Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

wiatraki elektrownie węglowe a elektrownie atomowe co lepsze

martulina6 26 Lut 2009 03:01 24834 185
  • #121
    gregor_1980
    Poziom 14  
    A co do przesyłania energii elektrycznej na duże odległości to proponuje ten artykuł :
    http://katalog.xtech.pl/wiadomosci/wiadomosc_4534.htm
    podam tylko najważniejsze cechy, resztę sobie przeczytajcie:
    -odległość 2000km
    -przepustowość 6.4GW
    -napięcie DC 800kV !!!
    -straty energii <7%
    -koszt ok 440mln $
    Taka tylko ciekawostka
  • #122
    Chris_W

    Poziom 37  
    Jeśli chodzi ci o transportowanie energii 'z Australii do Polski' to nie kablami tylko rurociągami lub tankowcami.
    Dlaczego Australia? - bo pustynie można wykorzystać jako elektrownie słoneczne lub przetwórnie dwutlenku węgla do metanolu i pochodnych. Skoro obecnie tankowcom opłaca się wozić ropę, to będzie sie opłacać wozić również inne paliwa. Generalnie chodzi o wykorzystanie całej insfrastruktury 'ropy naftowej' do pracy z innymi paliwami - np. biopaliwami, syntetycznymi paliwami itp. Wtedy nastąpi łagodne załamanie gospodarcze przy 'przejściu' z ropu na metanol (i in.). W innych alternatywach np. techniki wodorowe - nastąpi dosyć silny 'peak oil'. 'Teoria Olduvai' zakłada że kryzys i tak nastąpi bo po wyczerpaniu paliw kopalnych biosfera nie jest w stanie wyprodukować odpowiedniej ilości paliw (energii). Dlatego teraz trzeba myśleć nad zagospodarowaniem kombinatów naftowych, transportu ropy, sieci dystrybucyjnej itd. bo kiedy przestaną przerabiać ropę - po kryzysie nikogo nie będzie stać na modernizację tym bardziej budowę nowych przetwórni. A najprostrza droga od gospodarki opartej na ropie do gospodarki 'bezwęglowej' biegnie przez paliwa pośrednie czyli metanol.
  • #123
    mimor555
    Poziom 24  
    no pewnie że atomowa i taniej by było itp. to co że my nie mamy jak na około jest kilka? nasi sąsiedzi sabie nie żałują uranu i ciepła... a to że kiedyś jedna wybuchła blisko nas i że to była jakaś stara i mało bezpieczna to teraz juzż nie można... no fakt... gdyby wybuchła... ale nie ma co gdybać:d
  • #124
    _jta_
    Specjalista elektronik
    Co do przesyłania - jeśli straty energii są 7% na 2000km, to na 16000km (bo z grubsza tyle jest z Australii do Polski)
    będą 8 razy większe - czyli 44% tego, co się wysyła (liczy się tak, że dochodzi 93%^8 - wychodzi 56% - dobrze,
    że większość jeszcze dochodzi), i trzeba ten kabel ułożyć z grubsza prosto, co może nie być takie łatwe.

    Swoją drogą, przesyłanie energii elektrycznej na taką odległość nie jest sprawą prostą (w tym przypadku poradzili
    sobie tak, że przesyłają wysokie napięcie stałe) - przy 50Hz i odległości 1500km opóźnienie jest 1/4 okresu - kto
    się trochę zna, ten łatwo zgadnie, jakie są skutki, w USA wypróbowali praktycznie (nie zgadli) i mieli masowe awarie.


    Co do elektrowni atomowych: rozpowszechnił się mit, że awaria w Czarnobylu była dlatego, że to stara technologia.
    Tymczasem tam operator zrobił co najmniej dwa bardzo poważne błędy: (1) zaraz po wyłączeniu reaktora próbował
    go z powrotem włączyć (a tego nie wolno robić!); (2) jak mu w tym przeszkodził system zabezpieczeń, to wyłączył
    zabezpieczenia. Żadna technologia zabezpieczy przed głupotą - to tylko kwestia poziomu tej głupoty.

