Muszę jeszcze dodać parę wyjaśnień do opisu:
1.Tym układem zasilamy elektromagnes rozrusznika, nie sam rozrusznik, ponieważ on sam ma bezpośrednie zasilanie z akumulatora poprzez styk wewnątrz automatu.
2.Styki stacyjki są umieszczone w plastykowej kostce, dlatego dłuższe lub kilkakrotne zapalanie auta powoduje że ten plastyk się nagrzewa i styki się wtapiają, dlatego z czasem ten styk się pogarsza(dlatego do stacyjki są takie grube kable). Jest tam także sprężynka która traci swoją sprężystość. Stąd częste problemy.
3.Dlaczego automat rozrusznika chodzi a rozrusznik nie startuje? Właśnie dlatego że dochodzi do niego za niski prąd, nie może pokonać oporu sprężyny i nie zwiera styków które załączają właściwy rozrusznik. Zły styk powoduje również z czasem wypalanie się tych styków. Skutek - wymiana automatu lub regeneracja.
4.Trochę o prądzie. Im wyższe natężenie popłynie przez instalację tym bardziej się ona nagrzewa (np. styki stacyjki). Zarówno rozrusznik jak jego elektromagnes działają na zwarciu, więc pobierają prąd o dużym natężeniu, stąd potrzebny duży prąd rozruchowy akumulatora. Za pomocą tego układu eliminujemy przepływ dużego prądu do elektromagnesu przez całą instalację auta. Do zasilania przekaźnika wystarczy prąd o niskim natężeniu. Przekaźnik który pokazałem dla przykładu ma maksymalnie 20/30 A.
Dodam że spraktykowałem ten wynalazek:
Zregenerowałem rozrusznik - nic nie dało, wymieniłem stacyjkę na nową - spokój był przez miesiąc i znów problemy z zapalaniem. Wtedy polecił mi ktoś ten patent, jak go założyłem na rzekomo uszkodzonej stacyjce tak jeżdżę do dziś i auto mi pali za pierwszym razem :super:
Dodam że ten układ jest stosowany w nowszych autach fabrycznie, nawet w Peugeotach
