Opiłki gdzieś się muszą podziać (wymieniajmy chociaż filtr), poza tym skoro do oleju dostaje się sadza, to można tam liczyć na chłodziwo, wilgoć z powietrza, paliwo i podobne rzeczy. Nie wiem, może racja... Może bzdura... Jak sadza tak wyśmienicie smaruje, to czemu do olejów silnikowych nie dodaje się teflonu, grafitu czy dwusiarczku molibdenu?
Osobiście wymieniam w okresach zalecanych przez producenta silnika, łącznie z filtrem. Nie kupuję nowoczesnych wynalazków o wątpliwej wyższości nad selektolem, czy lotosem. Całą wymianka to jakieś 60zł (nie licząc browarów) raz na 10 tysięcy kilometrów.
226 tysięcy kilometrów to będzie jakieś 1400zł za olej i filtry (wszystko co 10 tys km). Silnik pali bez kłopotu, nie bierze ani kropelki oleju, leci tyle co w instrukcji napisane, remontu nigdy nie zaznało... Poprzednicy również wymieniali - chwała im za to. Fura ma 17 lat, więc co może powiedzieć gość, który pisze "Jeździłem Oplem Kadetem Combo DSL 6 lat (...)"?
Ja również lubię "jadać" w fast-foodach, co nie znaczy że mógłbym się w nich żywić.
