki, rady to proszę o wsparcie i pomoc.

    pozdrawiam

    M

    P.S. Troche zmieniłem post, bo już wiem co i jak z lakierowaniem,
    teraz pytanie z wcześniejszego etapu, co jest potrzebne do prac blacharskich (migomat, rama?) za ile to można kupić i czy ramę można czymś zastąpić??? Widziałem u znajomego blacharza tylko system łańcuchów

  • #2 26 Lis 2004 15:32
    djlj24
    Spec od car audio

    Ja się zastanawiałem jak malować elementy pod zabudowę CA ale taniej i lepiej wyszło pogadać z lakiernikiem. Nie będzie skórki pomarańczy ani łuszczycy :D

  • #3 26 Lis 2004 15:46
    marcus73
    Poziom 10  

    djlj24 napisał:
    Ja się zastanawiałem jak malować elementy pod zabudowę CA ale taniej i lepiej wyszło pogadać z lakiernikiem. Nie będzie skórki pomarańczy ani łuszczycy :D


    No tak, ale ja chciałem poeksperymentować :D

  • #4 26 Lis 2004 20:50
    renard m.
    Poziom 21  

    Witam....bez dobrego pistoletu i kompresora oraz komory w ktorym po lakierowaniu moglbys go troche wygrzac (szczegolnie teraz w okresie zimowym) lepiej sie za to nie bierz, tym bardziej ze nigdy tego nie robiles. Nie maluje samochodow lecz sejfy i drzwi ale powiem Ci szczerze ze bez odp. komory i DUZEGO doswiadczenia nie wyobrazam sobie tego ! Pocwicz lepiej na drzwiach od Twojego garazu i oszczedz ten pojazd :) Daj lepiej pare baniek jakiemus bezrobotnemu lakiernikowi -to tak szczerze i od serca, pozdrawiam R.

  • #5 29 Lis 2004 07:38
    marcus73
    Poziom 10  

    Właśnie o to chodzi, że sprzęt (kompresor i pistolet, komór to jest nawet sporo :D ) jest,
    nawet jest trochę doświadczenia,
    ale przede wszystkim są chęci.
    Tym razem dam jeszcze pewnie zarobić lakiernikowi,
    ale mam nadzieję, że będzie to robił ze mną.
    W każdym razie na pewno trzeba zrobić rozgrzewkę na jakimś niepotrzebnym elemencie.

    W każdym razie ile nakładamy warstw, jaki podkład itd.???

    Tak to fajnie i prosto wygląda w "Pimp my ride" a ja nie moge się pobawić :cry: :sm1: :twisted:

  • #6 29 Lis 2004 15:42
    Randal
    Poziom 16  

    Hehe w telewizorni to wszystko Ci pomalują i ztuningują w czasie niecałej godziny trwania programu ;) Najpierw poćwicz na jakichś wiadrach, ścianach, wszystkim ale nie na autku! fajnie by było jakby jakiś lakiernik się wypowiedział co i jak od podstaw.

  • #7 29 Lis 2004 19:12
    manta
    Moderator Samochody

    Blacha szpachel podkład baza clar i obróbka po każdej warstwie temp min 20°C ale nie ucz się na aucie wyprowadzwnie elementu = doświadczenie

  • #8 29 Lis 2004 20:09
    Pfemek
    Poziom 22  

    Nie jestem lakiernikiem ale widzialem co nieco i troche maluje. Na poczatek szpachla (jesli trzeba cos wyrownac) raczej obojętnie jaka zaden z moich znajomych blacharzy nie uzywa niewiadomo jakich super firm :) Szpachle trzeba dobrze polozyc i trzeba miec do tego reke, potem wyszlifowac (na poczatek papier 100-200 potem moze byc 400 na wode)zeby wszystko bylo bez wglebień. Powstana napewno male dziurki na szpachli wiec przydala by sie natryskowa ktora te male dziurki pokryje i znowu szlifujemy tym razem papier drobniejszy, jakies 600 albo 800 na wode. I zeby bylo wszystko ok to malujemy podkladem(przed podkladowaniem dobrze "zapylic" lekko powierzchnie jakas kolorowa baza, dzieki temu przy szlifowaniu bedziemy wiedzieli co juz jest zmatowane a co nie) a po wyschnieciu znowu szlifujemy tym razem jakas 800 na wode i tak przygotowana powierzchnie mozemy malowac. Lakier powinien byc wymieszany w dobrych proporcjach z rozcienczalnikiem i utwardzaczem inaczej moze nie wyjsc polysk albo moze powstac tzw "morka" czy jak kto woli "baranek", nie mozemy zapomniec o odpowiednim cisnieniu powietrza i sposobie malowania, naprawde to trzeba potrafic i trzeba miec praktyke. O ile male powierzchnie maluje sie dobrze o tyle duze takie jak dach czy maska potrzebuja naprawde duzo wprawy wiec amatorowi nie polecam, bo efekt koncowy nie bedzie warty wlozonej pracy w przygotowke :) Jesli cos zle napisalem to powtarzam, nie jestem blacharzem ani lakiernikiem :)

    Pozdrawiam...

  • #9 30 Lis 2004 07:15
    marcus73
    Poziom 10  

    Świetnie! Już troszkę więcej wiemy :)
    Zmieniłem tytuł tematu, dodałem blacharkę.
    Może jestem i śmieszny, ale tak się wczoraj nudziłem po powrocie z pracy, że z chęcią bym poeksperymentował nawet i z blachą 8O :D
    (czekam na klosze do reflektorów i wtedy do blacharza)

    Co jest potrzebne do takich zabaw (migomat, rama?) i na co trzeba uważać, resztę narzędzi to chyba już mam, no i od czasu do czasu cos tam się wyklepało 8)

    pozdrawiam i czekam na posty!

  • #10 30 Lis 2004 07:35
    manta
    Moderator Samochody

    Rama raczej nie ale dobry migomat tak. Mam małą rade jeśli nie robiłeś tego do tej pory to potrenuj może na elemencie pochodzącym ze szrotu kup tam nawet uszkodzony element jakąś maske i poćwicz może najpierw klepanie a potem dopiero przeróbki (nie żebym nie ufał twoim umiejętnościom ale bywa różnie a o elelmenty do cali dosyć ciężko). Powodzenia !!!

  • #11 30 Lis 2004 07:41
    marcus73
    Poziom 10  

    Za ile mozna kupić taki migomat???
    Czy nadaje się także do innych operacji metalowych,
    czyli na przykład spawanie wiekszych elementów (zbrojenia i konstrukcje bydowlane?)

    na pewno poćwiczę :)
    kiedys złapałem się za moją sierrę, w zasadzie to był trupik no i oczywiście brak cierpliwości, robiły się zacieki, ale jakoś to doprowadziłem do ładu i wyobraźcie sobie ze ten lakier (w spray'u!!!)
    wytrzymał ponad cztery lata!!! chociaż następny właściciel w ogóle go nie szanował!

  • #12 30 Lis 2004 21:07
    renard m.
    Poziom 21  

    Witam....ja spawam MigMagiem u siebe sejfy, gdzie grubosc pojedynczego pancerza dochodzi nawet do trzech centymetrow ! Ale po zmniejszeniu pradu i strumienia Argonu moge Ci tym samym urzadzeniem zespawac sreberko od "Milki" truskawkowej :) a tak na powaznie to mozesz juz zaczynac z blacha 0,5 mm. Zwracam uwage ze MigMaga nalezy odroznic od Migomatu gdzie drut spawalniczy jest automatycznie rozwijany z rolki, co ma swoje zalety i wady. Zaleta to to ze masz wolna jedna reke....to jedyna chyba, a wada jest to ze jesli chcesz spawac np blache stalowa a za chwile ksztaltownik aluminiowy lub zeliwo, to zmieniac musisz cala rolke co jest czasochlonne. W MigMagu natomiast siegasz po inny drut i juz :) pomijajac to ze jest duzo dokladniejszy....uzywam go nawet do napraw zamkow od sejfow ! :) Jesli zdecydujesz sie na MigMaga w co niewatpie :), to zwroc uwage na to zeby mial mozliwosc przelaczenia na prad staly i zmienny, co otwiera przed doba nowe nieznane jeszcze horyzonty a mianowicie mozliwosc spawania Aluminium i jego stopow ! (prad staly) Podstawowa roznica miedzy obydwoma urzadzaniami to to ze Migomat wytwarza luk elektryczny bezp. pomiedzy spawanym elementem a drutem spawalniczym, w MigMagu luk powstaje miedzy spawanym elementem a grafitowa igla, a drut spawalniczy to tylko dodatek stopowy - stad tak duza uniwersalnosc tego urzadzenia.....ok...mysle ze wystarczy :) R.

