Elektroda.pl
Elektroda.pl
X

Wyszukiwarki naszych partnerów

Kategoria: Kamery IP / Alarmy / Automatyka Bram
Montersi
Kategoria: Akumulatorki / Baterie / Ładowarki
  • #1 31 Sty 2007 03:00
    mobo
    Poziom 12  

    Czy są jakieś chemikalia tego typu? Czy jedynie prądem rozładowania można to zrobić??

  • #2 31 Sty 2007 07:29
    lucik
    Poziom 17  

    Raczej tylko małym prądem ale i tak efekty są przeważnie mizerne.

  • #4 31 Sty 2007 08:40
    Stefanek1
    Poziom 26  

    Musi być w jedbą stronę małe ładowanie jednopołówkowe, a w drugą stronę obciążenie żarówką np. 21 W na rozładawanie, wtedy sa efekty.
    Jak nie wiesz o co chodzi "szukaj" , lub pisz tutaj, wytłumaczę.
    Pozdr.

  • #5 31 Sty 2007 16:08
    jjanusz
    Poziom 16  

    teraz raczej tego nikt nie robi
    ale kiedyś to wylewało się elektrolit zalewało wodą i ładowało małym prądem tak ze trzy razy zmiana wody i ładowanie aż przestało stężenie wody rosnąć potem elektrolit i ładowanie ale różnie to bywało wprawdzie czasami udało się przedłużyć agonie akumulatora

  • #6 31 Sty 2007 20:59
    ANDYW6
    Poziom 24  

    Kol.jjanusz ma rację.Też tak robiłem dawnymi laty z braku nowych.Ale obecnie cena nowego w stosunku do nakładu pracy i kosztu płynów zachęca do zakupu nowego.Jeśli nawet się uda odsiarczyć to nie na długo.

  • #7 31 Sty 2007 21:48
    Błażej
    VIP Zasłużony dla elektroda

    Proszę bardzo. Tekst Stefana Sękowskiego opublikowany w prasie motoryzacyjnej w latach 80, czyli wtedy, kiedy zdobycie nowego akumulatora graniczyło z cudem:
    Z akumulatorem ołowianym, gdyż o nim tu będzie mowa, jest trochę tak, jak z naszym zdrowiem. Interesujemy się nim najczęściej dopiero wtedy, gdy się zepsuje. Kawa, alkohol, papierosy i niehigieniczny tryb życia szkodzą naszemu zdrowiu. Podobnie i akumulator potrzebuje regularnego trybu życia i zdrowego “odżywiania”.
    Zacznijmy od jego “diety”. Akumulator ołowiany bardzo lubi chemicznie czysty kwas siarkowy o gęstości 1,26. Taki elektrolit jest dla niego najzdrowszy.
    Elektrolit musi być przygotowany z chemicznie czystego kwasu siarkowego H2SO4 lub tzw. akumulatorowego i z wody, koniecznie destylowanej, a jeszcze lepiej dejonizowanej. Niedopuszczalne jest stosowanie technicznego H2SO4, jak też używanie wody wodociągowej lub studziennej. Elektrolit powinien całkowicie zakrywać płyty i jego poziom nie powinien być niższy niż 5 mm.
    W trakcie ładowania, oraz pod wpływem podwyższonej temperatury (praca silnika, letnie upały), z elektrolitu napełniającego akumulator stopniowo odparowuje woda. Tym samym poziom jego obniża się, natomiast stężenie kwasu siarkowego niebezpiecznie wzrasta. Dlatego w takich przypadkach należy dolewać tylko wody destylowanej.
    Dalej, akumulator bardzo lubi regularny i spokojny tryb życia, a więc systematyczne ładowanie, przynajmniej raz na miesiąc. Pamiętajmy aby nie ładować i nie rozładowywać akumulatora prądem większym od1/10 jego pojemności i nie pozostawiać go bez ładowania dłużej niż 4 tygodnie.

    Ostatnia deska ratunku

    W okolicznościach, gdy nie ma mowy o nabyciu nowego akumulatora bardzo aktualne stają się wszelkie próby przynajmniej częściowego przywrócenia do życia starych akumulatorów.
    Z dużym uproszczeniem można przyjąć, że istnieją dwie główne przyczyny uszkodzeń akumulatorów ołowianych, uniemożliwiające dalszą ich eksploatację. Są to:
    - zasiarczenie płyt,
    - wypadnięcie masy czynnej z płyt.

