Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Zostałem złodziejem prądu nie wiedząc o tym

Bobi 313 28 Sty 2013 14:37 499712 1829
  • #1321 28 Sty 2013 14:37
    vodiczka
    Poziom 43  

    lorencm napisał:
    W umowie jest zapisane że odbiorca ma dbać o licznik, aby go nie porysować zniszczyć , zerwać plomb.

    Nic takiego w umowie nie ma, to Twoja inerpretacja.
    lorencm napisał:
    Tak samo logika pokazuje że jeżeli były dwa liczniki, to według logiki biegłego drugi licznik też powinien ulec uszkodzeniu.

    Niestety nie i yong lady wyjaśniła dlaczego.

    Lorencm, źle Ci nie życzę ale chciałbym ujrzeć jak na swoim procesie obalasz argumenty biegłego a on "leży i kwiczy" :D

  • #1322 28 Sty 2013 19:37
    lorencm
    Poziom 13  

    vodiczka napisał:
    lorencm napisał:
    W umowie jest zapisane że odbiorca ma dbać o licznik, aby go nie porysować zniszczyć , zerwać plomb.

    Nic takiego w umowie nie ma, to Twoja inerpretacja.
    lorencm napisał:
    Tak samo logika pokazuje że jeżeli były dwa liczniki, to według logiki biegłego drugi licznik też powinien ulec uszkodzeniu.

    Niestety nie i yong lady wyjaśniła dlaczego.

    Lorencm, źle Ci nie życzę ale chciałbym ujrzeć jak na swoim procesie obalasz argumenty biegłego a on "leży i kwiczy" :D

    Vodiczka w przepisach o metrologii jest wyraźnie zaznaczone ZE ma założyć miernik który odpowiada normom. Jeśli licznik 30- letni jest powtórnie legalizowany to chyba coś nie tak. Odnośnie biegłego, dlaczego na dźwięk słowa duży uchyb licznika reaguje panicznie "to jedynie magnes neodymowy". Czy był taki przypadek oprócz tego od mechanoskopii ażeby stwierdził np.luźne śruby, uchwyty, uderzony. Nie ponieważ, tutaj uchylę troszkę rąbka, na seminariach został pouczony , tak ma być. Co biegły widział Panią ze szmatką i magnesem, bzdura skopiował to co wcześniej miał na komputerze. Podajesz coś o błędach w pomiarach, jak to biegły nie może się mylić, a jeżeli pomylił to przynajmniej sprostować. Jeszcze nie widziałem ani jednego coby to uczynił. Przykład biegły w jednej sprawie podaje uchyb licznika +150. W drugiej sprawie ten sam licznik ma uchyby w normie! Nikt z nich nie przyznał się do błędu. Dlatego mam swoje sposoby a w sprawach sądowych nie chcę uczestniczyć, gdy wynik z góry jest ustalony.

  • #1323 28 Sty 2013 19:52
    vodiczka
    Poziom 43  

    lorencm napisał:
    Vodiczka w przepisach o metrologii jest wyraźnie zaznaczone ZE ma założyć miernik który odpowiada normom. Jeśli licznik 30- letni jest powtórnie legalizowany to chyba coś nie tak.

    Jeżeli licznik po legalizacji odpowiada normom to w czym problem? Miałem licznik z 1964 rok, który zastąpił licznik z 1937 (!) roku. po upływie jego czasu legalizacji został wymieniiony na licznik z 1970 r z aktualną legalizacją itd... W 2006 roku założono mi licznik z 1981 r też z aktualną legalizacją.
    Ani ja ani ZE nie kwestionowaliśmy wskazań tych liczników.
    Nie wyjaśniłeś czy te zapisy w umowie wymiśliłeś celowo, czy w ferworze dyskusji fantazja Cię poniosła?

  • #1324 28 Sty 2013 20:25
    lorencm
    Poziom 13  

    vodiczka napisał:

    Nie wyjaśniłeś czy te zapisy w umowie wymiśliłeś celowo, czy w ferworze dyskusji fantazja Cię poniosła?

    Vodiczka nie czytasz moich postów uważnie. Jestem przerażony, że w dobie komputerowej podajesz takie starocie za przykład idealnej pracy licznika. To jest inna epoka. Odnośnie umów, podałem w uzasadnieniu wyroku z Katowic "Zgodnie z § 10 łączącej strony sporu umowy sprzedaży energii elektryczne, w przypadku stwierdzenia przez dostawcę przypadku pobierania energii niezgodnie z umową, z z częściowym lub całkowitym pominięciem układu pomiarowo - rozliczeniowego, plomb legalizacyjnych, plomb dostawcy będą pobierane opłaty od odbiorcy zgodnie z obowiązującą taryfą." Teraz wytłumacz mi Vodiczka jak do licznika z 1937 r. podasz instrukcje eksploatacji tego licznika. To są jakieś jaja chyba, zupełnie Cię nie rozumiem.

  • #1325 28 Sty 2013 21:42
    julka555
    Poziom 12  

    lorencm - rozumiem Twoje argumenty, w rozmowach prywatnych z każdym miałam takie same. Ale nie z Sądem czy z Biegłym. Funkcjonuje coś takiego, jak przyjęty stan badań. W każdej dziedzinie. Jako laik w dziedzinach ścisłych, mimo powtórki z lekcji fizyki i matematyki z ogólniaka, wciąż pozostaję lata świetlne za Biegłym i pewnie za większością z osób tutaj się wypowiadających w kwestiach technicznych.
    I nie bedę się wymądrzała, że przeczytałam zagraniczne opracowania, bdb znam j. angielski i zdarzały sie teksty, które mogłyby stanowić punkt wyjścia do dyskusji dla fachowców odnośnie działania magnesów, ale wciąz na poziomie abstrakcji. Wiem, że istnieje jakieś wytłumaczenie mojego uszkodzenia licznika, bo nie ingerencją, ale dowodów naprawdę brakuje.
    Ja wierzyłam raczej w zdrowy rozsądek, nie w tezy o piorunach i kolumnach - ten w moim przypadku zawiódł.

    Z żalem przyznaję też rację Vodiczce ( nie rozumiem BTW sformułowania young lady, wiem, że widnieje pod moim nickiem, ale skąd?)- co do umowy, czytałam wielokrotnie i obejmuje ona także inne uszkodzenia, łącznie z ingerencją i obejściem układu pomiarowego.
    Uważam, że błąd pojawia się już na tym poziomie, i że to jest kwestia, która powinna zainteresować URE, ponieważ przyznaje/nadaje ZE bardzo duże możliwości prawne. Tutaj wkroczyć można w dziedziny działąń antymonopolistycznych z przypomnieniem chociażby formułowania umów o usługach telekomunikacyjnych.
    Jako ciekawostka w tym polu rozważań: 4 miesiące temu podczas kontroli wodomierza okazało się, że od dwóch miesięcy licznik wody na terenie mojej posesji "stał". Miał ok. dwóch lat, więc nie chodziło o wiek. Przerażona już oczyma wyobraźni widziałam kolejną sprawę o nielegalny pobór wody tym razem... Otrzymałam pismo z kopią zawartej umowy, że to firma zajmująca się dostawą wody i odbiorem ścieków odpowiada za wady urządzeń pomiarowych z konkretnym wyliczeniem zaległego zużycia (średnia) i przeprosinami za kłopot oraz ew. informację na temat moich roszczeń, jesli owo wyliczenie działa na moją niekorzyść. Mili Panowie przyszl, wymienili licznik, i sprawa zakończona.
    Wodę też kradną, na te liczniki również oddziaływano. Dostawca wody w moim rejonie to bardzo duża firma - także monopolistyczna. Skąd różnica w działaniach?
    Myśle, że w kwestiach magnesowych nic już nie poradzimy, powinniśmy raczej skoncentrować się na działaniach, które ustrzegą nas - przed innymi praktykami ZE. Obecnie mam dwa super nowoczesne liczniki energii .. Co jesli się okaze za parę lat, że też coś mogło być nie tak? Umowa nadal na odbiorcy kładzie wszelkie zobowiązania.

