| Author |
Message
|
airnox Poziom 20

Joined: 06 Jun 2004 Posts: 800 Location: Kluczbork
|
#31
18 Jun 2007 19:43 Re: Moja wspaniała przygoda z Linux-em |
|
|
|
Serwery linuksowe po kilka lat stoja (swego czasu na uptime-project.org jak byl czynny jeszcze) to widzialem serwa na linuksie co imal ponad 4 lata uptime. A czemu nie kazdy dla linuksa? Tutaj bym sie klocil ;) bo dystrybucje mozna wybrac dokladnie dla siebie, mozna wrecz swoja dystrybucje zrobic. Mandrive/mandrake mialem i smieszny byl... pozniej slackware i aktualnie arch :) Na poczatek polecam ubuntu a pozniej arch. choc arch jest dla ludzi wyjatkowo leniwych (jedno krociotkie polecenie na instalke paczek :D ) :) Mialem domowego serwa na RH9 i uptime rzedu 19 dni i tylko dlatego ze stery do modemu (thompson)/sam modem wariowal.
Pozdrowienia
Airnox
|
|
| Back to top |
|
 |
avatar Poziom 23

Joined: 09 Feb 2003 Posts: 3731 Location: NYC
|
#32
18 Jun 2007 20:04 Re: Moja wspaniała przygoda z Linux-em |
|
|
|
| airnox wrote: |
(..)
na RH9 i uptime rzedu 19 dni i tylko dlatego ze stery do modemu (thompson)/sam modem wariowal.
(..) |
No i to mnie najbardziej zniecheca do linuxa - brak wsparcia dla sprzetu, a jak czasem sie zdazy to bardzo ale to Bardzo kuleje
... poza tym predkosc pracy w srodowisku graficznym
Nowy laptop Fujistu-Siemens 2GB ramu a srodowisko graficzne wyglda o 1/3 gorzej niz Vista i pracuje o 50% wolniej MIMO tak ogromnej ilosci pamieci ram ..no i oczywiscie nie dziala bluetooth wbodowany w system ;/ ech
|
|
| Back to top |
|
 |
_jta_ Poziom 26

Joined: 02 Mar 2004 Posts: 17229 Location: Warszawa
|
#33
18 Jun 2007 21:29 Re: Moja wspaniała przygoda z Linux-em |
|
|
|
A czy zainstalowałeś sterownik do karty graficznej, którą masz w komputerze, czy używasz standardowego?
Ten standardowy jest bardzo powolny, bo nie wykorzystuje akceleratorów grafiki, za to działa na wszystkim.
Jeśli chodzi o wsparcie dla sprzętu - to jest sprawa użytkowników, jak go nie wymagają, to nie ma. Niedawno
używano niemal wyłącznie Windows, i producent sprzętu nie mógł go sprzedać bez wsparcia dla Windows.
|
|
| Back to top |
|
 |
k4be Poziom 22

Joined: 09 Aug 2004 Posts: 2054 Location: Świdnica
|
#34
19 Jun 2007 00:56 Re: Moja wspaniała przygoda z Linux-em |
|
|
|
Mój serwer - slackware - odpaliłem pod koniec grudnia po awarii UPS (płyta główna+procesor pracowały w serwerze dopiero od tygodnia), no i... po prostu działa. 204 dni uptime. A proszę nie myśleć, że 'ciągnę' uptime na siłę - po prostu po co ruszać, skoro działa.
Na komputerze robioczym mam gentoo, ale na architekturze x86_64. Nawet maskowane pakiety działają, za to przeszkadza brak paru komercyjnych programów (np flash player) pod tą architekturę. No i nie ma (czy nie mogę znaleźć?) dobrego sterownika z akceleracją 3d dla radeona (teraz mam nv, ale o ati łatwiej z normalnym wyjściem tv).
Jakiś czas temu złożyłem komputer na FSB 100MHz, pentium2 400MHz, 160MB RAM. Stoi slackware, ale chcę zainstalować gentoo. Też - wszelkie filmy działają idealnie. Maksymalna sprawdzana rozdzielczość to 1152x864. Większość danych idzie z NFS, co dodatkowo go obciąża. Przeszkadza mi dość niedbale postawiony system, ale nie chce mi się go ruszać - komputer ma iść do warsztatu (kiedy zrobię odpowiednie pomieszczenie) - może wtedy...
|
|
| Back to top |
|
 |
leszekraczka Poziom 20

Joined: 17 Dec 2003 Posts: 819 Location: Cieślin k. Inowrocławia
|
#35
19 Jun 2007 10:39 Re: Moja wspaniała przygoda z Linux-em |
|
|
|
Co to uptime?
|
|
| Back to top |
|
 |
k4be Poziom 22

Joined: 09 Aug 2004 Posts: 2054 Location: Świdnica
|
#36
19 Jun 2007 10:47 Re: Moja wspaniała przygoda z Linux-em |
|
|
|
STFW.
(na przykład: wikipedia)
|
|
| Back to top |
|
 |
leszekraczka Poziom 20

