Elektroda.pl
Elektroda.pl
X

Wyszukiwarki naszych partnerów

Wyszukaj w ofercie 200 tys. produktów TME
Kategoria: Kamery IP / Alarmy / Automatyka Bram
Montersi
Proszę, dodaj wyjątek elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

O co chodzi z tą Koreą Północną?

Bieda z nędzą 19 Kwi 2017 16:49 1137 20
  • #2 19 Kwi 2017 17:15
    dybas
    Poziom 37  

    Jeżeli lwia część PKB idzie na armię, bezpiekę, nomenklaturę, społeczeństwo jest zhierarhizowane i poddane indoktrynacji od kołyski- masz efekt. Mnie jednak najbardziej zasmuciła informacja, że WSZYSTKIM zainteresowanym sytuacją w Korei Płn. państwom ten stan rzeczy odpowiada i najlepiej, aby dynastia Kimów dalej trwała. Te państwa to: USA, Rosja, Chiny, Japonia, Korea.

  • #3 19 Kwi 2017 21:07
    mrhari
    Moderator AGD

    Lotnisko niby ładne ale jakoś nie przekonuje mnie ten sklep z elektroniką a w sklepie telewizor 50 cali.
    Kto kupuje takie coś na lotnisku?
    Byłem na kilku lotniskach ale to mnie nie rusza, natomiast aquapark niczego sobie.

  • #4 19 Kwi 2017 21:10
    Madrik
    Moderator Robotyka

    Jeden aquapark, dostępny będzie wyłącznie dla turystów dewizowych (niewielu, głównie z Chin) lub wysoko postawionych partyjnych.

    Port lotniczy - Na pokaz. Odwalili też sobie "sztuczne miasto" przy granicy z Koreą Południową, gdzie... nikt nie mieszka. Ale włączają się automatycznie światła i stoją budynki.

    Pizzeria - jedna na cały kraj. Szału to nie robi.

    Mają też jeden z największych hoteli na świecie... Tylko bez gości.

    Tak działa propaganda. Tam jest to po prostu skondensowane.
    Większość budżetu idzie na Kima, jego kumpli i armię. Dla ludzi zostaje niewiele.
    Ale trzeba przyznać, że wychowany i kształcony na zachodzie Kim, ma pewne odchyły imperialistyczne i trochę "udogodnień" wprowadził. Mają teraz telefony komórkowe (jeden operator państwowy a ceny kosmiczne), Internet (kilka państwowych stron) i rozszerzył im ofertę telewizji. Mimo to, Korea Południowa do dziś utrzymuje analogowy system TV, żeby choć przy granicy, ludzie mogli odbierać programy zza kurtyny. Zdaje się, że trochę zezwolono na przydomową produkcję żywności i indywidualny handel własnymi wyrobami.
    Trochę to im złagodziło problemy z żywnością.
    Warto też wspomnieć, że jednym z największych przemysłów narodowych jest produkcja wyposażenia do parad, a Korea jest największym światowym eksporterem... Monumentalnych pomników. Zaopatrują niemal cały III świat, w tym wszystkich afrykańskich kacyków z manią wielkości. ;)

    Mimo wszystko, to jeden z najbiedniejszych i najbardziej zacofanych krajów świata. Warto sobie obejrzeć "postęp" na nocnych zdjęciach satelitarnych - dziś i z przed np. 10 lat. Dosłownie widać granice Chin i Korei Południowej.
    Można też przejrzeć relacje polskich, czeskich czy rosyjskich reporterów. Jako przedstawiciele dawnych krajów socjalistycznych i "bratnich", nie byli tak pilnowani jak np. reporterzy zachodni i widzieli oraz udokumentowali nieco więcej.

  • #5 19 Kwi 2017 21:43
    Krzysztof Kamienski
    Poziom 41  

    Lata całe(22) temu, bylem pięć dni w Korei Północnej, w czasie gdy pewne polskie firmy handlowały z Korea. My im części do samolotów i śmigłowców, oni nam w barterze muszle klozetowe i umywalki. Z pokoju hotelowego wyjść nie można było bez ,,anioła stróża" bełkoczącego trochę po rosyjsku. Aparat foto poszedł już na lotnisku w depozyt. Tyle, co trochę widokówek zabrałem z hotelu. Będę miał chwile czasu, to opisze dokładniej. Phenian i Siniuiu (miasto na granicy z Chinami z ogromna baza lotnictwa wojskowego).