  • #13 30 Lis 2004 23:51
    Usunięty
  • #14 01 Gru 2004 00:22
    ankuch
    VIP Zasłużony dla elektroda

    No ładnie :!: :)
    Forum elektroniczne a tu blacharka i lakiernictwo 8O
    Ponieważ robię to na codzień, to przymknę oko ;)
    Tylko nie myślcie, że na elektronice się nie znam :sm31:
    Zarówno jedna jak i druga branża wymagają praktyki, zwłaszcza blacharstwo.
    Wszystko zależy od stopnia uszkodzenia. Są przypadki, że amator z odrobiną chęci znakowicie sobie poradzi, chodzi tu o niewielkie odkształcenia blach zewnętrznych. Jeśli uskodzone są belki, podłużnice, elementy nośne to już stanowczo odradzę amatorską naprawę. Nie zawsze konieczna jest rama, rama to wygoda, ale trzeba mieć choćby podstawowy zestaw narzędzi, typu wyciągarki, rozpieraki. Czasami konieczny jest katalog z wymiarami płyty podłogowej a przede wszystkim doświadczenie. Na to trzeba pracować latami.
    Podobnie może być z "niby" prostym klepaniem. Tzw. pranie młotkiem w blachę powoduje jej rozciąganie. Przy płaskich powierzchniach zostanie albo "brzuch", albo dół. Jakkolwiek z dołem można sobie poradzić rzucając szpachlę kielnią ;) tak górę trzeba punktować i do tego potrzebny jest palnik.
    No ale dość, bo książkę napiszę ;)
    Jak będzie czas to tu jeszcze zajrzę, jeśli ktoś będzie chętny to podzielę się uwagami.
    No i jak Kolega Elektrit nie zamknie tematu :)

  • #15 01 Gru 2004 07:18
    marcus73
    Poziom 10  

    Ile kosztują takie wyciągarki i rozpieraki?
    Jakie są generalne zasady używania tych narzędzi?
    Trochę już widziałem, ale nie chcę zaciemniać obrazu,
    kiedy mamy na forum takich fachowców :spoko:

    Też się boję że ktoś temat zamknie,
    ale mimo wszystko uważam że jest całkiem treściwy
    i sporo tu wiedzy.
    Zwłaszcza renard. m błysnął z tym migmagiem :sm28:
    Jeszcze gdybyś podał za ile mozna to kupić i co polecasz,
    to byłbym zupełnie happy

  • #16 01 Gru 2004 10:05
    ankuch
    VIP Zasłużony dla elektroda

    marcus73 napisał:
    Zwłaszcza renard. m błysnął z tym migmagiem :sm28:
    Jeszcze gdybyś podał za ile mozna to kupić i co polecasz,
    to byłbym zupełnie happy


    To ja tu trochę zaskoczę i wprowadzę trochę rewolucji poprawiając kolegę renard.m :!:
    Właśnie migomat to potoczna nazwa MIG/MAG-a :!::!:

    I teraz tak:
    Do podstawowych metod spawania w osłonie gazów ochronnych zaliczamy:
    MIG --> Metal-Inert-Gas (spawanie w osłonie gazu obojętnego, np. argon)
    MAG --> Metal-Aktiv-gas (spawanie w osłonie gazu aktywnego, np. CO2)
    oraz
    TIG --> Tungsten-Inert-Gas (spawanie w osłonie gazu obojętnego, też np. argon)

    Różnica między dwoma pierwszymi a trzecią metodą polega na tym, że elektrodą aktywną w MIG/MAG jest właśnie drut podawany automatycznie, który stapiając się w łuku elektrycznym tworzy spoinę.
    Natomiast elektrodą aktywną w TIG jest elektroda wolframowa zamontowana na stałe w rękojeści. Spoiwo właśnie w tym przypadku podawane jest ręcznie. Spawanie podobne jest do spawania gazowego, tylko zamiast płomienia acetylenowego-tlenowego jest łuk elektryczny.

    W metodach z zastosowaniem gazu aktywnego spawa się tylko stale (i też nie wszystkie).
    W metodach z zastosowaniem gazu obojętnego spawa się niektóre metale kolorowe (zwłaszcza popularne aluminium) oraz stale również.

    Stosuje się również mieszanki gazów argon/CO2 ale jest to tylko rozwinięcie metody MAG.

    Dlatego kolego renard.m :arrow: migomat to nic innego jak MIGMAG, Tobie pomyliło się z TIG (w tym wypadku nie spotkałem się z jakąś potoczną nazwą tej metody).
    Jeszcze zajrzę postaram się odpowiedzieć na pozostałe pytania.

  • #17 01 Gru 2004 16:37
    renard m.
    Poziom 21  

    I tu masz niestety racje kolego Ankuch....urzadzenie ktore uzywam to najprawdopodobniej TIG mimo ze tu gdzie mieszkam (niemcy) w jezyku potocznym zwane jest wlasnie MIGmagiem.......na samym urzadzeniu stoi tez cos zwiazane z "magiem" dlatego zwalem je do tej pory MigMagiem :)


    Wiec kolego markus73 do prac domowych polecilbym Ci jakies urzadzenie sredniej wielkosci ktore bede zwal teraz: TIGomatem :) z butla Argonu o pojemnosci ok. 10l i co najwazniejsz z regulacja: prad zmienny/prad staly.....co do cen obawiazujacych w Polsce niestety Ci nie pomoge bo tu nie mieszkam....moze zypytajmy kolege Ankucha, bo wydaje sie byc swiatly w tej materii. Jesli chodzi o producenta to mozesz smialo brac ktores z niemieckich urzadzen z wyjatkiem: T.I.P. , Einhell, Budget to naprawde zlom, pozostale odpowiadaja europejskim standardom jakosci :) pozdr. R.

  • #18 02 Gru 2004 12:13
    ankuch
    VIP Zasłużony dla elektroda

    I tu Cię kolego renard.m znowu zaskoczę ;)
    Od ponad 10-ciu lat używam MIG-MAG-a firmy Einhell 175 Turbo. Działa bez zarzutu. Wymienia się tylko elementy rękojeści, ale to normalne zużycie.
    Nie służy on do majsterkowania czy sporadycznego użycia, lecz "tyra" w warsztacie. Naprawdę jestem z niego zadowolony.
    Dodam jeszcze, że to nie pierwszy tej firmy. Miałem jeszcze starszego 165Turbo (14lat) lecz stał mi się zbyteczny (redukcja zatrudnienia), sprzedałem go i nowy właściciel nadal go używa.
    Być może, gdyby był używany do ciągłej pracy na pełnym amperażu sprawa wyglądała by inaczej. Do napraw samochodów jest wręcz idealny.

    Porównywalnej mocy sprzęt produkcji krajowej np. firmy OZAS w Opolu jest dużo większy i mniej wygodny w użyciu.

    Co do ceny, trudno mi się wypowiadać jaka jest obecnie. Swój kupowałem na giełdzie w Gliwicach (10 lat temu) dałem wówczas 1400 zł.
    Ponieważ ceny tego typu sprzętu mają tendencję spadkową, więc teraz pewnie dużo taniej. No i nie wiem jak jest obecnie z ich jakością.

  • #19 03 Gru 2004 16:21
    Borys20
    Poziom 12  

    kurcze... Przejrzalem temat i jestem pod wrazeniem zapalu autora... Chce kupowac migomat, rame do naprawy efektow stluczki? Przeciez wyjdzie Cie to duzo drozej niz oddanie do blacharza...

    Chcialem tez sie pochwalic wiedza nt. spawalnictwa (wydzial mechaniczny), ale ktos mnie ubiegl ;)

    No to chociaz zadam pytanie do znawcy (Ankuch)

    Bester 40-160A na drut 0,6/0,8 z punktowym/ciaglym spawaniem i regulacja wysuwu drutu sie nada ? Ma byc glownie do prac przy samochodzie/dach, ale nie wykluczam ze zdarzy sie tez pomeczyc jakies grubsze "miecho" (4-5mm). slyszalem, ze na kazdy mm grubosci potrzeba ok 40A... Co na to powiesz?

    Pzdr

  • #20 03 Gru 2004 19:38
    renard m.
    Poziom 21  

    No to kolego Ankuch jestes wyjatkiem ktory tylko potwierdza regule :) zapytaj w Niemczech jakiegokolwiek mechanika czy zechcialby zakupic urzadzenie Einhella do swojego warsztatu...podejrzewam ze w 90% parskna oni rubasznym smiechem. No ale coz kwestia gustu....popatrz tylko na jakosc wykonania oraz elektryki(troniki) wewnetrznej....??? coz widzisz...mimo ze "niemieckie" pachnie dalekim wschodem. Ale nie o to tu chodzi, po to jest forum zeby na nim dyskutowac, ja wyrazilem swoja opinie a Ty swoja, a argumenty typu : "u mnie chodzi od 14 lat" (zgoda chodzi , ale jak chodzi ???) to nie sa argumenty. Tez w Polsce mielismy "Rubina" i chodzil cale lata mimo ze kazdy wie ze to bylo go..o! Zgodze sie z Toba polowicznie i to tylko dlatego ze kolega marcus73 ma zamiar uzywac go do prac amatorskich. pozdrawiam R.

