Patrząc na to, co koledzy wymieniacie dochodzę do wniosku, iż większość z was ma gust na poziomie amerykańskiego nastolatka, który spalił o jednego jointa za dużo...
Jasne, a Twój gust jest najwspanialszy, nieomylny, w ogóle jesteś wzorem człowieka.
Patrząc na to, co koledzy wymieniacie dochodzę do wniosku, iż większość z was ma gust na poziomie amerykańskiego nastolatka, który spalił o jednego jointa za dużo...
Jasne, a Twój gust jest najwspanialszy, nieomylny, w ogóle jesteś wzorem człowieka.
De gustibus est non disputandum…
Gdybym był wzorem człowieka, to trzymaliby mnie w sejfie w Sevres. Ponadto zapewniam Cię, iż wyrażam tylko moją własną opinię, na temat około 60% członków tzw. cywilizacji Zachodu. Dla mnie te filmy były słabe z wymienionych przeze mnie powodów. Są jak typowy fastfood - ładnie wyglądają na zdjęciach i łatwo wchodzą. Ale nie poszedłbyś do wykwintnej restauracji i nie wydałbyś dziesiątej części średniej krajowej na hamburgera z colą i frytki. Za 5-10 lat nikt nie będzie tych filmów pamiętał. Są jak fastfood: nieważne, kto i gdzie je zrobił, po konsumpcji się o nich zapomina i tyle...
AVE...
po konsumpcji się o nich zapomina i tyle...
I om to chodzi, masz go obejrzeć, ewentualnie powiedzieć znajomym, że jest fajny i po obejrzeniu zapominacie o nim bo w tym czasie wyszło 5 następnych filmów które też trzeba obejrzeć. To tak jak z muzyką, teraz klepią same "hity" które jak przetrwają miesiąc lub 2 to jest dobrze, a weź muzykę z nie tak odległych czasów, czyli lata 80 i można powiedzieć połowa 90, do dziś się przy nich bawią i będą się jeszcze długo bawić.
Z czystym sumieniem mogę polecić tylko:
- Ja, Robot*;
- Equilibrum;
- V jak Vendetta**;
- Wyspa;
- Raport Mniejszości;
I... nic więcej nie przychodzi mi do głowy...
-----
* - fabuła, gra aktorska i brak obscenicznego, plastikowego CGI oraz różne drobne smaczki przypadły mi do gustu.
** - to bardziej dystopia bez s-f niż s-f, ale i tak to jeden z fajniejszych filmów ostatnich lat. Niestety, miejscami stracili trochę z powodu efekciarstwa.
No to ciekawe co pisze Urgon. Ja filmy s-f oglądam właśnie dal efektów, bo z "życia wziętego" maja dość mało. Zresztą te co wskazałeś też z życia mają niewiele. Bardziej nadawał byś się na krytyka, niż na tego co "polecają". Mi podobały się te co wskazałem i jak dla mnie mogę je polecić /Twoje też widziałem i .... nie wydają mi się ..... warte polecenia, no może/. Nie wiem, co natomiast Ty widzisz godnego polecenia /poza seryjnym mordercom/ w Equlibrium, Violet, czy V jak Vendetta poza hektolitrami krwi i wyrzynania. Ale każdy ma swój gust i ja o Twoim nie dyskutuję, ale jak tak lubisz ten typ to obejrzyj sobie Maczetę, albo Planet of Terror- to też "prawie" s-f - to też dla nastolatków.
A zimny8 jak coś chce to niech się określi konkretnie w typie s-f, albo gitary nie zawraca, bo czegoś jako założyciel tematu mu nie wypada.
Ps. Ja uważam, że większość filmów s-f jest dla nastolatków. Wychowałem się na Gwiezdnych Wojnach, Rambo i Zaginionym w akcji, które puszczali w klubach osiedlowych w wakacje. Lubię s-f, bo ..... tak mam i tyle. Mogę polecić to co wskazałem, ale nie będę celowo ośmieszał innych fanów s-f, tylko dlatego, że "ich" filmy mi się nie podobają.
Zimny8 masz długą listę i sobie z niej skorzystaj. Co Ci się spodoba to Twój gust.
A zimny8 jak coś chce to niech się określi konkretnie w typie s-f, albo gitary nie zawraca, bo czegoś jako założyciel tematu mu nie wypada.
Wydaje mi się że wyraźnie się określiłem podając moje ulubione tytuły, to wyraźnie wskazuje preferencje, ale kolega pewnie nie doczytał, bynajmniej zaś, nie miałem zamiaru koledze zawracać czegokolwiek, sorry że "musiałeś" tu pisać. Pisałem tak :
Quote:
Z twórców preferuję nazwiska takie jak J. Carpenter, Ridley Scott czy James Cameron.
Quote:
Pierwszy film S-F jaki mi się spodobał to był "Obcy" na te lata rewelacja, za następny przełom uważam dopiero "Park Jurajski" gdzie wprowadzono nowe techniki animacji komputerowej no i niedawno "Avatar" 3D, dla mojego pokolenia to coś absolutnie niewiarygodnego
Quote:
ogólnie kino które bardzo dba o szczegóły dając w ten sposób jakąś wiarygodność.
Urgon wrote:
Z czystym sumieniem mogę polecić tylko:
- Ja, Robot*;
- Equilibrum;
- V jak Vendetta**;
- Wyspa;
- Raport Mniejszości;
Z Twojej listy nie widziałem tylko V jak Vendetta** więc obejrzę :).
toku74 wrote:
masz długą listę i sobie z niej skorzystaj. Co Ci się spodoba to Twój gust.
Dokładnie, kilka z Waszych typów już widziałem, jedne mi się podobały inne nie, tak czy tak to dla mnie pomoc, dlatego już dziękowałem i jaszcze raz to zrobię, naprawdę wszystkim wielkie dzieki :).
Widziałem wczoraj obraz p.t : "Melancholia" - To będzie piękny koniec świata, film Larsa von Triera wstęp niemal surrealistyczny.
Niby kolejny z serii - ziemia w obliczu zagłady, ale jest całkiem inny, ciekawy, depresyjny, ktoś powie że nudny, tytuł odzwierciedla treść.
Zadałem sobie pytanie, czy to byłby rzeczywiście piękny koniec świata?
Pomijając artyzm i wizje reżysera, patrząc realnie wydaje mi się że nie, samo pojawienie się takiego olbrzyma w okolicy Ziemi jest chyba mało prawdopodobne, choćby ze względu na ogromny kosmiczny odkurzacz jakim jest Jowisz.
Scenariusz zagłady był taki : planeta gigant (nazwana Melancholią) przelatuje w niewielkiej odległości od Ziemi z ogromną prędkością, mija ją, ale przechwyca swoją ogromną grawitacją, i porywa za sobą, dochodzi do zderzenia, tak to zrozumiałem.
Jednak myślę że nie tak by to wyglądało, bo mijając Ziemie rozerwała by ją na strzępy, hm może równie pięknie by to wyglądało, ale nikt z ziemian by tego nie zobaczył, dużo wcześniej grawitacja Melancholii zdarła by z Ziemi atmosferę i wodę z oceanów.
Może jakiś astrofizyk (choć niekoniecznie) mógłby opisać takie zdarzenie?.