Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

TURBODIESEL - chłodzenie turbiny po zatrzymaniu samochodu

Daniel_GSM 22 Cze 2008 20:40 62517 35
  • #1 22 Cze 2008 20:40
    Daniel_GSM
    Poziom 25  

    Witam wszystkich.

    Nie znalazlem podobnego tematu na elektrodzie dlatego chciałbym zapoczątkować temat, który pomoże wszystkim użtkownikom samochodów z silnikiem diesla z turbodoładowaniem

    Zamieszczam ten temat w dziale modyfikacje i tuning bo wydaje mi się, że to swego rodzaju tuning samochodu.

    A teraz do rzeczy

    Sam jestem użytkownikiem diesla z turbosprężarką i jak wszyscy wiemy po dłuższej jeździe kiedy turbina pracowała na pełnych obrotach po zatrzymaniu należy wystudzić (wyhamować) turbine co by nam długo służyła.
    I tak po zatrzymaniu siedzimy w samochodzie minute i czekamy żeby zgasić silnik - a gdyby tak........ zaprojektować odpowiedni układzik, który będzie za nas "czekał" i gasił sobie silniczek po ustalonym czasie???

    Widzę to tak:
    Dojeżdzamy do miejsca postoju - przekrecamy kluczyk w stacyjce tak jakbyśmy chcieli zgasić silnik, wysiadamy, zamykamy drzwi - aktywujemy alarm jesli taki jest a silniczek sobie jeszcze pracuje minute i sam gaśnie - fajne prawda?

    Myśle, że kazdemu by taki układzik ułatwił życie - mało tego - wyobraźmy sobie, że pożyczamy nasz samochód komuś - a ten ktoś nie wie jak obchodzić sie z dieslami - taki układ zabezpieczy nas przed ewentualnymi kosztami naprawy turbiny.

    No to jak? czy ktoś będzie w stanie zapodać jakieś wstępne projekty?

    Podtrzymywanie zapłonu to nie problem - układ czasowy, przekaźnik - ale co z alarmem, centralnym zamkiem itd...

    czekam na propozycje

  • #2 22 Cze 2008 20:46
    neo_dc
    Poziom 32  

    Wystarczyłoby chyba odłączać sygnały z czujników ?

    A co, jeśli będzie awaria i silnik nie zgaśnie ?

  • #3 22 Cze 2008 21:36
    Daniel_GSM
    Poziom 25  

    hmmm - właśnie taki ma cel ta dyskusja - i o to mi chodziło.

    Co jeśli będzie awaria i silnik się nie wyłączy - nad tym też trzeba pomyśleć.

    To co teraz będę pisał to tylko takie moje teore wyssane z palca więc proszę za bardzo nie krytykować tylko dodawać nowe wątki

    Zakładamy, że silnik ma się wyłaczyć po 60 sekundach i np po 70 sekundach (10 sek. po zatrzymaniu silnika) uzbraja się alarm - jeśli silnik będzie pracował dalej (awaria - silnik nie zgasi się samoczynnie) a alarm będzie uzbrojony to powinna zacząć "wyć" syrena - i to by było swego rodzaju zabezpieczenie dla użytkownika - po prostu właczy się alarm.

    PS

    Dla osób, które z góry będą zakładać, że pomysł jest beznadziejny i lepiej sobie posiedzieć w samochodzie i poczekać minute a nie kombinować powiem, że jeden z producentów samochodów stosuje fabryczny taki układ w swoich samochodach z silnikiem diesla - kierowca wysiada, zamyka samochód a silniczek sobie jeszcze pracuje chwile - może jutro będę coś więcej wiedział na ten temat to napisze co to za autko i kto je produkuje :-)

  • #4 22 Cze 2008 21:46
    robokop
    Moderator Samochody

    A po co siedzieć minutę i czekać z włączonym silnikiem ?
    Przecież nawet jeśli ktoś ostro jeździ, to nie parkuje samochodu z prędkością 160 km/h, tylko powolutku, na niskich obrotach, ten czas, kilku chwil potrzebnych na zaparkowanie jest wystarczający dla obniżenia temperatury turbiny. Sugestie o kilkuminutowym postoju na wolnych obrotach dla wystudzenia turbiny raczej nie znajdują odzwierciedlenia w rzeczywistym przedłużeniu jej żywota, a zwiekszają jedynie zużycie paliwa.