  • #6 19 Kwi 2017 21:46
    Bieda z nędzą
    Poziom 26  

    Madrik napisał:

    Większość budżetu idzie na Kima, jego kumpli i armię.

    Mi się wydaje, że ten spasiony gówniarz wyciagnie ich na prostą. Studia robił w Szwajcarii, a więc jakieś europejskie myślenie ma. Widział też, że można żyć inaczej.
    Ma naród posłusznych durni z którymi może coś zdziałać, ale przecież my to Madrik znamy, bo takimi robotami było nasze OHP; które rypało wszędzie i bez pyskówki. Tylko ich było garstka, a on podobych ich miliony.
    Ma też mocną kartę przetargową w postaci atomu, uda zmiekniętego, że ten atom pójdzie w kąt ale pod warunkiem zainwestowania w jego gospodarkę.
    Ale ale-taka bidna Korea dłubie sobie wokół atomu i jakieś rakiety i satelity w kosmos puszcza, a u nas sukces technologiczny to dwustronny kamień do tłoczenia kapusty, gładź szpachlowa nanoszona już nie pędzlem a pistoletem i replika syrenki..
    Co to się dzieje i o co idzie gra?

  • #7 19 Kwi 2017 23:31
    Tommy82
    Poziom 39  

    @Bieda z nędzą
    Ojciec był kiedyś na wycieczce w zssr a w zasadzie to była wycieczka do Mongolii przez zsrr w większości. I opowiadał ze były sklepy w których ludzie kupowali i zanosili do sklepu tyłem z powrotem takie przedstawienie.
    Nie jest problemem postawić port lotniczy nie jest problemem postawić aquapark bo się komuś zamarzyło w kraju gdie życzenie wodza to nie tylko rozkaz ale kara śmierci za niewykonanie.
    Natomiast wg mnie kim przez to ze liznął europejskiej kultury jest jeszcze groźniejszy w szczególności dla swoich. On musi ich za mordy trzymać jak by ich miał na ta prosta wyciągnąć uruchamiając im internet? Moment w którym zdadzą sobie sprawę w jakiej czarnej ... są to będzie koniec kima. Zatem kim musi udawać że nie są.
    Jak by PRL do dziś istniało to było by o wiele dalej niż kraj kima dzisiaj może byli byśmy w stanie nawet zbudować wahadłowiec tylko po co?

    @dybas
    No i wyobraź sobie że to piernicznęło i kto ich wyżywi? Wykupili by Koreę za kilka tirów ryżu nie wiadomo tylko kto pierwszy a nikt specjalnie nie chce sprawdzać. Co potem posadzą jakiegoś kacyka na tronie? To tradycyjnie zrobi to co kim. Za co kupią zachodnie towary będziesz miał jeden z bardziej zmilitaryzowanych krajów na świecie w którym wszyscy będą wkurzeni bo się będą czuć zrobieni w ... i szybko zapomną że głownie przez kimów tych już nie będzie.
    Atak na Kore południową załamał by się na pierwszym markecie.

  • #8 20 Kwi 2017 16:55
    Madrik
    Moderator Robotyka

    Bieda z nędzą napisał:

    Ale ale-taka bidna Korea dłubie sobie wokół atomu i jakieś rakiety i satelity w kosmos puszcza, a u nas sukces technologiczny to dwustronny kamień do tłoczenia kapusty, gładź szpachlowa nanoszona już nie pędzlem a pistoletem i replika syrenki..
    Co to się dzieje i o co idzie gra?


    Jest taki afrykański kraik, który aspiruje do miana zdobywcy kosmosu. Ma nawet astronautów. Może i trenują na rowerach, noszą kombinezony z kory i stawiają repliki rakiet i kosmodromu z blachy falistej, ale aspiracje mają.

    Korea ma raczej niewiele z zabaw Kima atomem. Żeby mieli chociaż z jedną elektrownię, zdolną zasilić z pół kraju... Nie mają.
    Wszystko tam jest na pokaz. Nawet rakiety odpalają z przytopionych barek, bo żadna ich łódka podwodna nie jest do tego zdolna.
    Problem z Koreą jest taki, że większość kasy pożera armia, która jednocześnie broni przywódcy. Zatem ten przywódca nawet nie ma możliwości przekierować części kasy gdzie indziej, bo armia mu się zbuntuje.

