Od siebie dodam jeszcze tylko, że na podstawie wartości bezpiecznika można jedynie "oszacować" (i to z niedużą dokładnością) moc wzmacniacza, a faktyczna moc będzie zawsze trochę mniejsza, choćby ze względu na to, że bezpieczniki są dobierane do sprzętu z pewnym "zapasem".
I jeszcze jako ciekawostkę, tak dla porównania i podniesienia wszystkich na duchu, że jednak nie wszyscy i nie zawsze praktykują nabijanie nas w butelkę, dodam, że np. stary PHILIPS DAP 6040, w przypadku którego producent podaje moc rzędu 4x60W RMS, czyli w sumie 240W, jest zabezpieczony 2 bezpiecznikami po 25A. Według moich obliczeń, takich samych jak wczesniej (14V zasilania, prąd maks. ok. 50A wynikający z bezpieczników, 100% sprawności przetwornicy) wzmacniacz teoretycznie jest w stanie oddać ok. 350W RMS (w sinusie), czyli jakieś 87W na kanał. A producent mówi przecież "tylko" 4x60W... Dlaczego? Bo jeśli wziąć pod uwagę zapas bezpieczników, sprawność przetwornicy i spadek napięcia na tranzystorach, to powinno wyjść coś koło tego.
Oczywiście trzeba pamiętać, że nic nie zastąpi prawdziwych pomiarów mocy...

Pozdrawiam.