    "Jeśli skonstruujemy system tak, by nie pozwolił wydać sobie nieprawidłowego polecenia, to pierwszy idiota,
    który spróbuje go użyć, znajdzie sposób, by takie polecenie mu wydać" (było do programowania, ale i tu pasuje)
  • #125
    Pi-Vo
    Poziom 37  
    Co do transportu energii, najbardziej opłacalny sposób to przesył energii elektrycznej.Nie transport węgla, ropy czy gazu.To akurat wiadomo od dość dawna.Owszem, są problemy techniczne do pokonania ale i tak najbardziej się opłaci.A z Australii to tylko transport uranu wchodzi w grę.Na inne sposoby za daleko i za dużo oceanu.
  • #126
    mmm777
    Poziom 29  
    Otto Frisch
    Raport w sprawie elektrowni węglowych

    Zamieszczony poniżej artykuł jest przedrukiem z Rocznika Instytutu Królewskiego, poświęconego wykorzystaniu zasobów energetycznych w roku 40.905, str. 1001.

    W związku z ostrym kryzysem, wywołanym przez groźbę wyczerpania zasobów uranu i toru na Ziemi i Księżycu, redakcja nasza uznała za celowe zapoznanie najszerszych kręgów społeczeństwa z informacjami, zawartymi w niniejszym raporcie.
    • WSTĘP. Odkryty niedawno jednocześnie w kilku miejscach węgiel (czarne, skamieniałe resztki pradawnych roślin) otwiera interesujące możliwości stworzenia energetyki niejądrowej. Niektóre złoża noszą ślady eksploatacji przez ludzi prehistorycznych, którzy - jak się wydaje - wykorzystywali węgiel do produkcji ozdób i czernili nim twarze w czasie ceremonii grzebalnych.
    Możliwość wykorzystania węgla w energetyce wiąże się z faktem, że ulega on łatwemu utlenianiu, przy czym powstaje wysoka temperatura z wydzieleniem energii względnej bliskiej 0,0000001 megawato-dnia na gram. Jest to, rzecz jasna, niezmiernie mało - jednakże zapasy węgla są, jak można sądzić, ogromne i być może stanowią miliony ton.
    Za główną zaletę węgla należy uznać jego niesłychanie małą w porównaniu z materiałami rozszczepialnymi masę krytyczną. Jak wiadomo, elektrownie jądrowe stają się nieekonomiczne przy mocach niższych od 50 megawatów i elektrownie węglowe mogą okazać się w pełni efektywne w niewielkich rejonach rzadko zamieszkałych o ograniczonym zapotrzebowaniu energetycznym.
    • PROJEKTOWANIE REAKTORÓW WĘGLOWYCH. Główna trudność polega na wywołaniu samopodtrzymującej się i kontrolowanej reakcji utleniania elementów paliwowych. Kinetyka tej reakcji jest znacznie bardziej skomplikowana niż kinetyka rozpadu jądrowego; w dodatku, jest ona słabo dotychczas poznana. Co prawda, równanie różniczkowe opisujące w przybliżeniu ów proces już otrzymano, jednakże rozwiązanie jego jest możliwe wyłącznie w najprostszych przypadkach szczególnych. Z tych przyczyn korpus reaktora węglowego proponuje się wykonać w postaci walca o perforowanych ścianach. Przez otwory te będą się ulatniały produkty spalania. Walec wewnętrzny, współosiowy z pierwszym i także perforowany, będzie służył do podawania tlenu, zaś wydzielające ciepło elementy paliwowe umieszczone zostaną w przestrzeni między walcami. Konieczność przekrycia końców walców toroidalnymi płytami stwarza trudny, ale rozwiązywalny problem matematyczny.