  • #5 22 Cze 2008 22:03
    Daniel_GSM
    Poziom 25  

    robokop napisał:
    A po co siedzieć minutę i czekać z włączonym silnikiem ?
    Przecież nawet jeśli ktoś ostro jeździ, to nie parkuje samochodu z prędkością 160 km/h, tylko powolutku, na niskich obrotach, ten czas, kilku chwil potrzebnych na zaparkowanie jest wystarczający dla obniżenia temperatury turbiny. Sugestie o kilkuminutowym postoju na wolnych obrotach dla wystudzenia turbiny raczej nie znajdują odzwierciedlenia w rzeczywistym przedłużeniu jej żywota, a zwiekszają jedynie zużycie paliwa.


    Teorie na ten temat są róźne.
    Załozyłem ten temat, ponieważ w wiekszośći opinii użytkowników, mechaników i innych takich należy poczekać chwilke aby turbina zwolniła

    Małe wyjaśnienie

    Dyskusja w tym temacie powinna dotyczyć projektu takiego "automatu" o którym mowa wyżej.

    Myślę, że wszelkie uwagi na temat tego czy trzeba czy nie trzeba "studzić" turbiny po zatrzymaniu, czy przed zatrzymaniem nie powinno sie przekraczać 1500 obrótów itd itd są zbędne :-)
    Tutaj zakładam, że trzeba odczekać chwile na postoju i już - a dyskutujemy tylko na temat konkretnego "urządzenia elektronicznego" które będzie za nas pilnować aby silnik za szybko "nie zgasł"

  • #6 23 Cze 2008 00:43
    robokop
    Moderator Samochody

    Tak czy inaczej , dłuższej pracy silnika "na postoju" zabrania kodeks drogowy, zauważ że budowa i wmontowanie takiego układu do pojazdu niesie za sobą szereg problemów - raz urządzenie musi być trwałe i niezawodnie wpięte w instalacje, a dwa co zrobisz z układem immo, którego transponder znajduje się najczęściej w kluczyku ? .Jak mi się zdaje, to wyjęcie kluczyka spowoduje zablokowanie ECU przez immo. Dalej - mało kto ma zwyczaj zaciągać hamulec ręczny, najczęściej samochód zostawia się z zapiętym biegiem, należałoby uwzględnić przy projektowaniu kontrolę działania w/w hamulca, układy oszukujące np. samoczynne domykanie szyb, samoczynne uzbrajanie alarmu. Wydaje mi się że gdyby taki układ był konieczny, producenci już dawno zaczęli by w nie swoje auta wyposażać

  • #7 23 Cze 2008 12:58
    dudexx
    Poziom 14  

    Nie prościej kupić gotowy turbo timer niż bawić się w takie wynalazki?

  • #8 23 Cze 2008 13:15
    Daniel_GSM
    Poziom 25  

    dudexx napisał:
    Nie prościej kupić gotowy turbo timer niż bawić się w takie wynalazki?


    jaki turbo timer - możesz coś więcej napisać?

  • #9 23 Cze 2008 15:43
    toffic-k
    Poziom 16  

    dudexx napisał:
    Nie prościej kupić gotowy turbo timer niż bawić się w takie wynalazki?
    Może łatwiej ale na pewno drożej, mnie taki ukłąd kosztował ok 8zł i ma czujnik temperatury który reguluje "długością" pracy silnika na postoju. Imo nie mam co mi ułatwia sprawe

  • #10 23 Cze 2008 20:33
    motoholica
    Poziom 9  

    A co na to Panowie złodzieje? pracujący dieselek, nikogo w środku, wybijamy szybkę i już nas nie ma, nieprawdaż? Myślę, że zamiast przedłużać pracę silnika na luziku w postaci układu, chyba lepiej byłoby zastanowić się nad porządną chłodnicą oleju i układem chłodzenia turbiny. Jakim układem? pojęcia nie mam. Może jakaś dmuchawa na turbinę? sam nie wiem. Lecz faktycznie ja pilnuję w swoim sprinterze pracy po zatrzymaniu i uczulam na to tych, którzy akurat kierują nie tylko moim, lecz takze i innym sprzętem. Lepiej poczekać i jeździć, niż zgasić byc może ostatni raz przed remontem, nieprawdaż?