    Pozdrawiam.

  • #1326 29 Sty 2013 02:01
    kspro
    Poziom 27  

    Do tej pory uważałem, że częściowa lub nawet całkowita utrata własności magnetycznych magnesu stałego może nastąpić tylko pod wpływem wysokiej temperatury, silnego szoku mechanicznego lub obcego pola magnetycznego. Obecnie wydaje mi się, że jest jeszcze jedna możliwość częściowego osłabienia magnesu, a mianowicie źle przeprowadzona stabilizacja magnesu podczas produkcji. Doszedłem do takiego wniosku analizując poniższe materiały, które dla porządku i wygody załączam:

    1. MCE_PMS.PDF - zapis ze strony Magnetic Component Engineering odnośnie stabilizacji i kalibracji magnesów, którą jakiś czas temu udało mi się ściągnąć w formie PDF (obecnie nie mogę tego znaleźć, może usunęli?)

    2. MMPA_PMG.PDF - Permanent Magnets Guidelines wydany przez Magnetic Materials Producers Association, do znalezienia tutaj

    3. BAILDON.PDF - znane na forum pisemko wysłane przez Magnesy Baildon do Pafal (nie pamiętam już przez kogo zamieszczone)

    4. GROTOWSKI.PDF - praca, na którą uwagę zwrócił lorencm a do której link znalazła luiza81

    Na początku pierwszego pliku [1] zdefiniowano stabilizację magnesu jako celowe poddanie magnesu wpływowi magnetycznego, termicznego czy jakiegokolwiek innego rozmagnesowującego czynnika w celu wyeliminowania lub zminimalizowania przyszłych zmian jego własności magnetycznych podczas użytkowania. Podobnie zdefiniowano kalibrację jako zredukowanie stopnia namagnesowania do założonej wartości w celu osiągnięcia ściślejszej tolerancji działania magnesu. W dalszej części pliku objaśniono stabilizację na przykładzie, przy czym podkreślono, że przedtem magnes musi zostać namagnesowany aż do pełnego nasycenia, bo tylko to zapewnia eliminację słabych domen magnetycznych (o tym później). Dalej podano przykład przeprowadzania kalibracji partii magnesów i tu również podkreślono, że wpierw magnes musi być namagnesowany aż do nasycenia. Musi to być niezmiernie istotne, bo podkreślono to jeszcze raz pod koniec pisząc (na czerwono):
    "W obu przypadkach rola wstępnego nasycenia magnesu jest nie do przecenienia. Jeżeli magnesy nie zostały nasycone przed stabilizacją lub kalibracją, powinny być traktowane jako niestabilne i powodujące błędne rezultaty w użyciu."

    Podobnie w [2] na str. 23 pod koniec rozdziału zatytułowanego "Irreversible Losses" napisano, że:
    "Idealnym sposobem na stabilizację strat nieodwracalnych jest poddanie magnesu kilku cyklom temperaturowym w przedziale temperatur przewidywanych podczas użytkowania. Jednakże jest to czasochłonne, więc dopuszczalną metodą zastępczą jest częściowa demagnetyzacja przy pomocy zmiennego (AC) pola magnetycznego. W zależności od materiału, w celu osiągnięcia całkowitej stabilizacji, może być konieczne rozmagnesowanie polem w większym stopniu niż rozmagnesowanie powstałe w rezultacie cykli temperaturowych."




    Przedtem na początku części IV (str. 18) również podano, że dla pełnego osiągnięcia swoich właściwości magnetycznych magnes musi zostać w pełni namagnesowany, czyli nasycony, bo częściowe tylko namagnesowanie skutkuje w gorszych właściwościach z obniżoną sprawnością i stabilnością.

    Jak widać zarówno w [1] jak i w [2] wyraźnie podkreśla się wagę stabilizacji magnesu i uprzedniego nasycenia. Z kolei w pisemku Baildonu [3] napisano:
    "Magnesy Alnico stosowane w obwodach magnetycznych pracują zazwyczaj w układzie bardzo zwartym, odpornym na rozmagnesowanie, a zatem pogarszanie się ich własności z upływem czasu nie następuje, tym bardziej, że obwód taki jest często celowo stabilizowany poprzez częściowe niewielkie rozmagnesowanie."
    Tu już nie bardzo wiadomo, czy w pisząc takim sformułowaniu "obwód" i "niewielkie rozmagnesowanie" miano na myśli stabilizację magnesu przez producenta czy może gdzie indziej. Być może Baildon produkował nie tylko same magnesy Alnico ale też montował oparte na nich podzespoły licznikowych magnesów hamujących złożone z magnesu, nabiegunników i zwory regulowanej śrubą we wspólnej obudowie, wówczas należałoby przypuszczać, że chodzi o profesjonalnie przeprowadzoną stabilizację. Mogło też jednak chodzić o dodatkowe odmagnesowywanie magnesów poza Baildonem, u producenta liczników, tak jak to ukazano w pracy Grotowskiego [4] na stronie 2, i wówczas staje się istotne jak duże jest to "częściowe niewielkie rozmagnesowanie".

    W tym miejscu chciałbym przedstawić jakie jest moje rozumienie procesu magnetyzacji i stabilizacji magnesu. Jak wiadomo ferromagnetyk składa się w całej swojej objętości z niewielkich obszarów jednolitego namagnesowania zwanych domenami magnetycznymi. Każda domena stanowi w istocie mikroskopijny magnes, jednak ich ułożenie w całkowicie rozmagnesowanym ferromagnetyku jest zupełnie przypadkowe, więc ich pola magnetyczne wzajemnie się znoszą. Dopiero w obecności zewnętrznego wymuszającego pola magnetycznego domeny zaczynają się orientować w tym samym kierunku (a także zlewać razem w większe domeny). Ten proces wymaga włożenia pewnej energii - generalnie im większa jest ta energia, czyli im bardziej twardy magnetycznie jest materiał, tym trudniej jest go namagnesować ale i też na rozmagnesować, bo do ponownej reorientacji czy dezorientacji domen również potrzebna jest energia porównywalna z tą przy magnesowaniu. Ta energia może pochodzić nie tylko od obcego pola magnetycznego ale także od drgań cieplnych (temperatury) lub mechanicznych (akustycznych) sieci krystalicznej metalu, w oparciu o którą funkcjonują domeny. Z tego względu magnesy stałe wykonywane są wyłącznie z materiałów twardych magnetycznie, bo są przez to odporne na wyżej wymienione czynniki.

