Od dwóch miesięcy bujam sie z autem po różnych ludziach i nic. Temat wygląda tak: auto jeździ w trybie awaryjnym (nie działa pedał gazu, silnik sam podaje obroty w granicach 1300-1500). Początek był taki, że zapalał się check i wchodził w tryb awaryjny, ale po zgaszeniu i ponownym odpaleniu wracał do normy. Później jak wpadł w tryb awaryjny to 1,5 miecha nic go nie ruszyło. Przez ten czas przewalona została cała instalacja i już w zasadzie pozostały tylko sterowniki (wg ludzi którzy z nim walczyli). Zregenerowany został sterownik silnika i nic, potem sterownik pompy i od razu odpalił. Pojeździłem tydzien i znowu wpadł w tryb awaryjny. Z tym, że za pierwszym razem zawsze wchodził check podczas jazdy, a teraz postawiłem sprawny samochód na parkingu i po kilku minutach po przekręceniu zapłonu zaczął mrygać check, odpaliłem i już był w trybie awaryjnym. Załamka dosłownie. Podłączany był pod różne programy diagnostyczne, mniej wiecej zawsze pojawiały sie te same błędy: czujnik położenia pedału gazu, błąd ciśnienia doładowania, błąd ciśnienia barymetrycznego, tempomat, obwód świec żarowych, czujnik temperatury silnika itp. Błędy bardzo rozrzucone tematycznie i wiele wskazywało na sterowniki. Ale jak się okazuje to też nie sterowniki, czy padająca pompa wtryskowa, może powodować takie objawy?