Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Please add exception to AdBlock for elektroda.pl.
If you watch the ads, you support portal and users.

panika z co2 "efekt cieplarniany"

_jta_ 31 Jan 2013 23:01 235733 2219
Computer Controls
  • #1741
    PPK
    Level 28  
    Jestem dyplomowanym meteorologiem. Przepracowałem w tym zawodzie kilka lat (70-e). Potem zrobiłem drugi dyplom bo w Polsce, meteorolodzy zdychali z głodu, jak nie mieli dodatkowego zajęcia. Klimatologię miałem przez 3 lata. Uczył mnie b. solidny i UCZCIWY facet. Zawsze twierdził, ze KLIMAT to STATYSTYKA i ....... historia. Był chyba pierwszym w Polsce facetem, który z dużym zaangażowaniem wyławiał dane klimatologiczne z różnych historycznych źródeł - dendrologia, glacjologia, geologia a nawet kroniki historyczne. To on zainteresował nas klimato-astronomią : http://astronomia.zagan.pl/news.php?readmore=946
    Wydaje mi się, że niektórzy naukowcy nie uwzględniają NA PRZYKŁAD cykli wieloletnich. Jak wiadomo, Układ Słoneczny krąży wokół jądra galaktyki (cykl 226 mln lat). Czy mamy dane klimatyczne za ten okres z dokładnością do 1°C czy 2°C ? Jaki był klimat 225 mln lat temu ?
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Hipoteza_rzadkiej_Ziemi
    Ile lat trawają nieprzerwane obserwacje meteorologiczne ? http://pl.wikipedia.org/wiki/Historia_meteorologii
    Nigdy ale to nigdy nie śmiał bym się wypowiadać na temat zmian klimatu za ostatnie kilkaset tysięcy lat, na podstawie badań za ostatnie 1000 czy nawet 10000 lat (era wpływu człowieka na klimat). Prognozowanie STAŁEGO wzrostu temperatury o 2 czy 3 stopnie na przestrzeni najbliższych 50-100 lat, mimo wiedzy na temat rozwoju techniki badawczej, uważam za WRÓŻENIE Z FUSÓW. Sposób dobry, jak każdy inny. Każdy badacz, który wypowiada się KATEGORYCZNIE o zmianach klimatu w przyszłości, wywołuje u mnie pewne podejrzenia. Czarownicy Afrykańscy czy Indiańscy potrafili wykorzystać swoją wiedzę o zjawiskach atmosferycznych, osiągając określone korzyści. Czyżbyśmy mieli podobny przypadek ? Granty naukowe zamiast udźca z bizona czy bawołu ?
    Ta dyskusja nieco mnie śmieszy, bo wiadomo, że jak jest jakaś duża kasa do zarobienia, to zawsze się znajdzie się mnóstwo chętnych.
    Więcej już polemizował z nikim NIE BĘDĘ, bo uważam to za bzdurę. Martwmy się raczej tym, co będzie, jak się skończą kopaliny, bo to raczej już niedaleko.
  • Computer Controls
  • #1742
    Labuś
    Level 14  
    _jta_ wrote:

    Jak lód się topi, to po pierwsze średnia temperatura _maleje_, więc Ziemia mniej
    ciepła wypromieniowuje; po drugie, ocean bez lodu pochłania dużo więcej światła
    (bo lód je odbija prawie w całości), więc bardziej się nagrzewa od Słońca.



    Czyli temperatura maleje czy rośnie?
    Ziemia to nie szklanka wody z lodem ale stwierdzenie że jak lód się topi to średnio jest zimniej czyli mamy globalne oziębienie -dziwna logika?
  • #1743
    Chris_W

    Level 38  
    Labuś wrote:
    _jta_ wrote:

    Jak lód się topi, to po pierwsze średnia temperatura _maleje_, więc Ziemia mniej
    ciepła wypromieniowuje; po drugie, ocean bez lodu pochłania dużo więcej światła
    (bo lód je odbija prawie w całości), więc bardziej się nagrzewa od Słońca.



    Czyli temperatura maleje czy rośnie?
    Ziemia to nie szklanka wody z lodem ale stwierdzenie że jak lód się topi to średnio jest zimniej czyli mamy globalne oziębienie -dziwna logika?

