Elektroda.pl
Elektroda.pl
X

Wyszukiwarki naszych partnerów

Kategoria: Kamery IP / Alarmy / Automatyka Bram
Montersi
Kategoria: Akumulatorki / Baterie / Ładowarki

nieogrzewane mieszkanie zimą

frigo 11 Gru 2016 10:36
  • #1 11 Gru 2016 10:36
    frigo
    Poziom 12  

    Czy ktoś mógłby mi podpowiedzieć czy w mieszkaniu w bloku mozna zostawić na zimę wyłączony piec? Mieszkanie jest parterowe, od spodu piwnice i garaż. wszystko ocieplone styropianem od dołu i z zewnatrz. Zwykły kocioł bez zasobnika. Niestety nie używam tego mieszkania a muszę to zostawić w takim stanie jak jest. Nie chciałbym po prostu zostawiać pustego mieszkania z włączonym piecem,odkręconym zaworem gazu ale boję sie ze przy dużych mrozach może przymrozić. sąsiedzi normalni ogrzewają wiec w bloku jest ciepło. na klatce też. byłem tam ostatnio przy temp. ok 2st na zewnątrz w mieszkaniu i klatce normalnie i w ogóle nie odczuwałem chłodu. można było przebywać bez kurtek czyli jest w miarę ciepło. Kiedyś - kilka lat temu - zostawiłem przy włączonym piecu na minimalnej temperaturze ale piec ani razu się nie włączył z tego co pamiętam tylko świeczka pobierała gaz. I tak całą zimę. Obecnie jest piec turbo. Mieszkanie jest w Szczecinie wiec tam temperatura rzadko spada nocami poniżej 6st ale nei wiem ile wtedy może spaść wewnątrz. Trochę się boję mimo wszystko. PRóbowałem spuścić wodę w październiku, ale coś mi tam mało zeszło tej wody i chyba to z jednego kaloryfera tylko poszło. Nie znam się na tym i nie chciałem nic majstrować przy piecu. Ciśnienie jest obecnie na 0 na piecu. Producent zakazuje wlewania płynu anti-freeze. W sumie mógłbym zostawić na minimum, ale znów musiałbym jechać kilkaset km tylko po to aby to włączyć. Co radzicie?

  • #2 11 Gru 2016 10:57
    marqqv
    Poziom 26  

    Wodę spuścić z kaloryferów i pieca, jak nie wiesz jak to weź ze sobą kogoś co wie i sprawa będzie załatwiona

  • #3 11 Gru 2016 11:03
    vodiczka
    Poziom 42  

    Bazując na twoim opisie mieszkania i bloku, uważam że do temperatury -10°C na zewnątrz w mieszkaniu powinno być przynajmniej +5°C. Opieram się na własnym doświadczeniu, gdy w nieogrzewanym mieszkaniu w ocieplonym bloku z wielkiej płyty, temperatura nie spadła poniżej +8°C przy utrzymujących się przez tydzień mrozach -10°C w dzień i -15°C w nocy.

  • #4 11 Gru 2016 11:20
    frigo
    Poziom 12  

    Dzięki... No właśnie tak myślałem ze o ciężko będzie zejść w okolice zera. Licho jednak nie śpi i przy najbliższej wizycie spuszczę wodę choć i tak nie powinno się tego chyba robić. Jak pisałem - kilka lat temu już miałem tak zostawione mieszkanie na okres styczeń - marzec z piecem włączonym na zdaje sie 3-4 stopnie i oprócz zużycia świeczki to na liczniku nie zauważyłem żeby ten piec w ogóle pracował. W równych odstępach czasu było jednakowe zużycie. Teraz piec jest wymieniony na inny.
    Jak ostatnio byłem to odkręciłem zawór przy kaloryferze w łazience i spuściłem wodę ale poleciało chyba tylko z tego kaloryfera bo to było jakieś 10L wody najwyżej i rzeczywiście - nie wiedziałem jak to się robi i nie chciałem już majstrować.
    W każdym bądź w razie jak temperatury beda utrzymywały się dłużej w okolicach -8 to raczej bedę interweniował. Szkoda ze nie zmierzyłem temperatury jak ostatnio byłem, ale uderzyło mnie to że na klatce naprawdę było ciepło w porównaniu do wiatrołapu nie mówiąc o podwórku.
    Gorzej jakby to był dom, ale u mnie w domu to w garażu mimo nieszczelnej bramy nigdy nic nie zamarzło a przystawiony jest tylko jedną ścianą do części mieszkalnej + brak ocieplenia od góry (sam strop tylko)
    Suma sumarum - dzięki za podpowiedzi. Ewentualnie gdyby ktoś powiedział jeszcze jak się wodę spuszcza . Piec to wolf z serii cgb - dwufunkcyjny bo normalnie woda idzie na kaloryfery i kran.