    • ELEMENTY PALIWOWE. Wykonanie ich jest, jak się wydaje, mniej skomplikowane niż przygotowanie elementów paliwowych dla reaktorów jądrowych - nie ma bowiem konieczności zamykania ich otoczką; jest ona w tym przypadku nawet wręcz niepożądana wobec utrudniania dostępu tlenu. Przeliczono najrozmaitsze typy kształtów wkładów, i już najprostszy z nich - kula - jest w pełni zadowalający. Obliczenia optymalnego rozmiaru tych kul znajdują się obecnie w stadium końcowym. Węgiel jest łatwy w obróbce i wykonanie kul nie powinno nastręczyć poważniejszych trudności.
    • UTLENIACZ. Idealnie nadaje się do spełnienia tej roli czysty tlen; jest on jednakże kosztowny i najtańszym środkiem zastępczym wydaje się powietrze. Nie należy jednakże zapominać, że powietrze zawiera 78% azotu. Jeśli nawet tylko część azotu wejdzie w reakcję z węglem, tworząc trujący gaz cyjan, to może się to stać przyczyną poważnego zagrożenia zdrowia personelu obsługi (patrz niżej).
    • STEROWANIE I KONTROLA. Reakcja rozpoczyna się przy dość wysokiej temperaturze (988°F). Temperaturę taką najłatwiej uzyskać przepuszczając między walcami reaktora (zewnętrznym i wewnętrznym) prąd elektryczny o natężeniu kilku tysięcy amperów przy napięciu nie niższym niż 30 woltów. Przekrycia walców trzeba wobec tego wykonać z ceramiki izolacyjnej, co wraz z potężną baterią akumulatorów - musi znacznie podwyższyć koszt całego urządzenia. Dla rozruchu można także wykorzystać dowolną reakcję z samozapłonem, na przykład reakcję fosforu z nadtlenkiem wodoru; możliwości tej nie należy tracić z pola uwagi.
    Przebieg reakcji po rozruchu można kontrolować regulując dostarczanie tlenu, co jest niemal tak samo proste jak sterowanie zwykłym reaktorem jądrowym za pomocą prętów regulacyjnych.
    • KOROZJA. Ściany reaktora powinny wytrzymywać temperatury przekraczające 1000°K w atmosferze zawierającej tlen, azot, tlenek i dwutlenek węgla, dwutlenek siarki i różne inne domieszki, z których wielu dotychczas nie znamy. Tylko nieliczne metale i materiały ceramiczne wytrzymują takie warunki. Rzecz jasna, najlepiej byłoby użyć niklowanego niobu, jednakże - być może - trzeba będzie zastosować czysty nikiel.
