Witam!
Niedawno w mojej rodzinie pojawił się nowy (a właściwie używany
samochód. Wizualny i techniczny stan samochodu - igiełka, ale z jedną małą wadą - niewielka rysa na drzwiach kierowcy. Od poprzedniego właściciela dostaliśmy firmowy kit do retuszowania takich uszkodzeń. Samochód wylądował u "specjalisty". W sumie to co miał zrobić zrobił elegancko - nic nie widać, ale gdy po robocie pucował autko najprawdopodobniej nie domknął bagażnika i do samochodu dostała się woda. Woda poleciała przez bagażnik pod tylnym siedzeniem pod siedzenie pasażera. Samochód stał ok. 2 tygodni w garażu (czekaliśmy aby sprzedać poprzedni). I dopiero teraz wyszło na jaw że pod siedzeniem pasażera jest dosłownie bagno, a tylko materiał na tylnej kanapie pochłonął nieco wody i zaczął w jednym miejscy lekko śmierdzieć
Kanapa została usunięta, wysuszona i wyczyszczona. Natomiast akcja suszenia pod siedzeniem przebiega do tej pory. Niestety bardzo ciężko się dostać pod spód ze względu na to że materiał-wykładzina na podłodze jest przyczepiona ze wszystkich stron do samochodu i można ją tylko lekko odgiąć, do tego spód tej wykładziny to jakiś rodzaj gumy/plastiku. Pod spodem już na samej 'podłodze' samochodu jest jakiś materiał bardzo podobny do tego z czego robi się wkładki do butów
W tej chwili, za pomocą suchych szmat i suszarki udało mi się doprowadzić do stanu że ten materiał jest już tylko bardzo wilgotny a nie praktycznie pod wodą. I tu moje pytanie - jak powinienem teraz postąpić? Czy po wysuszeniu powinienem zastosować jakieś środki przeciw grzybom/innym cudom (jeśli tak to jakie)? Czy koniecznie muszę wymieniać ten materiał pod spodem? Dodam że z tego miejsca gdzie stała woda zaczął dochodzić lekki zapach stęchlizny
Jeśli to ma jakieś znaczenie - samochód to Toyotka Yaris.
z góry dzięki za wszelkie sugestie
pozdrawiam
herszt
Niedawno w mojej rodzinie pojawił się nowy (a właściwie używany
z góry dzięki za wszelkie sugestie
pozdrawiam
herszt