  • #5 11 Gru 2016 14:42
    pablowp1
    Poziom 22  

    Najlepiej wody pozbędziesz się sprężarką. Często stosuje taką metodę i zawsze z pozytywnym skutkiem.

  • #6 11 Gru 2016 16:28
    Zbigniew Rusek
    Poziom 32  

    Nie powinno się nic stać. Co innego nieogrzewane mieszkanie w budynku wielorodzinnym w sytuacji, kiedy mieszkania obok są ogrzewane, a co innego, to nieogrzewany cały dom. W tym ostatnim przypadku istnieje ryzyko zamarznięć. Jeszcze lepiej byłoby, gdyby to mieszkanie było na 1. piętrze (pod nim na parterze ogrzewane, na 2-gim piętrze też) - wtedy nie istniałoby ryzyko zamrożenia.

  • #7 11 Gru 2016 18:51
    frigo
    Poziom 12  

    No niestety to parter. W piwnicy na bank nigdy nic nie zamarza bo kiedyś po poprzednim lokatorze zostały przetwory i wszystkie słoiki przez kilka lat ostały się całe. Czy zjadliwe to już nie starałem się skonsumować. To zwykły blok z 93r - mix wielkiej płyty z cegłą. Co do temperatury to może byłbym spokojny, bo rzeczywiście poniżej zera to w całym mieszkaniu nie spadnie, ale ciagle mnie męczy czy przy ścianie gdzieś nie przyłapie albo od garażu gdzieś nie pociągnie, ale w sumie jak kiedyś nic się nie stało (a już było nieogrzewane w zimie) to i chyba tym razem nic nie będzie.
    Niestety nie mam sprężarki.

  • #8 11 Gru 2016 19:10
    roman 18
    Poziom 11  

    witajcie, kolego ja na twoim miejscu wstawiłbym czujkę która przy temperaturze w mieszkaniu +2 stopnie włączała by pompę obiegową c.o. pozdrawiam.

  • #9 11 Gru 2016 19:15
    Tommy82
    Poziom 39  

    Ja stosuje jeszcze wlanie płynu do spryskiwaczy do syfonów i kibla.

  • #10 12 Gru 2016 14:12
    Zbigniew Rusek
    Poziom 32  

    Ja bym się jednego obawiał - zawilgocenia. W zimnych pomieszczeniach ono często występuje.

  • #11 12 Gru 2016 17:11
    vodiczka
    Poziom 42  

    Występuje w zimnych (niedogrzanych) a zamieszkanych, gdzie się oddycha, myje, suszy pranie.
    W nieużywanych, wystarczy gdy temperatura wewnątrz pomieszczenia jest stale o 3-4 stopnie wyższa niż zewnętrzna i zero wilgoci pod warunkiem, że nie naciąga od fundamentów i dach nie przecieka.

  • #12 12 Gru 2016 20:33
    frigo
    Poziom 12  

    Dzięki. Patrzę sobe na mapę aktualnych temperatur live i tu gdzie mieszkam mam -3° a na osiedlu wyświetla mi +0.6 :-)

  • #13 13 Gru 2016 10:41
    Zbigniew Rusek
    Poziom 32  

    vodiczka napisał:
    Występuje w zimnych (niedogrzanych) a zamieszkanych, gdzie się oddycha, myje, suszy pranie.
    W nieużywanych, wystarczy gdy temperatura wewnątrz pomieszczenia jest stale o 3-4 stopnie wyższa niż zewnętrzna i zero wilgoci pod warunkiem, że nie naciąga od fundamentów i dach nie przecieka.