    P.S. Jesli nie wierzysz jak jakosc elektroniki a co za tym idzie "czystosc" pradu wplynac moze na jakosc spoiny to wyproboj kiedys przy okazji jedno z urzadzen "power plus" (niekoniecznie te sterowane mikroprocesorem) :) i jeszcze jedno pytanie.....co oznacza skrot WIG, bo wlasnie to znalazlem w dokumentacji mojego urzadzenia (pytam bo zainteresowales mnie tymi oznaczeniami, wiem ze WIG to TIG ale co dokladnie oznacza?)

  • #21 04 Gru 2004 10:09
    Borys20
    Poziom 12  

    wolfram inert gas... Ze wzgledu na zastosowanie elektrody wolframowej...

    PS. Ciagle czekam na odp na moje pytanie ;)

  • #22 04 Gru 2004 11:05
    ankuch
    VIP Zasłużony dla elektroda

    Borys20 :arrow:
    160A to jest niezbędne minimum do grubości 3-4 mm.
    Pomęczysz tym i coś nieco grubszego, ale wytrzymałość takiej spoiny pozostawia wiele do życzenia.
    Ja aby wyciągnąć coś więcej zastosowałem autotransformator ze starej spawarki 220/380V (ówczesne). Na odczepach znalazłem 250V i z tego zasilam swojego biednego "Einhella", który jest w wersji 220V. W ten sposób można się pokusiś o spawanie materiałów o grubości 5-6 mm.

    Jeśli chodzi o wspomnianego "Bestera" - w zupełności wystarczy do napraw samochodów osobowych i dostawczych.

    renard.m :arrow:
    "Einhell" na nasze polskie warunki to najlepszy kompromis. Jest bardzo powszechnie stosowany i ma dobry współczynnik cena/jakość.
    Poza tym głównie chodziło mi o bezawaryjność. Elektronika - fakt, nie jest to cudo, ale jak na takie warunki pracy jeszcze nie zrobiła mi psikusa.
    Nie oszukujmy się, przy naprawach samochodów często zdarzają się sytuacje, że trzeba spawać w miejscach trudnodostępnych gdzie nawet nie ma możliwości dobrego oczyszczenia spawanego materiału. W takich wypadkach "czystość" prądu jest drugorzędnym czynnikiem. Nawet najlepsze urządzenie sobie z tym nie poradzi. Generalnie chodzi o to, że spoina nie musi pięknie wyglądać (mówię o trudnodostępnych zakamarkach) ma poprostu trzymać.
    Zgodzę się całkowicie, jeśli chodzi o blachy zewnętrzne i nowe elementy.
    Napewno nie użyłbym "Einhella" do spawania kotłów lub zbiorników ciśnieniowych.
    Tu podpisuję się oburącz :)

  • #23 04 Gru 2004 23:08
    Usunięty
  • #24 04 Gru 2004 23:30
    Borys20
    Poziom 12  

    ankuch napisał:
    Borys20 :arrow:
    160A to jest niezbędne minimum do grubości 3-4 mm.
    Pomęczysz tym i coś nieco grubszego, ale wytrzymałość takiej spoiny pozostawia wiele do życzenia.
    Ja aby wyciągnąć coś więcej zastosowałem autotransformator ze starej spawarki 220/380V (ówczesne). Na odczepach znalazłem 250V i z tego zasilam swojego biednego "Einhella", który jest w wersji 220V. W ten sposób można się pokusiś o spawanie materiałów o grubości 5-6 mm.

    Jeśli chodzi o wspomnianego "Bestera" - w zupełności wystarczy do napraw samochodów osobowych i dostawczych.


    Wybacz, ale ze mnie elektryk jak z koziej d**y reisentascha... Krotko mowiac trzeba zwiekszyc napiecie, tak?

    Ale mysle ze nie bedzie to potrzebne... Nie robie konstrukcji odpowiedzialnych tylko dla siebie czasem jakies pierdolki... W razie czego jade do siebie na uczelnie i mi panowie spawacze cos pomoga ;) Zapamietali mnie, bo ciagle im na laborkach zadaje pytania :)

    dzieki za odp.
    pzdr

  • #26 06 Gru 2004 07:09
    manta
    Moderator Samochody

    Co do sprzętu to moim pierwszym był Einchell 145 jednofazowy jedyne co mam mu do zarzucenia to słaby podajnik drutu (plastikowe elementy).Borykam się może ze śmiesznym problemem ale mam bardzo duże spadki nap. sieciowego (kraniec miasta i mała trafostacja). Następny to Esab 400 prawie nowy no i z możliwością testu i niestety dobra elektronika uniemożliwiła spawanie powód za niskie nap. sieci. Teraz na warsztacie stoi czeski Bez 360 gdzie remontując elektronike ograniczyłem do sterowania podajnika drutu a Einchell stoi jako awaryjny. Także nowe rozwiązania nie zawsze są dobre dla wszystkich. Co do wypowiedzi kolegów ok. Tig jest obecnie najlepszą metodą spawania ale koszty ,najtańszy używany na allegro to około 4-5 tys. i kiedy on się zwróci. Co do rozpieraków koszt podstawowego zestawu to 600-700 zl. trwałość taka sobie ale coś tam zrobisz. Co do prądu spawania to 140-160 A jest w samochodówce wystarczające. Powodzenia.

  • #27 06 Gru 2004 18:40
    dakus
    Poziom 12  

    Na wstępnie warto przypomnieć, że "lepiej zapobiegać niż leczyć".
    Wła¶ciwa i regularna konserwacja blach nadwozia od nowo¶ci jest
    najlepszym sposobem, aby nigdy nie być zmuszonym do czytania tego
    "poradnika".

    Dalej wypada mi zwrócić uwagę na fakt, że większo¶ć remontów
    blacharskich jest przeprowadzana byle jak i jak najmniejszym
    kosztem. Taki remont polega najczę¶ciej na przeczyszczeniu papierem
    ¶ciernym zewnętrznych połaci blach, zalepieniu dziur szpachlówk± i
    polakierowaniu. Taka "naprawa" usuwa skutki korozji blach a nie jej
    przyczynę. I póĽniej się dziwicie, że po takiej "blacharce" po
    trzech miesi±cach b±ble się znowu pojawiaj±.

    1. Materiały

    Do tej operacji potrzebne będ±:
    Papier ścierny o granulacji: 150-200, 360-400 - może być papier lub płótno ścierne - papier jest skuteczniejszy, ale się szybko
    rwie; płótnem się szlifuje trochę gorzej, ale za to dłużej jednym kawałkiem; 600-800 - papier wodny do szlifowania na mokro oraz
    2000 - do polerowania na mokro. Jeśli o mnie chodzi to kupuję tam gdzie jest najtaniej. W ogólnobudowlanych, z artykułami
    metalowymi, z lakierami nawet w hipermarkecie np. Castorama, Praktiker - tam najczęściej jest wszystko czego potrzeba i w
    niewygórowanej cenie. Jeśli posiadamy wiertarkę można się pokusić o kupno kółka z rzepem do mocowania znormalizowanych, idealnie
    pasujących na ten rzep, papierków ściernych - co sprawi że szlifowanie nie będzie udręką
    Klocek drewniany lub gumowy, w który będziemy owijać papier ścierny podczas szlifowania.
    Farbę podkładową - może być w puszce (w tym przypadku z utwardzaczem - do malowania pędzlem lub wałkiem) lub w sprayu.
    Utwardzacz (zarówno do podkładu i do lakieru) jest nie tyle co polecany, ale konieczny do tego, żeby auto normalnie wyschło.
    Rozrabia się go z farbą tuż przed malowaniem Bez utwardzacza lakier by wysychał z jakieś dwa tygodnie i byłby miękki jak wosk.
    Generalnie sprzedawca jeśli nie doda tego obowiązkowego składnika przy kupnie lakieru, to przynajmniej to zaproponuje.
    Pędzel lub wałek do malowania. Szpachlówka samochodowa w ilości potrzebnej na wypełnienie naprawianej powierzchni.
    Metalowa szpachelka do rozprowadzania szpachlówki i plastikowa płytka do jej rozrabiania.
    Rozpuszczalnik do odtłuszczania blach i miejsc przygotowanych do
    szpachlowania i malowania oraz do rozcieńczania podkładu i lakieru (tego z puszki oczywiście). Bez znaczenia jest kwestia różnicy
    rozpuszczalnika użytego do odtłuszczania a do rozcieńczania lakieru - poczekać tylko jak dobrze odparuje powierzchnia
    przetarta innym rozpuszczalnikiem od tego, który będzie stosowany w lakierze, to nic się nie stanie. Nie pomylić się przy okazji, bo
    zniszczycie farbę - "zwarzy" się. Chodzi oczywiście o ten do podkładu i lakieru - sprawdzić w opisie na opakowaniu jakie mogą
    być stosowane. Bo oczywiście farby i lakiery w puszkach rozcieńcza się. Zresztą jeśli poprosicie o lakier z rozpuszczalnikiem to
    sprzedawca już na pamięć je wszystkie zna, więc powinien dać właściwy.
    Arkusz blachy lub kawałki blaszek grubości 0,5-0,8 mm do łatania dziur. Najlepiej ocynkowana - chociaż sprawia trochę problemów
    przy spawaniu. Arkusze takiej blachy są dostępne w ogólnobudowlanych, metalowych np. w takim Centrostalu, czasami w
    "automoto" lub z tam gdzie lakiery (ale rzadko). Trafić też można jakieś odpadki po wycinkach z dużych powierzchni - za psią forsę,
    a nam takie właśnie ścinki z w zupełności wystarczą. Ciąć raczej należy nożycami lub wyrzynarką do metalu, a nie fleksem bo szlifierka kątowa wypala blachę. Obrotowa szczotka druciana mocowana na wiertarkę - pomoże w sprawniejszym i szybszym usunięciu rdzy.
    Mały młotek do zagłębiania spawów, nitów i łączeń blach.
    Nożyce do blach lub wyrzynarka do metalu, w ostateczności piłka do metalu i brzeszczoty - do wycinania łatek.
    Nitownica (i nity oczywiście) lub migomat.
    Wiertarka do wywiercania otworów na nity (i wiertło 3-4 mm oczywiście) lub w celu wykorzystania obrotowej szczotki drucianej
    oraz kołowego rzepu z papierem ściernym..
    Szlifierka kątowa do zeszlifowania spawów.
    Farba miniowa - do malowania wewnętrznych powierzchni blach lub też zamiast farby podkładowej. Warto, a raczej należy dodać
    utwardzacza.
    śrubokręt, mały pilnik - też się może przydać
    Lakier; w przypadku lakierów metalic - dodatkowo lakier bezbarwny.