Joined: 17 Dec 2003 Posts: 819 Location: Cieślin k. Inowrocławia
|
#37
19 Jun 2007 10:56 Re: Moja wspaniała przygoda z Linux-em |
|
|
|
Proste, że szok. Ale pinezkę też ktoś musiał wymyśleć ;-)
|
|
| Back to top |
|
 |
Li3R Poziom 10

Joined: 02 May 2007 Posts: 46 Location: Kielcowo
|
#38
21 Jun 2007 09:26 Re: Moja wspaniała przygoda z Linux-em |
|
|
|
Hmm czytając wasze niektóre komentarze zastanawiam się kto tu pracuje dla kogo, linux dla nas czy my dla linuxa? Skoro żeby móc korzystać z dobrodziejstw tegoż systemu trzeba mieć już przed jego instalacją jakąś wiedzę o nim lub pod ręka książkę z serii "Linux dla opornych". W Windowsie jest zupełnie inaczej tu jako zupełny laik możesz zainstalować system i później uczyć się jego obsługi.
To moim zdaniem system jako narzędzie pracy powinien wykonywać za nas większość roboty, a nie na odwrót. Powiecie pewnie zaraz, ale jest to bardzo dobre narzędzie i jak każde o bardziej skomplikowanym działaniu trzeba się nauczyć go obsługiwać, a ja się spytam co wybierzecie do pracy, narzędzie/urządzenie takie którym trzeba się gruntownie nauczyć posługiwać czy takie z którego można korzystać zupełni od razu po wyjęciu z pudełka a oba działają zgoła tak samo .Nie chcę tutaj gloryfikować Windowsa, bo jako jego świadomy użytkownik znam jego wady, ale po prostu tak jest.
Dość niedawno postanowiłem, że zainstaluje linuxa tak czysto z ciekawości. Ściągnąłem ubuntu 6.10 wersje amd64, żeby zobaczyć jak mój procesor będzie się sprawował w 64bitowym środowisku. I co instalka się wykrzaczyła. Więc ściągnąłem 32-bitową wersję tym razem ubuntu 7.04 bo to niby, bardzo przyjazne środowisko dla newbie. Tym razem livecd sie uruchomił załadował wszystko ładnie, pięknie, z tym że słyszałem ze ubuntu jest dość dobrze spolszczone, śmiech na sali, o wiele lepsze spolszczenie to ja sobie mogłem sam zrobić, najważniejsze opisy i dialog-boxy nie zostały nawet tknięte,za to sama instalacja banalna. Po pierwszym uruchomieniu postanowiłem przejść do punktu kulminacyjnego dla każdego użytkownika neostrady, a mianowicie instalacji sterowników do modemu. Ściągnąłem z płyty uprzednio przygotowane spakowane sterowniki ubuneo, rozpakowywuje i chcę przejrzeć jakiś dokument z opisem instalacji sterów. Tu spotyka mnie pierwsza niespodzianka, nie można otworzyć pliku, bo jest nieznanego typu, więc biorę otwórz za pomocą i uruchamia mi się okienko z wyborem programów do wyboru, przynajmniej pod windowsem, tutaj okienko jest puste bez możliwości wyboru czegokolwiek albo nawet wyszukania odpowiedniego programu. Cóż uruchomiłem jakiś notatnik i drag&drop otworzyłem ten zwykły plik tekstowy. Czytam że zawartość archiwum trzeba rozpakować do jakiegoś katalogu usr/cośtam, chcę rozpakować w to miejsce a tu wyskakuje mi komunikat ze nie mam uprawnień? Myśle jak to nie mam ku...wa uprawnień przecież ja instalowałem tego linuxa. Cóż patrzę jest jakieś faktycznie inne konto: root. Wiec wylogowuje się i chcę się zalogować jako root, i co kolejna niespodzianka? Administrator nie może się logować przez ten panel do gnom-a Jak to nie może, a co ku...wa może jak nic nie wolno. Po tej całej historii puściły mi nerwy, odpaliłem płytkę xp i fixmbr załatwił sprawę. A i mówicie że to taki stabilny system? No nie wiem nie zdarzyło mi się żeby mój windows się zawiesił ot tak w momencie wylogowywania :D
Żeby mój komentarz nie był czysto krytyczny wspomnę że parę rzeczy zapisało się w mojej pamięci pozytywnie, a mianowicie: od razu po instalacji pełne wyposażenie w oprogramowanie użytkowe z prawdziwego zdarzenia nie to co w windowsie, obsługa ntfs i automatyczna instalacja pendrive i drukarki. I na tym chyba koniec.
|
|
| Back to top |
|
 |
woytekp Poziom 19