    Niekoniecznie. Przykład altanka na działce. Przychodzi się w zimie po tygodniu, nie była przez ten czas ogrzewana żadną farelką. Jeśli mróz nie jest duży, nic nie zamarznie (np. woda w butelkach), ale jest duża wilgoć wewnątrz (dopiero ogrzewanie dmuchawą osusza altankę). Owszem, przy większych mrozach woda w butelkach zamarza, ale altanka napewno ma o niebo gorszą izolację cieplną niż mieszkanie w kamienicy - otoczone ogrzewanymi mieszkaniami.

  • #14 13 Gru 2016 10:58
    vodiczka
    Poziom 42  

    Zbigniew Rusek napisał:
    ale jest duża wilgoć wewnątrz (dopiero ogrzewanie dmuchawą osusza altankę).
    Pewnie dwa dni wcześniej była duża wilgotność powietrza a mróz zbyt krótkotrwały by wysuszyć altankę. Albo zła wentylacja altanki.

    Mam na działce domek z pustaków i wilgoć jest tylko wtedy gdy na dworze lekko się ociepli, pada deszcz a przemarznięty domek ma temperaturę wewnątrz niższą niż zewnętrzna. Gdy przychodzi mróz pięknie wszystko wysusza.

  • #15 12 Sty 2017 07:45
    frigo
    Poziom 12  

    Odgrzeję na chwilę temat i robię krótką relację- może kogoś w podobnej sytuacji to zainteresuje. Przeszła fala dużych mrozów - zrobiłem stress test. Co prawda z duszą na ramieniu, ale zostawiłem mimo to bez włączonego pieca. Wczoraj - po 4 dniach mrozów w granicach -8° -2° zajechałem do mieszkania i spodziewałem się armagedonu w środku. Okazało się że w środku przy tych mrozach było ok 10-12 st. Czyli mniej wiecej tyle co na klatce schodowej. Włączyłem piec i mniej więcej przy tej temperaturze załączało się ogrzewanie. Mimo wszystko już następnego takiego testu przy mrozach -8 wole nie przeprowadzać i spać spokojnie. Teraz za to mam zgryz czy nic się nie zepsuje i gaz gdzieś nie bedzie się ulatniał, ale zawór przy kuchence zakręciłem, świeczka załącza tylko przy właczeniu pomp, przegląd gazowy pieca i instalacji zrobiony wiec nie powinno się nic zdarzyć. Muszę wynająć to mieszkanie bo sąsiedzi narzekają ze im zimno, ale kurcze przy tych najemcach to cholery czasem można dostać.
    Tak czy siak - rzeczywiscie trudno wyziębić mieszkanie w bloku, ale dzieje się to zapewne kosztem sąsiadów. jako że mam mieszkanie skrajne, parter i mnie praktycznie nic nie dogrzewa oprócz jednej ściany w pokoju i sufitu od góry to czuję się zwolniony od odpowiedzialności :-)
    No ale gdyby to mieszkanie było gdzieś na wschodzie i przyszły mrozy w okolicy -20° to za cholerę bym nie zostawił bez pieca. Chyba w tych rejonach nie należy polecać takich eksperymentów - no chyba ze mieszkania na pietrze i nie boimy się zalania sąsiadów wodą z kaloryfera. Suma sumarum - koledzy mieliście rację. Nic się nie stało, aczkolwiek ryzyko zawsze istnieje że któryś z sąsiadów wyjedzie i wtedy rzeczywiście przy tych mrozach będzie blisko zera w środku.
    Mam tylko jedno pytanie odnośnie tego pieca. Zauważyłem - jak wcześniej pisałem - że świeczka włacza sie tylko przy uruchomieniu obiegu - czyli wtedy gdy piec zaczyna pracować, ale nie wiem czy mam rację i czy coś jeszcze nie ciągnie gazu. Miałem mało czasu na sprawdzeni, ale z tego co zauważyłem na liczniku była cisza. Piec to Wolf, ale typu nie pamiętam. Chodzi i o to czy tam gazu mi nie bedzie pobierać jakiś inny proces. Temperaturę zostawiłem ustawioną na 5° żeby w razie jakiegos nadzwyczajnego przypadku się włączył i dogrzał, wiec na liczniku gazu teoretycznie nie powinno nic się pojawić ponad to co było gdy opuszczałem mieszkanie. Poprzedni piec potrafił samą świecą naciągnąć 1m dziennie, ale samego obiegu w podobnej sytuacji w czasie zimy nie włączył - tyle ze takich mrozów nigdy nie było.
    Aha - jeszcze jedna sprawa. Tak obejrzałem sobie instalację CO i tam chyba nie da się spuścic całości wody z kaloryferów . Jest zawór kulowy na dole kaloryfera w łazience - najbliższy grzejnik od kotła - i tylko tyle. przy spuszczaniu wody przez ten zawór woda przypuszczalnie spływa tylko z pieca i z tego łazienkowego grzejnika. W pozostałych grzejnikach żadnych zaworów nie zauważyłem. Wyobrażałem sobie że ten łazienkowy jest najniżej i z niego winno polecieć cała zawartość układu, ale może coś źle robiłem i tej wody zleciało może kilkanaście litrów co na 4 grzejniki i kocioł to malutko wiec albo coś sam źle robiłem, albo coś nie tak z instalacją.

