Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

wzmacniacz bruns 4503 pali tranzystory

waldi_8601 18 Sie 2008 19:58 4150 18
  • #1 18 Sie 2008 19:58
    waldi_8601
    Poziom 13  

    Na początek trochę opisze ten wzmacniacz:

    - wygląd mocno zbliżony do wzmacniacza widocznego na zdjęciu, jedyna różnica jest w kształcie przycisków funkcyjnych


    Link


    - wnętrzności, mocno zbliżony wygląd do toski, a jeszcze bardziej do schematu podanego w linku, lecz ma kilka różnic, w wartościach niektórych rezystorów oraz nie posiada elementów w zakreskowanym prostokącie

    wzmacniacz bruns 4503 pali tranzystory

    jednak posiada kilka elementów(tranzystory BC237, kondendatory i rezystory) w miejscu zaznaczonym na zielono(nie zagłębiałem sie do czego to może służyć, ale na pierwszy rzut oka jakby jakieś zabezpieczenie na wyjściu)

    wzmacniacz bruns 4503 pali tranzystory

    napis na płycie wzmacniacza to: 2217 - 482 - 1/A

    Wzmacniacz miał spalone tranzystory BD, dla pewności wymieniłem również tranzystory wzmacniacza różnicowego.
    Tak jak wyczytałem na forum, najpierw podłączyłem wzmacniacz bez tranzystorów mocy, nic się nie paliło, brak stałego napięcia na wyjściu, w słuchawkach było słychać dźwięk, zatem ustawiłem prąd spoczynkowy na 20mA, podłączyłem tranzystory mocy skorygowałem jeszcze raz prąd spoczynkowy, podłączyłem sygnał, głośniki. Grał ok, zatem zwiększyłem volume nawet nie do połowy zakresu i wzmacniacz spalił się. Mianowicie tranzystory BD911/912 oraz BD140/139, na schemacie są to kolejno T514/T516 oraz T510/T512.

    I tu dopiero moje pytanie, dlaczego spaliły się tranzystory?
    Czy coś przeoczyłem lub może niewłaściwie dobrane tranzystory, ponieważ gdzieś też znalazłem wzmianki, że bety tranzystorów maja być takie same, ja dałem tylko tranzystory o identycznych β we wzmacniaczu różnicowym.
    Czytając któryś z kolei wątek o toskach, które są prawie identyczne znalazłem, że jeszcze jakaś para musi być o takich samych β, jeśli tak jest to które tranzystory maja być takie same, bo każdy pisze inaczej i sam wreszcie nie wiem która wersja jest poprawna.

    0 18
  • Pomocny post
    #2 18 Sie 2008 20:55
    slawussj
    Poziom 34  

    Witam . Może nie dokręciłeś do radiatora . Czy na pewno na kolektorach BD911 i BD912 było zasilanie . (Po kilku takich awariach jak Twoja nigdy więcej nie użyłem do wzmacniacza tych modeli tranzystorów , ale spotkałem się na forum z dobrą opinią o BD911 i BD912 , co i tak mnie do nich nie przekonało). Beta tranzystorów mocy nie ma większego znaczenia . A na pewno nie dlatego się uszkodził .

    0
  • #3 19 Sie 2008 23:56
    waldi_8601
    Poziom 13  

    Dokręcone były, więc to odpada.
    A co do zasilania kolektorów, czy gdyby nie było, to czy w ogóle by grał ? Bo jeśli tak to może w tamtym miejscu powinienem szukać usterki.

    0
  • Pomocny post
    #4 20 Sie 2008 07:40
    Diagran6
    Poziom 25  

    Przyczyną ponownego uszkodzenia może być układ gasika w.cz na wyjściach końcówek mocy, co w połączeniu z otwartą obudową i większym wysterowaniem może tak się skończyć. Dodatkowo powinieneś sprawdzić potencjometr wzmocnienia (volume) i przełączniki wyboru źródeł. Kolejną istotną sprawą jest ustawienie właściwego prądu spoczynkowego dla tranzystorów mocy. Powinien on wynosić około 20 mA. Pomiaru dokonujemy na nie obciążonym i nie wysterowanym wzmacniaczu, mierząc spadek napięcia na rezystorach emiterowych tranzystorów mocy - ok. 20 mV.

