Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Relpol
Proszę, dodaj wyjątek www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Junkers ZW 23 KE 23 Euroline

Daucy 03 Mar 2018 20:57 55251 87
  • #61 03 Mar 2018 20:57
    endriue
    Poziom 11  

    Zmniejszenie odległości między elektrodami, to błąd. Mniejsza odległość, to słabsza iskra, zwiększenie odległości, to większa iskra. Proponuję jeszcze, abyś zdemontował palnik, odkręcił listwę z dyszami od palnika i wyczyścił dokładnie cały palnik. Po latach użytkowania palnik zapycha się kurzem z powietrza zasysającym do spalania gazu, przez to zmienia się mieszanka zapalająca. I tak np. do palnika, gdzie są elektrody zapalające słabo dochodzi mieszanka zapalająca i wybuchowy zapłon następuje wtedy, gdy dojdzie do elektrod mieszanka z innych palników.

  • Relpol
  • #62 04 Mar 2018 16:53
    Marekbroda1
    Poziom 2  

    Zacznę od tego że problem został rozwiązany:)))WIELKIE DZIĘKI,DZIĘKI TOBIE:))))Miałem podziękować i nie przyznawać się do mojej głupoty ale przyznam się bo może to komuś pomoże.Więc piec został zainstalowany u mnie 15 lat temu i działał na propanie butanie w taki sposób że podgrzewał wodę bieżącą na co dzień .Natomiast CO uruchamiane było kilka razy w roku ,dosłownie.Przez 15 lat nikt do tego pieca nigdy nie zaglądał to znaczy delikatne odkurzenie z zewnątrz i tyle.Wymyśliłem sobie że jeśli propan to na pewno jest czysto bo on nie brudzi przecież :)Po twoim poście rozebrałem piec na kawałki i doznałem szoku.Piec zawalony ...kłębami kurzu w ilościach szokujących natomiast tak jak myślałem ,sadzy zero.Po wyczyszczeniu palnika ,dysz itd piec działa genialnie ,zapala gaz bez dźwięcznie.Wiadro kurzu i piachu poszło na śmietnik a piec wygląda jak nowy,zerowe ślady zużycia, żadnej sadzy.Ciekawe czy 15 lat bez zaglądania to rekord głupoty czy nie:)W każdym razie dziękuje za podpowiedz ,zmotywowałeś mnie do rozebrania go(jestem zdziwiony że to taka prosta konstrukcja )jakoś sobie poradziłem i teraz co roku rozbiórka .Pozdrawiam.

  • #63 09 Mar 2018 01:01
    endriue
    Poziom 11  

    Cieszę się, że Ci się udało. Z doświadczenia z tymi piecami uważam, że przegląd raz na dwa lata w zupełności wystarczy, o ile nie pojawią się żadne problemy. Jak już tyle przy nim zrobiłeś, to uzupełnij jeszcze powietrze w naczyniu przeponowym, i profilaktycznie rozbierz zawór trójdrożny i go wyczyść z osadów ( albo zaworu może nie ruszaj, jeżeli dobrze działa. Rozbierzesz go jeśli podczas grzania ciepłej wody, będzie równocześnie grzało grzejniki). Jeżeli piec masz w dobrym stanie, to posłuży Ci kolejne 15 lat, choć po drodze na pewno prędzej czy później będziesz miał problemy z elektroniką - najczęstsza usterka, to brak sterowania zaworem gazowym (podaje iskrę, a nie otwiera gazu), odezwiesz się wtedy do mnie na priv i zaradzimy temu.

  • #64 09 Mar 2018 10:20
    BUCKS
    Poziom 34  

    Marekbroda1 napisał:
    Po twoim poście rozebrałem piec na kawałki i doznałem szoku.Piec zawalony ...kłębami kurzu w ilościach szokujących natomiast tak jak myślałem ,sadzy zero.Po wyczyszczeniu palnika ,dysz itd piec działa genialnie ,zapala gaz bez dźwięcznie.Wiadro kurzu i piachu poszło na śmietnik a piec wygląda jak nowy,zerowe ślady zużycia, żadnej sadzy

    A niedawno tj. 28 lutego 2018 napisałeś:
    Marekbroda1 napisał:
    Zacznę od tego że piec chodzi na propanie butanie jest wyczyszczony z kurzu i ma wyczyszczony iskrownik

    Jak widać wyczyszczony kocioł może oznaczać ciągle zanieczyszczony kocioł ;)

    Marekbroda1 napisał:
    Ciekawe czy 15 lat bez zaglądania to rekord głupoty czy nie:)

    Czy rekord to nie wiem ale dla mnie to głupota, bo kocioł powinien być serwisowany i cyklicznie sprawdzany, aby uniknąć niespodzianek i zapewnić bezproblemowe oraz bezpieczne użytkowanie.
    U Ciebie wychodzi, że akurat nie było sytuacji krytycznej ale czasem wieloletnie zaniedbania w serwisowaniu mogą skończyć się wypadkiem niejako na własne życzenie.

  • Relpol
  • #65 09 Mar 2018 19:26
    Marekbroda1
    Poziom 2  

    Endriue na pewno skorzystam z oferty i odezwę się w przypadku problemu, a odnośnie naczynia to może jakaś podpowiedz jak zrobić to uzupełnienie powietrza w naczyniu????Z góry dzięki.
    Bucks , człowiek uczy się na błędach .Wyczyszczenie nie zawsze znaczy to samo.Teraz to wiem:)

  • #66 09 Mar 2018 21:01
    BUCKS
    Poziom 34  

    Marekbroda1 napisał:
    odnośnie naczynia to może jakaś podpowiedz jak zrobić to uzupełnienie powietrza w naczyniu????