  • #16 12 Sty 2017 09:22
    vodiczka
    Poziom 42  

    frigo napisał:
    Wczoraj - po 4 dniach mrozów w granicach -8° -2° zajechałem do mieszkania i spodziewałem się armagedonu w środku. Okazało się że w środku przy tych mrozach było ok 10-12 st
    W przybliżeniu, zgodnie z tym co napisałem w poscie #3. Było cieplej na zewnątrz i cieplej w środku niż u mnie.
    frigo napisał:
    Mimo wszystko już następnego takiego testu przy mrozach -8 wole nie przeprowadzać i spać spokojnie.
    Ostrożność jest pozytywną cechą ale do -10 możesz nie ogrzewać, nic się nie stanie.

  • #17 12 Sty 2017 10:03
    Adamcyn
    Poziom 27  

    Zbigniew Rusek napisał:
    a co innego, to nieogrzewany cały dom. W tym ostatnim przypadku istnieje ryzyko zamarznięć.

    Ryzyko graniczące z pewnością.
    Zbigniew Rusek napisał:
    Przykład altanka na działce. Przychodzi się w zimie po tygodniu, nie była przez ten czas ogrzewana żadną farelką. Jeśli mróz nie jest duży, nic nie zamarznie (np. woda w butelkach),

    Zbigniew Rusek napisał:
    Owszem, przy większych mrozach woda w butelkach zamarza, ale altanka napewno ma o niebo gorszą izolację cieplną niż mieszkanie w kamienicy - otoczone ogrzewanymi mieszkaniami.

    Oczywiście, że zamarza.
    To tylko kwestia czasu, jak długo utrzymują się ujemne temperatury.
    Od wielu lat w murowanym domku w lesie spuszczam wodę z bojlera elektrycznego, spłuczki itd.
    Kiedyś tego nie zrobiłem i trzeba było sporo wymieniać.

    W nieogrzewanym mieszkaniu w budynku wielorodzinnym temperatura (kontrolowana przez GSM) nigdy nie spadła poniżej 8 °C, mimo, że większość mieszkań nieogrzewana.
    No tyle, że w tamtych rejonach nie ma dotkliwych mrozów.

