Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Elektroda.pl
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Mitsubishi Galant - problem ze świecami żarowymi

20 Mar 2004 17:59 2483 11
  • Poziom 12  
    Od niedawna jestem posiadaczem Galanta 1,8 Turbo Diesel. Grzanie świec żarowych odbywa sie w nim z guzika. Poprzedni właściciel powiedział mi że trzeba je grzać przez okolo 10 do 15 sekund po czym samochód można odpalić. Dopuki nie nadeszły mrozy wszystko było wpożądku, ale potem nagle zaczął coraz gorzej radzić sobie z odpalaniem. Spaliły sie dwie świeczki i do tego ponoć było coś namieszane w elektronice związanej z grzaniem świec. Po kupnie nie zwróciłem uwagi, ale wydaje mi sie że styczniki świec żarowych nie odzywały sie podczas grzania świec.
    W tej chwili mam taki problem, że dwie świeczki które zostały wstawione po tygodniu sie spaliły, jedna dosyć dłudgo sie rozgrzewa i jedna jest sprawna. Co może być przyczyną tego że dwie świeczki spaliły sie??? Czy może to być jakaś usterka w instalacji?? Świeczki wstawione zostały na próbę i były to trzy stare oryginalne świeczki z miśka i jeden nowy zamiennik. Spalił sie właśnie ten zamiennik i jedna ze starych oryginalnych świec; jedna ma troche wydłużony czas grzania i jedna działa prawidłowo...

    A i jeszcze jedno... Ile powinno sie grzać świeczki w tym samochodzie?? Odrazu mówie że nie ma żadnej kontrolki informującej o nagrzaniu świeczek...
  • Poziom 13  
    cześć
    Powinno się wymieniać świece na ten sam typ lub zamiennik
  • Użytkownik usunął konto  
  • Poziom 11  
    proponuje sprawdzic ta cala instalacje/samorobke. sprawa jest nadzwyczaj prosta. swiece po wkreceniu w silnik maja mase na obudowie i czekaja na +12v. te +12v nalezy podac przez styki robocze 70-cio amperowego przekaznika na listwe, ktora laczy swiece. dokonujemy tego poprzez podanie na cewke przekaznika +12v znalezione gdziekolwiek w kabinie i poprzez jakis prosty guzik.
    uklad dodatkowo powinien byc zabezpieczony duzym bezpiecznikiem. ja skorzystalem u siebie z zabezpieczenia orginalnego.
    jesli chcesz miec sygnalizacje grzania, to musisz najlepiej znalezc orginalny sterownik, ktory kiedys sam sterowal grzaniem swiec. do tego sterownika bedzie wpieta kostka z 4 moze 5 przewodami. jeden z nich jest podlaczony do pomaranczowej lampki w desce rozdzielczej. polacz ten przewod ze stykiem roboczym przekaznika i od tej pory zalaczone swiece = swiecaca kontrolka w kabinie.
    co do przepalonych swiec. jedna z mozliwosci jest taka, ze styki robocze przekaznika nie "puscily" i swiece grzaly, az do spalenia jednej z nich. jesli podlaczysz lampke wg. mojego opisu, bedziesz mial kontrole nad tym, czy swiece pracuja czy nie...
  • Poziom 12  
    elektrit napisał:
    Swiece w Galancie grzeją 7 sekund,są w tym czasie zasilane pełnym napieciem akumulatora.Po tym czasie są zasilane napieciem 7V które jest uzyskiwane za pomocą rezystora (duża pucha aluminiowa na przegrodzie czołowej) do czasu osiagniecia przez silnik temp około 60 st.
    Ma to na celu dogrzanie komory wstepnej.



    Oznacza to że powinienem grzać świeczki przez jakieś 7 sekund a następnie chwilę poczekać i wtedy próbować go kręcić?? Jeżeli będe je grzał zbyt długo to istnieje także możliwość spalenia, więc w lato okres grzania ich powinien zapewne ulec skróceniu natomiast w zimie wydłużeniu?? Czy jest możliwe zrobienie instalacji grzejącej świece z pominięciem stycznika (zadaję to pytanie ponieważ gdy kupiłem ten samochód to stycznik przy wciskaniu guzika nie odzywał sie natomiast samochód bez problemu odpalał do momentu nadejścia większych mrozów)???
  • Użytkownik usunął konto  
  • Poziom 12  
    Przyszło mi na myśl jeszcze jedno pytanie. Na świecach żarowych w moim samochodzie znajduje sie listwa, która je wszystkie łączy. Od kilku osób natomiast słyszałem, że świeczki powinien łączyć kabel... Czy może mieć to jakiś wpływ na działanie całego układu??
  • Użytkownik usunął konto  
  • Poziom 12  
    elektrit napisał:
    Zaświeca się lampka grzania,po chwili gaśnie ( z reguły 5 sek),wtedy się startuje.Sterownik w mits. ma grzanie z duzą mocą -około 7 sek. po czym obwód podgrzewania jest przełaczany na małą moc.


    A czy w przypadku takich przerabianych instalacji jest jakiś przyrząd, który przełącza po tych siedmiu sekundach obwód na małą moc, czy dzieje sie to po puszczeniu guzika, czy może wogóle to sie nie zdarza?? W zasadzie mechanik powiedział mi, że świeczki powinienem grzać około 10 sekund, ale z jego zaleceniami kilka świeczek sie zjarało. W zasadzie sprawa wyglądała tak, że zabierałem samochód od mechanika z działającymi trzema świeczkami i jedną spaloną (wszystkie oryginalne). Po tygodniu pojechałem żeby wymienił mi tą niedziałającą na nową (zamiennik - z tego co pamiętam jakiś czeski) i następnego dnia, gdy próbowałem odpalić samochód okazało sie, że samochód nie chce odpalić. Okazało sie, że dwie świeczki sie zjarały (stara-oryginalna i nowa-zamiennik), jedna grzała z opóźnieniem, a jedna działała dobrze.
  • Poziom 12  
    elektrit napisał:
    Swiece w Galancie grzeją 7 sekund,są w tym czasie zasilane pełnym napieciem akumulatora.Po tym czasie są zasilane napieciem 7V które jest uzyskiwane za pomocą rezystora (duża pucha aluminiowa na przegrodzie czołowej) do czasu osiagniecia przez silnik temp około 60 st.
    Ma to na celu dogrzanie komory wstepnej.


    A więc sprawdziłem napięcie, które podawane jest na świece i jest to 12V. W momencie trzymania guzika płynie 12V, gdy sie go puści nie płynie nic. Najwyraźniej ta pucha jest albo pominięta albo wogóle jej nie ma. Kupiłem komplet świeczek według katalogu i mają one po 6.2V (oryginalne miały z jednej strony 12V, a z drugiej 6.2V). Czy mogą w związku z tym spłonąć???
  • Poziom 2  
    witam. Ja w swoim Galancie miałem ten sam problem- wywaliłem kupe kasy na świece,później ich zamienniki. Elektrycy z renomowanych warsztatów rozkładali ręce kiedy podjeżdżałem z prośbą o usunięcie przyczyny. Znalazł się wreszcie jeden 'garażowy magik' który całą rzecz opanował w 25 minut i skasował zaledwie 50 zł. za usługę. Tu też na swiece szło napięcie 10,4 V a nie 6 jak jest oryginalnie zalecane. Stąd świece paliły się notorycznie. Do dziś - to już jakieś 1,5 roku jeżdże bez awarii świec, poza tym cały czas na zamiennikach.
    POzdrawiam