    Musisz spuścić wodę z kotła.
    Najlepiej kocioł odciąć od instalacji, to wtedy spuszczasz wodę tylko z kotła, a nie z instalacji.
    Na otwartym zaworze spustowym napełniasz naczynie pompką samochodową do odpowiedniego ciśnienia.
    Jeśli masz jednopoziomową instalację to wystarczy standardowe 0,75 bar ale ja do swojego naczynia pompuję powietrze do 0,9-1,0 bar, potem na zimnym kotle nalewam wody do 1,4 bar i przy podgrzaniu wody w instalacji ciśnienie podnosi mi się maksymalnie o 0,2 bar, czyli do ok. 1,6 bar.
    Tyle w skrócie.

  • #67 15 Gru 2018 21:19
    killergr
    Poziom 13  

    Witam wszystkich.
    Od pewnego czasu czytam trochę wpisów o płytach do kotłów bo ... sam naprawiam.
    Niestety ciągle trafiam na takie super porady jak "tylko serwis", "tylko nowa płyta", "płyt się nie naprawia" itp.
    Jednak ten cytat spodobał mi się najbardziej :

    systemgaz napisał:
    Samowolna naprawa płyt głównych do urządzeń grzewczych jest prawnie zabroniona.

    Zatem mam pytanie do autora zdania lub kogoś innego, posiadającego stosowną wiedzę - proszę mi powiedzieć JAKIE PRAWO, KTÓRY PRZEPIS W JAKIM DOKUMENCIE zabrania naprawy płyt urządzeń grzewczych ? Bo nigdy takiego nie spotkałem.
    Doskonale znam powód pisania takich tekstów przez serwisantów kotłów - proste jest że jeśli zaczniemy wszyscy (elektronicy, nie użytkownicy) naprawiać płyty to przecież Pan Serwisant nie weźmie za płytę 800zł plus swoje 300 za wymianę. Oczywiste jest że ów Pan Serwisant gdy wymieni płytę na nową to ma 99% szansy że naprawa się udała o ile dobrze zdiagnozował usterkę a nie celuje na chybił-trafił bo i takich znam.
    Daleki jestem od tego by za naprawę płyt brał się każdy, kto napisze że lutownicę miał kilka razy w ręku i rezystor od kondensatora odróżnia bo trzeba jeszcze wiedzieć jak co działa ale do cholery przestańcie ludziom ze sporym stażem i umiejętnościami pisać że niewłaściwa naprawa to od razu blok w powietrze. Jeśli wymieniasz kondzioł zasilający na identyczny, jeśli przekaźnik kupisz taki sam lub pasujący parametrami ale innego producenta czy jeśli nawet wymienisz potencjometr regulujący temperaturę na identyczny to się nic nie wydarzy bo NIE INGERUJESZ W KONSTRUKCJĘ PŁYTY !!
    Pytanie pomocnicze - czy Pan Serwisant, gdy mu padnie komputer sterujący w samochodzie kupuje nowy za 8tyś zł czy szuka elektronika samochodowego który mu go naprawi/przeprogramuje ???
    A przecież jeśli coś pójdzie nie tak to mogą nie zadziałać hamulce czy inne układy wspomagające lub fura zgaśnie na przejeździe i dramat gotowy. Może nawet wywołać katastrofę w ruchu lądowym z udziałem kilkudziesięciu pojazdów a więc równowartość mieszkańców klatki bloku w którym jest wspomniany kocioł.

    Reasumując - czekam na konkretny przepis zabraniający napraw płyt do kotłów a który jednocześnie pozwala na naprawę komputera samochodu.
    Pozdrawiam i czekam na falę hejtu od wszystkich "poszkodowanych, biednych serwisantów".
    Wliczając tych , którzy kazali mi wymienić jednofunkcyjny piecyk przepływowy Vailant bo padł zawór bezpieczeństwa i wtedy też słyszałem że się nie wymienia. A kupiłem za 220zł, wymiana 2 minuty, potrzebne narzędzia wkrętak i chusteczka do wytarcia palca po załączonym do zestawu smarze/uszczelniaczu. Od razu wyprzedzę zarzuty - tak, sprawdzono później szczelność czujnikiem gazu.

  • #68 16 Gru 2018 13:38
    as007
    Poziom 13  

    Serwisant kotłów nie jest dłubaczem od grzebania się w elektronice. Jest specjalistą w zakresie obsługi urządzeń grzewczych. Ma zdiagnozować usterkę i przywrócić sprawność urządzenia. Klient zazwyczaj oczekuje szybkiej usługi i definitywnego rozwiązania problemu. Nikt nikogo nie naciąga. Płyta tyle kosztuje i już - nikomu części za darmo z nieba nie spadają - trzeba je od producenta kupić. Żaden racjonalnie myślący serwisant nie weźmie na siebie ryzyka zniszczenia połowy kamienicy w imię zaoszczędzenia przez klienta 600 zł za płytę. Jak ktoś nie jest zainteresowany zapłaceniem za taką usługę to może we własnym zakresie znaleźć sobie speca od naprawy płyty. Serwisant po obsłudze zostawia protokół i on poniesie odpowiedzialność za powstałe szkody. Poza tym wymiana jakiegoś elementu nie oznacza, że jutro nie przepali się on znowu co oznaczałoby ponowną wizytę u klienta za darmo - a nikt za darmo pracować nie lubi bo to nie jest wolontariat.

  • #69 16 Gru 2018 15:29
    killergr
    Poziom 13  

    as007 napisał:
    Serwisant kotłów nie jest dłubaczem od grzebania się w elektronice. Jest specjalistą w zakresie obsługi urządzeń grzewczych. Ma zdiagnozować usterkę i przywrócić sprawność urządzenia. Klient zazwyczaj oczekuje szybkiej usługi i definitywnego rozwiązania problemu. Nikt nikogo nie naciąga. Płyta tyle kosztuje i już - nikomu części za darmo z nieba nie spadają - trzeba je od producenta kupić. Żaden racjonalnie myślący serwisant nie weźmie na siebie ryzyka zniszczenia połowy kamienicy w imię zaoszczędzenia przez klienta 600 zł za płytę. Jak ktoś nie jest zainteresowany zapłaceniem za taką usługę to może we własnym zakresie znaleźć sobie speca od naprawy płyty. Serwisant po obsłudze zostawia protokół i on poniesie odpowiedzialność za powstałe szkody. Poza tym wymiana jakiegoś elementu nie oznacza, że jutro nie przepali się on znowu co oznaczałoby ponowną wizytę u klienta za darmo - a nikt za darmo pracować nie lubi bo to nie jest wolontariat.