    Trochę szmat do odtłuszczania i mycia naprawianych powierzchni.
    Wiadro z wodą do zwilżania papieru ściernego podczas szlifowania na mokro.
    2. Jak się za to zabrać

    Po pierwsze należy ustalić co jest do roboty. Jeśli wykwity są wszędzie tzn. na prawie każdym elemencie i w słusznych rozmiarach to
    znaczy, że przespaliście całą jesień i całą zimę i w ogóle wszystkie lata, że zostało nic innego jak pomalowanie całości. No, ale to są
    krańcowe przypadki .
    Z doświadczenia wiem, że najszybciej tlenek żelaza zabiera się za dolną partię nadwozia: doły drzwi, przedniego błotnika, jak również
    same błotniki nad kołami (chociaż to rzadziej) i w Caro, Atu przednia maska w części przedniej. Także progi, ale tego elementu,
    jeśli jest mocno skorodowany, nie radzę szpachlować tylko wymienić, bo potem może Was zaskoczyć przy lewarowaniu auta .
    Po drugie: rozmiar szkód spowodowanych przez korozję. Jeśli dosłownie zjadła część drzwi czy błotnika to nie pozostaje nic
    innego jak je wymienić na jakieś dobre, które rdza ominęła. Jeśli chodzi o błotniki to kupno nowych nie jest specjalnie kosztowne
    (50-80 zł). Tylnych nie warto wymieniać całych, ale połowę - od przetłoczenia biegnącego przez cały bok samochodu - są do kupienia
    takie właśnie idealnie nadające się do tego "półbłotniki" - i taką operację należy jednak przeprowadzić za pomocą migomata -
    przynitowanie takiego elementu to profanacja. Można też kupić same reperaturki "nadkoli" błotników tylnych. Co prawda, mowa o wyrobach rzemieślniczych (fabryczne są dużo droższe, nawet o 100 %), ale nawet takie zdadzą egzamin. Z drzwiami jest trochę gorzej dla
    kieszeni - kupno nowych to "poważna" inwestycja, więc sugeruję poszukanie czegoś używanego w dobrym stanie, czyli najlepiej
    postarać się o drzwi od jakiegoś Plusa po "małym" boom - generalnie powinny być jeszcze w nienagannym stanie.
    Nie radzę np. wymieniać samych płatów drzwi bo skórka za wyprawkę i się nie opłaci. Dobre drzwi można kupić za jakieś 150 zł (nowe
    rzemieślnicze kosztują ok. 300 zł), a płat (lub tzw. półpłat, sięgający do listwy bocznej) za 15-30 zł. Teraz: wymiana płatu to
    jakieś 50-150 zł (tu rozrzut cen jest dość duży), oczywiście na jedne drzwi. Ale to są dobre, całe drzwi za 150 zeta a to pocięty,
    pospawany i poszpachlowany szmelc (sorki , ale w każdym razie nie ma to jak wyrób fabryczny, a żaden blacharz, nawet ja, nie zrobi tego tak dokładnie jak maszyny). Wymianę płatu (lub częściej jego dolnej części) mogę polecić tylko tym, którzy umiej± doginać zwieńczenia
    blach i w ogóle mają zielone pojęcie o robieniu blacharki oraz oczywiście są w posiadaniu migomata. Wtedy taka wymiana ma sens, bo
    kosztują tylko wspomniane reperaturki i... czas który poświęcimy na robotę, którego - myślę - nie powinno nam zabraknąć, wiec nie ma co go liczyć. Zresztą migomat to i tak się przyda, zawsze to lepiej coś przyspawać niż przynitować - o czym dalej.
    Do "naprawy" kwalifikują się elementy, których wszystkie zewnętrzne krawędzie są całe, tzn. nie zżarte przez rdzę, skorodowane mogą być, byle by blacha nie łamała się w palcach.
    Reszta, czyli środek elementu może być dziurawy - chodzi o to, żeby było za co złapać łatkę, którą będziemy łatać.
    Kwestia wyboru "technologii" naprawy. Jeśli do "naprawy" są tylko doły drzwi to spray wystarczy, jeśli nie mamy lepszego sprzętu.
    Jeśli macie do roboty także maskę i klapę oraz błotniki, czyli prawie wszystko, to radzę samemu solidnie przygotować auto do
    malowania lakierem - tzn. tak, aby był pomalowany podkładem - można wałkiem - i po zmatowieniu papierem 600-800, oddać tak wyszykowane auto do lakiernika - powinien wziąć dużo mniej. Jeszcze mniej będzie
    jeśli auto wstępnie rozbroicie lub pooklejacie. Wtedy cena za lakierowanie może spalić do 100-300 zł za robotę w zależności od
    lakieru. Można także pomalować części tych elementów, przysłaniając gazetami, na odległość 3-5 cm od zaszpachlowanej powierzchni, te (tylko nie plastrem w bezpośredniej bliskości części lakierowanej, bo po malowaniu będzie widać wyraźny uskok lakieru - chyba, że linia
    powierzchni lakierowanej będzie przebiegać dokładnie na kancie przetłoczenia malowanej blachy), które nie chcecie zamalować i
    spolerowanie papierem 2000 na mokro miejsca zapyleń, które się siłą rzeczy pojawią na granicy części lakierowanej.
    Natomiast chyba dla wszystkich jest jasne, że spray to gorsze rozwiązanie niż malowanie pistoletem, ale do tego potrzebna jest
    sprężarka, na co nie każdego stać - używana to jakieś 500 zł, nowa dwa razy tyle. Można kupić taką mini-sprężarkę za ok. 300 zł (nowa)
    - do pomalowania małych powierzchni się nada. I oczywiście pistolet do lakierowania - byle jaki do kupienia za kilkadziesiąt złotych w
    hipermarketach.

    3. Pierwsze czynności

    Generalnie większość z Was chyba będzie się zabierać za dolną część nadwozia więc na przykładzie tego napiszę co i jakiej
    kolejności należy wykonać.Na wstępie: nie trzeba zdejmować listew bocznych, przed malowaniem trzeba je tylko bardzo dokładnie okleić taśmą malarską i gazetami. No chyba, że pod listwami też korozja Wam wyłazi.
    Natomiast radzę zdemontować tapicerkę drzwi i zdjąć plastikowe nadkola pod błotnikami oraz dywaniki z tyłu w bagażniku zasłaniające
    dostęp do wewnętrznej części tylnego błotnika - dlaczego, o tym dalej.