    Jak się jednak okazuje nie wszystkie domeny są tak samo "pełnowartościowe", zdarzają się też domeny słabe, o których eliminacji wspomniano w [1] (co podkreśliłem powyżej). Jak wynika z lektury (w tym także innych stron w internecie, np. Magma Magnets) są to domeny, które łatwiej się orientują i dezorientują niż pozostałe domeny wymagając do tego mniejszej energii, zupełnie tak jakby stanowiły zanieczyszczenie materiałem mniej twardym magnetycznie. Mogą być za to odpowiedzialne na przykład nierównomierny skład i zanieczyszczenia stopu, defekty mechaniczne, defekty sieci krystalicznej, ale mniejsza o przyczyny, najważniejsze, że takie wadliwe domeny istnieją, co należy uwzględnić w procesie magnetyzacji i stabilizacji.

    Przede wszystkim podczas magnetyzacji należy zapewnić takie warunki, żeby wszystkie dobre "silne" domeny zostały prawidłowo zorientowane. Osiąga się to przez magnesowanie aż do nasycenia, czyli w polu magnetycznym o tak dużym natężeniu H, że jego dalsze zwiększanie nie powoduje już wzrostu indukcji B, co świadczy o tym, że magnetyzacja objęła już wszystkie bez wyjątku domeny. Przy mniejszym natężeniu pola H część domen pozostanie nie całkiem dobrze zorientowana i dotyczy to tylko dobrych domen, bo wymagające mniejszej energii słabe domeny zostaną zorientowane jako pierwsze. Taka sytuacja jest podwójnie niekorzystna, bo osłabia strumień magnetyczny wytwarzany przez magnes a zawyżony stosunek ilości domen słabych do dobrych pogarsza stabilność tego strumienia zwłaszcza w obrębie strat nieodwracalnych, w tym starzenia. Po prostu domeny słabe, jako podatne na zmiany już przy niedużej energii, pod wpływem różnych czynników wpływających na magnes dezorientują się stopniowo aż do osiągnięcia przypadkowego ułożenia jak przed magnetyzacją. W rezultacie część strumienia magnetycznego magnesu wytwarzana początkowo przez domeny słabe maleje wraz z upływem czasu do zera, a pozostała część pochodząca od dobrych domen jest już stabilniejsza. Starzenie to jest nieuniknione ale można je przyśpieszyć poprzez stabilizację magnesu w procesie produkcji, jak choćby przez już wymienione [2] częściowe rozmagnesowywanie zmiennym polem magnetycznym o amplitudzie dobranej tak, aby tylko najsłabsze domeny mu uległy. Otrzymuje się w ten sposób magnesy o nieco słabszym ale za to dużo stabilniejszym strumieniu.

    Oczywiście to są tylko moje domysły (czy jak kto woli teoryjki), ale musiałem je przedstawić żeby móc potem uzasadnić moje podejrzenia co do przyczyny utraty właściwości magnesów hamujących. Nie wszystko jest dla mnie do końca jasne, na przykład nie bardzo wiem dlaczego w [1,2] tak bardzo podkreślana jest konieczność magnetyzacji aż do nasycenie przed wykonaniem stabilizacji. Być może ma to związek z tym, że mówienie o domenach dobrych i słabych jest uproszczeniem a w rzeczywistości istnieje cała rozpiętość domen od bardzo słabych do bardzo silnych, przez co te dwa procesy wpływają w jakiś sposób na siebie.

    Należy jeszcze wspomnieć o kalibracji [1] przeprowadzanej w celu wyselekcjonowania pewnej liczby magnesów o ścisłej tolerancji wartości strumienia magnetycznego z wyprodukowanej partii magnesów o większej tolerancji wynikającej z normalnego procesu produkcyjnego. W tym przypadku wybiera się z partii magnesy o strumieniu nieco większym od pożądanego i odmagnesowuje się je nieznacznie (w granicach pojedynczych procentów), co przypuszczalnie ma bardzo niewielki wpływ na stabilność jeśli odbywa się po stabilizacji, bo wówczas dodatkowe odmagnesowanie jest jakby jej kontynuacją i po prostu zdezorientuje jeszcze trochę najsłabszych domen.

    A teraz konkrety.

    Moje podejrzenia wzbudziło to, że jeśli częściowe odmagnesowywanie opisane przez Grotowskiego [4] wykonywane było jednak nie przez Baildon tylko po swojemu przez producenta liczników (a wszystko na to wskazuje), to wówczas został popełniony co najmniej jeden z dwóch kardynalnych błędów:
    - magnes stracił nasycenie;
    - nie wykonano stabilizacji po odmagnesowaniu;
    Nieznaczne odmagnesowanie takie jak przy kalibracji nie wchodzi tu w rachubę, bo Grotowski wyraźnie napisał, że rozpiętość indukcji magnesów jest wielokrotnie większa od zakresu regulacji bocznikiem wynoszącym 2.5%, więc w grę wchodzą odmagnesowania po 10% i więcej. To jest dużo więcej niż przy kalibracji i na pewno więcej niż to "niewielkie rozmagnesowanie", o którym pisał Baildon w swoim świstku [3] (być może chodziło o innych producentów liczników a może tylko mu nakłamali żeby wydębić ten "certyfikat").

    Myślę, że jeśli źródła [1,2] upierają się przy nasycaniu i jego kluczowym znaczeniu dla stabilności, to jest ku temu istotny powód, w każdym razie nie przypuszczam żeby zachodni producenci magnesów mieli w zwyczaju pisać nieprawdę. Co innego nasi artyści z tym słynnym, wręcz opiewanym, polskim zamiłowaniem do prowizorki. Bo w grę może wchodzić tylko prowizorka lub zwykłe partactwo - licznik indukcyjny jest naprawdę dobrze pomyślanym przyrządem pomiarowym i jeżeli został zbudowany z porządnych materiałów i podzespołów to musi być dokładny i te 2.5% regulacji bocznikiem przypuszczalnie w zupełności wystarczało (przynajmniej w oryginalnym projekcie). Przy okazji, właśnie zorientowałem się, że te wzory z Materiałów do ćwiczeń o liczniku, z których tu korzystałem próbując oszacować błąd, są wzięte żywcem z książki: A. Chwaleba, M. Poniński, A. Siedlecki "Metrologia Elektryczna", WNT 2003.

    Jeżeli trzeba osłabiać magnes, to coś tu mocno nie gra. Przypuszczam, że na przestrzeni lat podzespół magnesu hamującego i inne elementy licznika przechodziły nieraz modernizację, jakąś zmianę w celu poczynienia oszczędności (jak to w PRL), no i po pewnym czasie części z poszczególnych wersji przestały do siebie pasować. Na etapie produkcji, kiedy używano części z bieżących dostaw, wszystko było w porządku, ale nie wtedy kiedy trzeba było naprawić uszkodzony licznik starszej daty. Jakieś zmiany w obudowie magnesu, inne położenie otworów czy coś w tym stylu i magnes być może dawał się przykręcić ale za to odległość od osi tarczy była już nieco inna, więc i hamowanie też. To samo mogło dotyczyć także cewek napędowych. No i wtedy jakiś geniusz wymyślił odmagnesowywanie, bo inaczej nie potrafię sobie tego wytłumaczyć ani też tego, że w ekspertyzach wymieniane są 3 przedziały indukcji i jeszcze do tego tak szerokie jak 250-300mT. Tak duży przedział indukcji nasuwa mi na myśl jeszcze jedno przypuszczenie, że najprawdopodobniej nie trzymano dokładnie rozmiarów magnesu i nabiegunników, bo przecież stosownie do wzorów z "Metrologii" to nie indukcja decyduje o hamowaniu tylko strumień, a więc iloczyn indukcji i przekroju magnesu. Jeżeli to przypuszczenie jest prawdziwe, to oni tam pewnie na okrągło odmagnesowywali. Ale co tam, nowe liczniki kosztują, no i w końcu to czarnoroboczyje zasuwali a nie ten geniusz z zadatkiem na biegłego.