    No i widzisz - piszesz by pisać a nie merytorycznie odpowiedzieć.
    Przecież ja nikomu nie każę być specem od wszystkiego. Jesteś serwisantem modułowym to sobie nim bądź ale czemu piszecie tym, którzy chcą być kimś więcej że jeśli użyje swojej elektronicznej wiedzy to wysadzi pół kamienicy bo sam nie obawiasz się takiemu dać do naprawy innych urządzeń elektronicznych, od których działania również może zależeć czyjeś życie. Wszystko kwestia wiedzy i podejścia.
    Następny przykład żeby nie było że się czepiam - bardzo chętnie zlecisz pewnie najbliższemu serwisowi GSM wymianę baterii w swoim smartfonie - a nie myślałeś że niewłaściwy dobór zamiennika czy nie dość rzetelna wymiana może spowodować jej wybuch i uszkodzenie Twojego ciała, bądź , jak ostatnio czytaliśmy ewakuację 120 pasażerów z samolotu ?
    Wiesz, to są sytuacje dnia codziennego i jeśli ktoś chce pogłębić swoją wiedzę bo np świetnie sobie radzi z elektroniką powszechnego użytku to czemu nie pomóc zrozumieć czy podpowiedzieć w zakresie takich właśnie płyt.
    Piszesz że po wymianie znów się może to samo spalić - ok, może ale to będzie świadczyło o kilku rzeczach: o braku wiedzy lub niedokładnym sprawdzeniu przyczyny uszkodzenia a nie tylko usunięcia skutku albo też o przyczynie zewnętrznej jak np uszkodzony czujnik czy cewka zespołu gazowego który powoduje zwarcie i wtedy wymiana płyty na nowej nic nie zmieni. Nowa też padnie. A większość podchodzi do awarii rutynowo - "acha, nie steruje a powinno, wymieniam płytę. W razie jak klient zadzwoni że padło to wymienię czujnik który wymienić powinienem wcześniej i powiem że musi dopłacić bo on skopał nowiutką płytę." W ten sposób wielu przerzuca ryzyko kosztowe na klienta.

    Reasumując - uważam, że jeśli serwisant jest elektronikiem to mógłby chociaż grzecznie dać wybór klientowi mówiąc że można taką płytę naprawić. A z reguły to albo wymienia na nową a starą zabiera (i tu jest dziw nad dziwy bo skoro się nie naprawia to po cholerę mu ona ??) albo starą zostawia ale liczy drożej (i znów dziwne bo co może się ze starej przydać skoro się nie naprawia ??).
    Miałem w ręku kilka płyt zostawionych gdzie problem wg serwisanta był niemal jak z horroru - "panie, płyta padła, nie do naprawy, nowa 800zł". Biorę na stół a tam przekaźnik wyklepany. No nie powiesz mi że nowego się nie da i nie ma sensu bo co ? Bo nowy inaczej działa, iskrzy albo co ?? Albo piec miga wyświetlaczem i pstryka (taki ciągły reset) - mierzysz napięcie i od razu widać że kondzioł stracił pojemność i napięcie za nim ma 50V mniej. No już widzę jak po wymianie na identyczny wybucha blok.
    Takich przykładów można mnożyć.

    Nie przedłużając nadal czekam na konkretny przepis.
    Pzdr

  • #70 16 Gru 2018 17:22
    as007
    Poziom 13  

    Każdy może zlecić to co chce i znaleźć kogo chce do realizacji. Ludzie mają wolną wolę. To, że nikt tu nie udziela informacji nt napraw płyt wynika z tego że dostęp do forum mają ludzie niekompetentni i porady mogą być dla nich szkodliwe. Zaczną naprawiać np. sprawną płytę bo objawy się zgadzały. Wymieniają czujniki zaniku ciągu na oporniki bo ktoś powiedział że 10k będzie ok itp. Każdy z lutownicą w domu uważa się za elektronika. Nikt nie zabroni Ci naprawiać płyt, ale nie rób ludziom kisielu z mózgów że wszysyko na płycie jest proste do naprawy i że Ty jesteś super bo ich nie naciągniesz a inni serwisanci to złodzieje. To może być usługa komplementarna a nie obowiązek serwisanta.

  • #71 18 Gru 2018 18:11
    BUCKS
    Poziom 34  

    as007 napisał:
    To może być usługa komplementarna a nie obowiązek serwisanta.

    Pokaż mi serwisanta, który naprawia płytę? W 99,99% przypadków jak jest problem to pierwsze co to pada propozycja wymiany na nówkę lub jak za drogo to na używkę ale uszkodzoną chętnie przygarnie, bo po co klientowi uszkodzony złom.
    To samo miałem jak pralka odmówiła posłuszeństwa.
    Opisałem objawy i padła diagnowa, padł moduł, którego nie naprawiają i mogę kupić nowy za 500 sprowadzany z zagranicy albo używkę za połowę ceny.
    Jako amator spróbowałem naprawić moduł i udało się, a problemem okazał się zimny lut. Chwila moment i moduł naprawiony, a pralka służyła kolejne 2 lata i parę stówek w kieszeni.
    W przypadku kotłów gazowych też może okazać się, że uszkodzenie płyty to zwykły drobiazg za kilka złotych, bez potrzeby wymiany płyty ale nikt się w to nie będzie bawił, bo mała kasa za to jest i jest ryzyko, że problem powróci i może być problem z reklamacją.
    Dla serwisanta prościej, wygodniej i co najważniejsze bardziej opłacalna jest wymiana płyty na nową.
    Po za tym zwyjkle to nie są serwisanci tylko wymieniacze części.
    Nie opłaca się czyścić lepiej wymienić na nową, nie opłaca się naprawiać, lepiej wymienić na nową.