    • TECHNIKA BEZPIECZEŃSTWA. Najpoważniejsze niebezpieczeństwo dla obsługi stanowi wydzielanie się z reaktora trujących gazów. W skład tych produktów gazowych - obok szczególnie trujących w postaci tlenku węgla i dwutlenku siarki - wchodzą także niektóre substancje rakotwórcze, np. fenantren. Wyprowadzanie ich bezpośrednio do atmosfery jest niedopuszczalne, ponieważ może wywołać skażenie powietrza w promieniu kilku mil. Gazy te należy zbierać w kontenerach i poddawać detoksyfikacji chemicznej, albo też po zmieszaniu z wodorem napełniać nimi wielkie balony i wypuszczać w górne warstwy atmosfery. Przy postępowaniu zarówno z gazowymi, jak i stałymi produktami reakcji konieczne jest użycie standardowych metod sterowania na odległość. Po unieszkodliwieniu produkty te najlepiej topić w morzu.
    Istnieje możliwość, wprawdzie niezmiernie mało prawdopodobna, ze proces dostarczania tlenu umknie spod kontroli. Doprowadzi to do stopienia całego reaktora i wydzielenia ogromnej ilości trujących gazów. Ten ostatni fakt jest głównym argumentem przeciw węglowym reaktorom i na korzyść. reaktorów jądrowych, które w ciągu ostatnich kilku tysięcy lat wykazały swą całkowitą nieszkodliwość. Być może więc, miną dziesiątki lat zanim zostaną opracowane dostatecznie niezawodne metody sterowania reaktorami węglowymi.
  • #127
    Pi-Vo
    Poziom 37  
    Otto Frisch był dobrym fizykiem i noblistą ale pisarzem SF marnym.
  • #129
    gregor_1980
    Poziom 14  
    Wracając do przesyłu energii elektrycznej to dokonałem obliczeń rezystywności aluminium i wyszło mi że przewód z tego właśnie metalu o przekroju 1metra kwadratowego i długości 50000km, czyli troche więcej niż długość równika ma opór = 1.41om czyli przy 800kV instalacji możliwy jest przesył energii 80GW ze stratą ok 17%, a jakby tak go schłodzić ciekłym azotem i utrzymywać go w takiej temperaturze to byłby opór ok 0.1om, pomijam tutaj trudności techniczne takiej instalacji oraz to czy jest to w ogóle do zrealizowania . Najlepszym rozwiązaniem byłby nadprzewodnik,teoretycznie żadnych strat..
  • #130
    _jta_
    Specjalista elektronik
    5*10^7 m^3 Al = 5*10^12 mol Al, wyprodukowanie wymaga ładunku 15*10^17 C, i energii 5*10^18 J = 5*10^9 GWs
    - na wyprodukowanie takiej ilości energii elektrycznej potrzeba energii ze wszystkich polskich elektrowni przez 7 lat
    (2*10^8 s); albo tych 80GW, co mają być przesyłane, przez nieco ponad 2 lata; na miedź trzeba mniej energii (liczę
    tylko energię potrzebną do elektrolizy - w przypadku miedzi będą spore koszty wydobycia).
  • #131
    alpher
    Poziom 14  
    Przyznam sie bez bicia ze nie czytalem calego watku, wiec jezeli ktos o tym juz pisal to przepraszam.
    Jak sie ma caly bilans energetyczny elektrowni atomowej?
    To znaczy czy atomowka jest tak naprawde somowystarczalna?
    Przecierz ktos musi ta rude uranu wydobyc (uzywajac jak dotychczas wylacznie ropska), rafinowac (tu juz moze byc uzyta energia z elektrowwni), wzbogacic (jak wyzej) itd itp.
    Czy ktos to policzyl?
    Czy oplaca sie to , energetycznie?
  • #132
    _jta_
    Specjalista elektronik
    Uran zużyty e elektrowni atomowej dostarcza 2 miliony razy więcej energii, niż węgiel spalany w konwencjonalnej.