Joined: 29 May 2006 Posts: 638 Location: gdzieś na kujawach
|
#39
21 Jun 2007 09:53 Re: Moja wspaniała przygoda z Linux-em |
|
|
|
Z tym spolszczeniem to rzeczywiście się coś chłopaki nie postarali i od razu po instalacji nie wszystko jest po polsku, ale wystarczy przeinstalować jeden czy dwa pakiety i wtedy absolutnie wszystko jest po polsku :-)
|
|
| Back to top |
|
 |
k4be Poziom 22

Joined: 09 Aug 2004 Posts: 2054 Location: Świdnica
|
#40
21 Jun 2007 10:10 Re: Moja wspaniała przygoda z Linux-em |
|
|
|
Moje doświadczenie pokazuje, że jeśli początkujący użytkownik ma pracować na systemie dla początkujących, niech zainstaluje go ktoś inny. A jeśli chce zainstalować sam, to w przypadku linuksa niech 'postawi' jakąś toporną dystrybucję w której wszystko jest 'na wierzchu' - na przykład slackware. Zejdzie mu może parę tygodni, żeby zmusić to do dobrego działania, ale będzie wiedzieć o wiele więcej, i pewnie po jakimś czasie się zainteresuje gentoo, czy czymś jeszcze prostszym.
Dobrze jest też mieć drugi komputer z bardziej znanym użytkownikowi systemem (pewnie będzie to windows), oraz internet przez Ethernet (choćby z tego drugiego komputera). Do pierwszych eksperymentów wystarczy nawet jakiś pentium-mmx czy pentium2.
A co do logowania na root - to konto powinno być używane tylko do zmiany konfiguracji systemu bądź instalacji jakichś programów - i tylko w trybie tekstowym.
|
|
| Back to top |
|
 |
Google

|
#
21 Jun 2007 10:10 |
|
|
|
|
|
| Back to top |
|
 |
Li3R Poziom 10

Joined: 02 May 2007 Posts: 46 Location: Kielcowo
|
#41
21 Jun 2007 12:07 Re: Moja wspaniała przygoda z Linux-em |
|
|
|
Postanowiłem, że nie dam za wygraną, zgram całe faq o ubuntu z netu i spróbuje go skonfigurować tak żeby wszystko działało jak należy, choćby dla samej satysfakcji, że zwyciężyłem go w tej nierównej walce, OS vs user :D
No, neostrada działa, instalacja jeszcze banalniejsza niż pod Windowsem :) Nie było tak źle jak myślałem.
|
|
| Back to top |
|
 |
na kanapie Poziom 9

Joined: 25 Mar 2007 Posts: 38 Location: Olecko
|
#42
25 Jun 2007 18:17 Re: Moja wspaniała przygoda z Linux-em |
|
|
|
Mam Ubuntu dwa miesiące.Wydawał się taki inny.Odświeżanie, kamera itp, to był problem, a teraz to winda blada. Jak ktoś lubi poznawać, i ma trochę czasu
to system dla niego.
|
|
| Back to top |
|
 |
Guest Poziom 26

|
#43
26 Jun 2007 09:33 Re: Moja wspaniała przygoda z Linux-em |
|
|
|
Ja powiem tak. Używam windy i zdarzają mi się chwile w których mam ochotę wyrzucić komputer przez okno (na szczęście coraz rzadziej) ale nic nie poradzę bo jestem na niego skazany, głównie z powodu sterowników i softu. W między czasie bawiłem sie paroma dystrybucjami ale nie za długo bo czas na to nie pozwalał. Ale moje pierwsze wrażenie było żadne, nic mi nie wpadło w oko, dopiero jak go przełączyłem na winde to zacząłem doceniać cisze, harmonie i komfort pracy na linuxie. Dużo o linuxie nie mogę powiedzieć ale zapowiadał mi sie na dużo lepszy wynalazek niż winda.
Co do wypowiedzi piochuxl to powiem tylko, że ludzie którzy są z wykształcenia "informatykami" to nie potrafią docenić tego co pasjonaci.
|
|
| Back to top |
|
 |
Peter__ Poziom 14

Joined: 10 Dec 2005 Posts: 172 Location: okolice W-wy
|
#44
26 Jun 2007 17:46 Re: Moja wspaniała przygoda z Linux-em |
|
|
|
Muszę się podzielić moimi doświadczeniami, a mianowicie -
Mam na komputerze dwa systemy Win XP, oraz linuxa Suse 10.2 od 4 lat. Wina średnio co pół roku jestem zmuszony instalować od początku bo jakieś błędy się pojawiają, natomiast Linuxa tylko uaktualniam jeśli wychodzi nowsza wersja.
Następnie - Linux uczy myślenia, człowiek ma większą satysfakcję, oraz wirusy się go mniej czepiają.
A Win, też jest dobry bo jest prosty i łatwiejszy, z którego mogą korzystać dzieci bawiąc się przeróżnymi grami.
Pozdrawiam.
|
|
| Back to top |
|
 |
piochuxl Poziom 18

