Przylutowałem, rezonatorek z kondensatorami dynda sobie na kabelkach, dioda sie świeci po naciśnięciu przełączników i gaśnie po ich odciśnięciu. Czyli niby jest dobrze. Tym bardziej, że bez rezonatora po naciśnięciu dioda się zapalała i już nie gasła bez wyjęcia baterii a więc zmieniło się - rozumiem że na lepsze. Nie pisałbym jednak gdyby wszystko było dobrze... jest taki problem że... pilot nie działa. Ja zdaję sobie sprawę że mógł się rozprogramować (jak ktoś wie jak to naprawić proszę o info jakiekolwiek), oraz że ktoś przede mną go mocno dłubał - świadczy o tym choćby nacharkana kalafonia na cały spód płytki, poza************ i jeszcze gorzej w cynie nóżki tranzystora i inny przełącznik (innego kolorku). Miałem jednak nadzieję że nie został zepsuty. Jeżeli macie jakieś pomysły (inne niż pójśc i kupić pilot) to bardzo proszę o napisanie cóż mógłbym zrobić. Czy możliwe że winą są kondensatory które gotowały się z wierzchu podczas lutowania? (starałem się szybko załatwiać sprawę)
Zapomniałem dodać, że karteczka z numerem widoczna na działającym pilocie ma jedną cyferkę inną na pilocie niedziałającym - może to wogóle inny pilot???