Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Please add exception to AdBlock for elektroda.pl.
If you watch the ads, you support portal and users.

panika z co2 "efekt cieplarniany"

_jta_ 21 Aug 2012 18:19 235733 2219
Computer Controls
  • #1621
    _jta_
    Electronics specialist
    Przecież już odkryliśmy, o jaką aferę chodzi i kto chce zarobić
    - zobacz 21 Lis 2009 20:38 i dalsze wypowiedzi na ten temat.
    W skrócie: wykradziono naukowcom maile, podano je tak, żeby
    wyglądało na to, że oni fałszują dane, co po dokładnym zbadaniu
    okazało się nieprawdą - ale dzięki wmówieniu opinii publicznej, że
    globalne ocieplenie zostało zmyślone przez naukowców uzyskano
    możliwość emitowania większych ilości CO2 i rekordowy wzrost
    stężenia CO2 w atmosferze - ktoś miał w tym interes...
  • Computer Controls
  • #1623
    _jta_
    Electronics specialist
    Interes miały choćby wielkie firmy, które emitują dużo CO2, bądź dostarczają paliwo tym, które emitują.
    Ale i ktoś, kto kupił port w miejscu, gdzie prawie na okrągło żegluga była niemożliwa bez lodołamaczy.
    I firmy, które chcą wydobywać ropę i gaz z dna Oceanu Arktycznego (i robią przy tym przekręty)...

    Z kolei na wprowadzaniu ograniczeń emisji CO2 też ktoś może próbować zarabiać, zwłaszcza jeżeli
    będą one wprowadzane w pośpiechu - bo łatwo przez niedopatrzenie zostawić lukę dla kombinatorów.
    A na to wszystko nakłada się fakt, że emisja CO2 powoduje niekorzystne dla ludzkości zmiany klimatu
    (choć zapewne wśród tej ludzkości są tacy, którzy spodziewają się na tych zmianach klimatu zyskać).
  • Computer Controls
  • #1625
    robbo2k
    Level 15  
    jta : ja wiem to spisek Finów ..... ocieplaja klimat by dało sie tam żyć.
    Specom od obserwacji temperatur z ostatnuich 20 lat przypominam iz w XVII wieku były wieksze upały
  • #1626
    zimny8
    Level 33  
    robbo2k wrote:
    to spisek Finów ..... ocieplaja klimat by dało sie tam żyć.

    Wątpię, im wystarczają sauny i dobra fińska :).
    Czy w XVII wieku pomiary temp, wykonywano w rej. np. Arktyki?, gdzie były te upały?, możne jakieś źródło tej wiedzy na temat temp, w tych czasach?.
  • #1627
    Urgon
    Editor
    AVE...

    Bierze się drzewo i ścina. I ogląda dokładnie przekrój pnia. Idzie tak stwierdzić nie tylko średnią temperaturę na podstawie przyrostu rocznego pnia, ale też dokładniejsze informacje o stanie atmosfery. To samo bada się na podstawie rdzeni lodowych, aż do czasów sprzed dinozaurów. Są i inne metody badawcze...
  • #1628
    zimny8
    Level 33  
    Tak, ale to niezbyt dokładne i średnio roczne, czyli o upałach możemy się nie dowiedzieć.
    Poza tym na przyrosty roczne ma wpływ wiele czynników i one ze sobą korelują, najwięcej na przyrosty ma poziom CO2 właśnie.
    Poza tym jak weźmiesz taki przekrój np. sosny sprzed 1000 lat i porównasz z dzisiejszym to widać też że kiedyś przy podobnym poziomie CO2 i temp. "rosły" wolniej dlaczego?, przystosowanie?, teraz chyba mają mniej czasu głównie ze względu na zanieczyszczenia atmosfery, więc są mniej odporne na choroby/szkodniki.