    Poczyniłem tu tyle domysłów i założeń, że na pierwszy rzut oka to się wszystko nie może trzymać kupy, jednak te dwa wymienione przez mnie błędy stanowią jedyne wytłumaczenie "samoistnego" rozmagnesowywania się magnesów jakie jestem w stanie zaakceptować. Tylko jest jeden problem: nie ma danych o tym jak przebiega starzenie się tak spreparowanego magnesu Alnico, bo przecież żadna szanująca się firma nie reklamuje bubli tylko porządne wyroby. W związku z tym nie mam pojęcia jaki spadek indukcji może wystąpić po latach, na pewno większy niż pierwotnie zakładano, pytanie tylko na ile?

    Załączniki: Aby zobaczyć materiał na tym forum musisz być zalogowany
  • #1327 29 Sty 2013 10:51
    vodiczka
    Poziom 43  

    lorencm napisał:
    To są jakieś jaja chyba, zupełnie Cię nie rozumiem.

    Nie rozumiesz bo nie chcesz. Napisałem, że licznik z 37 był wymieniony w 64 na nowy ale przy następnych wymianach otrzymywałem nie nowe liczniki tylko po okresowej legalizacji. Trzeba mieć dużo złej woli aby napisać:
    lorencm napisał:
    Teraz wytłumacz mi Vodiczka jak do licznika z 1937 r. podasz instrukcje eksploatacji tego licznika.

  • #1328 29 Sty 2013 11:28
    ^ToM^
    Poziom 32  

    To wszystko o czym piszecie potwierdza jedynie to, że póki na rynku energii nie będzie prawdziwej konkurencji dopóty będzie tak jak jest.
    Natomiast zupełnie inną sprawą jest to, że licznik (czyli urządzenie pomiarowe do rozliczeń handlowych) musi być tak skonstruowane, aby żadne obce pola nie były w stanie zakłócać jego pracy. Innymi słowy mówiąc: ma być odporny na magnes czy nawet uderzenie (w granicach wytrzymałości obudowy). Inaczej trudno wymagać, aby to urządzenie było wiarygodne metrologicznie. Nowe liczniki, elektroniczne przynajmniej w tych 2 kwestiach spełniają te wymagania. Natomiast kiedy powszechnie będą instalowane w zamian za te stare złomy nie wiadomo.
    W Kanadzie wygląda to tak:
    Znajomemu uszkodził się licznik. Od jakiegoś czasu nabijał za wiele energii, co znajomy zaobserwował po rachunkach. Zareklamował to. Dosłownie dzień później zadzwonił telefon i miła pani zapytała, czy może przysłać pana do wymiany urządzenia pomiarowego - przepraszając za kłopot i licząc na to, że znajomy się na nich nie obrazi i nie zrezygnuje z ich usług!
    Przyjechał pan monter nazajutrz i ustrojstwo zostało wymienione, natomiast pieniądze naliczone w nadmiarze zostały zwrócone na konto po 2 dniach. Zwrot naliczono na podstawie średnich rachunków z ostatniego półrocza. Do tego znajomy dostał 5% rabat na następne 6 miesięcy na energię. Dodam, że licznik nie był najnowszej generacji, jednak po tej awarii wymieniono mu już na najnowocześniejszy model.
    Czyli jednak w normalnym kraju się da!
    Tam nie ma możliwości, aby ktoś przy braku dowodów posądził klienta o kradzież i wytoczył mu sprawę sądową na podstawie insynuacji. To jest tam nie do pomyślenia!
    Pozdrawiam:)

  • #1329 29 Sty 2013 11:53
    jurek.adam
    Poziom 43  

    A u nas wygląda to tak jak już było pisane wielokrotnie w tym wątku. Link do świeżej sprawy: :arrow: Kielczanka zgłosiła, że płaci za duże rachunki za prąd. Dostała karę

  • #1330 29 Sty 2013 13:03
    vodiczka
    Poziom 43  

    ^ToM^ napisał:
    Innymi słowy mówiąc: ma być odporny na magnes czy nawet uderzenie (w granicach wytrzymałości obudowy).

    Masz rację, tylko jeżeli stawiasz rozsądny postulat, że ma być odporny na uderzenie w granicach wytrzymałości obudowy to żądanie aby był wytrzymały na każdy magnes jest nieco abstrakcyjne. Dopóki nie było dostępnych silnych magnesów neodymowych, stare liczniki ten wymóg spełniały w stosunku do dostępnych wtedy magnesów. Oczywiście wymiana liczników załatwia problem i o ile wiem powszechnie są już montowane elektroniczne po upływie okresu legalizacji starych.

  • #1331 30 Sty 2013 15:01
    ^ToM^
    Poziom 32  

    [quote="vodiczka"]

    ^ToM^ napisał:
    Dopóki nie było dostępnych silnych magnesów neodymowych, stare liczniki ten wymóg spełniały w stosunku do dostępnych wtedy magnesów. Oczywiście wymiana liczników załatwia problem i o ile wiem powszechnie są już montowane elektroniczne po upływie okresu legalizacji starych.


    Duży magnes ferrytowy (z jakiegoś np głośnika) też ma ogromną siłę i da się nim zapewne uszkodzić licznik. Zatem silne magnesy były od zawsze tylko niekoniecznie były to neodymowe. Prócz magnesów, od zawsze też były elektromagnesy na prąd stały, o dowolnej praktycznie sile magnetycznej. Więc ta metoda uszkadzania liczników jest stara jak świat.
    Odnośnie uderzenia mam na myśli tylko to aby obudowa nie uszkodziła się przy przypadkowym potrąceniu, uderzeniu, itp. Oczywiście, że jak ktoś uderzy w obudowę 10kg młotem to żadna tego nie zdzierży.
    Natomiast jeśli chodzi o pole magnetyczne, elektryczne, przepięcia, światło słoneczne, itd to licznik powinien być nań odporne w 100%.

  • #1332 30 Sty 2013 16:59
    vodiczka
    Poziom 43  

    ^ToM^ napisał:
    Duży magnes ferrytowy (z jakiegoś np głośnika) też ma ogromną siłę i da się nim zapewne uszkodzić licznik. Zatem silne magnesy były od zawsze tylko niekoniecznie były to neodymowe. Prócz magnesów, od zawsze też były elektromagnesy na prąd stały, o dowolnej praktycznie sile magnetycznej. Więc ta metoda uszkadzania liczników jest stara jak świat.

