Jak napisałem,pierwszy"wyciek" był z tyłu laptopa,na krawędzi,nie pod laptopem.Dlatego podejrzenie było na kota,chociaż po pierwsze-raczej takich rzeczy nie robi(choć kto zrozumie naturę kotów?),po drugie,to była mała plama wielkości 2 cm.kw.Niestety,nie wąchałem,ze zrozumiałych powodów.Na drugi dzień była mała plamka wewnątrz obok klawisza F7 w pobliżu krawędzi laptopa(laptop był zamknięty).Oczywiście,sprawdzałem baterie czy z nich nie cieknie,ale są suche.Zasilacz jest na podłodze.Żona,która głównie "pracuje" na laptopie(nasz klasa itp.)stanowczo zaprzecza że coś jej się wylało na,lub obok laptopa.Obejrzałem właśnie dokładnie tył laptopa i zauważyłem na wysokości gniazda "internetowego" pozostałość-jakiś tłusty,bezwonny płyn.Ślady wskazują,że ciekło z monitora.Nadmieniam,że już przestało,bo nigdzie nie ma innych śladów.Dziwne,nie?