witam,
"padl" mi ostatnio wzmacniacz samochodowy, w zasadzie nie wiem czemu :o , sprawdzilem go miernikiem z kazdej strony i prawie wszystko jest ok, tzn. koncowki mocy sa chyba dobre, zauwazylem tylko jedna rzecz - mam zwarcie na lewym kanale wejsciowym (chinch)
. rozkrecilem obudowe, nic nie smierdzialo ani nic nie bylo zauwazalnie popalone.
co to moze byc? domyslam sie, ze to jakis tranzystor na przedwzmacniaczu, ale sam do konca nie wiem
.
ewentualnie jak rozpoznac "organoleptycznie"
uszkodzony maly tranzystor, tzn. taki, przez ktorego przeplywaja male prady? nie znam sie na tym do konca i nie wiem czy dobrze kombinuje...
"padl" mi ostatnio wzmacniacz samochodowy, w zasadzie nie wiem czemu :o , sprawdzilem go miernikiem z kazdej strony i prawie wszystko jest ok, tzn. koncowki mocy sa chyba dobre, zauwazylem tylko jedna rzecz - mam zwarcie na lewym kanale wejsciowym (chinch)
co to moze byc? domyslam sie, ze to jakis tranzystor na przedwzmacniaczu, ale sam do konca nie wiem
ewentualnie jak rozpoznac "organoleptycznie"