    To samo rdzenie lodowe i inne metody, wiarygodne pomiary są od "niedawna" odkąd wymyślono termometr.
  • #1629
    _jta_
    Electronics specialist
    Mam wrażenie, że wiele osób ocenia według nieprawdziwej informacji o funkcjonowaniu "interesów"
    związanych z opłatami za emisję CO2 (trudno to jednoznacznie stwierdzić, bo te osoby nie piszą,
    jaki obraz sytuacji przyjmują, a tylko przedstawiają swoje oceny, moim zdaniem mylne) - mianowicie,
    że te osoby wyobrażają sobie, że wprowadza się jakiś "podatek od CO2", z którego rządy, albo inne
    instytucje, które się tym zajmują, uzyskują dochody kosztem tych, którzy potrzebują emitować CO2.

    Jeśli ktoś wyobraża sobie, że sytuacja tak wygląda (że ktoś z tego zbiera dochody), to się myli -
    rzeczywistość jest zupełnie inna, ustala się limit emisji CO2, a nie opłaty za emisję. Przykładowo,
    może to wyglądać tak, że określa się limit emisji CO2 przy produkcji energii elektrycznej równy 75%
    tego, co emituje typowa elektrownia węglowa - wtedy trzeba 25% energii wyprodukować tak, by to
    nie powodowało emisji CO2 (np. elektrownie wodne, wiatrowe, słoneczne, czy nawet na biogaz) -
    można to zrobić tak, że każda firma produkująca energię 25% wytwarza ze źródeł odnawialnych,
    a 75% z węgla, albo tak, że każda firma dostaje limit na 75% tego, co potrzebuje wyemitować
    przy produkcji energii z węgla, któraś z nich inwestuje w źródła odnawialne, sprzedaje swój limit
    emisji CO2 tym, które produkują elektryczność z węgla i z tego pokrywa część kosztów inwestycji;
    w rezultacie zmniejsza się emisja CO2, a firmy uzgadniają między sobą, jak to najlepiej zrobić.
    Z punktu widzenia podejmowania decyzji o kierunku inwestycji jest to tak samo, jakby był podatek
    od emisji CO2, różnica jest taka, że nikt tego podatku nie zbiera, bo limity dostaje się za darmo.

    Proponuję, aby wyrażając oceny, określać jaki obraz sytuacji przyjmuje się jako ich przesłankę.
  • #1630
    zimny8
    Level 33  
    _jta_ wrote:
    sprzedaje swój limit
    emisji CO2 tym, które produkują elektryczność z węgla i z tego pokrywa część kosztów inwestycji;
    w rezultacie zmniejsza się emisja CO2, a firmy uzgadniają między sobą, jak to najlepiej zrobić.
    Z punktu widzenia podejmowania decyzji o kierunku inwestycji jest to tak samo, jakby był podatek
    od emisji CO2, różnica jest taka, że nikt tego podatku nie zbiera, bo limity dostaje się za darmo.

    Która polska "firma" mogłaby np, dziś sprzedać swój limit?
    Ktoś kto do limitu musi emisję dokupić będzie w rzeczy samej bulił jakkolwiek to zwał, zanim zainwestuje w odnawialne, ciekawe kto?
  • #1631
    _jta_
    Electronics specialist
    Nie wiem, czy pamiętasz, ale w Polsce martwiliśmy się, że
    ceny zezwoleń na emisję są niskie, bo mieliśmy nadmiar...
    A które firmy miały taki nadmiar, to nie wiem, nie pracuję
    w Ministerstwie Gospodarki, tam pewnie mają takie dane.

    W podanym przykładzie dokupujący emisje zapłaci 25%
    ceny emisji (bo tylko za dokupione, nie za wszystkie).
    A że woli płacić, niż inwestować w odnawialne, jego sprawa
    - może, póki ceny emisji są niskie, lepiej mu się to opłaca.
  • #1634
    _jta_
    Electronics specialist
    :arrow: d3lta 22 Sie 2012 18:21 - Sprawę H2O już parę razy tłumaczyłem, poczytaj.
    W skrócie: jak nie ma nadmiaru CO2, to H2O się skrapla i opada jako deszcz.