  • #11 23 Cze 2008 21:59
    ZGG
    Poziom 27  

    A poco szeleć Czy nie lepiej spokojnie dojechać do celu. Zgasić samodód, i po kłopocie. Nie przegrzana turbinka sama ostygnie. I nic jej nie będzie. Uszczelniacze w turbinach nie są to symeryngi. A metalowe mini pierscionki. Podobne jak na tłokach. A jeżeli już chcesz ją schłodzić, to zamontuj jakąś dmuchawkę z wentylatorka od kaputera. I układem czasowym. Niech na nią podmucha. To ci na duszy będzie lżej.

  • #12 23 Cze 2008 22:28
    bubels
    Poziom 17  

    Czyli jak narazie ten projekt przedstawia prócz 1 "plusa" następujące minusy:
    - Ułatwia ewentualne (a wręcz w warunkach polskich nagminne) działania niepożądane złodziei.
    - Łamie przepisy ( tak jak już ktoś wspomniał z punktu widzenia prawa nie możesz zostawić auta na chodzie i wysiąść).
    - W razie awarii której nie da się wykluczać powyższe dwa punkty potęgują się o dodatkowe czynniki ciężkie do przewidzenia.

    I oczywiście kontrowersyjny temat wystudzania turbiny ( zakładając że nie hamujemy na granicach poślizgu ze 160km/h do 0 i gasimy silnik ).

    Dochodzą jeszcze do tego aspekty mentalności kierowców. Statystycznie 60% z nich nie pojmuje dlaczego nie można tak po prostu przekręcić kluczyka w stacyjce odpalić i już nie zważając na szereg kontrolek na desce rozdzielczej.

    Ja jednak skłaniał bym się do opcji polegającej na ewentualnej kontrolce informującej że w chwili obecnej turbina wymaga odczekania chwilki czasu i wystudzenia ( timer ) natomiast pozostawianie samochodu z uruchomionym silnikiem bez nadzoru w chwili obecnej uważam za nie dopuszczalne. A jeśli ma czekać poza autem to nie widzę sensu zważywszy na aspekt czego niema to się nie zepsuje)

    Nie jestem również absolutnym przeciwnikiem. Jeśli uważasz że Tobie ten układ pomoże to zainstaluj go przetestuj zamieść w DIY i może znajdzie on naśladowców za Tobą w roli pioniera.

    P.S. Przedstawiam jedynie swój punkt widzenia i przemyślenia.

  • #13 23 Cze 2008 23:08
    neo_dc
    Poziom 32  

    kolega bubels ma rację, moim zdaniem układ mógłby wyglądać tak:
    - czujnik temperatury turbiny ( lub jakiegos newralgicznego elementu ? )
    - układ sterujący wentylatorem, który ochłodziłby turbinę
    - wentylator o w miarę niskim poborze prądu

    Czemu tak ? ponieważ częściowo turbina już schłodzi się przy np. parkowaniu, a ewentualnie dostudzić może ją układ :)

    Zaznaczam, nie jestem mechanikiem i nie wiem jaki wpływ miałoby takie chłodzenie, ale z punktu widzenia elektroniki nie jest to skomplikowane, ba, nawet dla szpanu można dać uC i jakiś wyświetlacz że niby taka zaawansowana technologia :D

  • #14 23 Cze 2008 23:49
    loodvis
    Poziom 14  

    ZGG napisał:
    A poco szeleć Czy nie lepiej spokojnie dojechać do celu. Zgasić samodód, i po kłopocie. Nie przegrzana turbinka sama ostygnie. I nic jej nie będzie. Uszczelniacze w turbinach nie są to symeryngi. A metalowe mini pierscionki. Podobne jak na tłokach. A jeżeli już chcesz ją schłodzić, to zamontuj jakąś dmuchawkę z wentylatorka od kaputera. I układem czasowym. Niech na nią podmucha. To ci na duszy będzie lżej.


    To nie o to chodzi, olej może się przypalić i zablokować kanaliki olejowe.

    Temperatury mierzyć raczej nie będziesz, bo po ostrej jezdzie obudowa turbiny i kolektor świecą na czerwono, także pomiar tak wysokiej temperatury byłby zbyt kosztowny chyba.


    W orginalnych turbotimerach jest to realizowane w ten sposób że podłączany jest sygnał od obrotów, albo obroty są czytane z tylko z napięcia zasilania (tak jest w moim).