    Oczywiście pomijamy tu takie przyczyny jak uszkodzenia mechaniczne skrzynki czy też wylanie się elektrolitu.
    Zasiarczenie płyt, powodujące utratę pojemności akumulatora, wywołane jest przede wszystkim niewłaściwą jego eksploatacją. Przyczynami zasiarczenia płyt mogą być: niska, nieodpowiednia gęstość elektrolitu, nadmierne rozładowanie zbyt dużym prądem, gwałtowne rozładowanie (zwarcie), długotrwałe pozostawienie akumulatora w stanie nienaładowanym (2-3 miesiące), jak również wewnętrzne zwarcie. W takich przypadkach płyty pokrywają się twardą warstewką nierozpuszczalnego siarczanu ołowiawego, PbSO4.
    Oznaki zasiarczenia płyt akumulatora są następujące: niski ciężar właściwy elektrolitu nawet po długotrwałym ładowaniu, nadmiernie wysokie napięcie ładowania, silne grzanie się elektrolitu w trakcie ładowania i wreszcie wyraźny spadek pojemności. Oznacza to, że akumulator świeżo naładowany już po krótkim okresie wykazuje oznaki całkowitego rozładowania.
    Ładowanie regeneracyjne, zwane ładowaniem odsiarczającym, jest bardzo pracochłonne i składa się z wielu kolejno po sobie następujących czynności. Mają one na celu po pierwsze umożliwienie nam zorientowania się co do charakteru zasiarczenia płyt (czy mamy do czynienia z osadem grubo czy też drobnoziarnistym) a następnie mają umożliwić łagodne rozpuszczenie osadu PbSO4. Rozpuszczenie osadu PbSO4 przebiega bardzo opornie i tylko w wąskich przedziałach gęstości elektrolitu, jak też przedziałach natężenia prądu. Dlatego też podczas czynności związanych z odsiarczającym ładowaniem akumulatora konieczne są dokładne kontrole:
    - gęstości elektrolitu w celach,
    - napięcia na zaciskach akumulatora,
    - prądu ładowania i rozładowania.

    Pominięcie bądź zlekceważenie którejś z kolejnych czynności zniweczy cały wysiłek i wyda ostateczny wyrok śmierci na akumulator, który bardzo często był jeszcze do uratowania.
    Na ładowanie odsiarczające składają się następujące czynności

    1. ładowanie kontrolne (informacja o rodzaju zasiarczenia płyt),
    2. pomiar gęstości elektrolitu,
    3. wylanie elektrolitu i napełnienie akumulatora wodą destylowaną,
    4.wstępne ładowanie 1 godz. prądem Q 10,
    5. wylanie elektrolitu i napełnienie akumulatora wodą destylowaną,
    6. właściwe pierwsze ładowanie odsiarczające (26-48 h) prąd Q 5,
    7. pomiar gęstości elektrolitu,
    8. próba akumulatora - pomiar napięcia pod obciążeniem,
    9. wylanie elektrolitu i napełnienie akumulatora wodą destylowaną,
    10. drugie ładowanie odsiarczające (8-12 h) prąd Q 5,
    11. pomiar gęstości elektrolitu,
    12. wylanie elektrolitu i napełnienie akumulatora elektrolitem 1,26,
    13. ładowanie (30 minut) prąd Q 10,
    14. wylanie elektrolitu i napełnienie akumulatora elektrolitem 1,26,
    15. ładowanie (3-4 h) prądem Q 10,
    16. pomiar gęstości elektrolitu.