    1. W głośnikach stosowano magnesy lane a nie ferryty, te zastosowano później i chyba ferryt z najlepszego materiału zawsze jest słabszy od najlepszego lanego o tych samych rozmiarach.
    2. Jako nastolatek eksperymentowałem z magnesami od głośników i licznikiem - nie zadziałało.
    3. Neodym jest o rząd wielkości silniejszy od tradycyjnych o tych samych wymiarach, Magnesy były od zawsze ino nie takie jakie potrzeba do przyhamowania licznika.
    4. Elektromagnes pewnie by zadziałał tylko skąd przeciętny kandydat na NPE miał wiedzieć ile amperozwojów potrzeba do przyhamowania licznika i skąd miał wziąć prostownik o odpowiednim napięciu i natężeniu prądu wyjściowego.
    5. Przeciętny kandydat na NPE w epoce neodymu mógł kupić magnes za kilkadziesiąt złotych, podejrzewam że po Polsce chodzili "fachowcy" z neodymami i oferowali swoje usługi.
    6. Sam widziałem w sklepie z częściami elektronicznymi reklamę neodymów (ceny od kilkunasu do kilkudziesięcu zł) w której podkreślano żeby nie kłaść neodymu w pobliżu licznika bo może spowodować mniejsze naliczanie energii oraz że sprzedawca nie odpowiada za użycie magnesu niezgodne z prawem. Podobne chwyty stosowano przy sprzedaży dopalaczy.

    Reasumując, dawniej metodą nieinwazyjną oszukiwano zapewne kilka tysięcy razy mniej liczników niż w epoce neodymu. Te pojedyńcze oszustwa mogły ujść uwadze ZE bo wpisywały się w ogólne straty energii i przechodziły niezauważalne.
    Zastosowanie neodymów zadziałało jak AIDS - po chwili przyjemności odbiorcy płakali i płacili za pozornie zwiększone zużycie a gdy zgłaszali reklamację do ZE stawali się ofiarą własnej pazerności. Szkoda, że przy okazji oberwali ludzie niewinni.

  • #1333 30 Sty 2013 17:25
    DiZMar
    Poziom 43  

    vodiczka napisał:
    ... Szkoda, że przy okazji oberwali ludzie niewinni.

    Wreszcie "ludzkie" stwierdzenie kol.vodiczka w tym temacie. Szkoda, ze wcześniej były stwierdzenia tylko o winie oskarżonych i obrona ZE :cry:

  • #1334 30 Sty 2013 17:40
    vodiczka
    Poziom 43  

    DiZMar napisał:
    Wreszcie "ludzkie" stwierdzenie kol.vodiczka w tym temacie. Szkoda, ze wcześniej były stwierdzenia tylko o winie oskarżonych i obrona ZE

    W każdej kategorii spraw jest pewien udział niewinnie skazanych. Od kradzieży kieszonkowej po zabójstwo.
    W przypadku NPE też, natomiast nigdy nie wierzylem (w przeciwieństwie do niektórych zabierających tu głos) że na tym forum piszą sami niewinnie posądzeni i że conajmniej 80% pozywanych przez ZE to niewinni.

  • #1335 30 Sty 2013 21:44
    franekteleranek
    Poziom 10  

    Kolego Vodiczka nie mogę cie rozgryżć. Raz oskarżasz,raz bronisz,twierdzisz,że nie jesteś związany z energetyką. Problem związany z npe ciebie nie dotyczy,chociaż nikt kto nie jest związany z energetyką w tym chorym kraju nie może czuć się bezpiecznie. Większość oskarżona o npe to dla ciebie złodzieje,przez których cena prądu jest tak wysoka.Liczniki energii elektrycznej to dla ciebie jedyne urządzenia,które samoczynnie nie mogą się zepsuć a tak twierdzą tylko pracownicy energetyki i wszystkowiedzący biegli sądowi. Czasami mam wrażenie,że na tym forum zbierasz materiały aby wykorzystać to wydając kolejną opinię,aby udupić następnego przez którego cena za prąd idzie w górę.Chrystus nie ma z tym nic wspólnego.Wszyscy oskarżeni o npee,którzy po sprawiedliwość zawędrowali do sądu to ludzie niewinni,którzy padli ofiarą państwa prawa. Nie kradłem i dlatego tu jestem.Nie kradłem i byłem przesłuchiwany przez policję. Nie kradłem i muszę walczyć przed sądem o moje dobre imię chociaż kompletnie nie znam tej bajki. Nie kradłem a być może jak julka555 przegram i zostanę złodziejem. Ci,którzy faktycznie kradli nie idą po sprawiedliwośc do sądu. Wiesz ile spraw jest umarzanych,nie będę tłumaczył jak to sie odbywa. Gdybym kradł to moja sprawa nigdy nie trafiłaby do sądu. Kara i święty spokój,a nie stres,koszty i nieprzespane noce.

  • #1336 31 Sty 2013 00:04
    vodiczka
    Poziom 43  

    franekteleranek napisał:
    Kolego Vodiczka nie mogę cie rozgryżć.

    Nie jestem świeżą bułeczką. Patrząc w metrykę - mocno czerstwą. Może Ci pomogę cytując stary dowcip z PRL: "Żeby rozgryżć człowieka bez zasad wystarczy znać życie, żeby rozgryźć człowieka z zasadami trzeba poznać jego zasady"
    franekteleranek napisał:
    Większość oskarżona o npe to dla ciebie złodzieje

    Tak twierdzę. Nie twierdzę, że zaliczasz się do większości.
    franekteleranek napisał:
    przez których cena prądu jest tak wysoka

    Tego nie powiedziałem.
    franekteleranek napisał:
    .Liczniki energii elektrycznej to dla ciebie jedyne urządzenia,które samoczynnie nie mogą się zepsuć

    Twierdzę, że magnes licznika nie może samoistnie zmienić swoich własności magnetycznych w stopniu powodującym błędy wskazań powyżej 20%.
    franekteleranek napisał:
    Czasami mam wrażenie,że na tym forum zbierasz materiały aby wykorzystać to wydając kolejną opinię

    Pisałem na tym forum, że nie jestem związany w jakikolwiek sposób z energetyką ani wymiarem sprawiedliwości.
    Pisałem, że pełnię na tym forum rolę "advocatus diaboli" którą sam sobie wyznaczyłem. Mącę aby inni nie mącili jeszcze bardziej.
    Skoro tak surowo mnie oceniasz to jak ocenisz forumowicza, który pisał nie tak dawno, że niemożliwe jest trwałe osłabienie magnesu licznika poprzez przyłożenie neodymu? Uwazam go za głupca ale gdybym rozumował podobnie jak Ty, powinienem nazwać go tajnym współpracownikiem ZE i/lub adwokatury, który rozpowszechniając takie brednie szuka nowych owieczek do strzyżenia przed sądem.