    :arrow: zimny8 22 Sie 2012 18:25 - Dlatego ci biedni (w tym my) dostali większe limity emisji,
    na początek większe, niż potrzebne - żeby mogli sprzedać trochę limitów i zainwestować.
    Ci, którzy opracowywali projekty działań dla redukcji emisji CO2, przemyśleli takie sprawy.
  • #1635
    saskia
    Level 39  
    I co?
    Czy w rezultacie tych limitow emisji zmniejszy sie emisja?
    Nigdy!
    Pieniadze beda przechodzily z rak do rak placac po drodze podatki a emisja bedzie jeszcze wieksza bo, zwlaszcza teraz kazdy kraj potrzebuje wyjsc z dolka finansowego.
    Zwiekszanie dochodow kosztem jakosci to nic innego jak zwielokrotnianie emisji.
    Liczy sie tzw. dochod narodowy brutto, bo to konkretna kwota podatkow.
    Im wiekszy obrot tym wiecej kasy, nie wazne czy produkt to kupa smieci, czesto nie nadajacych sie nawet do jednorazowego uzytku.
    Wazne ze produkcja miesci sie w granicach limitu, a ze zepsuje sie szybciej, to mozna na to miejsce nadal produkowac to samo, bo bedzie kasa.
    To ze marnej jakosci produkty sa produkowane w 10-cio krotnie wiekszej ilosci oznacza ze
    jeden wysokiej jakosci produkt nawet przy 2 krotnie wyzszej emisji jednostkowej jest 5-cio krotnie bardziej ekologiczny.
    Problem tylko w tym ze przy zasadach wolnego rynku i pogoni za kasa i podatkami nie da sie nic zrobic aby zredukowac emisje.
    Redukcja lub likwidacja masowej produkcji bezwartosciowych towarow i produkcja wylacznie wysokiej jakosci towarow, oraz zmiana systemow gospodarczych i podatkowych mogla by pomoc.
  • #1636
    _jta_
    Electronics specialist
    A może właśnie w dołku finansowym ma sens inwestowanie z zmniejszenie emisji CO2?
    Bo to ograniczy bezpośrednią konsumpcję, a właśnie ona utrudnia wyjście z tego dołka.

    I może, jeśli cena produktu dla nabywcy będzie dobierana tak, żeby w razie wzrostu produkcji
    zakup limitów emisji CO2, które będą do niego potrzebne, dało się pokryć z tego, co zapłacą
    nabywcy (i jeszcze został jakiś zysk dla producenta i pośredników), to produkty marnej jakości
    okażą się tak drogie, że nikt rozsądny ich nie kupi - i wolny rynek spowoduje redukcję emisji...

    Problemem jest to, że np. Chiny wytwarzają masowo produkty o niskiej wartości, których cena
    nie zawiera kosztów zakupu dodatkowych limitów emisji i rynki są zalewane tymi produktami.
    A to dlatego, że Chiny nie przejmują się emisją CO2 i umowami międzynarodowymi w sprawie
    jej ograniczenia. Rozwiązaniem byłoby traktowanie importu z krajów, które nie mają takich
    umów, bądź ich nie przestrzegają, jako emisji i wymaganie zakupu limitu przez importera.
    Bez tego system ograniczania emisji CO2 jest "dziurawy" - zamiast przyczyniać się do jej
    zmniejszania nakręca zyski krajom, które do niego nie przystąpiły, a to zwiększa emisję...
  • #1637
    jankolo
    R.I.P. Meritorious for the elektroda.pl
    _jta_ wrote:
    Rozwiązaniem byłoby traktowanie importu z krajów, które nie mają takich umów, bądź ich nie przestrzegają, jako emisji i wymaganie zakupu limitu przez importera.