    A teraz praktyczne wskazówki, jak należy przeprowadzić poszczególne czynności.
    Jeżeli rozpoczynamy ładowanie odsiarczające, to przede wszystkim musimy zorientować się w charakterze zasiarczenia płyt, to znaczy czy jest to zasiarczenie płyt ziarnem grubym, czy drobnym. Wbrew pozorom, jest to sprawa niezwykle istotna, bowiem zasiarczenie drobne da się usunąć poprzez odpowiednie ładowanie regeneracyjne, natomiast ziarno grube jest na ogół nieusuwalne, a więc taki akumulator jest już nie do uratowania. Zaczynamy więc od identyfikacji osadu na płytach.
    Jeżeli dysponujemy prostownikiem wyposażonym w amperomierz, to podłączamy akumulator w takim stanie w jakim się w danej chwili znajduje i jedynie uzupełniamy poziom elektrolitu wodą destylowaną. Prostownik włączamy bezpośrednio do akumulatora. Chwilowo nie stosujemy żadnego opornika pośredniczącego.
    Następnie włączamy zasilanie i bacznie obserwujemy amperomierz. Będzie on wskazywał niewielki prąd, jaki pobiera akumulator, ponieważ warstwa PbSO4 jest dosyć dobrym izolatorem, w związku z czym tylko niezasiarczona część płyt bierze udział w reakcji ładowania (akumulator 45 Ah bierze od 1,5 do 4 A).
    O tym, że mamy do czynienia z osadem drobnym możemy się przekonać po wskazaniu amperomierza - i to już po dwu pierwszych godzinach ładowania, ponieważ prąd zacznie powoli rosnąć. Taki objaw świadczy, iż płyty akumulatora są zasiarczone drobnoziarnistym osadem, a tym samym celowe jest prowadzenie uciążliwego ale skutecznego ładowania odsiarczającego czyli regeneracyjnego. Jeżeli jednak podczas ładowania kontrolnego prąd przekroczy wartość Q 10 pojemności, to znaczy w przypadku akumulatora 45 Ah - będzie to 4,5 A, a w przypadku akumulatora 34 Ah - 3,4 A, wówczas pomiędzy akumulator a prostownik włączamy opornik - może nim być odpowiednio dobrana żarówka samochodowa łączona w obwód szeregowo.
    Opornik włączamy po to, aby ograniczyć prąd, czyli żeby prąd przepływający przez akumulator nie powodował gwałtownej elektrolizy wody i związanego z tym wypadania masy czynnej z płyt. Żarówkę dobieramy w ten sposób, że dzielimy jej moc przez napięcie, czyli jeżeli chcemy aby prąd ładowania nie przekroczył 4 A przy napięciu 12 V, to wówczas stosujemy żarówkę 12 V o mocy 40 W. W tym przypadku możemy więc użyć żarówki reflektorowej P 45 (kołnierzowa) o mocy 45/40 W podłączając tylko jedno włókno, a wówczas pobierany prąd będzie wynosił około 3,4 A. Co godzinę dokonujemy pomiaru gęstości elektrolitu i jeżeli po wykonaniu kolejnych trzech pomiarów gęstość elektrolitu nie wzrośnie (uprzedzamy, że wzrost gęstości będzie minimalny) wówczas dopiero wylewamy z akumulatora elektrolit i dolewamy doń wody destylowanej. Ponieważ nie całą ilość elektrolitu da się usunąć z akumulatora przez wylanie, dlatego po zalaniu wodą destylowaną akumulator podłączamy do prostownika (cały czas z włączoną w szereg żarówką ograniczającą prąd do 3,4 A), co spowoduje mieszanie się resztek elektrolitu z wodą. Po upływie godziny ładowania elektrolit już mocno rozcieńczony powtórnie usuwamy, a akumulator napełniamy ponownie wodą destylowaną i dopiero teraz rozpoczynamy właściwe ładowanie odsiarczające. Do ładowania takiego stosujemy prąd Q 5, to znaczy przy akumulatorze 45 Ah prąd ten wyniesie 2,25 A, a przy 34 Ah - prąd ładowania wyniesie 1,7 A. Ładowanie odsiarczające prowadzimy tak długo, aż kolejne dwa pomiary gęstości elektrolitu nie wykażą jego wzrostu. Ładowanie takie trwa 26…48 godzin i powoduje bardzo wolne rozpuszczanie się osadu PbSO4 z płyt, ale nie dopuszcza do ich mechanicznego uszkodzenia przez nadmierne energiczne wydzielanie gazów.