Joined: 25 Jan 2004 Posts: 452 Location: Bydgoszcz
|
#45
29 Jun 2007 15:13 Re: Moja wspaniała przygoda z Linux-em |
|
|
|
| Quote: |
Ja powiem tak. Używam windy i zdarzają mi się chwile w których mam ochotę wyrzucić komputer przez okno (na szczęście coraz rzadziej) ale nic nie poradzę bo jestem na niego skazany, głównie z powodu sterowników i softu. W między czasie bawiłem sie paroma dystrybucjami ale nie za długo bo czas na to nie pozwalał. Ale moje pierwsze wrażenie było żadne, nic mi nie wpadło w oko, dopiero jak go przełączyłem na winde to zacząłem doceniać cisze, harmonie i komfort pracy na linuxie. Dużo o linuxie nie mogę powiedzieć ale zapowiadał mi sie na dużo lepszy wynalazek niż winda.
Co do wypowiedzi piochuxl to powiem tylko, że ludzie którzy są z wykształcenia "informatykami" to nie potrafią docenić tego co pasjonaci. |
a ja powiem tak:
Kiedyś byłem pasjonatem, to co mogę zrobić w widowsie przekracza twoje wyobrażenie i co najważniejsze sam do tego doszedłem.
Ja opisałem nieudane próby z linuxem to były moje przemyślenia.
Ostatnio sprawdziłem ubutu i jest w miarę ok.Ale..... gnome a nie KDE.
Mimo wszystko w firmie zostanie windows a linux hmmm...........
Problem linuxa to brak zgrania poszczególnych dystrybucji linuxów.
kto stworzy sterowniki do urządzenia dla 100 linuxów?
ile osób może mieć takiego linuxa a ile innego?
Zgrajcie dystrybucje z sobą a będzie ok i tu jest problem.
ps drukarkę wykrył mi ubutu śpiewająco ale skanera nie widzi :( i co mam spędzić 3-4 dni na google aby się dowiedzieć jak?
|
|
| Back to top |
|
 |
_jta_ Poziom 26

Joined: 02 Mar 2004 Posts: 17229 Location: Warszawa
|
#46
29 Jun 2007 19:10 Re: Moja wspaniała przygoda z Linux-em |
|
|
|
Sterowniki robi się nie do dystrybucji, a do jądra (kernela). Myślę, że problem jest raczej w tym, że należałoby dawać je w postaci źródła, a nie skompilowane, a tego wiele firm nie ma chęci zaakceptować - próbują trzymać w tajemnicy wiedzę o tym, jak się obsługuje ich urządzenia. Gdyby nie to, znalazłby się ktoś, kto by napisał ten sterownik. I różne firmy różnie do tego podchodzą - jedne dają urządzenie gratis temu, kto się podejmie napisać sterownik, i udostępni go publicznie, inne udostępniają informację wymagając, by nic z niej nie przedostało się do publicznej wiadomości.
Nie pamiętam, które firmy tak dawały urządzenia, ale o ile pamiętam na tej zasadzie pisano sterowniki do takich urządzeń, jak nagrywarki CD, albo kamery internetowe; przykład wymogu zachowania tajemnicy - firma APC.
Ja na początku używałem głównie dystrybucji RedHat-a, teraz wolałbym je omijać z daleka - na ile pamiętam, ani jedna z darmowych dystrybucji RedHat-a, a jakimi miałem do czynienia, nie miała stabilnego jądra, zawsze dawali jądro, które się wykładało, trzeba było ściągać źródła jakiejś innej wersji, i kompilować, albo wziąć np. z dystrybucji Slackware, do której z reguły dawano stabilne jądro i sprawdzone programy. Podejrzewam, że RedHat, który oprócz darmowych dystrybucji robi również komercyjne, traktuje użytkowników tych darmowych jako testerów niepewnego oprogramowania, żeby do komercyjnych dawać tylko sprawdzone wersje...
Co do skanera, czy on jest podłączony do portu USB? czy widać go na /proc/bus/usb/devices ?
Ja podłączyłem skaner do Fedory 6, i z miejsca wykryła, tylko okazało się, że wyłącznie 'root' ma dostęp - trzeba było ustawić uprawnienia do urządzenia, żebym mógł skanować jako normalny użytkownik.
|
|
| Back to top |
|
 |
Trabi Poziom 23