    Czyli Kanada, USA, Indie, Chiny.
    I UE miałaby tak okrutnie potraktować te kraje? A szczególnie Chiny u których zabiega o finanse? Ukarać je?
  • #1638
    _jta_
    Electronics specialist
    Może dlatego nie wprowadzają takiego wymogu (o ile pamiętam, Niemcy nie chcieli się na to zgodzić).
    Ale zabieganie o finanse u Chińczyków może skończyć się tym, że cała Europa będzie ich własnością
    chyba lepiej ograniczyć import z Chin, z USA - tylko czy wtedy będzie skąd kupować komputery?
    Trzeba by się jakoś dogadać z USA w sprawie limitów emisji - może kilkanaście tornad ich przekona?
    Bo limitowanie emisji kosztuje, ale brak limitowania zmienia klimat tak, że tornad, również w USA,
    jest coraz więcej - może w końcu uznają, że taniej zmniejszyć emisję, niż walczyć z tornadami?
    Gorzej może być z Kanadą, bo wydaje mi się, że dla nich ocieplenie klimatu będzie korzystne.
  • #1639
    jankolo
    R.I.P. Meritorious for the elektroda.pl
    Te cztery państwa, wg danych z 2010 roku, emitowały ponad połowę CO2.
    Co do przekonywania USA: potrafisz wiarygodnie uzasadnić, że tornada amerykańskie to jest wina CO2? Potrafisz wiarygodnie oszacować jak na zmniejszenie strat związanych z tornadami w USA wpłynie zmniejszenie amerykańskiej emisji CO2?
  • #1640
    kybernetes
    Level 39  
    _jta_, to może mały cytacik z Wikipedii:

    Quote:
    W 2009 roku Europol poinformował o rosnącej skali oszustw podatkowych, które w niektórych krajach mogą sięgać 90% wartości wszystkich wymienianych emisji[1]. W 2010 roku ujawniono, że w ciągu ostatnich dwóch lat grupy przestępcze zarobiły w ten sposób ponad 7 mld euro[2]. Pod koniec 2010 roku Komisja Europejska zapowiedziała również przygotowanie regulacji, która ukróci trwający co najmniej do 2008 roku proceder uruchamiania zagranicznych zakładów produkujących inny gaz cieplarniany HFC-23 wyłącznie w celu ich zamknięcia i uzyskania w ten sposób pakietów uprawnień o emisji o znacznej wartości rynkowej[3][4]. Podobne nadużycia ujawniono w Indiach[5].
    [...]
    Według UBS Investment Research koszt ETS dla europejskiej gospodarki wyniósł do tej pory 287 miliardów dolarów, a jego wpływ na ograniczenie emisji CO2 był "bliski zeru"[8].

    Unia Europejska jest jedyną grupą państw na świecie, które wprowadziły na tak dużą skalę obowiązkowy system handlu emisjami CO2[9]. Konieczność zakupu uprawnień do emisji przez europejskie firmy skutkują wzrostem cen[10][11]. W rezultacie produkcja jest przenoszona z Europy do krajów, w których opłaty emisyjne nie występują lub są niższe (emissions outsourcing)[12].


    Czy spróbujesz to jakoś skomentować?
  • #1641
    _jta_
    Electronics specialist
    :arrow: jankolo - Myślę, że naukowcy z USA sami to najlepiej ocenią, bez mojej pomocy.
    Swoją drogą nie wiem, czy większe szkody powodują tornada, czy spadek plonów.

