Kondensator elektrolityczny (bo tylko takie mają pojemności liczone w setkach µF) jest biegunowy - ma końcówki + i -,
często tylko jedna z nich jest oznakowana, ale to wystarczy

. Podłącza się końcówkę + jednego do + zasilacza, a -
drugiego do - zasilacza. Od mostka (coś takiego, co ma cztery końcówki, dwie połączone do trafa, dwie do wyjścia)
odłączasz jeden z przewodów idących od trafa, i łączysz razem ten przewód i pozostałe końcówki kondensatorów.
Taki układ ładuje każdy kondensator do napięcia odrobinę (z 0.5V) wyższego, niż by się naładował, gdyby był
podłączony do wyjścia oryginalnego zasilacza. A że są dwa szeregowo, to masz z tego 2 razy większe napięcie.
Oczywiście, to będzie potrzebne tylko jeśli zasilacz daje za niskie napięcie - jak daje 15V albo więcej, to na
pewno nie ma sensu go powiększać, bo może wyjść za duże, jak między 12 a 15 - można się zastanowić, jeśli
są podejrzenia, że stabilizacja napięcia przepuszcza jakieś zakłócenia; poniżej 12V - jest to konieczne.
Jeśli napięcie wystarcza bez podwajania, to po prostu do wyjścia podłączasz kondensator, tylko nie pomyl, gdzie
jest + a gdzie -, bo po odwrotnym połączeniu zniszczysz kondensator - zagotuje się i wycieknie.
W ten sposób uzyskujesz napięcie, które trzeba obniżyć stabilizatorem do potrzebnej wartości, czyli 9V. LM7809
jest zrobiony tak, że dwie końcówki podłączasz do kondensatora (musisz sprawdzić na rysunku, które to są),
a między trzecią i minusem kondensatora dostajesz 9V (o ile na kondensatorze jest od 12 do 30V). Do tego
trzeba jeszcze dołączyć jakieś kondensatorki - bez nich może się wzbudzać, i można diody zabezpieczające
przed skutkami wyłączenia zasilania, kiedy w odbiorniku jest kondensator (tu raczej są zbędne, ale można
podłączyć, nie zaszkodzą) - w opisie LM7809 masz to wszystko na schematach.