Problemy z regeneracja tych tonerów sa, przynajmniej ja je mam.
Wpierw zasypalem poszkami z agawy(producent jakos mi umknal), dedykowanymi do tegoz modelu.
Brudzila niemilosiernie, poczynjac od srodka na szerokosc 1/2 - 2/3 strony.
Jako ze tonery CMY jeszcze mialem oryginalen to wsadzilem je na powrot a czarny zasypalem proszkiem IPM do 49a i podobnych.
Czarny przestal brudzic w sposob ordynarny, cos mu tam brudzi z boku strony. Zapewne cos zle zlozylem, zle wyczyscilem tylko co? na co szczegolnie zwrocic uwage?
Wczoraj zasypalem kolory proszkiem static control do hp 2600 i przestaly brudzic w sposob ordynarny

nie brudza wcale lub zachowouja sie podobnie do czarnego. Wydruk ok poza tym ze juz nie taki blyszczacy jka z oryginalu a zolty jakby ciut zielonkawy

Ale to pal licho.
Zabawa z chipami tez przednia. Mianowicie chipy z agawy po wlozeniu przez chwile pokazuja ze pozostalo np 9 stron do wydrukowania z danego tonera, potem zjezdzaja o jeszcze kilka stron i sie zatrzymuja. W przypadku czarnego pomimo wydrukowania ponad 400 stron caly czas pokazuje ze zostaly dwie. Tak bardzo by mi to nie przeszkadzalo jesli te dwie strony zostalyby w tym chipie po wsze czasy. Ale jak to bedzie w rzeczywistosci? Ktos juz to przechodzil?
Tak wiec dwa pytanie - na co zwrocic uwage przy regeneracji i o co chodzi z chipami?