Witam.
Mam następujący problem-potrzebuję zbudować mocny zasilacz 12-14v do samochodowego wzmacniacza. Dotychczas posiadałem najprostszy szybko zbudowany zasilacz i nie miałem z nim żadnego problemu-było to trafo toroidalne 12V/100VA mostek prostowniczy 25A i kondensator 10.000uF/50V. Jednak zestaw ten nie wystarczał mi ponieważ wzmacniacz potrafi pobrać ok 30A-taki ma bezpiecznik, a jak mu się włoży bezpiecznik 25A to przy pełnej mocy(bez przesterowania)go pali. Zakupiłem zatem transformator toroidalny 12V/400VA (33A), do niego mostek prostowniczy 50A i podpiąłem 2 kondensatory 10.000uF/50V(równolegle). Wszystko analogicznie do poprzedniego zasilacza. Przy pierwszym załączaniu(samego zasilacza "na sucho") wystrzeliły korki (słaba instalacja-czasem nawet strzelają przy włączaniu czajnika, a tutaj z braku soft startu), jednakże odniosłem wrażenie jakby iskra przeszła na mostku-mimo fachowego montażu (nie ma mowy o żadnym zwarciu). Druga próba przebiegła już normalnie-pomyślałem sobie, że kondensatory były już lekko naładowane więc pobór prądu mniejszy. Niestety jak zmierzyłem prąd za kondensatorami to był on na poziomie 0,6V. W tym samym momencie między kondensatorami a mostkiem jest napięcie stałe 11,5V. Transformator na "sucho" też podaje dobre napięcie. Nie rozumiem gdzie popełniłem błąd. wszystkie połączenia mierzyłem po parę razy ohmomierzem i są ok. Próbę powtórzyłem z jednym kondensatorem i nie było różnicy. Jak można się domyśleć nie jestem fachowcem i posiadam tylko najprostszy multimetr.
Z góry dziękuję za wszystkie rady.
Mam następujący problem-potrzebuję zbudować mocny zasilacz 12-14v do samochodowego wzmacniacza. Dotychczas posiadałem najprostszy szybko zbudowany zasilacz i nie miałem z nim żadnego problemu-było to trafo toroidalne 12V/100VA mostek prostowniczy 25A i kondensator 10.000uF/50V. Jednak zestaw ten nie wystarczał mi ponieważ wzmacniacz potrafi pobrać ok 30A-taki ma bezpiecznik, a jak mu się włoży bezpiecznik 25A to przy pełnej mocy(bez przesterowania)go pali. Zakupiłem zatem transformator toroidalny 12V/400VA (33A), do niego mostek prostowniczy 50A i podpiąłem 2 kondensatory 10.000uF/50V(równolegle). Wszystko analogicznie do poprzedniego zasilacza. Przy pierwszym załączaniu(samego zasilacza "na sucho") wystrzeliły korki (słaba instalacja-czasem nawet strzelają przy włączaniu czajnika, a tutaj z braku soft startu), jednakże odniosłem wrażenie jakby iskra przeszła na mostku-mimo fachowego montażu (nie ma mowy o żadnym zwarciu). Druga próba przebiegła już normalnie-pomyślałem sobie, że kondensatory były już lekko naładowane więc pobór prądu mniejszy. Niestety jak zmierzyłem prąd za kondensatorami to był on na poziomie 0,6V. W tym samym momencie między kondensatorami a mostkiem jest napięcie stałe 11,5V. Transformator na "sucho" też podaje dobre napięcie. Nie rozumiem gdzie popełniłem błąd. wszystkie połączenia mierzyłem po parę razy ohmomierzem i są ok. Próbę powtórzyłem z jednym kondensatorem i nie było różnicy. Jak można się domyśleć nie jestem fachowcem i posiadam tylko najprostszy multimetr.
Z góry dziękuję za wszystkie rady.