    A wtedy każdy, kto zechce, będzie chciał porozmawiać z przywódcą o przyszłości narodu i przeszłości. Nie wiem, czy jest tam choć jedna rodzina, która nie oddała kogoś do obozu.

    Korea północna to tonący statek. Żyją dzięki środkom ze sprzedaży surowców naturalnych, ale te złoża za duże nie są, a niemal wszystko z ich wydobycia łykają Chiny. Ostatni inszy przyjaciel. Problem w tym, że brakuje im tych surowców już dla siebie, a kupić nie mogą i nie mają za co.

    Scenariusz jaki wydaje się prawdopodobny, to Chiny wspomagające Koreę, dopóki im się to opłaca. Kiedy przestanie, cofną pomoc, kraj się załamie, ukochany przywódca zwieje z kasą, albo i nie zdąży... A Chiny zaanektują kolejny kawałek totalnie zaniedbanej ziemi. Tego akurat Chinom brakuje i tego podrobić nie mogą.

    Kim nie jest tak głupi, żeby z jedną czy dwoma rakietkami grozić atomowym potęgom. Na jego armię, wystarczą ze dwa rajdy bombowców z ... paczkami żywności. On doskonale zdaje sobie z tego sprawę.
    Problem polega na tym, że jest uwikłany w powstałe tam zależności i bez całkowitej rewolucji i przemodelowania kraju, nic nie zdoła zrobić.
    Może tylko odgrywać rolę przywódcy, zaspokajać potrzeby wojska i partii i trzymać za pyski resztę narodu.
    Przypomina to trzymanie pod pachami i między nogami, trzy tygrysy. Nie można ich związać, bo ręce zajęte, a jak się je puści... Słowem - kompletny pat absurdu.

    A innym patrzącym, jest na rękę, że to nie oni muszą te tygrysy trzymać.

  • #9 21 Kwi 2017 12:23
    0ceanborn
    Warunkowo odblokowany

    dybas napisał:
    Jeżeli lwia część PKB idzie na armię, bezpiekę, nomenklaturę, społeczeństwo jest zhierarhizowane i poddane indoktrynacji od kołyski- masz efekt.

    A także propagandę, przemysł propagandowy który nie daje nic potrzebnego do życia.
    Do tego potrzebni są ludzie którzy to wszystko tworzą, koordynują, a którzy konsumują nie dając nic pożytecznego dla społoczeństwa.
    Nie tylko lwa część PKB ale też większość uwagi, pracy ludzkiej na to idzie, na robienie rzeczy które nie są potrzebne do życia, a często zamieniają życie wielu ludzi w piekło.
    Wszystko zaczyna się od edukacji. Jak obywatele mogliby cokolwiek wyprodukować i dobrze prosperować skoro w szkole całe życie uczyli się historii, złotych myśli Kima, ideologii zamiast tego co naprawdę potrzebne w gospodarce.

  • #10 22 Kwi 2017 08:46
    Bieda z nędzą
    Poziom 26  

    Propaganda propagandą, ale przecież każde kłamstwo można zweryfikować tam, na miejscu.

  • #11 22 Kwi 2017 13:19
    Tommy82
    Poziom 39  

    @Bieda z nędzą
    Można albo nie. Gdzieś tam zbudowali w skali 1:1 kawałek świata z ojca Mateusza. Budzisz się w nim i jesteś przez chwile zdziwiony ale tylko do czasu aż wyjdziesz poza jego obręb. Zresztą to podobnie jak w filmie Hibernatus. natomiast jak byś ograniczył ten świat np w Thruman Show czy poprzez niewydawanie paszportów trudno ocenić co jest prawdą a co nie bo taki system ma "swoją prawdę".
    Jak cały aparat państwowy jest nastawiony na robienie ludzi w balona to jest porblem z weryfikacją co jest rzeczywiste a co fikcyjne.
    To jest porblem dwóch rybek z kawału siedzących w akwarium:
    - No dobrze załóżmy przez chwile że niema boga, to kto w takim razie zmienia wode w akwarium?

    Jak zbudujesz takie akwarium to w środku niego rzeczywistością może być na przykład stwierdzenie załóżmy ze nie ma kima to kto zapala słońce? Bo w akwarium obowiązuje aksjomat że kim co dziennie wstaje i zapala słonce, jest aksjomat słonce się znowu pali wszystko się zgadza. Zresztą w takim właśnie akwarium mógł sobie egzystować Trofim Łysenko i jego teorie i nikomu to nie przeszkadzało.