    Sam czyściłem kocioł i wiele elementów jest nadal fabrycznych, a już 10 lat temu serwisant sugerował mi wymianę elektrod zapłonowych na nowe, a ciągle są te fabryczne i działają bez zarzutu tylko trzeba je cyklicznie czyścić i robię to 10x lepiej niż autoryzowany serwisant za kasę.
    Jakbym słuchał serwisanta to pewnie już miałbym połowę kotła wymienionego na nowy, choć byłoby to zupełnie zbędne.

  • #72 18 Gru 2018 23:00
    mirrzo

    Moderator na urlopie...

    BUCKS napisał:
    Nie opłaca się czyścić lepiej wymienić na nową, nie opłaca się naprawiać, lepiej wymienić na nową

    Bo masz dostać gwarancję na płytę, ale jeżeli jej nie wymienisz i znów padnie za kilka dni, będziesz zrzędził, że do d.... serwisant. M.in. dlatego też się wymienia, a nie naprawia. Poza tym płyta jest twoim zaworem bezpieczeństwa, więc uszanuj to, że masz zrobioną usługę dobrze, a nie na odwał

    BUCKS napisał:
    .... i robię to 10x lepiej niż autoryzowany serwisant za kasę.

    Idę o zakład, że zrobię to 10 x lepiej od ciebie, mimo, że jestem autoryzowanym serwisantem

  • #73 19 Gru 2018 16:55
    BUCKS
    Poziom 34  

    mirrzo napisał:
    Bo masz dostać gwarancję na płytę,

    Nie chodziło mi tylko i wyłącznie o płytę ale ogólnie o części.
    Stąd mój przykład z elektrodami, a konkretnie elektrodą jonizacyjną, którą mam zintegrowaną z zapłonowymi i przy problemach serwisant sugerował wymianę już 10 lat temu na nową, a śmiga do chwili obecnej.

    mirrzo napisał:
    ale jeżeli jej nie wymienisz i znów padnie za kilka dni, będziesz zrzędził, że do d.... serwisant.

    jakoś sam sobie czyszczę i nie zrzędzę, że kocioł się psuje i jest do d..., wręcz odwrotnie jestem zadowolony z jego niezawodności w ciągu jego 12 lat życia.

    Tylko naczynie przeponowe założyłem nowe. Wymiennik wtórny z 12 płytowego na 20 płytowy założyłem w ramach modernizacji kotła i podniesienia komfortu c.w.u., reszta części jest fabryczna i działa do dzisiaj.
    Znając życie to serwisant co parę lat proponował by wymianę elektrod na nowe, potem nową turbinkę od c.w.u., nowy zawór 3D itp.
    "Uszkodzone" części zabierałby ze sobą, bo klient i tak by ich nie chciał, bo po co, a po przeczyszczeniu można by je sprzedać na rynku wtórnym innemu klientowi dla którego nowe części byłyby za drogie i tak się to kręci.

    Serwisant cwaniak naciągnął Vaillanta na wymianę nowej pompy obiegowej, bo dla mnie była zbyt głośna w porównaniu ze starym kotłem. Dopiero po wymianie, gdy okazało się, że wymiana nic nie zmieniła w kwestii hałasu to serwisant pokazał, że można było zmienić III bieg na II i hałas był zdecydowanie mniejszy.
    Jak można ufać takim ludziom, dwóch cwaniaków z autoryzacją Vaillant wyrabiało negatywną opinię swoim kolegom z branży.

    mirrzo napisał:
    Idę o zakład, że zrobię to 10 x lepiej od ciebie, mimo, że jestem autoryzowanym serwisantem

    Szczerze mówiąc wątpię, abyś był 10x lepszy ode mnie w czyszczeniu elektrody jonizacyjnej, chyba, że wymyśliłeś kosmiczną i tajną technologię jej czyszczenia.

    Ale nie licytuję się z Tobą, a tylko podaję konkretny i namacalny przykład, że moje amatorskie czyszczenie elektrody było 10x lepsze niż to wykonane przez zawodowca, autoryzowanego serwisanta Vaillant.
    Czyszczenie serwisanta pomogło dosłownie na parę tygodni, a moje amatorskie czyszczenie domowym sposobem przynosiło efekt na ok. pół roku, czyli czyszczenie 2x do roku załatwiało problem elektrody i dzięki temu wytrzymała ona do dzisiaj.
    Teraz mam specjalną chemię, więc jestem ciekaw na jaki okres czasu będzie ona skuteczna.

    Poza tym serwisanci instalujący kocioł wciskali mi kit, że jak chcę wyższy komfort c.w.u. to musiałbym mieć zasobnik lub model kotła o 2 tys. droższy.
    W praktyce po latach okazało się, że komfort c.w.u. zauważalnie podniosło dodanie dodatkowego czujnika NTC (d.3) za 60zł, którego nie było fabrycznie ale płyta go obsługuje i jest on na liście części zamiennych do mojego modelu.
    Serwisant tego nie wiedział i ja jako amator musiałem sam na to wpaść po latach?
    W chwili, gdy kupiłem kocioł to ten model nie był już produkowany, więc serwisant w teorii powinien go znać na wylot, a nie cwaniakować, że powinienem wydać kilka tysięcy więcej, bo ja jestem zbyt wymagający pod względem c.w.u. i potrzebuję Mercedesa wśród kotłów ;-)

  • #74 19 Gru 2018 17:52
    mirrzo

    Moderator na urlopie...