    0
  • #5 25 Sie 2008 22:56
    waldi_8601
    Poziom 13  

    Zatem znalazłem wreszcie troszkę czasu, powymieniałem tranzystory, ale tym razem podłączyłem w szereg zasilań: dodatniego i ujemnego żarówki 100W, wcześniej tego nie zrobiłem z lenistwa, ponieważ nie ma bezpieczników pomiędzy zasilaniem, a wzmacniaczem zatem trzeba było kombinować, tym razem już mi się chciało to zrobić.

    Co z tego wynikło? To samo co wcześniej, tylko że tym razem jak zbyt dużo podkręcę volume to przestaje grać muzyka i zaczyna świecić żarówka od zasilania +39V, na wyjściu jest wtedy około +0,8V .
    Nie wiem czy to ma znaczenie, ale uruchamiam tylko prawą stronę, lewa jest bez wszystkich tranzystorów, za nią się na razie nie zabierałem.
    Prąd spoczynkowy ustawiłem na 20mA, mierząc napięcie na obu rezystorach emiterowych na raz(pomiędzy emiterami tranzystorów mocy), przy volume na zero, brak sygnału na wejściu, ponieważ tak wyczytałem w manualu serwisowym.

    Co do gasika, nie wiem jak stwierdzić czy jest uszkodzony, rezystor ma poprawna wartość, a kondensator nie wiem jak stwierdzić czy działa poprawnie.

    Zatem podsumowywując nie mam pojęcia czy żarówki mają zbyt małą moc i zaczynają się żarzyć, a po ich odłączeniu wzmacniacz będzie grać ok czy może po ich odłączeniu spala się tranzystory mocy.

    Ma ktoś jakiekolwiek koncepcje, bo nie chciałbym spalić kolejnych tranzystorów, a szkoda z takiego wzmacniacza robić zasilacz :D
    wolałbym go naprawić.

    Zapomniałem jeszcze wspomnieć, że wymieniłem wszystkie elektrolity, tak dla pewności.

    0
  • Pomocny post
    #6 26 Sie 2008 00:09
    neo_dc
    Poziom 32  

    1. spr płytkę
    2. spr zasilanie, także podczas wadliwej pracy wzmacniacza ( jak żarówka zacznie się żarzyć ) - czy symetryczne ?
    3. sprawdź czy pojawia się napięcie stałe na wyjściu bez obciążenia
    4. Twoje zjawisko jest niezależne czy zależne od temperatury ?

    0
  • Pomocny post
    #7 26 Sie 2008 00:09
    slawussj
    Poziom 34  

    Jeśli włączyłeś w szereg z zasilaniem żarówki i obciążyłeś wyjście głośnikiem , to wzmacniacz zachował się zwyczajnie , czyli "zawiesił na plusie" . Do głośnika dołącz szeregowo 100Ω. Jeszcze lepiej zamiast żarówek daj 22Ω/12W. Założyłeś 2N.... czy BD... ?

    0
  • #8 26 Sie 2008 20:49
    waldi_8601
    Poziom 13  

    Sprawdziłem płytkę, najciężej dostać się było pod mocowania nóżek tranzystorów(pół wzmacniacza musiałem rozkręcić), i tam były zimne luty na punktach lutowania owych mocowań(bo nie wiem jak to nazwać, chyba wiadomo o co chodzi), poprawiłem luty, ale niestety nic się nie zmieniło.
    Zasilanie jest symetryczne +/-39V, w momencie wadliwej pracy na gałęzi dodatniego zasilania jest spadek napięcia o 1V czyli jest wtedy +38V.
    Bez obciążenia nie pojawia się napięcie stałe na wyjściu. Podczas awarii na wyjściu jest ok. +1V
    Co do temperatury, to raczej nie ma ona wpływu, ponieważ wszystkie tranzystory oprócz T506(zaznaczony na schemacie na zielono), są zimne.
    T506 również nie ma wysokiej temperatury, jest raczej na dotyk lekko ciepły.