    I to w sumie nie jest takie do końca bezsensu i głupie bo to jest w sumie ciekawy przykład na twierdzenie Kurta Gödela
    W skrócie jeśli jesteś w takim akwarium opartym o jakieś aksjomaty z definicji nie jesteś w stanie dowieść jego sprzeczności.

    A co można zweryfikować to podobno Chiny kurek z paliwem przykręciły.

  • #12 24 Kwi 2017 10:13
    Chris_W
    Poziom 36  

    Bieda z nędzą napisał:
    Propaganda propagandą, ale przecież każde kłamstwo można zweryfikować tam, na miejscu.

    Że stwierdzić że coś jest kłamstwem trzeba wiedzieć o istnieniu prawdy ;) Taka refleksja.
    Też uważam ze młody Un, przez to że wychowany w Europie, jest gorszy (a kiedyś myślałem że odmieni Koreę), nie ma też inne go wyjścia niż cisnąc obywateli i opłacać armię.
    Tylko Chiny mogą rozwiązać ten problem (np. przez aneksję), ale to wymaga zdradzenia Korei południowej przez USA i tu jest polityczny pies pogrzebany, USA nie mogą oddać tej Korei. Stanie pewnie na jakieś pośredniej strefie wpływów - żeby dyplomacja USA była zadowolona, południowi żeby głośno nie protestowali, a Chiny będą miały protektorat. Oczywiście pod warunkiem że nie będzie wojny - że wszyscy tam chcą pokoju, co też nie jest oczywiste.

  • #13 24 Kwi 2017 13:40
    Strumien swiadomosci swia
    Poziom 43  

    E tam , Kima wspierają chiny i one mają interes żeby ten kibel nie rozlał się na nich .
    Bo nikt w KP nie zostanie i mld ludzi przejdą włąśnie do chin.

    Pozatym KP ma metale rzadkie ale tez ma słabą walutę i potrzebuje $ bo tylko za $$ może coś kupić na świecie.
    Eksportuje tez tanią siłe roboczą.

    Jak na państwo nukrealno kosmiczne to słabo przędą bo KIM i jego świta ma zryty beret, i się izoluje jak może, może dlatego tylko żeby istnieć.

  • #14 24 Kwi 2017 14:13
    Chris_W
    Poziom 36  

    Strumien swiadomosci swia napisał:
    E tam , Kima wspierają chiny i one mają interes żeby ten kibel nie rozlał się na nich .
    Bo nikt w KP nie zostanie i mld ludzi przejdą włąśnie do chin.

    Chiny wchłoną północnych koreańczyków bez problemu, a zostanie po nich ziemia dla chińskich kolonizatorów. To że Chiny jeszcze nie zrobiły tam swojego protektoratu jest spowodowane pretensjami Południowej Korei do tych terenów, a ta ma gwarancje USA. Tak samo jest z Taiwanem - gdyby nie gwarancje USA już by pewnie był zajęty. Dopóki na południu będzie trwał mit o jednoczeniu Korei - dopóty nie zgodzą się oni na Chińską aneksję Północy. Dlatego jak USA dogadają się z Chinami z oddaniem Północy pod bezpośrednia kontrolę z Pekinu - to będzie jak zdrada Południa. A to już spora plama na "reputacji" USA. W tamtym regionie reputacja USA może (na pewno) odgrywa kluczową rolę - np. targowanie z krajami Indochin żeby nie odsunęły się od USA i nie weszły w układy z Chinami. W przyszłości rozważany jest wariant wojny Chińsko-Amerykańskiej - i teraz w regionie Azji trwa wojna dyplomatyczna w tworzeniu układów i sojuszy. Porzucenie ambicji Korei Południowej i oddanie Korei Północnej Chinom to byłby blamaż dla dyplomacji USA - dlatego sądzę że będzie jakiś kompromis. Nie zdziwię się jakby Chińczycy i Amerykanie zacznąi płacić Unowi za pokój (oczywiście będzie to wsparcie gospodarki w zamian za zrzeknięcie się prób atomowych itp. itd.) - taki trybut to zawsze był wynik przegranej wojny, a tu musiałby być ukazany jako zwycięstwo (oczywiście w Korei PN, będzie to na pewno zwycięstwo, tylko jak to nazwą kraje Zachodu?)