    BUCKS napisał:
    "Uszkodzone" części zabierałby ze sobą, bo klient i tak by ich nie chciał...

    Nigdy nie biorę wymienionych części od klienta, bo nie są moje i dlatego też, żebym nie słyszał takich tekstów.

  • #75 19 Gru 2018 20:48
    BUCKS
    Poziom 34  

    mirrzo napisał:
    Nigdy nie biorę wymienionych części od klienta

    Ale rynek wtórny istnieje i często i gęsto sprzedawcami są serwisanci Vaillant, więc z nieba im te części nie spadają ;)

    Ja wymieniłem kilkuletniego wówczas Termeta na nowego Vaillanta.
    Wezwałem speców przy okazji autoryzowanych serwisantów Vaillant, aby ocenili co trzeba zrobić, by poprawić komfort cieplny.
    Najpierw nasłuchałem się narzekań jakiś amatorów miałem wcześniej i kto robił tę instalację, potem delikatnie poinformowano mnie, że Termet w porównaniu z Vaillantem to stare gówno, a Vaillant to jest och ach, ech cudowny i będzie o niebo lepiej.
    Fakt kocioł bardziej zaawansowany od Termeta i trochę lepiej sobie radził, bo miał bardziej zaawansowane sterowanie.
    Serwisanci zabrali starego Termeta i przerobili instalację, choć nie dokładnie w takim zakresie jak pierwotnie krytykowali tych pierwszych "fachowców", bo w trakcie prac to co pierwotnie krytykowali to potem wychodziło wg nich, że tak może być.
    Dłubali kilka dni, bo trzymali kilka srok za ogon i robili 2 instalacje w tym samym czasie, rano jedno zlecenie, a popołudniu drugie.

    Tylko teraz po latach wiem, że problemem nie był kocioł tylko problemem była skopana instalacja. Co prawda nieco ją zmodernizowali ale nadal była ona skopana, więc było lepiej ale było daleko do względnego komfortu cieplnego.

    Gdy korzystałem z usług serwisantów Vaillanta to byłem zielony jak trawa. Teraz jestem bardziej zaawansowany i widzę, że modernizację wg własnego projektu i metody prób i błędów zrobiłem 10x lepiej niż Ci zawodowcy chwalący się wieloletnim stażem pracy w zawodzie itd.
    Kocioł ciągle jest ten sam ale po moich modernizacjach komfort jest zauważalnie, znacznie lepszy.

    Niby serwisantów jest do wyboru do koloru ale jak przychodzi co do czego to klient dostaje syfiastą usługę i potem on sam zostaje z problemem, bo dla serwisanta to był kolejny frajer do oskubania z kasy.
    Kto tym ludziom daje uprawnienia?
    Brakuje czegoś w rodzaju cechu rzemieślników, który daje uprawnienia i weryfikuje je w trakcie i w razie cyklicznej fuszery je zabiera.
    Tutaj okazuje się, że byle "partacz" może być "fachowcem" i chwalić się autoryzacją wielu firm produkujących kotły.
    Po moich doświadczeniach ale również innych forumowiczów to mam wrażenie, że znalezienie prawdziwego fachowca z powołania, który jest rzetelny i uczciwy, a nie cwaniakiem to jest jak szukanie igły w stogu siana.
    Dlatego na mnie żadna autoryzacja nie robi wrażenia, bo ona niczego nie gwarantuje, poza tym, że koszty będą wyższe niż u tego co nie ma autoryzacji. A z tego co widzę, że serwisanci są uniwersalnymi żołnierzami, czyli są serwisantami, osobami od pierwszego odpalenia kotła i instalatorami, więc w teorii oferują kompleksową usługę, tylko gorzej z jej jakością.

  • #77 21 Gru 2018 18:17
    BUCKS
    Poziom 34  

    mirrzo napisał:
    Możemy się spróbować

    spróbować na co?
    Ja z Tobą nie rywalizuję.

    Podaję konkret.
    W kotle Vaillant po 3 nieudanych próbach zapłonu pojawił się błąd F.28, czy F.29 bo nie pamiętam dokładnie symbolu.
    Wzywam autoryzowanego serwisanta.
    "Naprawia" ale nie ma mnie w domu, więc nie widzę na własne oczy co on robi.
    Bierze forsę, zostawia kwit i niby jest OK.
    Po kilku tygodniach problem powraca.
    Myślę sobie to już kolejny autoryzowany partacz to ja dziękuję, biorę osobę z "polecenia" ale nieautoryzowanego.
    "Naprawia" ale tym razem widzę co robi, kasuje kasę, trochę mniejszą niż autoryzowany.
    Po kolejnych kilku tygodniach problem znowu powraca.

    Ale tym razem sam biorę sprawy w swoje ręce z tą różnicą, że po serii prób i błędów moja "naprawa" przynosi efekt na kilka miesięcy, ok. pół roku.

    Przypadek, miałem szczęście?.
    Nie, po prostu ja się starałem, bo robiłem to sam dla siebie, a serwisanci robili to dla kogoś, na odpierdol, byle jak, bo czas to pieniądz i trzeba lecieć na kolejne zlecenie.

    Dla mnie tacy serwisanci to partacze, bo "naprawa" skuteczna na kilka tygodni to nie jest naprawa tylko fuszera, skoro moje amatorskie czyszczenie elektrody pomagało za pół roku.
    Widać Ci zawodowcy popadli w taką rutynę, że powinni zmienić zawód, bo wg mnie minęli się z powołaniem.

    Ja twierdzę, że takich partaczy jest cała rzesza, bo tych z powołaniem to szukać ze świecą.
    Ja piszę o swoich doświadczeniach, a jak widzę Twoje reakcje to mam wrażenie, czy czujesz się osobiście urażony.
    Tylko nie wiem dlaczego, bo skoro jesteś dobrym fachowcem to nie masz ku temu żadnych powodów, a urażeni mogą być tylko partacze i nikt inny.