    wzmacniacz bruns 4503 pali tranzystory

    Opisze dla jasności jeszcze raz jak to wszystko wygląda:
    Włączam wzmacniacz, wszystko jest ok, nie ma stałego na wyjściu, jak podłącze sygnał i głośnik gra, do czasu gdy nastawie VOLUME na około 70% zakresu, wtedy ucicha muzyka zaczyna żarzyć się żarówka. Sprawdzałem jeszcze jakie są spadki napięcia na rezystorach emiterowych podczas awarii, na R542 0V, zaś na R540 80mV(rezystor 0,51Ω) czyli prąd około 150mA.
    Prąd spoczynkowy ustawiałem mierząc napięcie pomiędzy niebieskimi punktami, nawet przy ustawionym niższym prądzie spoczynkowym jest dalej to samo.

    tranzystory oczywiście BD
    Czy wielkość wzmocnienia pary różnicowej(T502; T504) mogło by mieć z tym coś wspólnego?
    Oryginalne były chyba BC307 ja dałem BC557B

    0
  • Pomocny post
    #9 26 Sie 2008 22:38
    neo_dc
    Poziom 32  

    jakiej mocy żarówki wkręciłeś w obwód wzmacniacza ? spróbuj dać trochę mocniejsze i ponów eksperyment :)

    0
  • #10 26 Sie 2008 23:42
    waldi_8601
    Poziom 13  

    Zastosowałem żarówki 100W/220V, jutro kupię mocniejsze i sprawdzę co się stanie :D

    0
  • Pomocny post
    #11 26 Sie 2008 23:52
    pikarel
    Poziom 31  

    Zastosuj sprawdzoną metodę, czyli odlutuj tranzystory mocy i sprawdź pracę wzmacniacza, lecz na głośniku (nie na słuchawkach).
    Moc oddawana do głośnika jest niewielka, ale napięcia w układzie są takie same, jak z załączonymi sprawnymi tranzystorami mocy
    i np. wzbudzanie się wzmacniacza będzie słyszalne.

    Często uszkodzony (wyschnięty) jest kondensator odsprzęgający ujemne zasilanie stopnia sterującego C 516.
    Zdarzały się też uszkodzone kondensatory ceramiczne C510, C514 (duża upływność spowodowana wilgocią).
    Stosuj kondensatory elektrolityczne na 105 stopni C, są trwalsze od tych na 85 stopni C.

    0
  • #12 27 Sie 2008 18:56
    waldi_8601
    Poziom 13  

    Cytat:
    Jeszcze lepiej zamiast żarówek daj 22Ω/12W


    Niestety w sklepie takich nie mieli.

    Podłączyłem dziś żarówki 150W, zmieniło się tylko to, że teraz mogę dać volume do ok. 80% zakresu i wtedy bum, żarówka zaczyna się żarzyć.

    Cytat:
    Często uszkodzony (wyschnięty) jest kondensator odsprzęgający ujemne zasilanie stopnia sterującego C 516.
    Zdarzały się też uszkodzone kondensatory ceramiczne C510, C514 (duża upływność spowodowana wilgocią).


    Kondensatory elektrolityczne wymieniłem już, ceramiczne uznałem za sprawne, ale jeśli są z nimi problemy, to też profilaktycznie je wymienię.

    Cytat:
    Zastosuj sprawdzoną metodę, czyli odlutuj tranzystory mocy i sprawdź pracę wzmacniacza, lecz na głośniku (nie na słuchawkach).
    Moc oddawana do głośnika jest niewielka, ale napięcia w układzie są takie same, jak z załączonymi sprawnymi tranzystorami mocy
    i np. wzbudzanie się wzmacniacza będzie słyszalne.


    Ok, ale nie wiem jak stwierdzić, że wzmacniacz się wzbudził, jakie będą tego oznaki?