    :arrow: kybernetes - Mnie interesuje przede wszystkim przyrodniczy aspekt emisji CO2,
    nie przekręty polityków - choć o tych przekrętach warto pamiętać przy wyborach. Fakt,
    że politycy robią takie prawo, które pozwala komuś na nieuczciwe zyski (nie wiem, czy
    się z kimś tak umówili, czy przegapili "furtkę" dla oszustów) nie ma znaczenia dla oceny
    pracy naukowców badających zjawiska związane z globalnym ociepleniem.
  • #1642
    saskia
    Level 39  
    Wlasnie tu jest pies pogrzebany.
    Idea limitow moze i bylaby dobra, ale wlasnie handel nimi to cale zrodelko zla.
    Ja wlasnie o tym od poczatku mowilem, bedzie korupcja i przekrety.
    A tak w ogole to jaka jest obecnie metoda kontroli (podliczania) emisji.? liczniki na kominach, zuzycie energii el. czy wielkosc produkcji?
  • #1643
    kwantor
    Level 38  
    _jta_ wrote:
    może ci, co chcą zarabiać na węglu, zlecili pisanie i o klimacie?)
    Może ci naukowcy byli specjalistami w innej dziedzinie, a na polecenie partii tak się wypowiedzieli?

    He he, chyba za dużo tej podejrzliwości, aby przekupić uczennicę..

    Tak owak, rozwój techniki dopiero się zaczął tak na dobrą sprawę i ten proces jest nie do zatrzymania.
    Sa jeszcze całe narody pół dzikie i zacofane, gdzie jest to muzyka przyszłości.
    Kto z nas zrezygnuje z samochodu, suszarki do włosów, ogrzewanego domu, klimatyzowanego biura - z wszystkiego, co jest oparte na zasilaniu elektrycznym?
    Z której rzeczy Ty jesteś gotowy zrezygnować?
    Kiedyś świat był bardzo ekologiczny- ludzie myli się na miednicy, żyli po 5 osób w jednym pomieszczeniu, w chałupie był jeden piec, a we wsi 1 auto.
    Dzisiaj w jednym domu są 3 samochody, każdy ma 1-2 pokoje i zużywa 1 wannę gorącej wody do kąpieli.
    Elektrownie atomowe, to jest dopiero bomba eko.. Wszyscy zaczynają likwidować i słusznie- pamiętamy Czarnobyl.
    Panele solarne aby zapewnić 50% zapotrzebowania, musiały by przykryć ziemię w 1/2 powierzchni, to gdzie miejsce dla nas?
    Elektrownie wiatrowe (ściema) zapewniają pracę na pełnej mocy tylko przez 2 tyś. godzin rocznie- w roku jest 8 tyś.
    Trzeba jeszcze wiedzieć trochę ile kosztuje wyprodukowanie i ile przy tym powstaje strat, zanieczyszczeń, nieużytków i ile ludzi i sprzetu przy tym pracuje.
    Każdy taki wiatrak potrzebuje potężnego dźwigu samo jezdnego i tak przy budowie, jak i cyklicznie przy grubych remontach, które są całkiem częste, np. urwana łopata itp. Takich wiatraków są już tysiące- dobrze się na tym, ale zarabia.
    Wodne? mało opadów.
    Trzeba pamiętać, że te wszystkie źródła odnawialne, muszą mieć bufor w postaci normalnych siłowni, bo to braknie wiatru, to słońca, to wody itd.
    I o czym tu bajadać, jedynie o karach emisyjnych.
    Ziemia sobie poradzi z nami, czy bez, bez nas będzie jej łatwiej- taka jest kolej rzeczy..
  • #1644
    _jta_
    Electronics specialist
    Uczennicy pewnie obiecano dobrą ocenę, jak jest praca będzie "po linii". A szkole dofinansowanie,
    jeśli wypowiedzi uczniów "po linii' będą pozytywnie oceniane, a "nie po linii" - negatywnie.
    O naukowcu, który się często wypowiadał "po linii" partii dyskutowaliśmy już w tym wątku sporo,
    zarzucał błąd w metodzie, która potwierdziła ocieplenie, a po tym, jak wykonano badania w celu
    ustalenia, czy wyniki mogły być zafałszowane i stwierdzono, że nie, nadal utrzymuje, że był błąd.
    Jak również dyskutowaliśmy tu o pewnym filmie pokazującym fałszywy obraz sytuacji, być może
    ta uczennica oglądała ten film i na jego podstawie wyrobiła sobie zdanie, które przedstawiła.