  • #18 12 Sty 2017 11:45
    frigo
    Poziom 12  

    Sąsiad ma garaż - nie pamietam tylko czy jedna sciana przylega do jego domu bo wyleciało mi z głowy, ale nie ma z tego garażu drzwi do domu. Lekko ocieplony styropianem - jeszcze bez tynku. Kilka dni temu mówił że po tych mrozach u niego w garażu jeszcze ujemnej temperatury nie było. Mróz w okolicach -10° w nocy i -5° w dzień. W porywach do -1.5° przez godzinę. Jeszcze 2-3 dni i podejrzewa że miałby już mróz w środku. W domu w którym mieszkam garaż dostawiony jest do ściany części mieszkalnej są drzwi przejściowe do niej. Nad garażem sypialnia. W najcieżesze mrozy jaki u nas kiedykolwiek wystąpiły -18° przy niezbyt szczelnej bramie wjazdowej już był mróz i lód na dole tej bramy bo po prostu podwiewało, ale temperatura była w okolicach 3-4°
    Mimo wszystko trzeba uważac bo po co sobie fundować potem remonty instalacji. U mnie w tym mieszkaniu podejrzewam ze wystarczyłoby żeby sąsiadka z dołu zostawiła na kilka godzin niedomkniętą bramę od garażu na mroźną noc a kaloryfer jest dokładnie nad bramą. ocieplenie jest jakie jest. Prawie wisi na suficie garażu i niewiele daje. szpary pewnie w płytach i tu juz obawiałbym się awarii, ale to sytuacja wyjątkowa. Złośliwa nie jest

  • #19 12 Sty 2017 18:33
    Adamcyn
    Poziom 27  

    frigo napisał:
    Muszę wynająć to mieszkanie bo sąsiedzi narzekają ze im zimno, ale kurcze przy tych najemcach to cholery czasem można dostać.

    Więc tylko tylko umowa najmu okazjonalnego.
    Ale jak trafisz na "twardych zawodników" to masz problem, tym bardziej, że mieszkasz kilkaset km dalej.
    frigo napisał:
    W sumie mógłbym zostawić na minimum, ale znów musiałbym jechać kilkaset km tylko po to aby to włączyć.

    Polecam zdalną kontrolę i włączanie przez GSM.

  • #20 13 Sty 2017 06:48
    frigo
    Poziom 12  

    Cytat:
    Ale jak trafisz na "twardych zawodników" to masz problem, tym bardziej, że mieszkasz kilkaset km dalej.


    Dokladnie... Już raz tak miałem... Trafił się gość z problemami, ale tyle było dobrego że był polecony przez jednego z sąsiadów wiec to on się zajął 'wyprowadzką'. I odległość też jest problemem. Raz ze z każdą pierdołą trzeba jechać i otwierać drzwi i wszystko właściwie załatwiasz na telefon. Wyobraź sobie ze najemca który mi się trafił potrafił sam zużyć 11m wody miesięcznie. Czynsz mi wyliczyli potem na 400zł za mieszkanie dwupokojowe. Gazu naciągnął tyle że gdybym płacił dalej prognozowane rachunki to miałbym w wysokości 800zł /2mc przez cały rok. Zaczął się awanturować z sasiadami... POprostu koszmar. Telfonów nie odbierał, ja musiałem wszystko ogarniać, załatwiać, robić przeglądy, umawiać spółdzielnię, której nie otwierał drzwi zresztą... No ale płacił. W koncu nie wytrzymałem i podziękowałem za taką współpracę . Nigdy więcej. Potem sąsiad zalał mi mieszkanie , jakies wieczne pretensje ze albo za głośno, albo za zimno, albo za drogo chcę sprzedać. Mieszkanie fajne tylko trzeba by trochę włożyć w remont, ale jak ktoś chce kupić i na wynajem to ok, ale ja mieszkam daleko i nie mam nad tym kontroli niestety wiec to o kant d.. potłuc. Z wynajmu też zarobek jest marny bo podatek, remonty, nerwy, dojazdy i to potem wychodzi że zostaje kilkaset zł w kieszeni a mieszkanie się zużywa. Piec trzeba przecież z czasem wymienić a to kilka tysięcy ładnych. Już jeden mi zajechali.
    A co do umowy najmu to trudno klienta znaleźć takiego co podpisze umowę u notariusza. Wyjątek to rodziny z MOPS bo oni wiedzą ze nikt im nie wynajmie bez takiego swistka. Jak sie trafi na cwaniaka to nie wyprowadzisz. W Toruniu jest kobieta która od kilku lat opłaca czynsz niepłacacym najemcom. Facet w kryminale, żona z dzieckiem. Gmina nie ma lokalu zastępczego i kółko się zamyka. W Niemczech większosć ludzi wynajmuje mieszkania i nie ma takich problemów a u nas to stąpanie po kruchym lodzie.