    4. Oczyszczenie blach z korozji

    Miejsca w których pojawiła się korozja należy zeszlifować ręcznie papierem ściernym 150-360 do gołej blachy, aż rdza zniknie (oby na
    zawsze ). Można do tego celu użyć "druciaka" - czyli takiej obrotowej szczotki drucianej montowanej do wiertarki, jednak końcowe
    szlifowanie musi być wykonane papierem ściernym. Wiertarka odda nam nieocenioną przysługę przy tej operacji - są do kupienia specjalne kółka-rzepy do mocowania okrągłych arkusików papieru ściernego, który wystarczy przylepić i... włączyć wiertarkę na niezbyt wysokie obroty - żeby blachy za bardzo nie zeszlifować. Nie radzę tej czynności wykonywać szlifierką kątową (na taką łatwiznę idą właśnie
    pośledniej maści blacharze), bo nią łatwo przesadzić i albo sami sobie dziurę zrobicie, albo będziecie mieli blachę grubości puszki
    po piwie. Szlifować do ostatniego grama rdzy, nawet jak jest już tak mocno skorodowane, że szlifowanie zrobi dziurę. Ma zrobić. Jeśli
    widać, że blacha jest tak miękka, że się łamie, to pomóc sobie śrubokrętem i wydłubać ten sypiący się syf, nawet na wylot, do tego
    miejsca, w którym blacha jest wystarczająco sztywna. Małym pilnikiem zeszlifować krawędzie dziury. Powtarzam: ma być zero rdzy. Dziur... ile wyjdzie . Jeśli zamierzacie pomalować wszystko od listew w dół
    (b±dĽ całe auto), to się nie szczypać tylko szlifować i nie martwić się, że papier za daleko zszedł. Uważać tylko na listwy. Jeśli tylko
    jakiś jeden bąbel chcemy zaprawić, to tę czynność należy robić z wyczuciem i żeby szlify nie wykraczały więcej jak 0,5-1 cm poza
    miejsce korozji.
    Kiedy uporacie się z tą niewdzięczną robotą to zajrzyjcie teraz na tę blachę - którą szlifowaliście - od wewnątrz (po to radziłem
    zdjąć tapicerkę, dywaniki i nadkola). I co? Teraz widzicie przyczynę, dlaczego te wasze zaprawki nic nie dawały - rdza bierze
    od środka, czyli miejsca, którego na co dzień nie widzicie. Jeśli chcecie się pozbyć rdzy na dłużej to moja rada jest jedna - trzeba
    oczyścić z rdzy wewnętrzna stronę blach drzwi i błotników. Jest to trudne - niewygodny dostęp, mechanizmy i cięgna klamek i szyb, kupa syfu, brudu, smarów itp. Zniechęca, co? Trudno, komu się nie chce to będzie miał szybko znajome widoki na lakierze. Jak ktoś ma wprawę z mechaniką to może sobie pomóc i zdemontować przeszkadzające elementy. Szmatami zebrać brudy, wypryskać zaolejone i zasmarzone
    miejsca np. środkiem do mycia silnika, w celu dokładnego zmycia tych
    ropopochodnych produktów, pomóc sobie pędzlem, następnie zmyć wodą - tu super sprawa mieć takiego karschera, lub chociaż szlaufa z kranówą. Pamiętać tylko trzeba o osuszeniu tego wszystkiego potem, najlepiej sprężonym powietrzem lub dobrze wytrzeć do sucha szmatkami.
    Niestety to jest najbardziej wredna część roboty jaką trzeba tu wykonać (i tego nie zrobi Wam żaden blacharz, bo mu się nie chce i
    zresztą szybciej znów do niego przyjedziecie), żeby rdza nie pojawiła się dłużej (mój rekord - 5 lat po remoncie ani jednego
    bąbla w Dużym Fiacie - tak na marginesie, Fiaciorki mniej gniją od Poldków i pod tym względem bardziej mi się podobają). Są niby
    dostępne jakieś środki które wiążą rdzę i nie dopuszczają do dalszej korozji, ale mi się nie sprawdziły.

    5. Drobne uszkodzenia i powierzchniowe ogniska korozji

    Je¶li zadrapanie jest powierzchowne i nie sięga blachy nadwozia,
    wykonanie naprawy jest bardzo proste. Delikatnie zeszlifować obszar
    zadrapania papierem 1000 lub past± ¶ciern± w celu usunięcia luĽnej
    powłoki lakieru. Spłukać powierzchnię czyst± wod±. Za pomoc± ostro
    zakończonego małego pędzelka zamalować zadrapanie lakierem. Nakładać
    mocno rozcieńczon± farbę cienkimi warstwami aż do wyrównania
    powierzchni. po nałożeniu każdej nowej warstwy odczekać przynajmniej
    dwa tygodnie umożliwiaj±c jej utwardzenie. Na koniec wypolerować
    naprawiane miejsce papierem 2000 na mokro lub past± ¶ciern±.
    Je¶li zadrapanie sięga blachy nadwozia, należy usun±ć ostrym
    ¶rubokrętem lub scyzorykiem luĽn± warstwę rdzy z dna zadrapania,
    następnie zabezpieczyć zadrapanie CORTANINEM i pomalować cienkim
    pędzelkiem farb± miniow± w celu zapobieżenia tworzenia się rdzy w
    przyszło¶ci. Wypełnić zadrapanie rozcieńczon± szpachlówk±, która
    nadaje się do wypełniania w±skich zadrapań. Zanim szpachlówka
    stwardnieje należy szybkim ruchem zebrać nadmiar szpachlówki z
    zadrapania za pomoc± gładkiej bawełnianej szmatki nas±czonej
    rozcieńczalnikiem, owiniętej wokół palca. Spowoduje to nieznaczne
    zagłębienie wypełnionej powierzchni zadrapania. Tak przygotowan±
    powierzchnię zadrapania należy polakierować, jak opisano powyżej.
    Podobnie postępujemy, w przypadku, małych drobnych rdzawych
    kropeczek, niewielkich b±bli, je¶li jeste¶my pewni, że nie jest to
    korozja, której główne ognisko znajduje się z drugiej strony blachy
    - czyli wynika z odprysków lakieru, spowodowanych uderzeniami
    kamieni, żwiru czy piasku, lub łuszczenia się lakieru z powodu
    niewła¶ciwego odtłuszczenia blach przed malowaniem. W celu
    dokładniejszego usunięcia rdzy możemy się posłużyć, zamiast
    ¶rubokrętem (czy scyzorykiem), zgiętym na dwa razy papierkiem
    ¶ciernym 360, szlifuj±c w ten sposób powstałym narożnikiem.

    6. Naprawa dziur i pęknięć

    Teraz dziury. Trzeba je zaspawać kawałkami skrojonymi na wymiar,
    tzn. większych o ok. 0,5-1 cm od dziury, blaszek przykładanych od
    strony wewnętrznej. Je¶li nie macie migomata to możecie ponitować
    (nitownicę za grosze kupicie w każdym chyba hipermarkecie) - tylko
    kawałki blaszek musz± być większe o jakie¶ 0,5 cm - żeby nit dobrze
    złapał. Kawałki blaszek, można najpierw przykleić jakim¶ klejem do
    metalu, co ułatwia póĽniejsz± robotę i zabezpiecza antykorozyjnie
    miejsca przylegania blach. Je¶li dziurka jest malutka, taka na 1 cm,
    to można poprzestać na samym przyklejeniu. Nawet może być wtedy
    kawałek plastikowej płytki lub maty żywicznej. Stosowanie mat
    żywicznych sprawia mniej roboty. Na te mniejsze dziury zdadz±
    egzamin. Blacha mimo wszystko sztywniejsza. Co gwarantuje mniejsze
    ryzyko pękania szpachli. Dlatego je¶li dziura jest taka na 1 cm (no
    niech będzie 2 cm) to proponuję taki sposób: można odpu¶cić sobie
    spawanie lub nitowanie i póĽniejsze zagłębianie tychże - wystarczy
    je¶li pewnie przykleicie taki kawałek blaszki (lub maty żywicznej)
    od wewn±trz jakim¶ klejem do metalu. Może być nawet taki Superklej,
    Poxipol czy Cyjanopan, je¶li umiecie szybko kleić.
    Oczywi¶cie wiertarka przy nitowaniu jest konieczna, jakby kto¶
    nie miał zielonego pojęcia o nitowaniu (uwaga dla "obuleworęcznych"
    lub majsterkowiczów "inaczej" - to nie jest takie trudne) Odstępy
    pomiędzy spawami lub nitami: ok. 1 cm. To ważne - je¶li umocujecie
    np. kawałek blaszki o wymiarach np. 4 cm x 3 cm czterema nitami to
    gwarantowane, ze szpachla w tym miejscu będzie po jakim¶ czasie
    pękać. Spawy (nie nity) należy zeszlifować gumówk± (szlifierk±
    k±tow± lub inaczej fleksem - dla nowicjuszy) oraz (także nity)
    uderzeniami młotkiem zagłębić w nadwoziu na jakie¶ 2-4 mm, tak żeby
    nie wystawały poza powierzchnię blach. Zaklepać też trzeba krawędzie
    otworu (dziury) do wnętrza nadwozia, w celu utworzenia niewielkiego
    zagłębienia dla materiału wypełnienia. Także blachę w odległo¶ci ok.
    1-2 cm od dziury, spawu lub nitu też należy zgłębić, żeby szpachl±
    nie robić póĽniej pagórków.
    Jeszcze jedno wyja¶nienie przy spawaniu i nitowaniu: spawanie
    wykonujemy od zewn±trz i od wewn±trz; spawy od zewn±trz lekko należy
    zeszlifować (ale nie całkiem) szlifierk± k±tow±. Natomiast nitujemy
    tak, że płaski łeb nitu mamy na zewn±trz, a "ogonek" od wewn±trz.
    Owego ogonka nie ¶cinamy, tylko smarujemy mas± uszczelniaj±c±.