    Co prawda ruda uranu zawiera około 50% uranu, i naturalny uran zawiera tylko 0.72% izotopu U235, który najłatwiej
    jest wykorzystać (w reaktorze część U238, który stanowi ponad 99%, zamienia się w pluton Pu239, który też działa
    jako paliwo - jaka część, to zależy od konstrukcji reaktora), więc nie licząc powstawania plutonu mamy zamiast tych
    2 milionów czynnik 720 (a jeszcze nie wszystko się zużywa) - niemniej jednak koszt wydobycia w stosunku do ilości
    uzyskanej energii jest znikomy w porównaniu do węgla, czy nawet ropy. Razem z kosztem wzbogacania też.

    Natomiast wadą uranu jest promieniowanie jego rudy, i jej toksyczność - praca w kopalni nie jest zbyt zdrowa.
    Ale pewnie zdrowiej popracować godzinę na miesiąc w kopalni uranu, niż osiem godzin dziennie w kopalni węgla.
  • #133
    Pi-Vo
    Poziom 37  
    Ruda uranu nie jest ani radioaktywna ani specjalnie toksyczna, przy wydobyciu ryzyko jest takie samo jak w każdej kopalni, pylica krzemianowa to największe zagrożenie w tym górnictwie.Zresztą sam uran też nie jest radioaktywny.Jest tak samo toksyczny mniej więcej jak ołów.Z uranem pracuje się bez żadnej ochrony radiologicznej!Przy produkcji elementów paliwowych pracuje się w rękawiczkach, nie dlatego żeby się nie "pobrudzić" uranem ale żeby uranu nie pobrudzić.Pokaż mi rudę uranu która zawiera 50% pierwiastka, może zostaniemy milionerami.Za rudę uranu uważa się skałę która zawiera o kilka % więcej uranu niż przeciętny minerał.I tak opłaci się wydobycie i produkcja energii.
  • #134
    Chris_W

    Poziom 37  
    Troche to mija się z prawdą. Bo historia zna przypadki że ludzie setkami umierali w kopalniach uranu (Afryka). Skaleczenia goiły się jak śmiertelne rany. Być może wtedy wydobywano rudę najwyższej jakości i procent zawartości U235 był wysoki.
    Prawdą jest że uran jest względnie bezpieczny - pod warunkiem że jest zubożony. Mając na myśli względnie bezpieczny pomijam szkodliwość jako metalu ciężkiego.
  • #135
    Pi-Vo
    Poziom 37  
    Zawartość izotopu U235 w uranie naturalnym jest stała i zawsze wynosi 0,72%.Z wyjątkiem jakiegoś miejsca w Afryce gdzie jest mniejsza i jak stwierdzono to z powodu naturalnej reakcji rozszczepiania jąder uranu.Jedyny znany przykład naturalnego reaktora atomowego.Uran jest mało groźny, bardziej już pluton.W Afryce bez kopalni ludzie umierają tysiącami z powodu kiepskich warunków bytowych.A kopalnia, obojętnie czego to nie uzdrowisko.Tam warunki są zawsze ciężkie.
  • #136
    Chris_W

    Poziom 37  
    Tak tylko wspomniałem o kopalniach uranu - bo wiem że w kopalniach diamentów to raczej ludzie nie umierali tak masowo.
  • #137
    Rzuuf
    Poziom 43  
    Kopalnie złota, diamentów i uranu nie są szczególnie niebezpieczne.
    W Polsce w wypadkach w górnictwie od wielu lat ginie ok. 30 ludzi rocznie. W wypadkach drogowych - ok. 6000, a od chorób związanych z tytoniem - ok. 60 000.

    Gdy w latach 1930 - 1933 budowano Kanał Białomorski, śmiertelność wśród pracujących tam wynosiła 1% dziennie.
    Kanał ma długość ok. 227km, a w/g Sołżenicyna przy jego budowie zginęło ok. 250 000 ludzi, 1 człowiek na 1 metr.
  • #138
    zdzicho44
    Poziom 22  
    Taaa .Prz Union Pacific co podkład to człowiek,przy Transsyberyjskiej ,co podkład to człowiek ,przy Sueskim ,co metr to człowiek , przy Panamskim też itd. Wierzysz Waść w mity.
    I to by było na tyle.
  • #139
    marek_ka
    Poziom 26  
    Robert Kaminski napisał:
    Christ_W nie wiem jak możesz nie wiedzieć ,że prąd elektryczny można uzyskać już z wody o temperaturze 60°C , a nie potrzebna jest para wodna o temperaturze przeszło 400° C.
    Trochę odświeżę temat.
    Mam dużą ilość energii cieplnej o tem. 80-90C. Napisz jak zamienić ją w e.e. i z jaką sprawnością?
  • #140
    Rzuuf
    Poziom 43  
    marek_ka !
    Teoretyczna sprawność silnika cieplnego, przetwarzającego energię cieplną na mechaniczną, jest dana przez temperaturę czynnika na wejściu urządzenia, i temperaturę czynnika opuszczajacego urządzenie po wykonaniu pracy. Patrz: dział TERMODYNAMIKA w podręczniku fizyki do gimnazjum.
    Wzór na sprawność jest:
    η=(Tk-Tc)/Tk, gdzie Tk - temperatura kotła w Kelvinach, Tc - temperatura chłodnicy w Kelvinach.
    Jeżeli Tk=(90+273)=363°K, Tc=(30+273)=303°K, to sprawność jest 16%.
    W praktyce może się okazać, że uzyskanie połowy tej wartości będzie dużym sukcesem, dlatego źródła niskotemperaturowe nie są wykorzystywane do produkcji innej energi, tylko wprost wykorzystuje się ciepło.
    Doświadczenie Islandii, gdzie do produkcji prądu wykorzystuje się energię geotermalną, wykazało, że do tego celu nadają się dopiero źródła o temperaturze wyższej, niż 130°C
  • #141
    Chris_W