  • #15 24 Kwi 2017 14:28
    0ceanborn
    Warunkowo odblokowany

    Bieda z nędzą napisał:
    Propaganda propagandą, ale przecież każde kłamstwo można zweryfikować tam, na miejscu.

    O co chodzi z tą Koreą Północną?
    Gdyby kłamstwo można było zweryfikować na miejscu to :
    - inteligentne granulki inteligentnie szukające plam
    - ciasteczka poprawiające humor
    - lemoniady powodujące że po ich otwarciu nagle zjawiają się 2 półnagie tańczące superlaski
    - 'mięso' które ma mniej niż 50% mięsa
    ... nie miało by racji bytu

    Żeby weryfikować kłamstwo musi się jeszcze znaleźć chętny który je zweryfikuje, a ludziom przeważnie to nie chce się myśleć. Nawet jeśli zweryfikują to i tak często ludzie nic z tą weryfikacją dalej nie robią. Żyją tak jak żyli i nic nie zmieniają bo po co zmieniać przyzwyczajenia.

  • #16 24 Kwi 2017 15:14
    Xantix
    Poziom 38  

    Chris_W napisał:
    Dopóki na południu będzie trwał mit o jednoczeniu Korei - dopóty nie zgodzą się oni na Chińską aneksję Północy.

    Mit jednoczenia? Przecież Republika Korei też po prostu anektowałaby KRLD. Tak samo jak "zjednoczenie Niemiec" to była istotnie aneksja NRD przez RFN. A Koreańczycy z Południa też potrzebują ziemi i przestrzeni do rozwoju, więc mają chrapkę na tamte tereny. Dla USA to też korzystne, bo zwiększenie terytorium Republiki Korei to względne osłabienie pozycji Chin w regionie.
    Chris_W napisał:
    Dlatego jak USA dogadają się z Chinami z oddaniem Północy pod bezpośrednia kontrolę z Pekinu - to będzie jak zdrada Południa. A to już spora plama na "reputacji" USA.

    Raczej większy problem jest od strony strategicznej - KRLD to doskonały bufor między Koreą Południową a Chinami. W razie konfliktu zbrojnego to się przydaje.
    Chris_W napisał:
    W przyszłości rozważany jest wariant wojny Chińsko-Amerykańskiej

    Ten wariant jest więcej niż pewny - pytanie kiedy do niego dojdzie. W przypadku takiego konfliktu należy się spodziewać, że Republika Korei będzie chciała zdobyć KRLD nawet własnymi siłami. A Chiny uwikłane w konflikt z USA na południu mogą mieć ograniczone możliwości przeciwdziałania ofensywie południa. Tak więc moim zdaniem nie jest oczywiste, kto zajmie KRLD w przyszłości.
    Chris_W napisał:
    tylko jak to nazwą kraje Zachodu

    Humanitaryzmem wobec przymierających głodem obywateli Północy. Powie się że należy płącić trybut (eufemistycznie zwany "pomocą gospodarczą") aby uratować od nędzy, głodu i chorób miliony niewinnych ludzi. A społeczeństwo to kupi - w końcu gorsze głupoty już kupowali.
    Bieda z nędzą napisał:
    Propaganda propagandą, ale przecież każde kłamstwo można zweryfikować tam, na miejscu.

    W "Roku 1984" George'a Orwella były 3 supermocarstwa - w każdym z nich obowiązywał stan permamentnej wojny, ciągła mobilizacja społeczeństwa i nieustanna nędza mas. Najważniejsze, że w każdym z tych krajów było tak samo - więc nawet, żeby jakiś mieszkaniec Oceanii dostał się jakimś cudem na teren Wschódazji to nie zauważy żadnej różnicy. Więc dojdzie do wniosku, że to co mówi propaganda jest prawdą. Ten sam mechanizm działa w Korei. Nie daje się ludziom materiału porównawczego, więc wierzą, że g... to miód.
    Bieda z nędzą napisał:
    Ma też mocną kartę przetargową w postaci atomu, uda zmiekniętego, że ten atom pójdzie w kąt ale pod warunkiem zainwestowania w jego gospodarkę.