Joined: 14 Feb 2003 Posts: 2683 Location: Poznań
|
#47
30 Jun 2007 13:09 Re: Moja wspaniała przygoda z Linux-em |
|
|
|
System (i cały komputer) ma służyć człowiekowi - praktycznie od jego włączenia (tu: komputery z preinstalowanym Windowsem). Człowiek kupuje komputer w sklepie, płaci za niego, przychodzi do domu, włącza i chce się cieszyć jego uzywalnością, a nie zaczynać walczyć o byle niedziałającą myszkę. Linux niestety przegrywa w tej kwestii z Windowsem. Jest dobry dla tych, co znają systemu unixo-podobne, ale nie dla laika.
Przypomina mi to kiedyś oglądany film, gdzie sprzedawca prezentował jakiś nowy model Mercedesa - miał opcję automatycznego parkowania. Po zatrzymaniu kierowca chyba minutę coś ustawiał na komputerze pokładowym, po czym Mercedes sam zaparkował (nie dość dokładnie zresztą). Potem kupujący miał sprawdzić jak to działa. Wsiadł, podjechał pod miejsce parkowania i... włączył wsteczny i zaparkował. Trwało to 5 sekund :D
To coś podobnego jak z tym Linuxem i Windowsem. Pierwszy jest wspaniały, darmowy i tyle ma możliwości, a drugi... po prostu służy człowiekowi.
Sam chciałem się przesiąść na linuxa i zrezygnowałem po kilku próbach różnych wersji. Dziękuję, chcę używać komputera a nie z nim walczyć.
|
|
| Back to top |
|
 |
marcinelektronik Poziom 21

Joined: 10 Apr 2003 Posts: 1225 Location: Warszawa
|
#48
30 Jun 2007 13:53 Re: Moja wspaniała przygoda z Linux-em |
|
|
|
Witam.
Linux mandriva fajnie się instaluje i nie mam kłopotu, przy wybraniu wszystkich opcji instalacja u mnie idzie półtory godziny.
Najwolniej wrzuca się auroxa bo prawie 4 godziny ale ma więcej rzeczy niż mędrak.
Z windą czasem też wjadę na internet i w pracy jej używam ze względu na to że na mędraku programy z windy mają za małe literki i nie umiem tego zmienić.
Chodzi mi o pragram SE BPS.
Pozdrawiam.
Marcin.
|
|
| Back to top |
|
 |
_jta_ Poziom 26

Joined: 02 Mar 2004 Posts: 17229 Location: Warszawa
|
#49
30 Jun 2007 14:21 Re: Moja wspaniała przygoda z Linux-em |
|
|
|
Trabi, z tego co piszesz, wnioskuję że mało używałeś komputera do innych rzeczy, niż zabawa.
Ja się zajmuję administrowaniem komputerów, i widzę, że z Linux-a mam więcej pożytku, za to zajmować się muszę głównie Windows - coraz to coś nie działa... właśnie Windows potrzebują człowieka do komputera. i to dużo potrzebują. A tak bym chciał zamiast tymi Windows zajmować się czymś ciekawszym - tylko jak przekonać użytkowników?
Windows owszem, na początku wszystko instaluje się samo i fajnie działają... do pierwszej sytuacji, o której MicroSoft nie pomyślał. Wtedy się okazuje, że wszystkie menu, wszystkie helpy wskazują rozwiązania problemów, które się nie sprawdzają - robi się według tego, a i tak nie działa. I czasem po długich poszukiwaniach na stronie MicroSofta uda się znaleźć dokument, który podpowie, jak się posunąć do przodu, bo już kiedyś ktoś trafił na podobny problem i MS umieścił receptę, jak rozwiązać dokładnie taki problem; po kilku takich receptach czasem problem jest rozwiązany...
Ogromną różnicę między Windows i Linuxem zobaczyłem, jak potrzebowałem zeskanować kilkadziesiąt stron tekstu. Pod Windows po każdej stronie trzeba było wpisywać co z nią zrobić, kliknąć myszą w kilkanaście miejsc... na koniec okazało się, że to zostało zeskanowane w niskiej rozdzielczości i nic się nie daje przeczytać - oczywiście Windows nie dały żadnego znaku, że jest taka rozdzielczość, żeby się dowiedzieć, jaka jest, trzeba przejść przez kilka menu, a do tego Windows "wiedzą lepiej" i same sobie przestawiają. Spróbowałem pod Linux-em - wszystkie informacje były w okienku, potrzebne ustawienia zrobiłem kilkoma kliknięciami, potem jedno kliknięcie na każdą skanowaną stronę.
Słyszałem od kogoś, kto się zajmował zawodowo problemami psychomanipulacji, że to jest celowe - jeśli człowiek, żeby coś zrobić na komputerze, musi się dużo naklikać, to bardziej jest skłonny używać takiego systemu, niż żeby robić to w mniej pracochłonny sposób - tak działa nasza psychika i niektóre firmy to wykorzystują.
|
|
| Back to top |
|
 |
Trabi Poziom 23