    Ustawia się tryb, np. są dwa lo i hi, i tak np. przekraczając 3tyś obr w trybie lo albo 4tyś w trybie hi zaczyna się naliczać czas, nie pamiętam dokładnie ile bo przebudowuje auto i nie jezdziłem nim od roku, ale to jest na zasadzie np. 1 sekunda chłodzenia za 5sek powyżej zadanych obrotów. Jak jedzie się poniżej tej ustawionej granicy obrotów to czas zliczany jest w dół. Także jak jedzie się spokojnie przez ostatnie kilometry to może nie będzie trzeba nic chłodzić, a jak się pogoniło to liczy nawet po kilka minut :)

    Dodatkowo w takim turbotimerze np. greddy (taki mam) czy HKS typ 1 jest dodatko możliwość podłączenia czujnika prędkości i pomiary czasów przyśpieszeń 0-100km/h 0-400m 50-100km/h itp , pomiar napięcia aku, laptimery (właściwie zwykłe stopery z pamięcią), HKS ma shiflighta(typ 1 jest jednak dość drogi) , inne (chyba apexi), mają wskaźnik afr.

    Polecam www.ebay.co.uk przy tak niskim kursie funta można taki turbotimerek mieć w domu za okolice 150zł

  • #15 08 Lip 2008 11:49
    1 6 D
    Poziom 12  

    Aby turbinka żyła długo i szczęśliwie ważne jest nie tylko chłodzenie po jeździe ale i to czy po odpaleniu ktoś od razu daje w palnik czy czeka aż się nagrzeje motor do tych 80 stopni co najmniej.

  • #16 30 Sie 2008 23:11
    traba
    Poziom 12  

    O i tu bardzo ważny problem jest poruszony. Chcecie chłodzić turbine która jest rozgrzana i po wyłaczneiu silnika szlak przysłowiowy ja trafia. A poźniej rano gaz do dechy i wio konie katować. A tak naprawde to trubine po wyłaczeniu silnika i po porannym odpaleniu jest kiepskie smarowanie. W przypasku wyłączonego silnika jego brak. A temperatura turbiny?? hmmm No jak macie koledzy turbodiesle i na trasie poginać z prędkościa obrotowa silniak pod 4 tys. to ratowanie turbiny nic nie da.
    Kolega ZGG ma obsolutną racje spokojnie na parking pod domek z niewielkich obrotów wystarczy kilka sekund odczekać aż obroty turbiny spadną i wyłaczyc silnik. turbina bedzie żyć długo i szczęsliwie.

  • #17 20 Gru 2008 12:13
    pan_kotek
    Poziom 20  

    Czym chcesz chłodzić tą turbinę,gorącymi spalinami?

  • #18 21 Gru 2008 11:34
    traba
    Poziom 12  

    Nie kolego goracymi spalinami a olejem ktory ja chlodzi. Proponuje sie zaznajomic z zasada dzialania diesla, bo takich sinikach glownie mowimy, i nie kombinowac jak konie pod gore. Turbima nie jest wieczna i nie bedzie, a jesli sie dba o nia to te 250 300 tys wytrzyma. Robienie dodatkowych jakis ukladow podtrzymania bo sie komus nie chce 60s posiedziec w samochodzie lub tez mniej dynamicznie skonczyc trase, jest dla mnie bezsensu.
    A z drugiej strony nie jedynym elemntem turbiny sa lozyska. Jak bedzie sie dmuchac i chuchac na lozuska to i tak po pewnym przebeigu upala sie lapatki od strony kolektora wylotowego. Wszystkie lementy sa tak obliczone, ze jesli bedziemy postepowac z glowa i nie bedziemy palowac diesla to bez zadnych ukladow na te 250 tys spokojnie przezyje.