    Po tych dwóch kolejnych przeprowadzonych co dwie godziny kontrolach elektrolitu, kiedy stwierdzimy, że jego gęstość już nie rośnie (przy czym pamiętać należy, że pierwszy pomiar wykonujemy dopiero po 24 godzinach) robimy próbę akumulatora. Polega ona na kontroli pojemności i badaniu spadku napięcia pod obciążeniem.
    Ponieważ gęstość elektrolitu akumulatora, który ma nie uszkodzone mechanicznie płyty i nie jest w stanie zwarcia płyt, wyniesie od 1,17 do 1,23 g/cm3, lub nawet więcej, akumulator taki możemy traktować jak gdyby był napełniony elektrolitem i znajdował się w stanie częściowego wyładowania. Wówczas do zacisków akumulatora podłączamy (po odłączeniu od prostownika) woltomierz lub żarówkę 12 V 20 W, której intensywność świecenia określi nam stan naładowania akumulatora. Napięcie pokazywane przez woltomierz powinno wynosić od 12 do 13.5 V. Następnie obciążamy akumulator odbiornikiem (np. żarówki łączone równolegle) o poborze prądu około 3 A i na zaciskach obserwujemy intensywność spadku napięcia przez 1 minutę. O ile po jednej minucie nie zauważymy żadnych wyraźnych zmian w intensywności świecenia żarówek lub spadku napięcia woltomierza, odłączamy układ obciążający, wylewamy zawartość akumulatora i napełniamy go ponownie wodą destylowaną. Następnie włączamy prostownik i powtarzamy cykl ładowania odsiarczającego, też prądem Q 5 przez 8-12 godzin.
    Przy drugim cyklu ładowania odsiarczającego maksymalna gęstość elektrolitu wyniesie 1,15 g/cm3, lub nawet jej nie osiągnie, co będzie świadczyć o całkowitym już usunięciu zasiarczenia z płyty.
    UWAGA! Nie należy przedłużać drugiego regeneracyjnego cyklu ładowania akumulatora, jeżeli przekonamy się, że gęstość elektrolitu nie wzrasta, ponieważ wówczas objaw gazowania nie jest niczym innym jak rozkładaniem wody na tlen i wodór. Ponadto możemy łatwo doprowadzić do rozluźnienia masy czynnej płyt z kratownicą lub co gorsze - wydzielające się obficie gazy wyrzucą część masy czynnej do elektrolitu. Spowoduje to nieodwracalne uszkodzenia płyt, a tym samym i całego akumulatora. W przypadku wyrzucenia masy czynnej elektrolit będzie zabarwiony na brązowo, jeżeli zostaną uszkodzone płyty dodatnie, lub na szaro, jeżeli uszkodzone zostaną płyty ujemne. W przypadku stwierdzenia takiego objawu, trzeba niestety pomyśleć o kupnie nowego akumulatora.
    Po zakończeniu drugiego cyklu ładowania regeneracyjnego, z akumulatora wylewamy elektrolit, a następnie napełniamy go elektrolitem o gęstości 1,26 g/cm3, i ładujemy przez 10 minut prądem Q 10 tj. przy pojemności 45 = 4,5 A, a przy pojemności 34 Ah=3,4 A. Po 30 minutach ładowania elektrolit wylewamy i akumulator napełniamy świeżym elektrolitem o gęstości 1,26 g/cm3. Teraz akumulator ładujemy przez 4-6 godzin prądem Q 10 i kontrolujemy gęstość elektrolitu. Akumulator uznajemy za zregenerowany i odsiarczony, a więc w pełni sprawny, gdy gęstość elektrolitu osiągnie co najmniej 1,23.
    Na zakończenie należy jeszcze parę słów poświęcić pracy nowego akumulatora. Radość i duma z jego posiadania nie może nam przesłaniać faktu, że właśnie od premiery czyli sposobu uruchomienia nowego akumulatora, w dużej mierze zależy jego przyszłe zdrowie i żywotność.
    Ogółem biorąc, możemy się zetknąć z dwoma rodzajami nowych akumulatorów ołowiowych. Są to:

    - akumulatory zwykłe,
    - akumulatory suchoładowane.

    Akumulatory zwykłe wymagają napełnienie ich elektrolitem, a następnie przeprowadzenia tzw. ładowania formującego, natomiast akumulatory suchoładowane napełnia się elektrolitem i natychmiast nadają się do eksploatacji.
    Akumulatory zwykłe napełniamy elektrolitem o gęstości 1,28 otrzymanym przez rozcieńczenie chemicznie czystego kwasu siarkowego wodą destylowaną. Po napełnieniu nowy akumulator pozostawiamy w spokoju przez 2-3 godziny. W tym czasie porowata masa płyt nasiąka elektrolitem. Towarzyszy temu dosyć silne rozgrzewanie się całego akumulatora oraz słychać wyraźny syk i bulgotanie. Po 2-3 godzinach uzupełniamy poziom elektrolitu i zabieramy się do ładowania formującego. Składa się na nie kilkakrotnie powtarzany cykl ładowania i rozładowania.
    Zaczynamy od ładowania prądem wynoszącym Q 10 czyli 1/10 pojemności akumulatora. Teoretycznie po 10 godzinach ładowania takim prądem rozładowany akumulator powinien być już naładowany. W praktyce czas ten musi być co najmniej o połowę dłuższy i wynosić około 15 godzin. Ponadto dla trwałości akumulatora o wiele lepiej jest ładować go mniejszym prądem i dłużej, niż odwrotnie. Dlatego w przypadku akumulatora nowego, ładowanego dopiero po raz pierwszy, czas pierwszego ładowanie musi być 3-krotnie wyższy od teoretycznego, czyli powinien wynosić 50 godzin. A więc konkretnie akumulator samochodowy o pojemności 36 Ah powinniśmy ładować prądem 3,6 A przez 30 godzin. Zaczynając doładowanie należy wykręcić korki i sprawdzić, czy płyty pokryte są elektrolitem. Ewentualny brak elektrolitu należy uzupełnić przed ładowaniem. Elektrolitu dolewa się tylko do akumulatora nowego, natomiast do akumulatorów już używanych dolewa się jedynie wodę destylowaną. Po naładowaniu nowy akumulator należy od razu rozładować, prąd rozładowywanie nie może przekraczać 1/10 jego pojemności. Rozładowywanie prowadzi się aż do chwili, gdy napięcie akumulatora spadnie do 11 V. Teraz akumulator należy ponownie naładować (czas ładowania o 50% dłuższy od teoretycznego) i będzie on już gotowy.
    O wiele prostsze jest uruchomienie akumulatora suchoładowanego. Napełniamy go odpowiedniego poziomu elektrolitem o gęstości 1,26, pozostawiamy na 20-30 minut. Po tym czasie uzupełniamy ewentualnie poziom elektrolitu i już gotowy akumulator możemy wstawić do samochodu, czyli rozpocząć normalną eksploatację.

  • #9 08 Maj 2007 20:12
    ANDYW6
    Poziom 24  

    Szkoda na to pieniędzy i czasu.

  • #10 21 Cze 2010 20:53
    ciupelek
    Poziom 10  

    Teraz natrafiłem na stronę internetową:
    www.akureno.pl
    Piszą tam o metodzie elektro chemicznej, nie pieszczenie tylko prądem, ale również i chemią, która rozpuszcza siarczany i odsłania płyty akumulatora a tym samym zagęszcza elektrolit.
    Tą metodą wykonywana jest, regeneracja akumulatora rozruchowego samochodowego i trakcyjnego.
    Brzmi dość wiarygodnie.

  • #11 22 Cze 2010 08:30
    janusz2008
    Poziom 33  

    Akurat, aż się zdziwisz. Po tym odsiarczaniu zostaną tylko płytki, ale plastikowe/przekładki/.

  • #12 12 Paź 2010 21:14
    Polaris
    Poziom 16  

    ciupelek napisał:
    Teraz natrafiłem na stronę internetową:
    www.akureno.pl
    Piszą tam o metodzie elektro chemicznej, nie pieszczenie tylko prądem, ale również i chemią, która rozpuszcza siarczany i odsłania płyty akumulatora a tym samym zagęszcza elektrolit.
    Tą metodą wykonywana jest, regeneracja akumulatora rozruchowego samochodowego i trakcyjnego.
    Brzmi dość wiarygodnie.