Joined: 14 Feb 2003 Posts: 2683 Location: Poznań
|
#50
30 Jun 2007 22:18 Re: Moja wspaniała przygoda z Linux-em |
|
|
|
Nie mówię tu że Linux jest "be". Ty się na nim znasz, administrujesz, więc dla Ciebie linux nie jest (chyba) żadną tajemnicą. Ale byle użytkownik, który chce korzystać z komputera jak z lodówki, juz będzie mieć kłopoty gdy tylko pojawią sie błędy, gdy trzeba będzie coś zmienić, doinstalować itp. nie bronię Windowsów, bo sam wiem ile ma dziur i ile trzeba czasu i zajęcia, żeby to wszystko miało ręce i nogi. Fakt jednak, że tu się robi to znacznie łatwiej.
A komputer nie służy mi do zabawy i grania, bo gier nie mam ŻADNYCH na komputerze, muzyki na nim nie słucham itp. Korzystam z niego jak większość użytkowników którzy wiedzą że ma im służyć. I nie mam kłopotów z tym systemem. Opanowałem go na znacznie wyższym poziomie niż chyba większośc polskich użytkowników komputerów. Linux niestety rzuca kłody pod nogi od samego początku i to zniechęca potencjalnych użytkowników do niego. Chyba, że ktoś lubi grzebać i widzi radochę w poszukiwaniu błędów i jak największym kłopocie który mozna rozwiązać. Inni poprostu chcą korzystać z komputera.
Cytat dot. samochodu: (...) Samochód nie ma wyglądać. Samochód ma służyć. (...)
|
|
| Back to top |
|
 |
Google

|
#
30 Jun 2007 22:18 |
|
|
|
|
|
| Back to top |
|
 |
Li3R Poziom 10

Joined: 02 May 2007 Posts: 46 Location: Kielcowo
|
#51
01 Jul 2007 11:13 Re: Moja wspaniała przygoda z Linux-em |
|
|
|
Podpisuje sie pod wszystko to co napisał @Trabi, z mojego punktu widzenia jako zupełny linuxowy laik sprawa wygląda tak samo. W związku z zarzutami o korzystanie z komputera jako maszynki do gier, napiszę, ze nie mam ani jednej gierki na dysku.
Zainstalowałem ubuntu 7.04, ale po paru dniach użytkowania doszedłem do wniosku, ze za bardzo jestem przyzwyczajony do windowsowych programów i żaden tam gimp nie zastąpi mi corel-a.
|
|
| Back to top |
|
 |
ghambit Poziom 18

Joined: 13 Jul 2005 Posts: 506 Location: Rybnik
|
#52
01 Jul 2007 14:42 Re: Moja wspaniała przygoda z Linux-em |
|
|
|
Ja mimo wszystko radzę się dokształcic. Myślisz że dlaczego światowe korporację przechodzą na linuxa? Powodów może być i wiele, ale gównym napewno będzie "stabilność". XP jest systemem dla ludzi którzy nie mają wysokich ambicji. Linux jest wyzwaniem, po rocznej pracy dochodzi do Ciebie że wszystko na nim zrobisz szybciej, lepiej. Myślę że po prostu trafiłeś na jakąś wadliwą mandrive. Spróboj np slacka. Pozdrawiam
|
|
| Back to top |
|
 |
piochuxl Poziom 18

Joined: 25 Jan 2004 Posts: 452 Location: Bydgoszcz
|
#53
06 Jul 2007 18:24 Re: Moja wspaniała przygoda z Linux-em |
|
|
|
ghambit czuję się obrażony!
ambicja to chęć zmagania się z trudnościami co dzień a podobno linux jest niezawodny i bezbłędny? i gdzie wasza ambicja jak rzuciłem wyzwanie?
poczytaj wcześniej AMBITNIAKU i czekam na rozwiązanie
Pozdrawiam
|
|
| Back to top |
|
 |
milik Poziom 19

Joined: 12 Apr 2003 Posts: 638 Location: Rydułtowy
|
#54
06 Jul 2007 20:47 Re: Moja wspaniała przygoda z Linux-em |
|
|
|
| piochuxl wrote: |
| podobno linux jest niezawodny i bezbłędny? |
Mówienie że linux jest niezawodny i bezbłędny jest błędne. Ja bym powiedział że linux jest mniej zawodny niż Win oraz jest tak samo błędny. Jednak jest wielka różnica jeśli chodzi o błędy. W Windowsie (którego używałem wiele lat) podczas awarii oprogramowania uzyskujemy skromny komunikat podobnie jak w linuxie. Jednak w linuxie użytkownik ma możliwość uruchomienia owego programu z konsoli w której dostaje szczegółowe informacje dlaczego coś nie działa. Dzięki temu przy odrobinie pomyślunku można wszystko naprawić. Jeśli chodzi o działanie linuxa można go szybko „załatwić” grzebiąc w systemie. Windows natomiast jest odporny na takie działania jednak wraz z przybywaniem programów zainstalowanych w systemie jego działanie odbiega coraz bardziej od normy.
Pod hasłem ambicja kolega ghambit miał na myśli to iż trzeba zagłębić się w zasady panujące w linuxie aby sprawnie z niego korzystać. Zasadami Windowsa nie trzeba się zbytnio interesować aby na nim pracować jednak zwykle odbija się to czkawką (czyt. format)
| piochuxl wrote: |
| i gdzie wasza ambicja jak rzuciłem wyzwanie? |
Nie obraź się bo napiszę Ci to prosto i bezpośrednie. Nikomu nie chce się siedzieć nad Twoimi problemami z systemem tym bardziej że masz takie podejście. Nic nie dałeś od siebie aby skonfigurować system więc pytanie „ gdzie wasza ambicja” jest jak najbardziej nie na miejscu.
|
|
| Back to top |
|
 |
avatar Poziom 23