  • #1337 31 Sty 2013 19:40
    franekteleranek
    Poziom 10  

    Moja ocena nie jest aż tak surowa,często czytam twoje posty,oceniam je raczej pozytywnie.Często jednak właśnie kiedy mącisz pisząc,że większość oskarżona o npe to dla ciebie złodzieje "krew mnie zalewa". Z takimi stwierdzeniami nie mogę się zgodzić. Kiedyś kiedy nie miałem nic wspólnego z niesłusznymi oskarżeniami może myślałem tak jak ty.Teraz kiedy sam muszę walczyć o sprawiedliwość czego Tobie nie życzę,wiem jak to działa. Kiedyś być może mój przypadek opiszę na tym forum i może wtedy chociaż trochę przekonam cię do zmiany zdania.
    Odpowiadając na moje stwierdzenia napisałeś,że magnes licznika nie może samoistnie zmienić swoich własności magnetycznych w stopniu powodującym błędy wskazań powyżej 20%.Błędy wskazań w moim liczniku wynoszą 15%,jestem oskarżony o uszkodzenie magnesu hamującego magnesem neodymowym. Jak widzisz firmy energetyczne chociaż do niedawna twierdziły podobnie jak ty,obecnie zmieniły zdanie. Obecnie tauron twierdzi,że jakiekolwiek błędy nawet kilkuprocentowe nie powstają samoistnie,są wynikiem przykładania magnesu neodymowego tylko i wyłacznie przez odbiorcę,bo pracownicy energetyki to ludzie wyjątkowo uczciwi.

  • #1338 01 Lut 2013 08:20
    lorencm
    Poziom 13  

    vodiczka napisał:

    Pisałem, że pełnię na tym forum rolę "advocatus diaboli" którą sam sobie wyznaczyłem. Mącę aby inni nie mącili jeszcze bardziej.
    Skoro tak surowo mnie oceniasz to jak ocenisz forumowicza, który pisał nie tak dawno, że niemożliwe jest trwałe osłabienie magnesu licznika poprzez przyłożenie neodymu? Uwazam go za głupca ale gdybym rozumował podobnie jak Ty, powinienem nazwać go tajnym współpracownikiem ZE i/lub adwokatury, który rozpowszechniając takie brednie szuka nowych owieczek do strzyżenia przed sądem.

    Wspaniale vodiczka nie jestem tym, nie jestem tamtym nie mam dowodów, ale mam ważną rolę, no nie? Otóż szanowny panie to że magnes nie uszkadza magnesu hamującego licznika zostało ogłoszone w wyroku sądu (osoba, która była zainteresowana nie użyczyła uzasadnienia i treści tego wyroku - wyrok ZE przegrał). W tej sprawie fizycznie był umieszczony magnes neodymowy na liczniku, nie powodował zmiany uchybu, nie uszkodził licznika, Ekspertyzę wydał instytut w tej sprawie.
    Kspro dziękuję za świetną pracę, myślę że powodem osłabienia magnesu mogą być domeny (słabe i silne), w dobie kiepskich materiałów z PRL-u jest to całkiem możliwe. Od 2008 r. wprowadzono technologię produkcji magnesów hamujących całkowicie odpornych na działanie magnesów neodymowych!

  • #1339 01 Lut 2013 09:59
    vodiczka
    Poziom 43  

    lorencm napisał:
    Otóż szanowny panie to że magnes nie uszkadza magnesu hamującego licznika zostało ogłoszone w wyroku sądu (osoba, która była zainteresowana nie użyczyła uzasadnienia i treści tego wyroku - wyrok ZE przegrał).

    Osoba zainteresowana nie podała treści wyroku? Skąd mamy wiedzieć, że napisala prawdę?
    Zapewne szanowny pan śledzi moje posty więc wie, że zgadzam się z faktem iż nie każde przyłożenie neodymu zmienia własnosci magnesu hamującego. Możliwe więc, że zainteresowana osoba napisała prawdę.
    Natomiast skrytykowałem bzdurę, że po przyłożeniu i odsunięciu neodymu osłabiony magnes hamujący odzyskuje swoje parametry.
    lorencm napisał:
    Od 2008 r. wprowadzono technologię produkcji magnesów hamujących całkowicie odpornych na działanie magnesów neodymowych!

    Może jakiś link albo bliższe informacje. Dużo wcześniej rozpoczęto produkcję liczników elektronicznych odpornych na działanie silnych magnesów neodymowych, do czego miałyby służyć takie magnesy?

    Dodano po 6 [minuty]:

    lorencm napisał:
    Wspaniale vodiczka nie jestem tym, nie jestem tamtym nie mam dowodów, ale mam ważną rolę, no nie?

    Jaką rolę masz Ty, jaką ZEanty? Gdzie twoje dowody? Każdy gra swoją rolę a inni ją oceniają. Również ciebie.

  • #1340 01 Lut 2013 12:27
    lorencm
    Poziom 13  

    Jest jeden problem który nie jest tutaj przedstawiony. Dlaczego posądzeni o npee nie żądają w sądzie dowodu wprost. Jest biegły , proszę jest licznik, jest magnes neodymowy. Niech udowodni swoją tezę. Jeszcze nikogo nie widziałem żeby żądał bezpośrednich dowodów. Uważam że po takich eksperymentach sądowych skończyłby się ten proceder.

  • #1341 01 Lut 2013 19:23
    franekteleranek
    Poziom 10  

    Może ja będe pierwszy,już za parę dni mam rozprawę. Jak to ugryżć,nie wiem czy Sąd zgodzi się na taki eksperyment. Tauron napewno wymyśli nowa teorię,gdyby eksperyment pokazał,że neodym nie zatrzymuje licznika. Mają wytłumaczenie na każdą sytuację. Jakiś czas temu poprosiłem o wytłumaczenie dlaczego w moim zuzyciu od 15 kat nie ma skoków zużycia,są na stałym poziomie. Po kilku dniach otrzymałem odpowiedż,że skoro nie ma skoków to kradłem od samego początku regularnie i w małych ilościach. Podpowiedzcie czy to można regulować,można kraśc więcej albo mniej,jak to sie robi?

  • #1342 02 Lut 2013 04:29
    kspro
    Poziom 27  

    franekteleranek napisał:
    Może ja będę pierwszy, już za parę dni mam rozprawę. Jak to ugryżć, nie wiem czy Sąd zgodzi się na taki eksperyment. Tauron na pewno wymyśli nowa teorię, gdyby eksperyment pokazał, że neodym nie zatrzymuje licznika. Mają wytłumaczenie na każdą sytuację. Jakiś czas temu poprosiłem o wytłumaczenie dlaczego w moim zużyciu od 15 lat nie ma skoków zużycia, są na stałym poziomie. Po kilku dniach otrzymałem odpowiedź, że skoro nie ma skoków to kradłem od samego początku regularnie i w małych ilościach. Podpowiedzcie czy to można regulować, można kraść więcej albo mniej, jak to się robi?

    Nie licz na to, że sąd zgodzi się na jakiś eksperyment, ani na to, że silny magnes nie wpłynie na wskazania licznika jeśli będzie odpowiednio przyłożony, bo wpływa. Taki eksperyment oczywiście dałoby się przeprowadzić, chociażby zestawiając w szereg dwa liczniki ze wspólnym obciążeniem i porównując prędkości obracania się tarcz przy jednoczesnym manipulowaniu magnesem przy jednym z nich, tylko że to wymaga sprzętu i czasu, którego w sądzie podczas rozprawy po prostu nie ma, więc jak się będziesz upierał to sąd Ci zafunduje biegłego i tyle.