    Poziom 37  
    marek_ka napisał:
    Robert Kaminski napisał:
    Christ_W nie wiem jak możesz nie wiedzieć ,że prąd elektryczny można uzyskać już z wody o temperaturze 60°C , a nie potrzebna jest para wodna o temperaturze przeszło 400° C.
    Trochę odświeżę temat.
    Mam dużą ilość energii cieplnej o tem. 80-90C. Napisz jak zamienić ją w e.e. i z jaką sprawnością?

    Dostarczając ciepło komuś kto używa energii elektrycznej do jej tworzenia - wtedy on tobie oddaje prąd a ty mu ciepło.
    Wypadałoby podać jaka jest moc tego źródła - no wiesz ja też ze słońca i okularów mogę zrobić zródło 200*C.
  • #142
    marek_ka
    Poziom 26  
    Koledzy taki głupi to ja też jestem . Sprawność wychodzi mi w okolicy kilku %, ale kol. Robert Kaminski napisał tak jakby wiedział o metodzie, o wielokrotnie większej sprawności.
    Tak w ogóle to mam ponad 100 MWh energii cieplnej do zagospodarowania. Zdecydowanie za dużo do grzania domu i sąsiadów w okolicy za mało. Brak dobrego pomysłu, a puszczać w powietrze trochę szkoda. Szczególnie że to mało ekologiczne.
  • #143
    Chris_W

    Poziom 37  
    Huuu, Huu - jeśli masz rzeczywiście 100MW ( a nie 100MWh) to koniecznie szukaj odbiorcy i rób jakąś ciepłownię. To bardzo duża moc. I parametrami zbliżona do tej jak powinna być do grzania.
  • #144
    Rzuuf
    Poziom 43  
    O sprawności decydują temperatury, a różne "metody" służą do innych celów.
    Niestety, z g... bicza się nie ukręci, nawet jeśli się go ma 3 razy tyle.
    Widzę 2 sposoby przetwarzania ciepła na prąd:
    - silnik cieplny + prądnica, dla Twoich temperatur "wyciągniesz" kilka % przy sporych nakładach inwestycyjnych,
    - termopary, nie wiem jaka może być sprawność, ani jakie koszty inwestycji. Ale zanim temat "wyląduje na śmietniku", może by tak spróbować z ogniwem Peltiera, jako generatorem termoelektrycznym? W zamierzchłych czasach głebokiej komuny istniały generatory termoelektryczne nakładane na lampę naftową, które produkowały tyle prądu, że można było z tego zasilić odbiornik radiowy na lampach bateryjnych.
  • #145
    marek_ka
    Poziom 26  
    Jest to ciepło odpadowe z procesu chłodzenia. Lokalizacja wyklucza ogrzewanie mieszkań. Na razie idzie w powietrze, bo brak mądrego pomysłu na zagospodarowanie. Gdyby nie kryzys, to nikt by nie zastanawiał się, jak obniżyć koszty produkcji. W rzeczywistości ciepła odpadowego jest ponad 200MWh/mies. ale łatwo dostępne jest trochę ponad 100.
    Analizowałem silnik Styrlinga, ale za niska temperatura. Zastanawiałem się też nad użyciem cieczy niskowrzących.
  • #146
    _jta_
    Specjalista elektronik
    Jeszcze można wziąć pod uwagę absorpcję gazu w cieczy, ale wtedy konieczny jest wymiennik ciepła między przepływami cieczy w przeciwne strony,
    inaczej za dużo się traci na skutek przenoszenia ciepła przez ciecz. Czy z absorpcją, czy z cieczą niskowrzącą, uzyskuje się przepływ gazu (albo pary),
    który może dostarczyć energii mechanicznej, np. napędzając jakąś turbinę. Moc cieplną masz nieco ponad 135kW (=100MWh/miesiąc), teoretycznie gaz
    czy para mogą wykonać pracę 6 razy mniejszą, czyli 22.5kW; pytanie, ile opłaca się inwestować w urządzenie, które odzyska np. 10kW.