Joined: 09 Feb 2003 Posts: 3731 Location: NYC
|
#55
06 Jul 2007 21:26 Re: Moja wspaniała przygoda z Linux-em |
|
|
|
w windowsie tez jest mozliwosc debugu aplikacji z pod konsoli od czego mamy PS ?
|
|
| Back to top |
|
 |
milik Poziom 19

Joined: 12 Apr 2003 Posts: 638 Location: Rydułtowy
|
#56
06 Jul 2007 22:07 Re: Moja wspaniała przygoda z Linux-em |
|
|
|
Miałem na myśli rozwinięte informacje o błędach a nie debugowanie. Wiem że w Windowsie są narzędzia do debugowania (takrze profesjonalne) bo sam ich używałem. Troszkę niedokładnie się wyraziłem. PS – od czego to skrót ?
|
|
| Back to top |
|
 |
_jta_ Poziom 26

Joined: 02 Mar 2004 Posts: 17229 Location: Warszawa
|
#57
11 Jul 2007 18:37 Re: Moja wspaniała przygoda z Linux-em |
|
|
|
| Trabi wrote: |
| Nie mówię tu że Linux jest "be". Ty się na nim znasz, administrujesz, więc dla Ciebie linux nie jest (chyba) żadną tajemnicą. |
Oj, dużo więcej jest tego, czego nie wiem (nawet nie wiem czego), niż tego, co wiem.
| Trabi wrote: |
Ale byle użytkownik, który chce korzystać z komputera jak z lodówki, juz będzie mieć kłopoty gdy tylko pojawią sie błędy,
gdy trzeba będzie coś zmienić, doinstalować itp. nie bronię Windowsów, bo sam wiem ile ma dziur i ile trzeba czasu i zajęcia,
żeby to wszystko miało ręce i nogi. Fakt jednak, że tu się robi to znacznie łatwiej. |
Mam wrażenie, że z tym "łatwiej" pod Windows to jest tak: do pewnej ilości problemów są gotowe recepty, są programy,
które to załatwiają automatycznie - użytkownik potrzebuje tylko kliknąć "napraw", i system to robi; ale prawdziwe problemy
zaczynają się wtedy, gdy wydarzy się coś, czego autor tego automatu do naprawy nie przewidział, bo okazuje się, że nie ma
jak tego zdiagnozować, nie ma jak się dostać do tego, co trzeba naprawić. W Linuxie takich automatów jest mało, niedawno
ich nie było prawie wcale, teraz do niektórych dystrybucji takie robią - generalnie są raczej pliki HOWTO z informacją, jak coś
zrobić. Pod Windows naprawę można zrobić nie rozumiejąc o co chodzi - wystarczy kliknąć; pod Linuxem trzeba przeczytać
opis i zrozumieć; jednak przy poważniejszych problemach rozumienie daje lepsze wyniki, niż samo klikanie.
Skoro już porównujemy do samochodu, to można tak: Windows to taki samochód, gdzie jak się przepali świeca, to nie trzeba
nawet podnosić maski: jest pojemnik, do którego wrzuca się nową świecę, guzik do naciśnięcia, wrzucasz, naciskasz i świeca
sama się wymienia, po chwili wypada stara, którą wyrzucasz do kosza na śmieci (albo do pojemnika z odpadami do recyklingu).
A Linux to taki, że podnosisz maskę, patrzysz która świeca źle działa, odkręcasz, wkręcasz nową... masz dużo więcej roboty.
Do momentu, w którym coś się zaklinuje w tej mechanice do automatycznej wymiany świecy - wtedy się okazuje, że nawet
podniesienie maski to już spory problem, bo wszystko miało być automatycznie, więc to miało być niepotrzebne, nie zrobili,
trzeba szukać jak ją otworzyć, jak zrobić żeby się nie zamknęła, dalej świece nie są widoczne, bo przecież jest na nich ten
mechanizm do wymiany, trzeba go rozmontować... i wymiana świecy, zamiast paru minut, zajmuje niespodziewanie dzień.
| piochuxl wrote: |
| gdzie wasza ambicja jak rzuciłem wyzwanie? |
Nie napisałeś o co chodzi, a jasnowidzów na naszym forum trochę mało...
"skanera nie widzi" - co przez to rozumiesz? Nie odpowiedziałeś na moje pytanie.
| milik wrote: |
| Jeśli chodzi o działanie linuxa można go szybko „załatwić” grzebiąc w systemie. Windows natomiast jest odporny na takie działania |
Nie - Windows rozwala się dużo łatwiej, jeśli się wie jak, tylko informacja jak się dobrać do jego "bebechów" jest
trudniej dostępna, i zagmatwana tak, by była możliwie trudna do zrozumienia - vide open read-only przez CreateFile...
Jeśli chodzi o debugowanie, to pod Windows jest możliwość złapania aplikacji na błędzie i śledzenia jej bajeranckim
debuggerem - tylko ten debugger chyba "trochę" kosztuje, o ile pamiętam roczne zarobki u nas. Pod Linux-em można
dostać plik core (podając ulimit), i na niego napuścić gdb (być może również przez jakiś ładny interfejs okienkowy).
|
|
| Back to top |
|
 |
piochuxl Poziom 18

