Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Optex
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

kontrola dostepu w windach w blokach mieszkalnych

16 Maj 2008 14:47 3356 15
  • Poziom 10  
    Dzień dobry. Szukam informacji (opinii, doświadczeń, koszt założenia i eksploatacji) na temat uruchamiania windy za pomocą karty czy chipa.
    System miałby spełniać funkcje zapory, oraz służyć do podziału kosztów na użytkowników. Czy ktoś się z tym spotkał?
  • Poziom 20  
    A ciekawe jak byś rozwiązał problem z ludźmi którzy nie są mieszkańcami tego budynku a przychodzą tylko w odwiedziny. musieli by chyba wspinać sie po schodach bo dla nich winda by nie działała. Jedyne zastosowanie takiego systemu to przy drzwiach wejściowych do budynku.
  • Specjalista techniki cyfrowej
    W grę wchodzą chyba tylko rozwiązania radiowe.
    Układ w windzie rejestrował by wtedy wszystkie osoby znajdujące się wewnątrz i co ważne, nie wymagałby żadnej aktywności ze strony użytkownika (ludzie są z natury leniwi ;]).
    Chyba najlepiej RFID, jakoś o zasięgu rzędu 2m. Zliczanie użytkowników tylko w trakcie ruchu windy, żeby nie liczyło osób, które na przykład do windy weszły i wyszły, bo się rozmyśliły.
    Takie rozwiązanie załatwia też osoby jeżdżące na koszt sąsiadów. Każdy musiałby nosić kartę, no chyba że miał by dość cierpliwości, by czekać czasem po kilka godzin, aż do windy wsiądzie ktoś z kartą.
    Problem pojawia się, gdy z windy chcą skorzystać osoby "z zewnątrz". Można to rozwiązać na przykład przez sprzężenie windy z domofonem. Osoba odbierająca domofon dawałaby jednorazowy "bilet" (drogą elektroniczną oczywiście) na przejazd windą.

    Co do samego funkcjonującego systemu, to w kilku zakładach pracy widziałem, ale to działało raczej na zasadzie klucza uniemożliwiającego dostęp do wind osobom nieupoważnionym. Z tej racji były to systemy z kartą o małym zasięgu (zbliżeniową), tańsze.
  • Poziom 30  
    Kontrola dostępu - owszem.
    Czytnik kart / chipów przy każdych drzwiach i w kabinie - i po sprawie.
    Rozliczenie - o ile mi wiadomo to system zliczający powinien mieć świadectwo legalizacji. Bo służy do rozliczeń. I tu czuję nosem problem...
  • Poziom 21  
    A z Urzędem Dozoru Technicznego już masz wszystko uzgodnione i czy masz wszystkie wymagane uprawnienia i czy ty konsekrujesz tę windę i za nią odpowiadasz, bo jeżeli nie to nie pisz głupot za takie wybryki osób nieupoważnionych idzie się dowiezienia no chyba , że jesteś małoletni to pójdziesz do poprawczaka ale wątpię czy w ogóle wiesz o czym piszesz ty i dający równie głupie rady.
  • Poziom 37  
    Ciekawe kiedy spłaci się taki system? Potężny koszt to uzgodnienie zmian z odpowiednimi instytucjami (windy podlegają z urzędu dozorowi).
  • Poziom 19  
    Zgadzam sie z kolegą Zbych.Ty nic tam nie zroibisz bez kolesi z papierami.U mnie w zakładzie sa takie windy na chipa i o ile mi wiadomo cale urządzenie jest w dźwigowni.Pracownicy maja chipy, na dodatek kadrowa ma kartę(chyba master) i moze doprogramowac lub usunąć uzytkownika.Ale to też jest chyba z atestem dźwigowców.
  • Poziom 37  
    Do programowanie kart nie podlega dozorowi ale jakakolwiek zmiana w konstrukcji lub zasadach działania to już tak.
  • Poziom 21  
    1. Złapać kolesi od firmy konserwującej windę.
    2. Dogadać się z firmą.
    3. Podzielić się kasą.
    4. "Pomóc" w realizacji.
    I w rezultacie postawić kontrolę dostępu w windzie.

    Są windy w których wystarczy zamontować czytnik kart (breloków) zbliżeniowych, takich samych jak w systemie kontroli dostępu w budynku, resztę zrobią kolesie od windy - i tak trzeba, bo każda ingerencja w konstrukcję windy to UDT - i nawet wkręcenie wkręta mocującego to problem. Muszą Ci palcem pokazać, gdzie można (żeby potem problemu nie było, że winda się zepsuła). To w nowych windach...
    W windach starego typu - generalnie porażka, trzeba budować całość automatyki i sterowania.
  • Poziom 24  
    tez potwierdzam że UDT to pierwszy krok . W przepisach jest wyraźnie że ani w szybach , ani w maszynowniach nie może być żadnej obcej instalacji.
    zatem musi być taka kolejność:
    1. projekt
    2. uzgodnienia z UDT
    3. wykonanie przez uprawnione osoby
    4. odbiór przez UDT