    No to już dziur nie ma.

    7. Przed szpachlowaniem

    Teraz, po uprzednim odtłuszczeniu, polecam zamalowanie tych
    wszystkich szlifowanych, spawanych, nitowanych i łatanych (także, a
    zwłaszcza od strony wewnętrznej) miejsc CORTANINEM, FOSOLEM lub
    podobnie działaj±cym ¶rodkiem, który zdusi w zarodku o¶rodki rdzy,
    których jeszcze nie widzimy, tzw. mikrordza - drobne rdzawe
    kropeczki, które się szybko pojawiaj± jak auto będzie trochę dłużej
    robione, lub też rdzę której mimo naszych starań nie udało się
    idealnie usun±ć (korozja wżerowa). ¦rodki te schn± do¶ć szybko: 1-3
    godz., po czym można przyst±pić do dalszych prac.
    Następnie dobrze jest te miejsca zabezpieczyć maluj±c farb±
    przeciwrdzewn± - mini± - ale do¶ć mocno rozrzedzon± i koniecznie z
    dodatkiem utwardzacza. Dlatego ma być w miarę rzadka, żeby dokładnie
    wlała się we wszelkie zakamarki. Utwardzacz jest konieczny, aby
    nadać farbie odpowiedni± twardo¶ć, konieczn± do tego aby nakładane
    warstwy szpachlówki się nie łuszczyły i nie odpadały. I nie nakładać
    grubej warstwy farby - jednokrotne pomalowanie pędzlem wystarczy. Co
    prawda szpachlówkę nakładać można na gołe blachy, ale (być może
    dotyczy to tych nieco gorszej jako¶ci) jest ona nieco przepuszczalna
    (przepuszcza niewielkie ilo¶ci powietrza i chłonie trochę wody) co
    przy kiepskiej jako¶ci blach w polskich autach, sprawia, że korozja
    zaczyna swoj± niszczycielsk± działalno¶ć pod warstw± nałożonej
    szpachli.
    Po wyschnięciu (niestety - należy odczekać najlepiej cały
    dzionek, okres ten może uleć skróceniu, je¶li robota wykonywana jest
    w upalny słoneczny dzień "pod chmurk±") delikatnie przecieramy
    zamalowane powierzchnie papierem 400 i już możemy zabierać się za
    szpachlowanie.

    8. Szpachlowanie

    Kto to umie, to może sobie tę czę¶ć pomin±ć. Kupić należy
    szpachlówkę samochodow± (a nie jaki¶ kit szpachlowy do drewnianych
    drzwi) zwykł± (ponoć najlepsze s± z pyłem aluminiowym -
    superelastyczna - nie potwierdzam, bo dawno już się w to nie
    bawiłem, a to jaka¶ nowo¶ć) i z włóknem szklanym. Ile? Tyle żeby
    starczyło . Proporcje szpachli i utwardzacza - hmm... na wyczucie -
    spójrzcie ile jest szpachli, a ile utwardzacza i "znajdĽ proporcjum
    mocium panie". Najczęstszym błędem jest dawanie zbyt dużej ilo¶ci
    utwardzacza - i zanim cokolwiek zrobicie już robi się klucha. Za
    mało też nie może być, bo wtedy szpachla jest zbyt miękka. Po
    którym¶ razie powinni¶cie utrafić. Aha, jakby kto¶ nie wiedział,
    szpachlę rozrabia się na kawałku płaskiej plastikowej płytki, lub od
    biedy na do¶ć sporej szpachelce, w ilo¶ci takiej żeby¶cie w ci±gu
    około 2-3 min zdołali co¶ poszpachlować.
    Szpachlowanie wykonujemy tylko na czę¶ci zewnętrznej budy.
    Oczywi¶cie po odtłuszczeniu rozpuszczalnikiem powierzchni. T± z
    włóknem szklanym (lub zmieszan± z naprawdę niewielk± ilo¶ci± zwykłej
    - tak gdzie¶ co najwyżej w 1/4, je¶li włókna jest tyle, że mog±
    zachodzić obawy, że szpachla nie wypełni przez te włókna dobrze
    wszystkich zakamarków) lub żywic± epoksydow± (też może być)
    nakładamy na miejsca gdzie s± spawy, nity i miejsca poł±czeń łatek z
    blachami nadwozia. Po wyschnięciu tej warstwy (i ewentualnie
    przeszlifowaniu papierkiem 150-360, je¶li nałożyli¶my trochę
    grubiej) nakładamy warstwę zwykłej tak, aby przykryć t± z włóknem
    oraz pozostałe szlifowane (oczyszczone z korozji) miejsca. Grubo¶ć:
    2-3 mm ponad powierzchnię blach. Szpachlę nakładać metalow±
    szpachelk± najpierw dobrze wciskaj±c we wszelkie dołki, zakamarki,
    ł±czenia, okolice spawów i nitów a następnie wyrównuj±c
    zdecydowanymi posuwistymi ruchami - nie ciapkać. I w przypadku
    dużych powierzchni czy mocno pofałdowanej powierzchni (np.
    powstałych w wyniku drobnych obić) szpachlówkę należy nakładać
    kilkakrotnie cienkimi warstwami - 1-2 mm. Po wyschnięciu zabieramy
    się za szlifowanie powstałej w ten sposób powłoki. Na pocz±tek
    grubym papierem 150-200 w celu szybkiego zeszlifowania większych
    nierówno¶ci. Szlifujemy przez płaski drewniany lub gumowy klocek,
    nigdy przez palce (za wyj±tkiem trudno dostępnych miejsc, do których
    ciężko byłoby się dostać z klockiem), bo zrobicie krajobraz
    pagórkowaty na nadwoziu, który będzie się pięknie prezentował po
    lakierowaniu. Po usunięciu pierwszej nierównej warstwy szlifujemy
    drobniejszym 360-400 do uzyskania równej i gładkiej powierzchni.
    Prawidłowo¶ć owej równo¶ci sprawdzamy palcami (przy tej metodzie
    trzeba mieć jednak do¶wiadczenie) lub zwilżaj±c szlifowane miejsce
    wod± i obserwuj±c pod połyskiem (od wody) efekt naszej pracy.

    9. Przed malowaniem

    Na tym etapie naprawiana powierzchnia powinna być otoczona
    obszarem poszycia zeszlifowanego do metalu przechodz±cym stopniowo w
    nienaruszony lakier. Je¶li uznamy, że jest już ok. (je¶li nie, to
    nałożyć cienk± warstewkę szpachli i przeszlifować jeszcze raz - nie
    robić dołków) to pozostaje jeszcze zmatować powierzchnię do
    malowania papierem 600-800 na mokro, czyli mocz±c papier w wodzie.
    Jeżeli malujemy duże powierzchnie (np. maskę) wartoby użyć
    szpachlówki natryskowej - ale to propozycja dla posiadaczy sprężarki
    i pistoletu do lakierowania - ¶wietnie wypełnia malutkie pory w
    szpachli. Po malowaniu szpachl± natryskow±, także tak± powłokę
    należy przeszlifować papierem 360-400 (przez klocek) oraz zmatować
    papierem 600-800 na mokro.
    Matowanie ma na celu wygładzenie powierzchni z wszelkich
    większych rys, które byłyby widoczne po lakierowaniu oraz w celu
    uzyskania dobrej przyczepno¶ci pod lakier. Matujemy nie tylko
    miejsca gdzie nałożyli¶my szpachlę, ale także pozostałe czę¶ci
    pokryte oryginalnym (lub nie) lakierem, które będziemy malować.
    Matowanie wykonujemy szlifuj±c ręcznie tzn. staraj±c się szlifować
    jak największ± powierzchni± dłoni - już nie przez klocek. Użyty do
    matowania papier ma bardzo drobn± granulację i do¶ć trudno
    pofałdować takim papierem powierzchnię. Po tej czynno¶ci należy
    powierzchnie przeznaczone do malowania przemywać czyst± wod± , aż do
    całkowitego usunięcia pyłu powstałego przy szlifowaniu.
    Dobr± metod± (ale wydłużaj±c± czas roboty - niestety) na
    sprawdzenie dokładno¶ci naszej pracy jest rozpylenie (więc tylko
    wchodzi w grę pistolet natryskowy, lub podkład w sprayu) cienkiej
    warstwy farby podkładowej, co spowoduje uwidocznienie wszelkich
    niedoskonało¶ci naprawianej powierzchni . Wszelkie nierówno¶ci
    poprawiamy, ponownie matuj±c powierzchnie, gdzie okazały się być
    zbyt duże rysy lub nanosz±c znów cieniutkie warstwy szpachli i
    ponowne szlifowanie przez klocek, w przypadku występowania
    pofałdowań.
    Przed malowaniem osłonić gazetami i okleić ta¶m± malarsk± czę¶ci,
    które nie maj± być malowane, czyli, w omawianym przypadku od listew
    zewnętrznych w górę oraz, je¶li jest, nakładkę na próg - i radzę
    okleić całkowicie wszystkie nie malowane elementy - zapylić łatwo
    cały samochód, a już usuwanie tego np. z szyb nie należy do
    przyjemno¶ci. Pod szczeliny miedzy drzwiami, błotnikami i progiem
    włożyć zwitki gazet, żeby się uszczelki nie zapyliły. Także na koła
    wrzućmy jakie¶ szmaty. Je¶li chcemy pomalować nie jaki¶ cały element
    tylko tzw. plamkę, to wyci±ć wielko¶ć plamki w tekturze i przyłożyć
    (lub przykleić) do miejsca, które ma być pomalowane