    PS. Wymieniłem kondensatory ceramiczne C510, C514 i jeszcze PR-kę 1kΩ od regulacji prądu spoczynkowego(tak dla pewności, że w niej nie tkwi problem), obserwacje: nic sie nie zmieniło.

    Tak jak polecił kolega pikarel Odłączyłem tranzystory mocy i włączyłem wzmacniacz z głośnikiem, dźwięk był lekko zniekształcony, przy pełnym zakresie volume, zaczynał się grzać R536(100Ω).

    ===============
    21:21

    Po dalszej analizie, znalazłem(przeoczony wcześniej) zimny lut na R538, praktycznie nie łączył, a przeoczyłem dlatego, że rezystor był przylutowany na odciętych długich nóżkach poprzedniego, który się spalił.

    Sytuacja troszkę się zmieniła, ponieważ teraz jak zaczyna się żarzyć żarówka, to jeśli w porę obniżę poziom Volume żarówka przygasa i wzmacniacz dalej gra.

    0
  • Pomocny post
    #13 28 Sie 2008 08:46
    slawussj
    Poziom 34  

    A nie mieli np. 20Ω lub 27Ω . Nie powinno się włączać wzmacniacza bez podłączonych tranzystorów mocy , bo wtedy całą moc przejmują tranzystory sterujące (a nie są do tego przygotowane) . U Ciebie się nie popsuły , bo masz R536 aż 100Ω , ale w wielu wzmacniaczach mają one np. 27Ω i wtedy sterujące po chwili się palą (popatrz na schemat i przeanalizuj przepływ prądu do głośników). Żarówek w zasilaniu nie powinno się urzywać , bo ich opór się znacznie zmienia ( choć spotkałem zwrotnicę do kolumn z żarówkami zamiast oporników i gość przywiózł do naprawy , bo mu " zmienia basy " ). Jeśli tak wysterujesz wzmacniacz , że napięcie zanilania( + ) spadnie poniżej ok.10V to wtedy wzmacniacz różnicowy przestanie działać co spowoduje odcięcie tranzystora"zielonego" i podanoe (+) na wyjście , co jeszcze bardziej obniży nap. (+) (dodatnie sprzężenie) i zwiesi wzmacniacz na + . Elektrolity nie mają nic wspólnego z paleniem się końcówki i nie wiem skąd się bierze u większościo forumowiczów chęć do wymiany wszystkich elektrolitów w każdym urządzeniu (przy naprawach różnych sprzętów stwierdziłem że elektrolity to jedne z mniej awaryjnych elementów ( poza układami impulsowymi) , ale może tak było tylko u mnie . Jeśli wzmacniacz gra , to możesz zaryzykować i dać oporniki w zasilaniu 10Ω , nastawić 50-60% mocy i przytrzymać ręką radiator . Jeśli po3 min . jeszcze go utrzymasz i nie ma zniekształceń dzwięku , to raczej się nie wzbudza. Pomyśl o tych 2N.... .

    0
  • #14 28 Sie 2008 17:22
    waldi_8601
    Poziom 13  

    Jeśli chodzi o rezystory 22Ω, to mają takie w sklepie, inne wartości również, ale wszystkie o mocy do 5W. Spróbuje w innym sklepie, jak będą mieli takie jak trzeba, kupie i przeprowadzę kolejny eksperyment, jak nie będą mieli również go przeprowadzę, najwyżej będę miał pewność, że dalej coś nie jest w porządku :D

    A jeszcze chciałbym się dowiedzieć, jak stwierdzić bez oscyloskopu, że wzmacniacz się wzbudza, istnieje taka możliwość?

    0
  • Pomocny post
    #15 28 Sie 2008 20:15
    neo_dc
    Poziom 32  

    Zastanawiam się czy aby nie próbujemy naprawić sprawnego wzmanciacza...


    Jeśli po wymianie żarówek na mocniejsze możesz dalej podkręcić volume to znaczy, że wzmacniacz może sobie pobrać większy prąd by działać prawidłowo... czyli wszystko w normie moim zdaniem.