    Nie planuje się już budowania elektrowni atomowych podobnych do tej z Czarnobyla - a i tam
    przyczyną awarii były nieodpowiednie działania obsługi, a nie sama technologia reaktorów.
    (niestety, działań w kierunku eliminowania co głupszych z procesu decydowania wciąż brak)

    A panele słoneczne, gdyby nimi pokryć obszar Polski, dałyby dość energii elektrycznej dla
    połowy świata - jaką część powierzchni lądów zajmuje Polska? Magazynowanie energii to
    rzeczywiście jest problem, chyba wciąż nie ma lepszego rozwiązania, niż pompowanie wody.

    Proponuję nieco lepsze zapoznanie się z faktami, jeśli chcesz się wypowiadać.


    Jest nowy komentarz o stanie lodów Arktyki - z 27 sierpnia.
    Wygląda na to, że został pobity rekord małego zasięgu tych lodów - dotychczasowy był
    4.17 miliona km2, z 18 września 2007, a 26 sierpnia 2012 zarejestrowano 4.10 miliona,
    czyli o 70 tysięcy mniej, niż rekord. Uwaga: to prawdopodobnie jest ekstrapolacja z 5 dni,
    gdyby nagle te lody przestały topnieć, to mogłoby się okazać, że jest ich nieco więcej i że
    rekord nie został pobity - za 2-3 dni będzie można to ostatecznie sprawdzić.
    panika z co2 "efekt cieplarniany" panika z co2 "efekt cieplarniany"
    Po lewej stronie: zmiany zasięgu lodów Arktyki w różnych latach, kolor pomarańczowy
    to rok 1980, ciemnoszary - średnia 1979-2000, jasnoniebieski - średnia 1981-2010,
    ciemnozielony - rok 2007 (dotąd miał rekord małego zasięgu lodów), ciemnoniebieski
    - bieżący rok; szary pas - 2 odchylenia standardowe od średniej 1979-2000.
    Po prawej - zasięg lodów z 18 września 2007 i 26 sierpnia 2012, pomarańczowa linia
    pokazuje granicę średniego zasięgu lodów w dniu 26 sierpnia w latach 1979-2000.
  • #1645
    kwantor
    Level 38  
    _jta_ wrote:
    Nie planuje się już budowania elektrowni atomowych podobnych do tej z Czarnobyla - a i tam
    przyczyną awarii były nieodpowiednie działania obsługi, a nie sama technologia reaktorów.
    (niestety, działań w kierunku eliminowania co głupszych z procesu decydowania wciąż brak)

    A panele słoneczne, gdyby nimi pokryć obszar Polski, dałyby dość energii elektrycznej dla
    połowy świata - jaką część powierzchni lądów zajmuje Polska? Magazynowanie energii to
    rzeczywiście jest problem, chyba wciąż nie ma lepszego rozwiązania, niż pompowanie wody.


    Wody da się przepompować tylko kilka, czy kilkanaście %.
    Tylko Polacy planują budowę atomówki- jak zwykle.. w Niemczech mają być wszystkie zlikwidowane- zacofani?
    Co do paneli, to obszar Polski, ale na 8, czy10 godzin, czyli trzy obszary polski, musiałbym sprawdzić czy na pewno nie więcej. Jeśli uwzględnić celowe przejaskrawienie, i to, że słońce niestety nie zawsze wszędzie świeci: chmury mgła, bieguny- to napisałem w zasadzie prawdę.
    Puki co, do Swinoujścia wpłynął 100 tysięcznik z amerykańskim węglem, tak że lody się stopią :D
    Zresztą kiedyś słońce zgaśnie definitywnie i wraz z nim zniknie Ziemia- żyjmy chwilą.
  • #1646
    _jta_
    Electronics specialist
    Aktualnie buduje się 53 reaktory jądrowe, planuje się prawie 500 dalszych - chyba jednak
    to nie sami Polacy robią, raczej udział Polaków w tym wszystkim jest znikomy. Ale to i tak
    mało - żeby, uwzględniając rosnący popyt na energię elektryczną, móc dostarczyć ją całą
    z atomówek, trzeba by budować ponad 400 reaktorów rocznie, a to jest niewykonalne.

