Witam.
Mam taki zestaw zamontowany pod radyjkiem Pioneer DEH-4700. Prawie wszystko było z nim ok (poza tym, że odpadł kabel od tweekerów), ale ostatnio usłyszałem w jednym z głośników dziwne trzaski, nawet przy średnio ustawionej głośności, myślałem że to może wina zamocowania. Wyjąłem głośnik z drzwi, podłączyłem i okazało się, że to jego wina. Już przy małej skali głośności dziwnie "pierdzi". Głośnik wygląda jak nowy, zero uszkodzeń. Postanowiłem trochę wychylić membranę. W dół wszystko zdaje się być ok, ale przy lekkim wychyleniu w górę słychać jakby tyknięcie. Co ciekawe, słychać to tylko po odłączeniu od radia. Jak głośnik trochę odpocznie, już tego nie słychać. Czy to wina cewki?
Teraz usłyszałem podobny problem w drugim głośniku, ale narazie go nie wyjmowałem. Co zrobić, oddać je na gwarancje?
Mam taki zestaw zamontowany pod radyjkiem Pioneer DEH-4700. Prawie wszystko było z nim ok (poza tym, że odpadł kabel od tweekerów), ale ostatnio usłyszałem w jednym z głośników dziwne trzaski, nawet przy średnio ustawionej głośności, myślałem że to może wina zamocowania. Wyjąłem głośnik z drzwi, podłączyłem i okazało się, że to jego wina. Już przy małej skali głośności dziwnie "pierdzi". Głośnik wygląda jak nowy, zero uszkodzeń. Postanowiłem trochę wychylić membranę. W dół wszystko zdaje się być ok, ale przy lekkim wychyleniu w górę słychać jakby tyknięcie. Co ciekawe, słychać to tylko po odłączeniu od radia. Jak głośnik trochę odpocznie, już tego nie słychać. Czy to wina cewki?
Teraz usłyszałem podobny problem w drugim głośniku, ale narazie go nie wyjmowałem. Co zrobić, oddać je na gwarancje?