  • #78 21 Gru 2018 23:44
    mirrzo

    Moderator na urlopie...

    BUCKS napisał:
    ...tym razem sam biorę sprawy w swoje ręce ...

    Brawo, brawo, brawo :-)
    Ten temat jest "junkers" a ty wciąż wailant
    Proponuję zmienić kocioł na junkers, to spotkasz lepszych fachowców. Ja z tamtą marka się dawno rozstałem :-)

  • #79 22 Gru 2018 19:10
    BUCKS
    Poziom 34  

    mirrzo napisał:
    Ten temat jest "junkers" a ty wciąż wailant

    Nie wiem, czy zauważyłeś ale wątek zszedł na temat poboczny, czyli, że serwisant zamiast naprawiać to co można naprawić/wyczyścić to w pierwszej kolejności woli wymieniać na nowe.
    Ja dodałem do tego, że w mojej ocenie serwisanci stosunkowo zbyt często okazują się autoryzowanymi partaczami.

    mirrzo napisał:
    Proponuję zmienić kocioł na junkers, to spotkasz lepszych fachowców. Ja z tamtą marka się dawno rozstałem :-)

    Na chwilę obecną ja ogarniam jego serwisowanie nie gorzej niż dobry serwisant, a lepiej niż autoryzowani partacze to nie śpieszy mi się z wymianą, bo sam kocioł działa bez zastrzeżeń.
    Jak dla mnie fakt, czy dany serwisant to tzw. autoryzowany partacz zależy od samego człowieka, a nie od marki kotła, którą on serwisuje.

  • #80 23 Gru 2018 00:15
    mirrzo

    Moderator na urlopie...

    BUCKS napisał:
    Na chwilę obecną ja ogarniam jego serwisowanie ...

    Ale nie ma to żadnych konsekwencji. Jeżeli ubezpieczasz swoje lokum, to w razie "coś, nie dostaniesz grama odszkodowania.

  • #81 23 Gru 2018 11:43
    BUCKS
    Poziom 34  

    Ubezpieczyciel zawsze szuka pretekstu byleby nie wypłacić odszkodowania. Znalezienie kozła ofiarnego zwykle jest opłacalne, choć niekoniecznie ów kozioł musi być winny.
    Ubezpieczenia to inna kwestia ale też warto brać to pod uwagę w całościowym bilansie zysków i strat.

  • #83 30 Gru 2018 13:10
    1tropek
    Poziom 23  

    BUCKS napisał:


    (...)

    Podaję konkret.
    W kotle Vaillant po 3 nieudanych próbach zapłonu pojawił się błąd F.28, czy F.29 bo nie pamiętam dokładnie symbolu.
    Wzywam autoryzowanego serwisanta.
    "Naprawia" ale nie ma mnie w domu, więc nie widzę na własne oczy co on robi.
    Bierze forsę, zostawia kwit i niby jest OK.
    Po kilku tygodniach problem powraca.
    Myślę sobie to już kolejny autoryzowany partacz to ja dziękuję, biorę osobę z "polecenia" ale nieautoryzowanego.
    "Naprawia" ale tym razem widzę co robi, kasuje kasę, trochę mniejszą niż autoryzowany.
    Po kolejnych kilku tygodniach problem znowu powraca.

    Ale tym razem sam biorę sprawy w swoje ręce z tą różnicą, że po serii prób i błędów moja "naprawa" przynosi efekt na kilka miesięcy, ok. pół roku.

    Przypadek, miałem szczęście?.
    Nie, po prostu ja się starałem, bo robiłem to sam dla siebie, a serwisanci robili to dla kogoś, na odpierdol, byle jak, bo czas to pieniądz i trzeba lecieć na kolejne zlecenie.

    Dla mnie tacy serwisanci to partacze, bo "naprawa" skuteczna na kilka tygodni to nie jest naprawa tylko fuszera, skoro moje amatorskie czyszczenie elektrody pomagało za pół roku.
    Widać Ci zawodowcy popadli w taką rutynę, że powinni zmienić zawód, bo wg mnie minęli się z powołaniem.

    Ja twierdzę, że takich partaczy jest cała rzesza, bo tych z powołaniem to szukać ze świecą.
    Ja piszę o swoich doświadczeniach, a jak widzę Twoje reakcje to mam wrażenie, czy czujesz się osobiście urażony.
    Tylko nie wiem dlaczego, bo skoro jesteś dobrym fachowcem to nie masz ku temu żadnych powodów, a urażeni mogą być tylko partacze i nikt inny.


    Na kwicie tego pierwszego powinna być jakaś informacja co wymienił czy też uczynił???
    Ten drugi któremu miałeś okazję patrzeć na ręce -- co wymienił czy też uczynił ???
    A Ty jako trzeci "serwisant" co wymieniłeś czy też uczyniłeś bo poprawić szczęsną dolę swojego "Wanlajta".

  • #84 30 Gru 2018 18:40
    BUCKS
    Poziom 34  

    1tropek napisał:
    Na kwicie tego pierwszego powinna być jakaś informacja co wymienił czy też uczynił???

    Usługa polegała na czyszczeniu kotła i taki też był zapis na kwicie.
    Czynność widzieli domownicy ale jako laicy nie bardzo mogłem liczyć na ich pomoc.

    W każdym przypadku było to tylko czyszczenie, bez wymiany jakichkolwiek części, co najwyżej padła sugestia, że wkrótce zapewne będę musiał wymienić zestaw elektrod zapłonowych zintegrowanych z jonizacyjną.

    1tropek napisał:
    Ten drugi któremu miałeś okazję patrzeć na ręce -- co wymienił czy też uczynił ???