    bez odbioru się nie da, i bez uprawnionych osób tez się nie da.
    wszystko oczywiście kosztuje, a z UDT jest rożnie zazwyczaj przyczepiają się do wszystkiego.
    jest jeszcze jedna prostsza droga.
    zrobić bez uzgodnienia z UDT a później albo UDT tylko wyłączy dźwig, albo skieruje dodatkowo sprawę do prokuratury.
  • Poziom 10  
    Dziękuję Panom za posty. Miałem (mam) nadzieje, że ktoś taki system wdrożył w bloku mieszkalnym, i będzie jakiś wzór. Już dość dawno systemy na chipy były w Berlinie w hotelach – jako kontrola dostępu do pięter mieszkalnych. Gotowe systemy są również dostępne w Polsce ale nie widziałem ich w praktyce.
    Cyruss – legalizacja – o tym nie pomyślałem a rzecz ważna w każdym rozwiązaniu. SHG - dziekuje, bedę pogłębiał wiedzę na temat takich rozwiązań.
    Pozwolę sobie mieć prośbę do kol. EAndrzeja żeby miał więcej wiary w człowieka i pił letnie napoje na bazie melisy – to wycisza.
    Pytanie było precyzyjne. Odpowiedź nie na temat. Do kontaktów z UDT i konserwacji dźwigów mamy zatrudnione firmy, do ochrony naszych interesów prawników. Nie podejmujemy działań bez rozeznania. Słowo „głupi” wielokrotnie użyte w poście bardzo źle świadczy o jego autorze, który „nie wiedział a powiedział”.
    Melisa, tylko melisa. Albo boso po rżysku
  • Poziom 39  
    W sensie technicznym owszem można rozważać takie rozwiązania. Ale nie chciałbym znaleźć się w takim budynku w czasie zwiększonego zagrożenia. W czasie kiedy panuje ogólna panika tylko brakuje systemu wyselekcjonowanego dostępu do środków ewakuacji. I nie bardzo wiem gdzie jest sedno problemu. Czyżby sugestia, że ludzie bez sensu i potrzeby jeździli bez przerwy windą? Jeśli nawet tak to może dotyczyć niewielkiej grupy małolatów, czyli bardziej potrzebna reakcja mieszkańców. Dość dobrze problem rozwiązuje kontrola dostępu do klatki schodowej (domofon), który i tak utrudnia życie ludziom nie posiadającym namiaru na domowników. A co do liczenia kosztów eksploatacji z takim uszczegółówieniem to chyba także przesada. Generalnie niezbyt dobrze widzę ludzi, którzy wszystko i za wszelką cenę regulują.
  • Poziom 10  
    MCzapski - zgadzam się. Lecz wola narodu prawem jest - chodzi o rozliczenie kosztów dźwigu. Rzecz za chwilę w starych zasobach rozliczanych na osobę - wybuchnie bo osób w dokumentach coraz mniej i koszty rosną. Rozliczenie na m2 zbankrutuje emerytów cos trzeba postanowić
  • Poziom 24  
    Jeszcze kilka uwag:
    1. co do utrudnienia w czasie ewakuacji w poscie mczapski- tu sie nie zgodzę bo i tak w czasie "paniki" nikt z windy nie powinien korzystać , np. podczas pożaru winda jest tylko i wyłacznie śmiertelna pułapką (chyba że jest w wykonaniu ognioodpornym z nadcisnieniem w szybie windy - odpowiednie sprężarki wydmuchujace ewentualne gazy toksyczne jakie zawsze pojawiaja sie przy pożarach - nie znam budynku mieszkalnego z takimi windami).
    2. a co do rozliczania kosztów windy to kolega powinien miec na uwadze:
    2.1 stały koszt konserwacji , który nie zalezy od ilości uzycia windy - kazda winda musi miec co pewien czas przeprowadzona konserwacje (z informacji w postach wynika, ze jest stała umowa), tu nie mozna obciażyc różnymi kwotami tego kto, jeździ 1 czy 100 razy w miesiacu.
    2.2 ewentualnie mozna na podstawie ilości jazd podzielic koszty napraw
    2.3. a co z sytuacja gdy otwiera jedna osoba a jedzie kilka
    2.4. jezeli chodzi o koszty energi co z rozliczeniem pustych przywołąń windy - bo raczej przywołania nie robi sie na kontrolę
  • Poziom 39  
    Drodzy koledzy. Zagrożenie to nie tylko pożar. A może to będzie wariat z pistoletem lub granatem? A może w tej windzie zasłabnie ktokolwiek i kilka innych powodów. Czy aby nie ma potwierdzić się teoria, że pieniądzy przybywa od liczenia? Biedni emeryci zaczną chodzić na dziesiąte piętro aby poprawić swój byt? Węszę za to próbę naciągnięcia owych emerytów na dodatkowe koszty w związku z nabyciem kwiatka do kożucha. Ale nie mam nic przeciwko rozpatrywaniu zagadnienia w ujęciu technicznym.