    Bez oscyloskopu jeśli wzmacniacz nie wzbudza się na częstotliwości akustycznej to raczej tego nie stwierdzisz, bo nie usłyszysz.

    Możesz spróbować obciąć mu pasmo przenoszenia ( uciać wysokie ) i zobaczyć czy dalej tak będzie robił. Jeśłi to nie będzie miało wpływu, to raczej się nie wzbudza.

    Sposób wielce niedokładny ale zawsze coś.

    0
  • #16 28 Sie 2008 23:17
    waldi_8601
    Poziom 13  

    neo_dc napisał:
    Zastanawiam się czy aby nie próbujemy naprawić sprawnego wzmanciacza...

    Jeśli po wymianie żarówek na mocniejsze możesz dalej podkręcić volume to znaczy, że wzmacniacz może sobie pobrać większy prąd by działać prawidłowo... czyli wszystko w normie moim zdaniem.


    Właśnie też teraz się nad tym zastanawiam, tym bardziej po znalezieniu tego niedolutowanego R538. Przeanalizowałem sobie kolejny raz schemat wzmacniacza i wydaje mnie się, że nie mógł być całkowicie odłączony, tylko źle dolutowany, bo jeśli dobrze myślę przerwa na nim powodowałaby niezrównoważenie wzmacniacza i stałe napięcie na wyjściu, w momencie, gdy jeszcze nie miałem wlutowanych tranzystorów mocy, ale nie wiem czy to dobry tok rozumowania.
    Rezystor ten też znalazłem przez przypadek, ruszałem przy zwarciu wszystkimi elementami i nagle zaczęło coś kaszleć w głośnikach, spanikowałem :D i szybko wyłączyłem wzmacniacz. Po dokładnym przyglądnięciu zauważyłem przerwę, możliwe że wisiał ledwo co i go doprawiłem.
    Zatem jeśli mój tok rozumowania, co do skutków odłączonego całkowicie rezystora jest poprawny, to zapewne przy wyższej mocy wyjściowej(niedolutowany całkowicie) sam się odłączał i powodował opisane przeze mnie wcześniej zjawisko :D
    Tym bardziej, że teraz jak dołożę do pieca i zaczyna się żarzyć żarówka, to wzmacniacz tak jakby próbuje jeszcze ogarnąć sytuacje gra, przerywa gra, przerywa i jeśli nie zmniejszę Volume, to zatyka się całkowicie, wcześniej(przed znalezieniem R538) w momencie żarzenia zatykał się całkowicie i tylko wyłączenie zasilania pomagało. Może teraz żarówka tylko ogranicza mu pole do popisu?

    Co o tym sadzicie?

    0
  • Pomocny post
    #17 28 Sie 2008 23:22
    pikarel
    Poziom 31  

    Jeśli to był brak połączenia przy R538 i je usunąłeś - to można uznać, że juz naprawiłeś wzmacniacz :)
    Przy odłączonych tranzystorach mocy brak tego rezystora objawi się graniem tylko jednej połówki sygnału, czyli mocno zniekształconym sygnałem na wyjściu.

    Wzbudzenie się na częstotliwościach ponadakustycznych objawia się obniżeniem głośności przy jednoczesnym pojawieniu się przydzwięku sieci.
    Ten przydźwięk to efekt skrajnie obciążonego zasilacza przez stopień mocy tym właśnie wzbudzeniem się.
    Akurat u Ciebie nie występowało wzbudzenie, a lawinowe narastanie prądu przez brak rezystora Baza-Emiter stopnia mocy.
    ----------------------------------------------------------
    @slawussj
    Negujesz sprawdzony - przez tysiące osób, polecany przez serwisy firmowe - sposób naprawy.

    Tryb pracy A wzmacniaczy klasy AB opiera się właśnie ma mocy oddawanej tylko z tranzystorów sterujących.

    Naprawiając wzmacniacz przez odłączenie tranzystorów mocy należy mieć umiar w kręceniu gałką siły głosu,
    bez umiaru - możemy poczuć swąd farby rezystorów emiterowych.
    Lecz to dobry sposób, by nie niszczyć kolejnych kilku(nastu) tranzystorów mocy.