    Obszar 3 razy większy od Polski, pokryty panelami fotowoltaicznymi, dostarczyłby dość
    energii elektrycznej dla całego świata (wliczając przewidywany wzrost popytu), i to nawet
    z dużym zapasem, ale nie jest tak łatwo zrobić tyle tych paneli, żeby pokryć taki obszar.
    Chyba między obszarem Polski, a całego świata, jest spora różnica - czynnik około 500.

    W Niemczech spanikowali po awarii w Fukushimie, wymusili na politykach deklarację, że
    zlikwidują EJ, co nie oznacza, że politycy jej dotrzymają, zwłaszcza jak ludzie zobaczą,
    na ile energia elektryczna musi podrożeć - może zaczną się domagać zostawienia EJ...

    A jak pompujemy wodę z jeziora, to można pompować tę samą w kółko ile razy się chce,
    kilometr sześcienny (objętość jeziora Mamry) wystarczy jako magazyn energii na dobę.
  • #1647
    kwantor
    Level 38  
    Przejrzałem i faktycznie nie jest za kolorowo, ale też w tych nowo budowanych, w samych Chinach powstaje obecnie 26.
    Oby nie były jak większość ich wyrobów-"chińszczyzna"

    Co do magazynowania energii, to Amerykanie wymyślili sprężanie powietrza, potem napędzanie silników tłokowych.
  • #1648
    _jta_
    Electronics specialist
    Hm... Chińczycy oprócz najgorszego badziewia robią też towary najwyższej jakości,
    jeśli nabywca tego zechce i przyśle kogoś, kto będzie na miejscu tę jakość oceniał.
    Pytanie, jak będzie z tymi reaktorami - jak ich przypilnuje międzynarodowa instytucja
    od bezpieczeństwa atomowego, to zrobią solidnie i bezpiecznie, ale jeśli nie pozwolą
    na takie pilnowanie, to mogą zrobić badziewie; ale Polska, nawet w stanie wojennym,
    nie próbowała zakazać u siebie nadzoru takich instytucji, więc może i Chiny nie.
    A pewnie w Chinach są najbardziej potrzebne, bo chcą się szybko rozwijać - lepiej,
    żeby nie przez emitowanie CO2 (i przy okazji skażenie radioaktywne z węgla).

    Sprężanie powietrza jest dobre na małą skalę, ale w większej lepiej pompować wodę
    do jeziorka na górze - mniejsze ciśnienia, mniejsze wymagania co do wytrzymałości.
    I myślę, że to nie Amerykanie to wymyślili - że to znano, kiedy USA jeszcze nie było.
  • #1650
    _jta_
    Electronics specialist
    Aktualna powierzchnia w zasięgu lodów w Arktyce to 3/4 tego, co było 2 lata temu - spora różnica.
    Biorąc pod uwagę, że przy mniejszej powierzchni grubość też zwykle jest mniejsza, można by było
    oczekiwać całkowitego stopienia lodów nawet za 2 lata... tylko ocena na podstawie dwóch punktów
    jest bardzo wątpliwa, zwłaszcza że lodów jest około 5/6 tego, co 5 lat temu, w rekordowym 2007r,
    co sugerowałoby ocenę, że całkowite stopienie lodów w Arktyce nastąpi dopiero za jakieś 11 lat.
    Mam wrażenie, że te dwie oceny są skrajne i prawda jest gdzieś pośrodku - za kilka lat zobaczymy.