    Natomiast jeżeli otrzymałeś od nich pisemną odpowiedź, w której są na tyle bezczelni i głupi żeby twierdzić, że brak wahań zużycia przez 15 lat oznacza, że cały czas kradłeś, to powinieneś to wykorzystać. Zapytaj jak w takiej sytuacji jest możliwe, że przez 15 lat nikt nie wykrył magnesu przy liczniku? Przecież dokonywano odczytów co najmniej 2 razy rocznie (szkoda, że nie napisałeś jak długo masz ten licznik, jeżeli niewiele dłużej niż te 15 lat to może od początku był wadliwy). Pamiętaj, że wskutek osłabienia (uszkodzenia) magnesu hamującego licznik zaczyna obracać się szybciej niż powinien, czyli zawyża wskazania, a zaniża tylko wtedy gdy silny magnes zewnętrzny jest przyłożony, jeżeli więc twierdzą, że kradłeś regularnie przez 15 lat, to znaczy, że musiałeś cały czas trzymać ten magnes przy liczniku i odejmować go tylko przed przyjściem inkasenta z wiadomych względów. Do tego musiałbyś mieć wyjątkowe szczęście żeby nie tylko przez te wszystkie lata zawsze go na czas odjąć (łącznie kilkadziesiąt razy) ale jeszcze potem przyłożyć idealnie tak samo, żeby jego wpływ na tarczę był zawsze taki sam, bo inaczej raz hamowałby mocniej a raz słabiej, co byłoby to widoczne na rachunkach w postaci skokowych zmian miesięcznego zużycia energii z odczytu na odczyt (a twierdzą w piśmie, że ich nie ma). Pomijając już sprawę ewentualnych śladów (rys, otarć), jakie powinno pozostawić na obudowie takie wielokrotne przykładanie i odejmowanie magnesu, wszystko to brzmi zupełnie niewiarygodnie biorąc pod uwagę, że przez 15 lat nic nikomu nie podpadło, więc utrzymuj, że żadnego magnesu nie przykładałeś i że wszystko wskazuje na to, że licznik miał jakąś wadę fabryczną, czego nie byłeś świadomy, a jeżeli oni twierdzą inaczej i wykryli to dopiero teraz, to jest to tylko i wyłącznie ich wina wynikająca z niedbałości. A Ty jako ich klient tak im ufałeś (chlip).

    Gdyby widząc, że sąd bierze pod uwagę powyższą argumentację, odstąpili od oskarżenia (oby!) i usiłowali zmienić linię twierdząc, że to nie ich wina, bo Ty albo ktoś inny musiał zepsuć licznik przykładając 15 lat temu silny magnes tylko na chwilę, więc i tak musisz być ukarany (dla zachowania twarzy przez ZE), to wówczas zauważ, że to oznacza, że przez 15 lat miałeś zawyżający licznik i zażądaj zwrotu nadpłaconych rachunków z odsetkami. To powinno zrekompensować ewentualną karę z nawiązką, bo 15 lat temu odsetki ustawowe były zbójeckie, tylko to musi być zrobione od razu żeby nie trzeba było wytaczać im oddzielnej sprawy o zwrot nadpłaty.

    Do niczego nie zmuszam ani za nic nie odpowiadam, w końcu tylko tyle wiem ile napisałeś, jeżeli uważasz moje rady za słuszne to je wykorzystasz lub dołączysz do swojej własnej argumentacji. Tylko sobie wszystko ładnie wydrukuj albo spisz w punktach na kartce, żeby potem nie było tak, że dasz się zbić z tropu i zgłupiejesz na sali sądowej, bo wtedy na pewno przepadniesz.

    A przy okazji jeżeli chodzi o moje obliczenia, to jak zaznaczyłem są one szacunkowe ale nie wydaje mi się, żeby prowadziły aż do takiej rozbieżności. Przypuszczam, że to raczej dane wyjściowe (wartości indukcji, które przytoczyłeś) były niedokładne bądź nieprawdziwe. Sam zresztą widzisz jak to jest z tymi danymi: mówiono o oskarżeniu o NPEE w przypadku błędu wyższego niż 20%, u Ciebie błąd wynosił 15.5%, a mimo to zostałeś pozwany do sądu.

  • #1343 02 Lut 2013 09:19
    lorencm
    Poziom 13  

    franekteleranek napisał:
    Może ja będę pierwszy, już za parę dni mam rozprawę. Jak to ugryżć, nie wiem czy Sąd zgodzi się na taki eksperyment. Tauron na pewno wymyśli nowa teorię, gdyby eksperyment pokazał, że neodym nie zatrzymuje licznika. Mają wytłumaczenie na każdą sytuację. Jakiś czas temu poprosiłem o wytłumaczenie dlaczego w moim zużyciu od 15 lat nie ma skoków zużycia, są na stałym poziomie. Po kilku dniach otrzymałem odpowiedź, że skoro nie ma skoków to kradłem od samego początku regularnie i w małych ilościach. Podpowiedzcie czy to można regulować, można kraść więcej albo mniej, jak to się robi?

    Nie bądź naiwny, sprawę masz wygraną.Żądaj statystycznych dowodów npee, na piśmie dowodowym WD wnieś rachunki jako dowód na brak przesłanek npee.

    kspro napisał:
    Nie licz na to, że sąd zgodzi się na jakiś eksperyment, ani na to, że silny magnes nie wpłynie na wskazania licznika jeśli będzie odpowiednio przyłożony, bo wpływa. Taki eksperyment oczywiście dałoby się przeprowadzić, chociażby zestawiając w szereg dwa liczniki ze wspólnym obciążeniem i porównując prędkości obracania się tarcz przy jednoczesnym manipulowaniu magnesem przy jednym z nich, tylko że to wymaga sprzętu i czasu, którego w sądzie podczas rozprawy po prostu nie ma, więc jak się będziesz upierał to sąd Ci zafunduje biegłego i tyle.

    Żaden biegły mają dane uchybu poniżej 20% nie potwierdzi że działałeś magnesem
    na licznik jako dowód przedstaw pisma z firm produkujących liczniki, że uchyb poniżej 20% jest możliwy. Magnesy to struktura krysztaliczna, nie widziałem większej bzdury jak regulowanie obrotów licznika magnesem. Bzdura to wymysł ZE. Wszystko w sądzie przedstawiaj na piśmie i żądaj zapisu w protokole, jeśli będziesz to robił na gębę to przegrasz. Przygotuj sobie listę 30 pytań czysto technicznych w odpowiednim układzie dla biegłego , powołuj sie na postanowienia, wyroki i uchwały w sprawach npee będziesz wiarygodny. na kazdej rozprawie ciągle ich atakuj wnioskami o dowody, żądaj twardych dowodów. Niech biegły pokaże sądowi jak niby kradłeś prąd , jeśli tego nie uczyni ( a nie uczyni) jego opinia będzie niewiarygodna. To Ty żądaj od nich rekompensaty i traktuj ich jak oszustów którzy chcą wyłudzić od Ciebie kasę. Żądaj już na I rozprawie zwrotu za te 15% uchybu. Sąd to sąd tam nie ma zmiłuj się. Nawet jak przedstawisz 40 wniosków sąd z reguły odrzuci większość ale może z dwa przyjmie to jest sukces! Tak się z nimi wygrywa, bo to wszystko bzdura możliwa tylko w naszym kraju, w innym zostałbyś grzecznie przeproszony tutaj nigdy nie wiesz co ktoś wymyśli.