    0
  • Pomocny post
    #18 29 Sie 2008 00:01
    neo_dc
    Poziom 32  

    Ja czasem, jeśli demontaż tr. mocy jest kłopotliwy albo są one sprawne to wstawiam w gałęzie zasilania rezystory ( kilka - kilkadziesiąt Ω ) i próbuję... jeszcze nie spaliłem tak żadnego tranzystora :)

    Do działania wzmacniacza wystarczy ( stopnie sterujące pobierają niewielkie prądy, a i do sprawdzenia czy gra - po cichu - wystarczy ).



    Ja bym próbował go teraz odpalić bez zabezpieczeń.
    Przedtem weź denaturat ( lub rozpuszczalnik ), przetrzej pędzlem płytkę od strony lutowań ( usuwasz kalafonię i resztki cyny ), potem rozrób trochę kalafonii z denaturatem i smarujesz płytkę ( świetne zabezpieczenie przed warunkami zewnętrznymi ). Może to i amatorskie, ale działa :)

    Załączaj napięcie dopiero jak wszystko dość porządnie podeschnie.

    0
  • #19 01 Wrz 2008 19:44
    waldi_8601
    Poziom 13  

    Zatem sprawa teraz wygląda tak, kupiłem rezystory 22Ω/10W zamontowałem zamiast żarówek, można dawać w piec ile wlezie, do momentu, gdy w muzyce pojawiał się "głęboki bas", wtedy zaczynało charczeć w głośnikach, czyli wyglądało na to, że wszystko jest w porządku, a rezystory ograniczały tylko niskie częstotliwości.
    Analogicznie naprawiłem lewy kanał wzmacniacza, odłączyłem rezystory nastawiłem jeszcze raz prąd spoczynkowy i wzmacniacz pograł z 5 min. na 50% nastawy Volume nic się nie grzało, więc trzeba było zobaczyć na co go stać, muszę przyznać, że ma w sobie potencjał :D
    jak zacząłem testować(głośna muzyka + sprawdzanie czy aby nic się nie grzeje zbyt mocno), to sąsiad z pokoju obok(w akademiku), przyszedł do mnie z prośbą o ściszenie(głośniki nie mam zbyt mocne, około 15W od jakiejś mini wieży), czyli jeśli na takich małych tak mocno gra, to na trochę mocniejszych też powinien chyba dać radę, w każdym bądź razie to i tak już mi wystarczy.
    Dobrze, że nie wpadłem zbyt szybko na pomysł zrobienia z niego zasilacza. :D bo szkoda było by takiego wzmacniacza.

    Czyli wniosek prosty, przyczyna tkwiła w tym niedolutowanym poprawnie rezystorze, uwaga o sprawdzeniu czy aby nie ma przerw w układzie, jak najbardziej była trafna.

    Dla pewności poprawiłem wszystkie luty na płytce, ponieważ jak się przyjrzałem, to wzmacniacz poprzedniemu właścicielowi spalił się na pewno przez zimne luty na tranzystorach, ponieważ każdy punkt lutowania tranzystorów przymocowanych do radiatora, był taki jakby cyna na około a minimalnie w środku przerwa(po prostu zimny lut).

    Płytkę na koniec wyczyściłem jakimś kiedyś zakupionym cleanserem czy coś w tym stylu, za pomocą plastikowej szczoteczki z marketu naniosłem go na płytkę i szorowałem do momentu całkowitego rozpuszczenia się kalafonii, która pozostawiła z wierzchu powłokę(płytka wygląda teraz jak nowa).

    Jeszcze zastanawiam się nad wmontowaniem jakiegoś opóźnionego załączania głośników, bo przy włączaniu i wyłączaniu stuka w głośnikach, ale narazie, to tylko plan, bo nie wiem czy jest to aż tak bardzo konieczne.

    Dzięki dla wszystkich za pomoc !!!

    0