Stabilizację bez dławika robiłem na SG3525, ale radiator diód tak się pocił przy 100W mocy że potrzebował wentylatora. Lepiej wydać pare złotych na jakiś rdzeń, dać przekładkę i możesz stosować diody bez radiatora przy mocy rzędu 100W. Niemniej jednak stabilizacja bez dławika działała i napięcie nigdy nie przekraczało ustawionego potencjometrem, chociaż lubiło sobie mocno siadać
Co ty gadasz RoMan, przecież jest wyjście Feedback, wystarczy podłączyć tam dodatkowy wzmacniacz operacyjny i masz eleganckie 3 wyjście regulacyjne
Stabilizacja działa tylko wtedy gdy masy wyjścia i wejścia przetwornicy są takie same. Forumowicze krzyczą na mnie za takie rozwiązanie

Jest ono absolutnie niedopuszczalne jeśli masa źródła sygnału jest połączona z masą zasilania przetwornicy. Jeśli przetwornica zasila coś innego, nie wiem no żarówkę albo silnik na 40V - rozwiązanie problemu stabilizacji jest bardzo dobre, proste i tanie

Poza tym przy stabilizacji transformator trochę szumi, wynika to z włączania i wyłączania sterownika, albo inaczej - sterownik jest od czasu do czasu na moment włączany aby doładować spadające napięcie. Stąd ten szum.
Kondensatory stabilizują napięcie, dławik stabilizuje natężenie. Zasada działania jest podobna do koła zamachowego - żeby je rozkręcić trzeba dać mu energię, ale zatrzymać takie rozpędzone koło też jest ciężko. W dławiku prędkość obrotowa koła odpowiada natężeniu.
Dławik jest potrzebny w przetwornicy bo zapobiega ładowaniu kondensatorów impulsami dużego prądu, powoduje że są ładowane w miarę równym prądem a jak wiesz straty energii w przewodniku (diodach) rosną z kwadratem natężenia, dlatego ładowanie kondensatorów krótkimi impulsami dużego prądu wywoła mocniejsze nagrzewanie diód niż ładowanie stałym, niewielkim prądem przy tej samej mocy pobranej. Nie jest to trochę mocniejsze wydzielanie ciepła - przy dobrze nawiniętym dużym transformatorze diody stopią radiator, w tej samej sytuacji z dławikiem radiator nie będzie potrzebny
btw. też poszukuję nowych rozwiązań stabilizacji na TL494, najlepiej z transoptorem
Dodano po 15 [minuty]: Swoją drogą myślałem nad stabilizacją przez regulację czasu martwego... Czy takie coś wogóle jest możliwe??
Dodano po 2 [godziny] 7 [minuty]: Nie dawało mi to spokoju, przysiedziałem troche nad tym... ludzie to juz czwarta godzina! Czas do wyrka, ale najpierw przedstawię mój projekt.
Schemat elektryczny to tym razem nie żaden kastrat, ale pełna wersja schematu irka i to w dodatku z turbodoładowaniem, wygląda tak:
Na wejściu zastosowałem wzmacniacz operacyjny o wzmocnieniu 7..8, podłączony tak że jego dolne napięcie zasilania jest zależne od napięcia na kondensatorze miękkiego startu. Wzmacniacz ma na wyjściu napięcie dolnego zasilania jeśli napięcie na wejściu nieodwracającym wynosi <5,1V. Jeśli wzrośnie do 5,1V to w tym momencie napięcie na wejściu 4 te-ela zaczyna rosnąć powyżej 0V a to oznacza stopniowe zmniejszanie wypełnienia. Przy 5,8V na wejściu nieodwracającym wzmacniacza na 4 pinie pojawi się napięcie 5V... i tutaj za bardzo nie wiem jak to będzie z wypełnieniem - czy zostanie ono zmniejszone do 0%??
Zauważyłem jeszcze taki błąd - przy napięciu <5,1V na wejściu nieodwracającym na 4 pinie powinno być 0V, ale wzmacniacz nigdy nie da skrajnego napięcia zasilania na wyjściu. Dlatego myślę o przydzieleniu kilku diód 1n4148 między wyjście wzmacniacza a 4 pin...
Dodano po 2 [minuty]: ten tranzystor BC337 jest niepotrzebny, sam nie wiem dlaczego go wstawiłem...