    Ja tam się nie doczytałem na czym polega ta ich metoda, jedynie chwalą się że mają. Jeśli cennik jaki podają jest prawdziwy (sprawdzałem - kalkulatorem) to niezłe siano za to chcą. Firma w której pracuję robi podobne usługi za ok 50% ceny. Najbardziej podobają mi się recenzje .... Napięcie po regeneracji wynosi 2.3 - 2.4 V/C :) ..... Albo 2.3 albo 2.4 jeśli część ogniw ma 2.3 min a część 2.4 max to jest to niezły rozrzut (rozumiem że przy ładowaniu). Odsiarczanie ma sens tak jak to pisze kolega wyżej, jeśli akumulator wyrzucił masy z płyt, oberwały się płyty lub dostał zwarcia, odpuść temat. Między bajki proponuję włożyć zapis, że akumulator może służyć nawet 15 lat - na pewno nie trakcyjny. Czas życia i zdolności do pracy dla żelu ok 6 lat/1000 cykli, lead ok 8 lat 1500 cykli, ni-cd ciekłe ok 6000 cykli. Czas składowania akumulatora trakcyjnego gotowego do pracy (czyli naładowanego, doładowywanego co ok 3 do 5 m-cy) to ok 10 lat. Trzeba pamiętać że ołów to metal zanurzony w kwasie, tu też zachodzi proces korozji, tego nie da się odwrócić poprzez regenerację.

  • #13 20 Maj 2011 12:19
    772160
    Usunięty  
  • #14 11 Wrz 2011 19:34
    arturs75
    Poziom 10  

    Co by nie zakładać nowego tematu odświeże i zapytam.
    Wszędzie jest napisane żeby ładować X godzin nastepnie wylać elektrolit, zalać wodą destylowaną po czym ładować ponownie X godzin. Czy po takim ładowaniu i wylaniu elektrolitu nie należy przed kolejnym ładowaniem rozładować akumulatora?. Bo czytajac odnosi sie wrażenie ze akumulator po pierwszym nałądowaniu bedzie miał dość. Przecież "ładunku elektrycznego" nie wylejemy wraz z elektrolitem tylko pozostanie na płytach. Chyba że sie myle to proszę mnie poprawić.

  • #15 17 Wrz 2011 18:10
    safi1
    Poziom 9  

    Witam serdecznie mam takie oto pytanie

    Próbuję zreanimować akumulator 12N24-3 (z kosiarki samojezdnej)

    Jak go otrzymałem w celach było jedynie 10 elektrolitu - reszta najwyraźniej odparowała
    Piszę bo nie mam na razie dostępu do areometru i mulitimetru - będę miał za 2mc ale żeby nie czekać postąpiłem tak:

    Zalałem wodą destylowaną do właściwego poziomu
    i zaczołem ładować zasilaczem stabilizowanym 13v 450mA (tylko taki miałem pod ręką)
    Zasilacz podłączyłem przez wyłącznik czasowy tak aby było 30min ładowania i 15min przerwy. Po dwóch dniach ładowania podłączyłem żarówkę 21W i wyszło mi że akumulator ma ok 6Ah pojemności (rozładowanie do zgaśnięcia)
    Ponowne ładowanie kilka dni i tym razem czas świecenia ponad 5h czyli w przybliżeniu 10Ah.
    Nie mogę zmierzyć gęstości elektrolitu ale myślę o tym aby wylać elektrolit i nalać wody destylowanej po czym prowadzić ładowanie kilka dni takim malutkim prądem.

    Czy taka operacja coś pomoże?

    Jak już będę miał areometr to zrobię prawidłowe odsiarczanie i tu pytanie czy zamiast prądu Q5 i Q10 można używać mniejszego prądu ?

    Pozdrawiam

    Dodano po 41 [minuty]:

    Małe sprostowanie ten akumulator ma 24Ah

    http://www.oregonchain.eu/de/products/catalog...&rubrique=B2%20Batteries%20&%20access.&id=189

    I jeszcze pytanie czy nie jest tak że odsiarczanie najlepiej prowadzić jak najmniejszym prądem za to proporcjonalnie dłużej?

  • #16 17 Wrz 2011 21:01
    Polaris
    Poziom 16  

    Kilku kolegów pisze ładować, wylać elektrolit, nalać wodę lub jak kolega V541 pisze nowy kwas... cokolwiek to znaczy (chyba elektrolit 1.28kg/l czyli ~35% kwas siarkowy) ładować wylać itp...

    Ja mam tylko jedno pytanie, co robicie z wylanym elektrolitem?