    Mocną? W żadnym wypadku. KRLD przeprowadziła do tej pory 5 prób atomowych. Najsilniejszą we wrześniu 2016 roku. Moc wybuchu miała równoważnik trotylowy rzędu 10 kiloton TNT. Dla porównania moc bomby Little Boy to było ponad 15 kiloton. Ile takich głowic ma Kim? Różne szacunki podają, że najwyżej kilkanaście. Mimo iż mają środki ich przenoszenia (rakiety klasy ICBM) to cały ich potencjał nuklearny to jakieś 100-200 kiloton TNT. Tymczasem jeden amerykański okręt atomowy typu Ohio (a w tamtej okolicy zawsze jakiś pływa) posiada 24 rakiety Trident, a każda z nich posiada do 8 głowic wodorowych o mocy dochodzącej do 475 kiloton. Tak więc potencjał uderzeniowy jednego amerykańskiego okrętu to jakieś 90 megaton TNT, czyli jakieś 456 razy więcej niż całe koreańskie "siły strategiczne". Więc gdyby Kim w przypływie szaleństwa chciał choćby przetestować swoje zabawki np. na jakimś amerykańskim mieście to USA jednym tylko okrętem podwodnym zmiotły by ten kraj z powierzchni ziemi. Dobrze wie o tym Kim i wiedzą o tym Amerykanie. Jedyne czego USA się obawiają to, że jak wiadomo system antybalistyczny nie jest idealny i zawsze może choć jedną rakietę przepuścić. Jak trafi w jakieś duże ichniejsze miasto to spowoduje duże zamieszanie w kraju, no i gospodarka się załamie, bo akcje firm polecą na łeb na szyję i tym podobne. W każdym razie Koreański atom jest dla Zachodu groźny bo społeczeństwo Zachodu w tą "grozę" wierzy. Nic więcej.
    Krzysztof Kamienski napisał:
    Phenian i

    Właściwie to Pjongjang - Phenian to błędna nazwa powstała z niepoprawnej transkrypcji i tłumaczenia pisma koreańskiego na polski.

  • #17 25 Kwi 2017 00:22
    Madrik
    Moderator Robotyka

    Konfliktu CHRL i USA nie będzie.

    USA ostatni raz zgodziło się wystąpić przeciwko równorzędnemu lub silniejszemu militarnie przeciwnikowi, coś koło XIX wieku i dostali swoje. Od tamtej pory idą tylko na pewniaka. Jakiś kraik III świata, przytłaczająca przewaga, dołączanie do koalicji, kiedy oponent już zaczyna ledwo zipieć. by go dobić ... Tak, to by mogli zrobić.

    Ale nie wystąpią przeciwko państwu, które dorównuje, a w niektórych aspektach nawet przewyższa ich armię. W dodatku w przypadku takiego konfliktu CHRL byłaby właściwie "u siebie", a zatem USA występowały by w roli agresora, co miało by spore konsekwencje na arenie międzynarodowej.
    Dodajmy do tego finansowe "trzymanie za jaja", jakie jest udziałem CHRL w bilansie ekonomicznym z USA.
    Znaczna część długu USA, to zobowiązania wobec CHRL i jej podmiotów.
    Jak to wygląda gdy dłużnik atakuje wierzyciela?

    USA zrobi wszystko, żeby się z Chinami dogadać, a nawet pójdzie na spore ustępstwa. Chinom wystarczy na rok odciąć USA od swoich tanich produktów, jak to zrobiły państwa OPEC z ropą w latach 70-tych, XX wieku. Amerykanie się popłaczą po miesiącu i wyleją żale na swój rząd.

  • #18 25 Kwi 2017 00:53
    Xantix
    Poziom 38  

    Madrik napisał:
    Konfliktu CHRL i USA nie będzie.

    USA ostatni raz zgodziło się wystąpić przeciwko równorzędnemu lub silniejszemu militarnie przeciwnikowi, coś koło XIX wieku i dostali swoje. Od tamtej pory idą tylko na pewniaka. Jakiś kraik III świata, przytłaczająca przewaga, dołączanie do koalicji, kiedy oponent już zaczyna ledwo zipieć. by go dobić ... Tak, to by mogli zrobić.

    USA dziś to nie to samo USA co w XX wieku. Dziś to imperium chwiejące się w posadach. W pewnym momencie będą musieli się skonfrotować militarnie z aspirującymi do roli supermocarstwa Chinami. Rzymianie też próbowali się dogadać z Germanami, ale jakoś nie wyszło na dłuższą metę i było pasmo wojen.
    Madrik napisał:
    Ale nie wystąpią przeciwko państwu, które dorównuje, a w niektórych aspektach nawet przewyższa ich armię.

