Z drugiej strony zależy to też od tego, że pojęcie "ciężki" jest względne. Dla jednego kilo cukru może być ciężkie, dla innego 10 kilo cementu da się pod pachą nosić spokojnie

. Dlatego też ten sposób raczej się sprawdza w ostateczności, gdy można porównać "ciężkości", jeśli parametry są b. podobne (oczywiście mówię tu o parametrach rzeczywistych, bo zasilacz to akurat jeden z niewielu podzespołów PC'ta na którym co innego zazwyczaj pisze, a co innego dostajemy w środku

). Powinni zrobić tak jak z dyskami - producenci podawali, że dysk miał 250 GB, a tak na prawdę ma 230. I tak dużo dostajesz, ale 20GB jak by na to nie patrzeć, to kawał miejsca. Na zasilaczach tak samo oprócz wartości teoretycznych powinny być podawane także rzeczywiste dane, uzyskane z niezależnego źródła. Oczywiście niestety wzrosłaby wtedy także cena tego sprzętu, ale coś za coś... Dlatego, póki są w miarę tanie - warto inwestować w markowe - mamy pewność świadczoną dobrym imieniem producenta (jak Pentagram, Corsair, czy Be-Quiet!), że sprzęt nie zawiedzie i nie odbiega od podanych parametrów tak jak zasilacze z niższej półki cenowej, gdy się je lekko "przyciśnie" (niestety mają to do siebie, że im bliżej "progu", tym bardziej sypią się napięcia - w szczególności na linii 12V).
Pozdrawiam
Holcer