  • #17 17 Wrz 2011 21:35
    safi1
    Poziom 9  

    Ja tak sobie myślę, że jeśli masz plastikowe rury kanalizacyjne w domu to do kibla i spuścić duża ilością wody - zważywszy że w aku jest pewnie koło 1l elektrolitu a spłuczka puszcza 10l wody to po dwóch czy trzech spłukaniach stężenie spadnie do 1% czyli bardziej kwaśne deszcze padają na południu Polski

  • #18 17 Wrz 2011 22:06
    jurekk55
    Poziom 34  

    safi1 napisał:
    Ja tak sobie myślę, że jeśli masz plastikowe rury kanalizacyjne w domu to do kibla i spuścić duża ilością wody - zważywszy że w aku jest pewnie koło 1l elektrolitu a spłuczka puszcza 10l wody to po dwóch czy trzech spłukaniach stężenie spadnie do 1% czyli bardziej kwaśne deszcze padają na południu Polski


    Kwaśne deszcze nie mają takiego stężenia i bez takiego stężenia ołowiu,jakim jest mułek w wylewanym elektrolicie.

  • #19 18 Wrz 2011 13:07
    Polaris
    Poziom 16  

    Generalnie zabronione jest wylewanie kwasu do kanalizacji, jest to odpad niebezpieczny i wymaga utylizacji, można zakupić np sorbent z dodatkiem krzemionki i wylewać do naczynia nim wypełnionego, jednak w naszym karju z tego co wiadomo sorbent równiez wymaga utylizacji. Popłuczyny z kwasu utylizują niektóre firmy.

  • #20 18 Wrz 2011 16:09
    Zico63
    Poziom 37  

    Koledzy! Ja bym zrozumiał, gdyby dziś był rok 1982 a na półkach tylko ocet a zapałki na kartki.
    Ale w tym, XXI, wieku? Aku jest na każdym rogu ulicy (niemalże) i te zabiegi nie mają sensu - chyba ze na pracę dyplomową - jako sztuka dla sztuki. Wszak, te czasochłonne czynności wykonujecie bez ŻADNEJ gwarancji na sukces...

  • #21 21 Paź 2011 16:21
    safi1
    Poziom 9  

    Co fakt to fakt ale radość z uratowania starego aku - bezcenna.
    Aku o którym pisałem wcześniej kosztuje 100pln, zabawa z nim na razie kosztowała mnie 5pln i wygląda na to że posłuży jeszcze parę lat mam nadzieję - a zabiegi z nim związane traktuje jako eksperyment - a to rzadko jest opłacalne

    Wracając do meritum to o czym może świadczyć różna gęstość elektrolitu w różnych celach ? Dodam że cele nie równomiernie gazują, (tak z najmniejszą gęstością prawie wcale). Różnice to od 1.25 do 1.18
    Ładuje go prądem 300mA czyli Q1.25

    Aku pozostawiony na miesiąc trzyma 11.8V

  • #22 23 Paź 2011 16:45
    mjprzem
    Poziom 9  

    duza roznica na celach moze swiadczyc o np. zwarciu wewnetrznym.

    Temat brzmi odsiarczanie
    Niedawno preprowadzalem taki eksperyment odsiarczania z naprawde duzym powodzeniem. Pacjent mial srednio po 50%poziomu elektrolitu w celach i niewiem jak dlugo nim jezdzilem ale na plytkach niebylo bialego nalotu-kolor brazowy i szary.

    Teraz zastanawiam sie nad drugim akumulatorem
    Centra Futura w technologi Ca/Ca
    Ten tez mam sprawny ale ma juz chyba z 8latek.
    W sumie go nieuzywam ale gdybym go zregenerowal to mialbym zastosowanie.

    Pytanie do znawcow
    czy mozna akumulator Ca/Ca
    tak samo odsiarczac z plukaniem jak zwykly akumulator?

  • #23 23 Paź 2011 22:45
    safi1
    Poziom 9  

    Dzięki za podpowiedź, gdyby jednak aku miał zwarcie wewnętrzne to na zaciskach było by nie 12V lecz 10V. Osobiście bardziej podejrzewał bym stan płyt albo po prostu różnice w gęstości elektrolitu - ten aku miał 1/3 poziomu elektrolitu i pewnie stan taki utrzymywał się ponad rok - cud że w ogóle działa. Nie wiem zatem czy nie spróbować zlać to co w nim teraz jest i zalać świeżym elektrolitem?

  Szukaj w 4mln produktów
Przeglądaj produkty