  • #19 04 Lut 2009 13:36
    omen56
    Poziom 10  

    Wg mojej wiedzy to nie rozchodzi się o temperature turbosprężarki czy oleju którym jest chłodzona, tylko o brak smarowania (ciśnienia olej u po wyłączeniu silnika) Jeśli ktoś ma możliwośc niech zdejmie wąż z turba od stony ssącej powietrze wkręci auto na obroty np 3tys przez pół minuty, puści gaz i zagsi silnik po np 15-20sek (taki czas wystraczy np po podjechaniu na stacje paliw, czy pod dom) - gwarantuje, że wirnik kręci się jeszcze długo długo na sucho (chyba, że jest już zatarty...)! A to jest test bez obciążenia, dodając do tego start spod swiatel, wyprzedzanie czy zwykłe przyspieszanie wirnik bez problemu osiąga dużo wyższe obroty niż w tym przykładzie i tu tkwi problem. Dlatego też w tym wypadku bardziej sensowne byłoby zrobienie układu podtrzymującego smarowanie silnika przez np. 60sek (el. pompa), podobne rozwiązanie ma min. BMW M5 M6, tylko tam nie ma wogóle mechanicznej pompy oleju, tylko i wyłącznie elektyczna o zmiennej wydajności, która załącza się już przed uruchomieniem silnika (dodam, że tam są silniki wolnossące)

    Ale czy to warte zachodu? Większośc z nas wjeżdza na stacje czy pod dom na wolnych lub prawie wolnych obrotach i to w zupełności wystarcza, gorzej sprawa wygląda przy długich podróżach, kiedy lecimy A4 przepisowe 130;) i zjeżdamy szybko na parking, gasimy autko i do kibelka:D robimy co trzeba a wirnik sobie się kręci... cały postój trwa minute, dwie, tyle ile potrzebne na wyhamowanie naszej sprężareczki...

  • #20 04 Lut 2009 16:00
    traba
    Poziom 12  

    Kolego w 100% sie z tobą zgadzam. Turbina cały czas się kręci. A jak ładuje z pełnym ciśnieniem przy 3tys obr to turbo wiruje z 30 tys. I wyłączenie silnika w tym przypadku jest zabójcze. Ale jest jeszcze jeden aspekt że turbo jest gorące i olej który po zgaszeniu silnika zostanie w przegrzanej turbinie zacznie wrzeć. Jak olej wrze to sie z niego cos w rodzaju mazutu się wydziela, i to właśnie ta maź może zablokować lub zmniejszyć nam dopływ oleju do turbiny. Tak czy siak jak mówiłeś i ja mówiłem nie ma co kombinować trzeba po prostu albo się liczyć z szybką śmiercią turbiny albo poświecić to 30 do 60 sekund przed wyłączeniem silnika.
    Ja mam passata 1.9 TDI który ma 320tys przebiegu i dopiero turbo objawia oznaki zmęczenia. U ojca w firmie golfy z tym silnikiem 350tyś dożywają i turbiny żyją, więc rozsądek w użytkowaniu i będzie śmigać wystarczająco długo żeby się furą nacieszyć.

  • #21 05 Lut 2009 04:53
    dkamyk
    Poziom 11  

    Panowie to co bedzie moim zdaniem najlepsze to tubo timer, za oceanem wszyscy tuningowcy ktorzy dbaja o swoje turbiny to zakladaja i nie ma zadnych problemow, samochodu nikt nie ukradnie bo jest zabezpieczony przez imobilajzer seryjny z auta. gwarantuje ze to jest najlepsze rozwiazanie tego problemu w 100% sprawdzone. dodatkowe wentylatorki :):) na turba to strata czasu i miejsca pod maska ktorego i tak jest malo w co niektorych autach. z dosiadczenia moge wam powiedziec ze turbina dlugo wytrzyma jazde bez oleju, testowalem to. auto chodzilo jakies 6 godzin na wolnych obrotach z odlaczonym doplywem oleju i nic sie nie stalo, turbina dalej pracowala:):):):).

  • #22 05 Lut 2009 14:44
    traba
    Poziom 12  

    Hmmm może ten turbo timer czy jak to się nazywa to nie głupie urządzenie, ale myślę że nie ma sensu kombinować. A turbo długo bez oleju nie wytrzyma. Na wolnych obrotach ona sie kreci na jałowo wiec nie jest obciążona. Gwarantuje że jak sie powtórzy zabieg z odłączeniem przewodów olejowych i śmignie przegonić auto na miasto, to się turbiną dłużej niż parę minut nie nacieszymy.