    Też tylko czyścił kocioł ale widziałem, że odkręcał elektrody i je czyścił oraz wyciągał palnik i go przepłukał w wodzie, lamelki wymiennika pierwotnego przeczyścił moim odkurzaczem.

    1tropek napisał:
    A Ty jako trzeci "serwisant" co wymieniłeś czy też uczyniłeś bo poprawić szczęsną dolę swojego "Wanlajta".

    Pierwotnie robiłem to samo co ten serwisant wyżej ale dopiero potem na podstawie prób i błędów doszedłem do tego w czym tkwił problem.
    Błąd F28, czy F29 i blokada kotła w moim przypadku to była tylko wina elektrody jonizacyjnej i niczego więcej.

    Owa elektroda jonizacyjna cyklicznie pokrywa się jakimś osadem, który powoduje, że nie wykrywa ona obecności płomienia, choć ten płomień jest fizycznie i palnik działa prawidłowo.
    Z racji, że kocioł "nie widzi" płomienia to po paru sekundach następuje odcięcie dopływu gazu i po kolejnych ok. 10 sekundach następuje kolejna próba zapłonu.
    Jeśli po 3 próbie zapłonu nastąpi odcięcie dopływu gazu to równocześnie następuje blokada kotła z błędem F28/29, co wymaga ręcznego odblokowania do czasu wystąpienia kolejnej blokady.

    Podsumowując rozwiązaniem tego błędu F28/29 w moim kotle jest tylko dobre wyczyszczenie elektrody jonizacyjnej i to cała filozofia, którą robię od ponad 10 lat i oryginalne elektrody nadal działają i nie było potrzeby ich wymiany jak sugerował serwisant.

    Oczywiście obecnie znam cały tor wodny w swoim kotle i go już rozbierałem na czynniki pierwsze, więc serwisowanie kotła robię kompleksowe, w zależności od potrzeb jest to: czyszczenie wymiennika pierwotnego od strony wodnej i ogniowej, czyszczenie palnika, czyszczenie zaworu trójdrogowego, czyszczenie turbinki od c.w.u., czyszczenie wymiennika wtórnego, czyszczenie rurek kotła i miejsc styku czujników NTC itp. + nowe uszczelki tam gdzie coś rozkręcam i demontuję.
    Z racji, że poza sezonem grzewczym nic i nikt mnie nie goni to robię sobie ze spokojem i jak rozbiorę kocioł to nic się nie stanie jeśli kocioł złożę i uruchomię dopiero na drugi dzień, bo latem bez c.w.u. da się żyć, gorzej zimą bez c.o. ;)

  • #85 30 Gru 2018 19:44
    1tropek
    Poziom 23  

    BUCKS napisał:

    (...)

    1tropek napisał:
    A Ty jako trzeci "serwisant" co wymieniłeś czy też uczyniłeś bo poprawić szczęsną dolę swojego "Wanlajta".

    Pierwotnie robiłem to samo co ten serwisant wyżej ale dopiero potem na podstawie prób i błędów doszedłem do tego w czym tkwił problem.
    Błąd F28, czy F29 i blokada kotła w moim przypadku to była tylko wina elektrody jonizacyjnej i niczego więcej.

    Owa elektroda jonizacyjna cyklicznie pokrywa się jakimś osadem, który powoduje, że nie wykrywa ona obecności płomienia, choć ten płomień jest fizycznie i palnik działa prawidłowo.
    (...)


    Mnie raczej nie chodzi o techniczny aspekt Twojej polemiki z Mirzo ( jemu chyba też o poniższe się rozchodzi ) ale o nazbyt łatwe w Twoim wydaniu nazywanie naszych kolegów ( też jestem serwisantem ) partaczami.

    BUCKS napisał:

    Po kilku tygodniach problem powraca.
    Myślę sobie to już kolejny autoryzowany partacz to ja dziękuję, biorę osobę z "polecenia" ale nieautoryzowanego.
    "Naprawia" ale tym razem widzę co robi, kasuje kasę, trochę mniejszą niż autoryzowany.
    Po kolejnych kilku tygodniach problem znowu powraca.


    Czy przyszło Ci do głowy, że obaj są przekonani, że ich interwencja przyniosła pozytywny skutek.?
    Czy też skoro im zapłaciłeś to zażądałeś dokończenia, poprawnego wykonania opłaconej usługi?
    Czy też owi "partacze" zażądali od Ciebie prawie dwu stów za nową elektrodę w związku z czym kazałeś im się " paść" -- pomijam epitety na "zł"??
    Proszę o wyrozumiałość i nie obrażanie się --- to niemalże norma w naszej pracy.

  • #86 30 Gru 2018 23:10
    BUCKS
    Poziom 34  

    1tropek napisał:
    ale o nazbyt łatwe w Twoim wydaniu nazywanie naszych kolegów ( też jestem serwisantem ) partaczami.

    Dla mnie każdy kto popełnia błędy jakie nie przystają profesjonaliście jest partaczem.
    Ale tych zawodowych partaczy jest cała masa i nie chodzi mi bynajmniej tylko o serwisantów ale wszelkie zawody.
    Jakby był cech rzemieślników z prawdziwego zdarzenia to może byłoby lepiej.

    1tropek napisał:
    Czy przyszło Ci do głowy, że obaj są przekonani, że ich interwencja przyniosła pozytywny skutek.?

    Nie wiem co oni myśleli, jak ktoś mnie zawiedzie w tak amatorski sposób to ja takiemu zawodowcowi dziękuję za uwagę.

    1tropek napisał:
    Czy też skoro im zapłaciłeś to zażądałeś dokończenia, poprawnego wykonania opłaconej usługi?

    Wtedy byłem laikiem, a moje doświadczenia są takie, że w przypadku reklamacji taki zawodowiec znajduje zwykle sto innych powodów byleby wykazać, że to nie jego wina i tym razem przyczyna jest inna za co może skasować kolejną opłatę, bo za friko nie będzie tego robił.
    Z tego powodu nie składałem reklamacji i wziąłem sprawy w swoje ręce.