  • #1344 02 Lut 2013 10:40
    vodiczka
    Poziom 43  

    lorencm napisał:
    Niech udowodni swoją tezę. Jeszcze nikogo nie widziałem żeby żądał bezpośrednich dowodów. Uważam że po takich eksperymentach sądowych skończyłby się ten proceder.

    Możesz sprowokować sytuację w której ZE pozwie cię do sądu o NPE a potem rozłożysz biegłego i powoda na łopatki w sposób który opisałeś. Wszyscy niewinnie posądzeni będą ci dozgonnie wdzięczni :D

    Dodano po 19 [minuty]:

    kspro napisał:
    Nie licz na to, że sąd zgodzi się na jakiś eksperyment, ani na to, że silny magnes nie wpłynie na wskazania licznika jeśli będzie odpowiednio przyłożony, bo wpływa.

    lorencm napisał:
    Magnesy to struktura krysztaliczna, nie widziałem większej bzdury jak regulowanie obrotów licznika magnesem. Bzdura to wymysł ZE.

    franekteleranek napisał:
    Podpowiedzcie czy to można regulować,

    Masz dwie sprzeczne podpowiedzi :cry:

  • #1345 02 Lut 2013 17:42
    franekteleranek
    Poziom 10  

    Nie jestem pewien wygranej,mam tylko taka nadzieję. Dzięki z podpowiedzi napewno wiele z tych rzeczy wykorzystam do obrony.Sam napewno nie dałbym sobie rady wynająłem adwokata. Wracając do teorii mojej reguralnej kradzieży od początku,to sprawa wygląda jeszcze lepiej. Do 2008 roku włascicielem budynku i odbiorcą odpowiedzialnym za przedmiotowy licznik był mój ojciec. Dzięki tej teorii on również został złodziejem. W 2008 zostałem włascicielem posesji i podpisałem nowa umowę. Nikt nie przyjechał aby sprawdzić sprawność licznika. Jednak rok póżniej miałem kontrolę,kontrole nadrzędną bo nie z miejscowego zakładu tylko z miasta wijewódzkiego. Na protokole,który na szczęście zachowałem widnieje zapis BEZ UWAG. Jeszcze im tego nie pokazałem zrobię to w sądzie. Dzięki temu chociaż mój ojciec będzie czysty.

  • #1346 04 Lut 2013 20:14
    mazi112
    Poziom 2  

    Witajcie.
    Mój problem jest podobny jak wielu piszących tutaj. Mieszkanie kupiłem 6 lat temu. Zemściło się na mnie to, że nie dopełniłem formalności, nie wezwałem kontrolerów z ZE celem sprawdzenia licznika, nie przepisałem umowy o pobór energii na własne nazwisko, utworzyłem tylko stałe zlecenie zapłaty za energię na nazwisko poprzedniego właściciela. Miesiąc temu była kontrola, stwierdzono wcisnietą uszczelkę oraz npe. Nota obciążeniowa na kwotę 2400 przyszła do mnie
    w piątek.
    Pytanie moje jest czy pisać do ZE jakieś odwołanie i szukanie jakiegoś kompromisu w postaci poniesienia konsekwencji za niedokonanie formalności z mojej strony?
    Nie mam pojęcia czy ZE jakoś to rozpatruje? Bo trudno tak pójść do kasy ZE i zapłacić sporą kwotę za nieswoje przewinienie a z drugiej strony istnieje możliwość, że odłączą mi energię.
    Kwota kary jak zauważyłem jest to ryczałt podwójnej stawki npe czyli 3000 kWh. Licznik był założony w 1991 roku, ja stałem się jego właścicielem w roku 2006 co mogę udowodnić odpowiednim aktem notarialnym mieszkania. I za ostatnie sześć lat jestem w stanie ponieść konsekwencje.
    Proszę o jakieś podpowiedzi co z tym zrobić? Z tego co poczytałem nieliczne wyjątki wygrywają z ZE. Walczyć czy spuścić pokornie głowę i zapłacić?

  • #1347 04 Lut 2013 23:33
    vodiczka
    Poziom 43  

    Każdy kij ma dwa końce. Skoro nie masz umowy z ZE to formalnie nie odpowiadasz za licznik ale jeżeli tak postawisz sprawę ZE natychmiast oskarży cię o NPE nie za wciśniętą uszczelkę a dlatego, że bezumowny pobór energii jest poborem nielegalnym.

    mazi112 napisał:
    Pytanie moje jest czy pisać do ZE jakieś odwołanie i szukanie jakiegoś kompromisu

    Kompromisu zawsze warto szukać, odwoływać się nie bardzo jest od czego, możesz porozmawiać w ZE powołać się na płacone rachunki, jeżeli są sporo wyższe niż poprzednika to pośredni dowód że to on kradł a nie ty. Szanse - moim zdaniem niewielkie ale warto spróbować, może przynajmniej rozłożą karę na raty bez odsetek.

  • #1348 06 Lut 2013 18:09
    bahus1509
    Poziom 11  

    zanim pójdziesz na rozmowę do ZE może warto by było udać się do jakiegoś adwokata? weźmie parę złotych a powinno się opłacić. Jeśli rachunki były płacone to nie ma mowy o kradzieży prądu, nie można też odpowiadać jeśli nie podpisało się umowy z ZE gdyż żaden punkt umowy nie może być zastosowany. Nie podpisywałeś umowy a ta kara to za ingerencję w układ pomiarowy zgodnie z umową.

  • #1349 06 Lut 2013 18:19
    vodiczka
    Poziom 43  

    bahus1509 napisał:
    Jeśli rachunki były płacone to nie ma mowy o kradzieży prądu, nie można też odpowiadać jeśli nie podpisało się umowy z ZE gdyż żaden

    Są dwie możliwości - albo nie zawarto umowy (w sposób domniemany) zatem opłacanie rachunków nie zwalnia z odpowiedzialności za bezumowny pobór energii albo opłacanie rachunków każe domniemywać, że aktualny właściciel mieszkania wszedł w obowiązki strony umowy, zatem odpowiada za jej naruszenie.
    Nie można zjeść ciastko i mieć ciastko albo być w ciąży częściowo :D

  • #1350 07 Lut 2013 18:29
    mazi112
    Poziom 2  

    Po napisaniu pisma odwoławczego do ZE dostałem telefon celem spotkania się i omówienia problemu. Przy czym miły Pan w słuchawce przedstawił mi dwie opcje kary.Jedna to taka, że za nielegalny pobór energii elektrycznej nalicza się ryczałt podwójnej stawki npe czyli 3000 kWh, a druga opcja to taka, że za bezumowne pobieranie energii elektrycznej nalicza się pięciokrotność wyżej wymienionej stawki. I jedna i druga opcja kiepska. Pan poprosił bym wziął akt notarialny mieszkania oraz dowód osobisty i przyszedł na spotkanie, sprawę przedstawimy Kierownikowi Rejonu. Właściwie to nie wiem jak mam się bronić i co powiedzieć by brzmiało wiarygodnie.