    10. Malowanie

    Je¶li kto¶ ma sprężarkę, to będzie wiedział jak j± użyć . Ale
    większo¶ć chyba nie. Nic nie szkodzi - lakiery w sprayu też zdaj±
    egzamin. Ilo¶ć - na całe auto potrzeba około 2-3 litrów lakieru
    (zależy jakiego i np. tego czy malujemy także ¶rodek auta, elementy
    nadwozia od wewn±trz), na pomalowanie dołów nadwozia dla wprawnej
    ręki wystarczy 250 g. Dla mniej wprawnej, półlitrowa puszka to
    my¶lę, że do¶ć - nawet je¶li pomalujecie sporo powietrza. Odległo¶ć
    rozpylania to 20-30 cm. Lakier w puszcze należy oczywi¶cie
    rozcieńczyć - jednak nie przesadzić, bo zbyt rzadki to gwarancja
    powstania zacieków. I je¶li wykonujecie tę czynno¶ć na dworze, to
    tylko wtedy gdy nie wieje. Niespecjalnie polecam malowanie wałkiem
    lakieru wła¶ciwego - nie wychodzi to zbyt ładnie. Je¶li już, to do
    takiego malowania nadaj± się raczej jasne lakiery: biały, szary,
    ko¶ć słoniowa, piaskowy itp. Przy ciemnym lakierze kijowo to wygl±da
    - po prostu zbyt wyraĽnie to widać. A już na pewno nie nadaje się do
    malowania wałkiem lakier metalic. Najlepiej ow± czynno¶ć wykonywać w
    zamkniętym pomieszczeniu o do¶ć dużej powierzchni (np. spory garaż)
    - ze względu na opary rozpuszczalników. Przy pracy w pomieszczeniu
    zamkniętym zmoczenie podłogi wod± ułatwi osadzanie się kurzu, który
    w przeciwnym razie będzie unosił się w powietrzu. Je¶li okoliczno¶ci
    zmuszaj± do wykonania tej operacji na otwartej przestrzeni należy
    wybrać odpowiedni dzień - byle by nie wiało i nie padało, bo jak
    zostawicie takie oszlifowane z korozji drzwi na noc i akurat będzie
    lało, to rano się w¶ciekniecie - będziecie musieli ponownie te
    wypieszczone miejsca przetrzeć papierem jeszcze raz. Wiatr sprawia
    kłopoty przy lakierowaniu i radzę, żeby był to dzień raczej
    bezwietrzny, bo nawet lekki wiaterek pozawiewa na schn±cy lakier
    jakie¶ pyłki, muszki, kurz i inne podobne. Je¶li robotę wykonujecie
    pod blokiem, to wzi±ć też pod uwagę trzeba ryzyko zniweczenia efektu
    naszej pracy przez (zawistnych) s±siadów, czy ich dzieci. Więc
    lepiej się wybrać do cioci (babci, czy kogo tam macie) na wie¶.
    Najpierw podkład. Od biedy może być zwykła minia (np. UNIKOR -
    zreszt± nie jest taki zły) - tyle że z utwardzaczem, bo sama minia
    jest nieco za miękka Utwardzacz musi być do danego typu farby jak±
    stosujecie - na opakowaniu powinna być potrzebna informacja lub
    najlepiej zdajcie się fachowo¶ć sprzedawcy - nie powinien Was
    zawie¶ć. Do UNIKORU nadaje się zwykła benzyna do lakierów.
    Przypominam o obowi±zkowym przetarciu rozpuszczalnikiem malowanej
    powierzchni przed samym malowaniem. Podkład możemy nakładać pędzlem,
    wałkiem lub pistoletem. S± też dostępne podkłady w sprayu. Po
    wyschnięciu i ponownym zmatowieniu lakier wła¶ciwy. Nakładać
    posuwistymi ruchami: z lewej do prawej i z powrotem lub jak inaczej
    nie można z góry na dół i z dołu na górę - zasada jest jedna: przy
    lakierowaniu, ¶ci¶lej przy kierowaniu strumienia farby na blachę
    (szpachlę ) ręka ma być cały czas w ruchu, nie psikać w jedno
    miejsce, bo "firanki" i zacieki porobicie. Lepiej nałożyć dwie, albo
    trzy cienkie warstwy niż jedn± grub±, bo raz: ryzyko zacieków, dwa:
    gruba warstwa ma większe tendencje do póĽniejszego odpadania. Czas
    schnięcia kolejnych warstw lakieru: 20-30 min. Przy metalicach
    ostatnia warstwa powinna być lakierem bezbarwnym. Lakier bezbarwny
    nakłada się po lekkim przyschnięciu bazy (lakieru z metalicznym
    pyłkiem, który daje kolor i efekt "metalicu") i kupuj±c go
    sprzedawca powinien dać wła¶ciwy do zastosowanej bazy i nie ma prawa
    zadziałać jak rozpuszczalnik.
    Poczekać aż trochę przyschnie, odkleić gazety i ta¶my. Uważać,
    żeby nie dotkn±ć ¶wieżo lakierowanej powierzchni. Pozostawić do
    wyschnięcia - czyli przyj¶ć na drugi dzień i podziwiać nasz piękny
    wozik. Miejsca zapylenia wokół tzw. plamek trzeba zapolerować
    papierem 2000 na mokro, aż do uzyskania połysku. Operację tę
    wykonajcie jednak po co najmniej dwóch tygodniach od malowania, bo
    na ¶wieżym lakierze porobi± się rysy.
    Oczywi¶cie wszelkie szlifowanie należy wykonywać jak to co ostatnie
    na karoserii wyschło:
    Szpachlę po jakie¶ pół godzinie można szlifować, chyba, że jest
    bardzo wilgotno i zimno oraz "oszczędzali¶cie" za bardzo na
    utwardzaczu.
    Podkład wysycha jeden dobry dzień i nadaje się do matowania.
    Lakier polerujemy po co najmniej dwóch tygodniach od pomalowania -
    jest to czas potrzebny na wyschnięcie i dobre utwardzenie się
    powłoki. Pasta TEMPO do tego celu jest good. Lub też dostępne na
    wiertarkę "waciato-flanelowate" kółka do polerowania.
    11. Zabezpiecznie i konserwacja blach

    Czyli przywrócili¶cie pierwotny wygl±d swojej furki, teraz nie
    zapomnijcie o zabezpieczeniu na przyszło¶ć wewnętrznych połaci
    blach. Należy kupić masę wypełniaj±co-uszczelniajac± np. BOLL (cos w
    rodzaju takiej "gumy") na miejsca ł±czenia blach i tam gdzie
    stosowali¶my łatki. Mam nadzieję, że blachy s± uprzednio
    poczyszczone i zasmarowane CORTANINEM (lub FOSOLEM) jak poleciłem to
    wykonać wcze¶niej. Miejsca które łatali¶my smarujemy t± mas±
    nakładaj±c pędzlem. Na koniec malujemy wewnętrzn± stronę blach farb±
    miniow±.
    Nie, to jeszcze nie koniec. Teraz trzeba to wszystko
    zakonserwować. Najpierw specjalnymi preparatami, które s± dostępne w
    sprayu (np. BOLL) lub pod pistolet (np. FLUIDOL lub podobne, także
    wspomniany BOLL), bo to jest najlepsze, a na sam koniec (po
    wyschnięciu tych pierwszych preparatów) AUTOSMAREM (nie sugerujcie
    się nazw± "smar" - sam nie wiem dlaczego tak to nazwano) - czarnym
    wolno schn±cym mazidłem, po uprzednim rozrzedzeniu
    rozpuszczalnikiem, które długo się trzyma, czym¶ w rodzaju bardziej
    smołowatego BITEXU (ten służy do konserwacji spodu - i po
    wyschnięciu ma tendencję do pękania). Tym także zabezpiecza się spód
    samochodu. Lojalnie uprzedzić muszę, że przez 2 tygodnie ciężko było
    jeĽdzić - ¶mierdziało oparami i samym preparatem. Ale czego nie robi
    się dla naszej furki... BOLL w sprayu jest dostarczany w komplecie z
    wężykiem, którym można się łatwo dostać w trudne zakamarki. Kwestia
    zabezpieczania maty żywicznej to niczym nie różni się od cało¶ci
    blach - jaki¶ preparat konserwuj±cy stosowany także na blachy
    wystarczy. Poza tym mata nie koroduje, tylko co najwyżej z wiekiem
    się sypie i pęka.
    Preparaty konserwuj±ce wpuszczamy we wszelkie przestrzenie
    zamknięte: progi (w czę¶ć wewnętrzn±, przez otwory odpływowe),
    podłogi, słupki, podłużnice, nadkola, maskę, klapę, drzwi,
    przestrzeń mocowania mechanizmu wycieraczek, wzmocnienie czołowe,
    belka tylna, błotniki od strony wewnętrznej (tylne s± dostępne po
    zdemontowaniu osłon tapicerskich w bagażniku)... słowem wszędzie,
    gdzie tylko występuj± profile zamknięte.
    Aby lakier się długo trzymał należy do¶ć często nanosić na niego
    preparaty woskuj±ce. Wosk nadaje lakierowi "oryginalny" blask i
    zabezpiecza lakier przed szkodliwym działaniem czynników
    atmosferycznych: słońca, deszczu, pyłu z ro¶lin, ptasich odchodów
    itp.

