Chciałbym podzielić się z wami moimi spostrzeżeniami dotyczącymi uruchamiania pojazdów zimą na parkingach osiedlowych i nie tylko. Chociaż zima nam się kończy to myślę, że temat jest godny uwagi. Szlag mnie trafia jak słyszę i widzę prawie codziennie rano jak potencjalny kierowca podchodzi do pojazdu uruchamia go i zaczyna rytualne odśnieżanie, skrobanie szyb, i to wszystko wykonuje w oparach spalin. Chodzi zamroczony przy swoich czterech kółkach i żeby chociaż ośnieżył sumiennie – to nie, szyba przednia wyskrobany ma wizjer wielkości pocztówki. Najwięcej uwagi poświęca rozgrzaniu silnika - żeby było ciepło jak wejdzie do pojazdu, bo na pewno zamarznie. Uważam, że pojazd najlepiej rozgrzewa się podczas jazdy, a już zabójstwem dla silnika jest uruchomienie i popularne gazowanie, - jeżeli ktoś tak myśli jest w wielkim błędzie. Proszę sobie wyobrazić, że przy 12 – 15 stopniowym mrozie olej jest bardzo gęsty a smarowanie w silniku jest gorsze, poza tym mogą nie wytrzymać przewody ciśnieniowe do chłodnicy olejowej. Elementy takie jak; głowica, blok silnika - wykonane są z różnych stopów metalu a w miarę wzrostu temperatury rozprężają się w różny sposób - powstają w tym czasie duże naprężenia, szlag trafi uszczelkę pod głowicą -nie róbmy tego na siłę.
Zapraszam do dyskusji i pozdrawiam.
Witek
Zapraszam do dyskusji i pozdrawiam.
Witek