Joined: 25 Jan 2004 Posts: 452 Location: Bydgoszcz
|
#58
12 Jul 2007 08:47 Re: Moja wspaniała przygoda z Linux-em |
|
|
|
| Quote: |
piochuxl napisał:
gdzie wasza ambicja jak rzuciłem wyzwanie?
Nie napisałeś o co chodzi, a jasnowidzów na naszym forum trochę mało...
"skanera nie widzi" - co przez to rozumiesz? Nie odpowiedziałeś na moje pytanie. |
otóż czytaj post od początku tam była konfiguracja którą bym chciał mieć ,ale nikt nie podjoł się zrobienia tego.
A co do skanera hmm po prostu go nie widzi jak by był niepodłączony i już
| Quote: |
skoro już porównujemy do samochodu, to można tak: Windows to taki samochód, gdzie jak się przepali świeca, to nie trzeba
nawet podnosić maski: jest pojemnik, do którego wrzuca się nową świecę, guzik do naciśnięcia, wrzucasz, naciskasz i świeca
sama się wymienia, po chwili wypada stara, którą wyrzucasz do kosza na śmieci (albo do pojemnika z odpadami do recyklingu).
A Linux to taki, że podnosisz maskę, patrzysz która świeca źle działa, odkręcasz, wkręcasz nową... masz dużo więcej roboty.
Do momentu, w którym coś się zaklinuje w tej mechanice do automatycznej wymiany świecy - wtedy się okazuje, że nawet
podniesienie maski to już spory problem, bo wszystko miało być automatycznie, więc to miało być niepotrzebne, nie zrobili,
trzeba szukać jak ją otworzyć, jak zrobić żeby się nie zamknęła, dalej świece nie są widoczne, bo przecież jest na nich ten
mechanizm do wymiany, trzeba go rozmontować... i wymiana świecy, zamiast paru minut, zajmuje niespodziewanie dzień. |
zły przykład :) świece wymienia mi warsztat bo mają narzędzia.
to tak jakbyś miał linuxa używać ale do instalowania dodatków musiałbyś używać drogiego narzędzia. acha świece w samochodzie się nie przepalają chyba że w dieslu ale tu się nic samemu nie dotyka.
|
|
| Back to top |
|
 |
_jta_ Poziom 26

Joined: 02 Mar 2004 Posts: 17229 Location: Warszawa
|
#59
12 Jul 2007 09:41 Re: Moja wspaniała przygoda z Linux-em |
|
|
|
Ja pamiętam czasy, jak świece się wymieniało w drodze ręcznie, i widziałem przypadek, jak
ktoś miał drogi zagraniczny samochód, w którym były głęboko schowane - trzeba się było
nieźle nagimnastykować, żeby włożyć rękę z kluczem przez otwór w osłonie (bo jej zdjęcie
to już była raczej sprawa dla warsztatu, a bez tego mogłaby potrwać kilkanaście godzin),
i na oślep (bo był tylko jeden otwór) sięgnąć do świec, żeby odkręcić tę uszkodzoną...
I jakoś mi się nie wydaje, żeby zwykły klucz był drogim narzędziem - to co jest tanie? ;)
A jak Linux nie widzi skanera podłączonego przez PCI, a ma załadowane sterowniki (jakieś
moduły uhci, ehci, ohci... - są w /lib/modules/<wersja>/kernel/drivers/usb/host/), to znaczy,
że nie jest podłączony - jak wszystkie sterowniki są załadowane, to sprawdź kabel; nie
musisz ładować sterownika specyficznego dla urządzenia, żeby Linux je zobaczył.
|
|
| Back to top |
|
 |
krzychoocpp Poziom 22

Joined: 01 Jan 2006 Posts: 1892 Location: Wrocław
|
#60
12 Jul 2007 12:05 Re: Moja wspaniała przygoda z Linux-em |
|
|
|
A ja wciąż nie zobaczyłem jak działa sieciówka z Liveboksa z WPA i w trybie rfmon :P i reszta innych moich zachcianek. Napisałeś tylko że "to żaden problem", ale ciekawi mnie jak przełączyć tę kartę w tryb monitor ? Podpowiem, chipset zd1211. Bo w sterownikach do Windows tego nie ma. A w Linuksie tak.
|
|
| Back to top |
|
 |
Google

|
#
12 Jul 2007 12:05 |
|
|
|
|
|
| Back to top |
|
 |