    Dla mnie sprawa jest prosta, skoro to zawodowiec to powinien wiedzieć jak i czym należy czyścić elektrodę, aby było OK, bo ma rzekomo wiedzę, doświadczenie i praktykę itd. dlatego takie wtopy w mojej ocenie są niedopuszczalne i taka osoba traci w moich oczach zaufanie i autorytet.

    1tropek napisał:
    Czy też owi "partacze" zażądali od Ciebie prawie dwu stów za nową elektrodę w związku z czym kazałeś im się " paść"

    Nie nikt nie żadał ode mnie kasy za nowe elektrody ale padła sugestia, że wkrótce trzeba będzie wymienić elektrodę na nową, bo czyszczenie nie pomoże na długo.
    Czyli spec wiedział w czym tkwi problem, a mimo to nie potrafił porządnie tego wyczyścić.

    Znając życie to prędzej uwierzę, że to było celowe zagranie, bo zawsze można klientowi laikowi za kilka tygodni powiedzieć, że a nie mówiłem, że czyszczenie na długo nie pomoże to trzeba teraz kupić nowe elektrody, bo nie ma sensu płacić za drugie czyszczenie skoro ono pomoże tylko na kilka tygodni - to nieopłacalne, lepiej zainwestować w nowe elektrody, które starczą na dłużej.
    Tak m.in. można robić w bambuko klientów laików.

    1tropek napisał:
    Proszę o wyrozumiałość i nie obrażanie się

    Spoko nie obrażam się, choć mnie zaskoczyłeś, bo sądziłem, że piszesz jako amator, a nie zawodowiec :)

  • #87 31 Gru 2018 08:32
    mirrzo

    Moderator na urlopie...

    BUCKS napisał:
    Dla mnie każdy kto popełnia błędy jakie nie przystają profesjonaliście jest partaczem.
    Ale tych zawodowych partaczy jest cała masa i nie chodzi mi bynajmniej tylko o serwisantów ale wszelkie zawody

    Możesz zdradzić swoją profesję i gdzie ją wykonujesz ?

  • #88 31 Gru 2018 18:07
    BUCKS
    Poziom 34  

    mirrzo napisał:
    Możesz zdradzić swoją profesję i gdzie ją wykonujesz ?

    Nie chcę tego ujawniać.
    Widzę, że drążysz temat ale nie rozumiesz jednego, że dla mnie czyszczenie elektrody to drobiazg, który dla zawodowca powinien być łatwizną do zrobienia niemalże z zamkniętymi oczami ;-)
    Skoro 2 zawodowców nie potrafi należycie wyczyścić elektrody, a ja jako laik amator dochodzę do lepszej wprawy to chyba coś jest nie tak.
    To nie jest wypadek przy pracy tylko pewnego rodzaju norma, norma która nie powinna mieć miejsca, bo chyba zawodowiec powinien bez dwóch zdań wykonać robotę lepiej niż ówczesny laik, amator jakim wtedy byłem.
    Nie ma kogo bronić, serwisanci sknocili sprawę i przyjmij to do wiadomości.
    Jakby to mi robił kolega po znajomości laik to bym nie miał pretensji ale od zawodowca wymagam czegoś więcej niż amatorszczyzny za którą bierze się kasę.

    To samo zresztą było z serwisantami którzy modernizowali mi instalację c.o. i montowali nowy kocioł,obecnego Vaillanta, chwaląc się wieloma latami doświadczenia zawodowego.
    Po ich robocie komfort cieplny był u mnie niski, ciut lepszy niż na starym Termecie ale nadal bez szału. Wszystko zwalali na przewymiarowany kocioł, że nic więcej nie da się zrobić w tej sytuacji.
    Jednak po latach sam zmodernizowałem instalację c.o., sam skonfigurowałem kocioł wg własnych potrzeb i nagle okazało się, że z tym samym przewymiarowanym kotłem można mieć o niebo lepszy komfort cieplny.
    Znowu ja musiałem poprawiać zawodowców, to ja najpierw musiałem zgłębić podstawy i zasady działania c.o. i kotła, aby móc wprowadzić modernizacje w grzejnikach i rurkach.

    Gdyby zawodowcy 12 lat temu wykonali swoją robotę jak na profesjonalistów przystało to ja dzisiaj nadal byłbym laikiem w dziecinie kotłów, bo wszystko by śmigało jak należy i nie musiałbym się doktoryzować z ogrzewania.
    A że wyszło jak zwykle to trzeba samodzielnie wszystko ogarniać, bo zawodowi partacze biorą kasę i zostawiają po sobie tandetną robotę, a z problemem zostawiają Klienta.
    Co z tego, że jeden z nich miał wieloletnie doświadczenie jako instalator skoro ja jako amator zaprojektowałem 10x lepsza instalację niż oni.
    Dla mnie jest to chore, że ja jako amator mam poprawiać zawodowców albo patrzeć im na ręce, bo inaczej to większość patrzy jak tu coś spieprzyć i się nie narobić.
    Na jakiej podstawie ja mam wierzyć i ufać zawodowcom skoro na każdym kroku spotykam tandeciarzy, którzy nazywają siebie zawodowcami.
    Strach wzywać jakiegoś speca do chaty, bo jest wielce prawdopodobne, że sam zrobię to lepiej niż ów zawodowiec, a nawet jeśli coś spieprzę to chociaż będę miał satysfakcję, że się starałem i nie zrobiłem tego celowo z premedytacją.

    Dla mnie EOT, bo nic więcej nie wyniknie z tej dyskusji.
    Ja mam swoje zdanie, a ty swoje i tak musi pozostać.
    Udanego Sylwestra oraz Szczęśliwego Nowego Roku 2019 dla Ciebie i wszystkich czytających ten wątek :-)