    Czy ja wiem - USA wg danych oficjalnych wydają na armię 2x tyle co reszta świata razem wzięta więc bądź co bądź mają wiele różnych rzeczy w zanadrzu. Poza tym nie wiadomo ile wydają na armię nieoficjalnie.
    Madrik napisał:
    W dodatku w przypadku takiego konfliktu CHRL byłaby właściwie "u siebie", a zatem USA występowały by w roli agresora, co miało by spore konsekwencje na arenie międzynarodowej.

    Ta... To nie będzie lokalna wojenka typu wietnam tylko konflikt dwóch supermocarstw. Tam klasyczne zasady dyplomacji obowiązywać nie będą. To będzie konflikt nie tylko armii ale i cywilizacji.
    Madrik napisał:
    Dodajmy do tego finansowe "trzymanie za jaja", jakie jest udziałem CHRL w bilansie ekonomicznym z USA.
    Znaczna część długu USA, to zobowiązania wobec CHRL i jej podmiotów.

    A lwia część wymiany handlowej ChRL to właśnie USA. To jest broń obosieczna kolego.
    Madrik napisał:
    Jak to wygląda gdy dłużnik atakuje wierzyciela?

    A tak samo jak Hitler zaatakował Europę - zrobił to z podobnych powodów. Tylko tak się składa, że to co jak wygląda dyktuje ten co wygra wojnę. Poza tym przecież to normalna praktyka od setek lat - nie możesz kogoś spłacić to z nim walczysz i go eliminujesz. A średniowieczny król Francji co zrobił, gdy był zadłużony po uszy u zakonu Templariuszy bodajże? Zlikwidował zakon, ludzi wybił a majątek przejął. I jak to wygląda? Przecież dłużnik zaatakował wierzyciela. Powtarzam, to normalna praktyka.
    Madrik napisał:
    jak to zrobiły państwa OPEC z ropą w latach 70-tych, XX wieku.

    Nom, szkoda tylko że z całego kryzysu naftowego to właśnie państwa OPEC w długofalowej perspektywie wyszły najgorzej, a USA wymysliło petrodolara i jeszcze wzmocniło swoją pozycję gospodarczą na Bliskim Wschodzie zwłaszcza.
    Madrik napisał:
    Amerykanie się popłaczą po miesiącu i wyleją żale na swój rząd.

    Masz bardzo niskie mniemanie o samych Amerykanach. Niestety niesłusznie. Nie wiesz nawet jakimi potafią być zdeterminowanymi i walecznymi jak się im da tylko odpowiedni powód. Nie pałam do nich miłością, ale za wiele rzeczy ich szanuję, za wiele krytykuje - jednak o samym narodzie mam względnie dobre mniemanie.
    Poza tym dlaczego czynisz założenie że to USA dokona ataku? A może będzie właśnie odwrotnie?

  • #19 25 Kwi 2017 07:10
    Chris_W
    Poziom 36  

    Amerykańskie doktryny (przynajmniej te oficjalne) zakładają wyprzedzający atak Chiński, zniszczenie całej infrastruktury USA na zachodnim pacyfiku - ma to być odsunięcie na "odległość strzału" (konwencjonalnego rakietowego!?), ciężar obrony spocznie wtedy na Japonii (ew. Korei Pd i Tajwanie - ale te prawdopodobnie szybko padną). Amerykanie szacują że ponowne zbliżenie się na odległość strzału do Chin zajmie prawdopodobnie pół roku. Dlatego kluczowe dla USA są kraje południowej Azji żeby mieć z nimi dobre relacje - użyczą terenu do działań operacyjnych. Żadna główna doktryna nie zakłada ekspedycji lądowej - tylko i wyłącznie blokady i niszczenie infrastruktury.
    Jeszcze długo Chińczycy na pacyfiku nie będą u siebie - robią co mogą (kupują lotniskowce z Ukrainy, budują wyspy na Spartly, lądowy szlak handlowy, okręty podwodne).
    W przypadku wojny Chiny-Usa, jest prawie pewne że Korea Północna zaatakuje Południową, a nie odwrotnie.

  • #20 25 Kwi 2017 08:38
    Strumien swiadomosci swia
    Poziom 43  

    Chris_W napisał:
    W przypadku wojny Chiny-Usa

    Mamy przes.....e, nie inaczej, ale tego nikomu nie zyczę. Benzyna podrożeje i gaz i aliexpres zniknie masakra.
    Pozatym jak USA się zwiąże na dalekim wschodzie to blisko wschód eksploduje i ciemni znów odwiedzą europe kolejną falą.

