Niedawno zauważyłem na masce niewielki odprysk lakieru (prawdopodobnie po kamieniu). Na powierzchni około 2x3 mm. widać biały podkład (auto jest w czerwonym akrylu). Kupiłem oryginalny lakier do zaprawek, postawiłem kroplę pędzelkiem, potem zgodnie z dołączoną instrukcją po 10 minutach pomalowałem miejsce lakierem bezbarwnym. Zgodnie z manualem odczekałem dwa dni i przepolerowałem całość. Od tego czasu minęło już prawie dwa tygodnie, a zaprawka nadal jest miękka. Nawet delikatne dotknięcie paznokciem pozostawia ślad. Obawiam się, że po umyciu auta, albo nawet i po deszczu, wszystko spłynie... Co z tym zrobić? Sprzedali mi jakiś zleżały lakier (data ważności wskazuje, że nie, ale...)? Dla pewności próbowałem jeszcze takich samych zabiegów na blasze z obudowy komputera - jak bym długo nie czekał z pomalowaniem bezbarwnym i ile bym warstw bazy nie położył, wciąż jest tak samo, czas płynie, lakier nie twardnieje i zachowuje się jak guma do żucia ;(