Witam, Po tym jak padło mi wyświetlanie (czarny ekran) zaniosłam laptopa do serwisu, Podejrzewała , ze to inwerter. Serwisanci stwierdzili , że swietlówka, no i niestety zaczeli opowaidac jakieś horrory, zeby naciagnac na wymiane całej matrycy. Oczywiscie metoda na cwaniaka, bo jak podsunelam panu "czy to znaczy , ze ryzyko wymiany swietlowki polega na tym ,ze swietlowka sie moze uszkodzic?" to mi odrzekł :o, dokładnie tak!". Chciałam zabrać lapa, skoro boją sie wymieniac swietlowki, no to całkeim zmienili wersje, zalezało mi cholernei na czasie i zostawiłam u tych miśków (scs szcezcin). Niestety , laptop pojechał za granicę i tydzien po naprawie obraz się ściemnia. Czy to jednak zepsuty inwerter? Czy jest mozliwosc ze mi zrypaną swietlowke wcisneli> ?Jak długo może pociągnąć takie wyświetlanie? Proszę o jakies wskazówki
Moderowany przez _OBCY_:Brak zastosowania się do pkt.11 regulaminu. Kosz.