    Termopary (ogniwa Peltiera) mają duże straty na skutek przewodzenia ciepła, które zachodzi niezależnie od tego, czy prąd płynie, czy nie.

    A może w produkcji coś trzeba ogrzewać, np. wstępnie ogrzać powietrze płynące do pieca, a za to mniej spalić paliwa? Jeśli są tam jakieś piece.
  • #147
    Rzuuf
    Poziom 43  
    Ciecz i para, które w zadanym przedziale temperatur i ciśnień nie dokonają pełnej przemiany fazowej (ciecz -> para -> ciecz), nie są też w stanie wykonać pracy w silniku.
    Zamiast niewiadomo jakiej cieczy niskowrzącej, możesz użyć wody, ale z podciśnieniem takim, aby woda wrzała w temperaturze poniżej 80°C.
    Cokolwiek jednak użyjesz, nie uzyskasz sprawności większej, niż teoretyczna, wynikająca z wzoru powyżej.
    Problemem chyba najtrudniejszym jest to, że jeśli sprawność jest 10%, to aby wyprodukować 1MWh musisz zapewnić przepływ 10MWh.
    Źródło o takiej wydajności masz, a czy też masz odpowiednią chłodnicę, która odbierając 10MWh zapewni temperaturę czynnika na poziomie 30°C?
    Jeśli transport ciepła nie jest możliwy, to może warto postawić na miejscu szklarnię z jakimiś roślinami ciepłolubnymi? Kilo orchidei kosztuje 100 razy więcej, niż kilo ziemniaków?
  • #148
    _jta_
    Specjalista elektronik
    Ciśnienie końcowe po wykonaniu pracy powinno być takie, jak prężność par w temperaturze chłodnicy - to jakie ma woda przy 30°C?
    Może dwutlenek węgla pod dużym ciśnieniem (po rozprężeniu 74 bar)? tylko trzeba się zmieścić z temperaturą chłodnicy poniżej
    temperatury jego krytycznej (31,05 °C). Ale za to można mieć dużą moc przy małych rozmiarach turbiny, czy cylindra.
    W roli chłodnicy to najłatwiej byłoby użyć rzeki, jeśli jest jakaś w pobliżu; jeśli się nie da, to deszczowni.
  • #149
    marek_ka
    Poziom 26  
    Obecnie przy jednej hali funkcjonuje chłodnica wodna. Ciepła woda jest rozpylana w kolumnie w przeciwprądzie z powietrzem. To co doleci do dna wędruje do zbiornika podziemnego. Nawet w upalne dni zapewnia wodę do chłodzenia o temp. 14C. Nic nie stoi na przeszkodzie by wybudować drugą. Koszt stosunkowo mały. Pompy z małymi silniczkami, 2 szt po 2-3kW. Więc źródło dolne o tem. 20C jest.