    12. Na koniec

    Pozostaje tylko wprawić tapicerkę i już możemy się bujać.
    U mnie drzwi i błotniki od wewn±trz oraz nadkola s± dosłownie
    czarne od tej konserwacji (sam j± wykonałem, bo w ASO tylko
    zasmarkaj±) i mam gwarancję, że rdza mi długo nie si±dzie. Dlatego
    radzę regularnie corocznie - najlepiej w pierwsze cieplejsze dni
    wiosny (aby po zimie pozbyć się soli) - umyć spód samochodu (np.
    myjk± wysokoci¶nieniow±), zdemontować elementy tapicerskie drzwi,
    klapy tylnej, nadkola i dywaniki bagażnika i wszystko dokładnie
    obejrzeć, usun±ć pojawiaj±ce się rdzawe naloty i tam gdzie to
    konieczne - porobić zaprawki lub nałożyć warstwę preparatu
    konserwuj±cego.

    "I to już wszystko, jeste¶cie wolni możecie już i¶ć :)"
    Opracowanie i przygotowanie - Mrozek
    © Wszelkie prawa zastrzeżone


    Waszym zdaniem ...

    mam warbaja i czeka mnie ta robota (nawet się cieszę bo
    lubie pogrzebać przy moim honekerze) czytałęm bardzo uważnie
    i cieszę się że było gdzie Dzięki za te porady POZDRAWIAM
    artoo
    Opis wyrombisty tylko na koniec pracy zabrakło jednej i
    podstawowej rzeczy... piwko;))
    Ja mam sprawdzony sposób na dobrze znany problem rdzy i
    puchnięcie dolnych krawędzi . Wyci±gnołem wszystkie dżwi z
    samochodu i przy pomocy wiertarki i okr±głej szczotki
    zjechałem cełe spody dżwi (zakładka blachy).Zrobiłem to ile
    sie dało. Następnie wszystko odtłu¶ciłem i na goł± blache
    połorzyłem baranek (zrobilem to pistoletem ale pędzlem tez
    można) Po wyschnięciu ładnie pomałowałem . Przed zim±
    pomalowałem bezbarwn± konserwacj±. Mineły juz 2 lata i
    dalszych postępów rdzemienia ani dalczego puchnięcia nie
    widac...POZDRAWIAM
    Dla laika takiego jak ja, niezast±piona księga porad.
    Masz bracie łeb i cierpliwo¶ć :-) Super artykuł, czego¶
    takiego dlugo szukałem. MichalZ
    NAPRAWDE NIEMA DRUGIEGO TAKIEGO ARTYKUŁU !!!
    wielki brat jest pod wielkim wrazeniem...niby napisales to
    na co wiekszosc mowi "proste - normalka- ja to wiem" ale
    naprawde polowe z tego sam byl nie zrobil
    ...podziwiam...bede robil maluszka na tuning chce kupic sama
    kaste i osobno silnik wiec napewno zrobie...tylko wczesniej
    klatka bezp...pozdrawiam Marcin kabe(malpa)go2.pl
    a ja juz wiem co zle zrobilem przy poprawkach w malcu i
    dlaczego po miesiacu od naprawy ponownie wyskoczyly
    bable.Nastepnym razem bede pracowal dokladniej, wedle
    powyzszego artykulu.Serdeczne dzieki. WsR
    suuuper też się biorę do roboty, bo drzwi od mojego uniaka
    powoli przestaj± być białe. Tak przy okazji stanowczo nie
    polecam Hammerite\'e, przyznam się że się naci±łem na ten
    szajs.
    mi nie wyszło. Po paru tygodniach zaczęło wyłazić na nowo.
    Jak wiosna przyjdzie spróbuję zamiast Cortaninu użyć minii
    A ja nie wiem czy jest sens budowac iglo na pustyni. Fiaty
    powinny być z laminatu ;-)
    Bardzo ciekawy artykuł, s±dzę że dla osób które nigdy sie
    nie bawiły w naprawy powłok lakierniczych w swym samochodzie
    to super. Zauważyłem bardzo ciekawe uwagi ,które
    bezwzględnie należy stosować np. czy¶cić aż do
    całkowitego!!! usunięcia rdzy.
    Chciałbym również przestrzec przed nakładaniem lakieru
    bezpo¶rednio na szpachle, po pewnym czasie lakier zostanie
    wchłoniety i będzie to widoczne. Pozdrawiam
    rkrzyszt(malpa)interia.pl
    Przy mniejszych ubytkach blachy, gdzie niechce nam sie
    spawać lub nitować, można sobie pomóc łatkami maty szklanej,
    któr± przes±czamy żywic± poliestrow±. Po utwardzeniu nadaje
    się do szlifowania. Bert.
    Cze¶ć wam wszystkim własnie pisze do was wszystkich po
    przeczytaniu tego superowego art, palcami bez linii
    papilarnych od papieru ¶ciernego, mam Opla Omegę 90\' i,
    chyba wiecie że te Ople maj± słabe blachy, więc robie
    kupione drzwi(używki) błotniki progi (nowe) reperaturki, i
    wzmocnienie czołowe, i jestem wdzięczny za tenart bo jeszcze
    mam chwilę do malowania to zabezpieczę gum± silikonow±
    wszystkie profile ł±czone, barankiem opędzluje błotniki, ale
    przed tym pomaluję unicorem(mini±) wszystkie elementy,
    podstawa z tego co ja zauważyłem to z dala od ####zu przed
    nakładaniem szpachli czy lakierów i wszystkich pokrywaj±cych
    blachę preparatów, czyli dobrze myć rozpuszczalnikiem nawet
    po szpachli w sumie za każdym i przed każdym następnym
    krokiem malowania czy szpachlowania powierzchnia naprawiana
    musi być czysta nie tłusta nie za####zona, mnie odpadła
    szpachla podczas szlifowania przez nie od####zenie danego
    miejsca, pozdrowienia i wesołych ¶wi±t Wielkanocnych 2004
    wppanthera(malpa)wp.pl
    WIELKIE DZIĘKI!!! THE BEST!!!
    Radek
    Szkoda że nie trafiłem na ten artykuł kilka dni temu nie
    miał bym problemu ze swoj± fur± a teraz musze walczyć kilka
    dni więcej żeby j± przygotować do malowania :(
    to jest to czego szukałem dłuższy czas , wielkie dzięki
    Jest naprawdę fachowy i dobrze że s± nazwy preparatów lub
    dokładne wskazania typu "szpachla z opiłkami..." bowiem w
    motoryzacyjnym lubi± wciskać drogi chłam. Teraz idę z gotow±
    list± po zakupy. Dzięki.
    super opis, jestem zachwycony że trafiłem na ta stronke
    Rewelacyjny artykul...dzieki
    Tak też my¶lałem, a teraz jestem tego pewien. Dzięki za
    łopatologię.
    Mam nadzieje za sprawdzi sie to tez w fordzie eskorcie93?
    Niedawno kupiłe poltka i widać cholerny tlenek metalu a taka
    porada napewno mi się przyda
    TEN ARTYKUŁ NIE JEST NAPISANY PRZE ZEMNIE TYLKO KIEDYŚ ŚCIĄGNAŁEM Z NETA NAWE NIE PAMIĘTAM Z JAKIEJ STRONY.

  • #28 23 Cze 2007 15:57
    ice4fun
    Poziom 10  

    ktoś wie jak usunąć zacieki??? lakier bezbarwny akrylowy położony na biały lakier akrylowy a to wszystko na plastyku a zacieki są z bezbarwnego

  • #29 24 Cze 2007 09:15
    Pfemek
    Poziom 22  

    ice4fun napisał:
    ktoś wie jak usunąć zacieki??? lakier bezbarwny akrylowy położony na biały lakier akrylowy a to wszystko na plastyku a zacieki są z bezbarwnego


    Na początku zacieki należy zeszlifować wodnym papierem ściernym o granulacji 800-1000, zależnie od wielkości zlewów, a po tym jak już zlewy znikną trzeba wypolerować to miejsce z użyciem lekko ściernej pasty polerskiej...

    Pozdrawiam...

  Szukaj w 4mln produktów
Przeglądaj produkty