  • #21 25 Kwi 2017 17:14
    Xantix
    Poziom 38  

    Chris_W napisał:
    Amerykańskie doktryny (przynajmniej te oficjalne) zakładają wyprzedzający atak Chiński,

    Ależ zazwyczaj doktryny wojenne USA zakładają, że Amerykanie będą się bronić. Jak jest w praktyce wiemy...
    Chris_W napisał:
    zniszczenie całej infrastruktury USA na zachodnim pacyfiku - ma to być odsunięcie na "odległość strzału" (konwencjonalnego rakietowego!?),

    Flota Pacyfiku. Istotą potęgi USA w rejonie jest Flota Pacyfiku - a jej zaplecze infrastrukturalne to właśnie zachodni Pacyfik no i Zachodnie wybrzeże USA. To spowoduje wyeliminowanie floty USA z walki na jakiś czas - w tym czasie Chińczycy będą chcieli uzyskać bezwzględną przewagę strategiczną w rejonie walk. Scenariusz analogiczny do ataku Japonii w 1941 roku.
    Chris_W napisał:
    ciężar obrony spocznie wtedy na Japonii (ew. Korei Pd i Tajwanie - ale te prawdopodobnie szybko padną).

    Najgorzej ma Korea - Tajwan i Japonia są wyspami, a więc żeby ich pokonać trzeba będzie dokonywać desantu morskiego. Do tego trzeba mieć odpowiednią przewagę lotniczą i morską. O ile Chiny mają rakiety balistyczne zdolne zniszczyć amerykańskie ugrupowania superlotniskowców to Amerykanom zostają jeszcze okręty atomowe z sił strategicznego odstraszania. Okręty te mogą atakować też siłami konwencjonalnymi w rodzaju pocisków manewrujących, a Chińczycy nie mają okrętów podobnej klasy i na dodatek nawet nie mają środków zwalczania amerykańskich okrętów strategicznych. Dlatego Chińska inwazja na wyspy Japońskie czy nawet Tajwan to będzie dla nich nie lada wyzwanie. Armię nie tylko trzeba dostarczyć na miejsce, ale także na bieżąco żywić i zbroić. To wymaga strategicznej przewagi morskiej na dużym obszarze Oceanu. Chińczyki tego nie mają i jeszcze parę dekad mieć nie będą.
    Chris_W napisał:
    Amerykanie szacują że ponowne zbliżenie się na odległość strzału do Chin zajmie prawdopodobnie pół roku.

    Tak jak pisałem wcześniej - Japończycy także zakładali, że uda im się wyeliminować z rejonu flotę USA na kilka miesięcy. Pytanie, czy Chińczykom w te 6 miesięcy uda się osiągnąc tyle, że rzucą Amerykę na kolana?
    Chris_W napisał:
    Żadna główna doktryna nie zakłada ekspedycji lądowej - tylko i wyłącznie blokady i niszczenie infrastruktury.

    Nie dziwię się - inwazja na Chiny to dla USA byłby Wietnam x100 co najmniej.
    Chris_W napisał:
    Jeszcze długo Chińczycy na pacyfiku nie będą u siebie - robią co mogą (kupują lotniskowce z Ukrainy, budują wyspy na Spartly, lądowy szlak handlowy, okręty podwodne).

    Biorąc pod uwagę skalę wydatków na armię to jeszcze długo nikt Amerykańców nie dogoni. Zresztą sami Jankesi wiedzą, że obecnie ich prymat polega głównie na supremacji militarnej i skrzętnie się tego trzymają.
    Chris_W napisał:
    W przypadku wojny Chiny-Usa, jest prawie pewne że Korea Północna zaatakuje Południową, a nie odwrotnie.

    Być może, ale teren zagarnia zwycięzca a nie ten co pierwszy atakuje. A tak jak pisano wcześniej raczej KRLD w starciu z Republiką Korei padnie pod "ciosami" misek z ryżem...

    Dodano po 40 [sekundy]:

    Strumien swiadomosci swia napisał:
    Pozatym jak USA się zwiąże na dalekim wschodzie to blisko wschód eksploduje i ciemni znów odwiedzą europe kolejną falą.

    Europę może zaleją. Ale Polski nie ruszą. Głupi przecież nie są.

 
Promocja -20%
Zamknij 
Wyszukaj w ofercie 200 tys. produktów TME
tme