  • #23 06 Lut 2009 04:33
    dkamyk
    Poziom 11  

    obiecuje ze jak bende mial kolejna do zniszczenia to zapne samochod na chamownie i sprawdze ile wytrzyma. :):). a co turbo timera to jest naprawde rewelacujna sprawa do samochodu z turbina. wyslylam link do stronki gdzie mozna zobaczyc ile kosztuje i do czego jest zastosowany http://shop.ebay.com/items/turbo%20timer?_dmd...&keyword=turbo%20timer&crlp=2895651730_237774

    Dodano po 10 [minuty]:

    wlasnie na necie znalazlem cos ciekawego na temat turbo timera. jak macie ochote to przeczytajcie. http://oto.to/schematy/turbotimer.html

  • #24 06 Lut 2009 08:53
    cranky
    Poziom 26  

    O turbiny dba się w TIRach. Dodatkowa elektryczna pompa oleju włącza się i podaje ciśnienie przed startem silnika i pracuje jeszcze kilkadziesiąt sekund po zatrzymaniu, zapewniając obieg oleju i chłodzenie na łożyskach olejowych wirników turbiny. To komplikuje konstrukcję silnika i zwiększa ciężar więc tuningowcy wolą lżejszą elektronikę, jak opisana powyżej. Gdyby jednak tuningowcy po prostu używali samochodu z głową nie byłoby problemów z opóźnianiem wyłączenia silnika. Przecież to nie problem odczekać kilkadziesiąt sekund po zakończeniu rajdu i zrobić sobie rundę honorową.
    Inaczej jest jak swoją "rajdówą" jadą 2 km do pracy w zimie. Start na gęstym oleju przy zmniejszonych rozmiarach tulejek i luzach łożysk w temp -10C to tragedia. Należy odczekać ze trzy minuty, żeby rozgrzać olej i elementy turbiny a nie wchodzić od razu na 3tys obrotów. Po dojeździe na miejsce też trzeba odczekać aż łopatki się schłodzą (nie wielki jest sens dmuchania na obudowę), co trudno jest zrobić jadąc do pracy czy na zakupy, ale nie na rajdzie.
    Dodam jeszcze, że niektóre silniki używane w wyścigach na 1/4 mili przechodzą remont co 60 sekund pracy (w Polsce!). Samochód wyścigowy nie powinien być używany do innych celów - szkoda kasy.

  • #25 06 Lut 2009 18:25
    traba
    Poziom 12  

    Zacznijmy od tego że diesel to nie silnik rajdowy, a co do TIRów to przeciętny TIR robi tyle kilometrów w rok co niektórzy przez pół życia nie zrobią. Więc dbanie o turbine w tirze ma sens. W osobówce zwykły rozsądek wystarcza. Widziałem dbane turbinki i gwarantuje że jak będziecie chuchać i dmuchać to turbo też padnie po 300tys. Z prostej przyczyny, łopatki na stronie gorącej, czyli tam gdzie spaliny wylatują, sie powypalają wirnik straci doważenie i szybko łożyska rozbije.

  • #26 08 Lut 2009 03:15
    dkamyk
    Poziom 11  

    cranky napisał:
    O turbiny dba się w TIRach. Pompa oleju włącza się i podaje ciśnienie przed startem i pracuje jeszcze kilkadziesiąt sekund po zatrzymaniu. To komplikuje konstrukcję i zwiększa ciężar więc tuningowcy wolą elektronikę, chociaż gdyby po prostu używali samochodu z głową (nie problem odczekać kilkadziesiąt sekund po zakończeniu rajdu, a jak swoją "rajdówą" jedą 2 km do pracy w zimie startując z turbo o temp -10C i zatrzymując natychmiast po przybyciu...) to nie byłoby problemu.
    kolego przepraszam cię ale nie bardzo mogę zrozumieć co ty tu napisałeś. :(:(

  • #28 09 Mar 2009 07:46
    gimof
    Poziom 27  

    Sprawa ma się prosto, w samochodzie z zapłonem ZS wystarczy ok. 30 sekund na schłodzenie turbo po jeździe, natomiast w silniku benzynowym czas ten wydłuża się do ok.3 minut.
    Napisane jest to napisane np. w każdej instrukcji samochodu mających turbosprężarkę.

  • #29 12 Mar 2009 19:50
    karol16v
    Poziom 9  

    Niedawno widzialem gotowe uklady na allegro po 150zł.

  • #30 02 Maj 2009 19:58
    razor_user
    Poziom 9  

    a nie sądzicie że taka oszczędność turbiny przez 10 lat może się zrównoważyć z kosztem używanej turbiny (nie mówie tutaj o nowej bo nie jest tania) a jeszcze nie wiadomo czy ile takie chłodzenie turbiny może przedłużyć jej żywotność może rok ? a może nic...

  Szukaj w 5mln produktów