    Logika jest poprawna - dopóki lodu jest dużo i on się topi - temperatura mocno nie rośnie - przynajmniej w strefach "zimniejszych" - można jednak przewidzieć że jak lodu będzie mało to drastycznie skoczy temperatura, co pociągnie za sobą mnóstwo efektów wtórnych zwiększających topnienie pozostałego lodu. Z tym akurat w pełni się zgadzam.
    Nie zgadzam się natomiast z twierdzeniami że ocieplenie jest "złem dla ludzkości". Jest złem dla obecnego stylu ekonomicznego, stylu życia i zamieszkania w niektórych przeludnionych strefach w krajach "cieplejszych" - ponieważ jednak zmiany klimatyczne są powolne, istnieje szansa aby ludzie na bierząco się przystosowywali do zmieniających się warunków. W skali mikro będą to tragedie dla milionów - w skali makro wygeneruje ucieczkę z miejsc nie nadających sie do bytowania. Jakby spojrzeć obiektywnie pod kątem zamieszkania i narażenia niektórych miejsc na żywioły to mamy tragiczny obraz - wiele najludniejszych rejonów świata jest w miejscach w których ich być nie powinno.
  • #1744
    ^ToM^
    Level 40  
    _jta_ wrote:
    ^ToM^ - Dowody są, były omawiane w tym temacie dość dawno temu, poczytaj.
    Oczywiście, możesz nie chcieć ich poznać, albo im nie wierzyć - twój wybór.


    Dla mnie to nie są dowody. Bo cóż dowodzić o globalnej zmianie klimatu na podstawie badań z kilkunastu, czy najdalej kilkudziesięciu lat. Dla mnie to jest pomieszanie przyczyny ze skutkiem. Natomiast wiara tym bardziej nie ma nic do rzeczy.

    _jta_ wrote:

    A profesor Jaworowski nie jest w tej sprawie wiarygodny - otrzymał informację
    o wynikach badań, które zaprzeczyły jego tezom, a nadal twierdził to samo.
    (chodzi tu o domniemanie, że skład gazów uwięzionych w lodzie zmieniał się)


    Prof. Jaworowski jest w tej sprawie dokładnie tak samo wiarygodny jak każdy inny naukowiec. Podając jego wypowiedź miałem na myśli fakt, że naukowcy się generalnie dzielą na 2 grupy. Jedni są za tym że globalne ochłodzenie jest pochodzenia antropologicznego (i ci chcą na tym zarobić) a drudzy mówią że nie są ( i ci na tym nie chcą zarobić).
    Słowo przeciwko słowu. Obie strony przedkładają jednakowo wiarygodne dowody na poparcie swoich tez.

    Moje zdanie w tym temacie jest następujące: człowiek nie ma istotnego wpływu na ocieplanie się klimatu globalnego. Jest to rozsądne w mojej ocenie stanowisko, bo póki co nikt nie wykazał bezsprzecznie że tak nie jest.
  • #1745
    Chris_W

    Level 38  
    ^ToM^ wrote:

    Moje zdanie w tym temacie jest następujące: człowiek nie ma istotnego wpływu na ocieplanie się klimatu globalnego. Jest to rozsądne w mojej ocenie stanowisko, bo póki co nikt nie wykazał bezsprzecznie że tak nie jest.

    Masz prawo tak myśleć. Ale nie należy być zatwardziałym i się upierać na jednym stanowisku.
    Jako ludzkosć musimy rozważać wszystkie kwestie na wypadek gdyby ktoś się mylił - będą wtedy inne teorie i inne podejścia do problemu - a tych w omawianym temacie zmian klimatycznych jest mnóstwo (na całym świecie). Dzięki temu powstaje w sposób naturalny, baza hipotetycznych "ścieżek rozwoju" problemu - to jest właśnie siła jednoczesnego równoległego myślenia ludzi - każdy ma swoją "teorię" na świat i problemy - i dzięki temu jest spora szansa że ktoś ma jednak rację. Warto postarać się aby ten ktoś miał szansę na ujawnienie tego.
  • #1746
    ^ToM^
    Level 40  
    Chris_W wrote:

    Masz prawo tak myśleć. Ale nie należy być zatwardziałym i się upierać na jednym stanowisku.
    Jako ludzkosć musimy rozważać wszystkie kwestie na wypadek gdyby ktoś się mylił - będą wtedy inne teorie i inne podejścia do problemu - a tych w omawianym temacie zmian klimatycznych jest mnóstwo (na całym świecie).


    Oczywiście, że masz rację. Ja się nie upieram przy "swojej" wersji, mówię jedynie, że nikt dotychczas nie przedstawił żadnych przekonywujących mnie dowodów.
    Te niby dowody, z wielu powodów nie mogą być brane poważnie pod uwagę, gdyż opierają się na szczątkowych badaniach w dziedzinie b. krótkiego okresu czasu.
    Z tego też powodu (i nie tylko), nikt dotychczas nie przekonał Chin, USA, Kanady Brazylii, Indii, Rosji, Białorusi czy Ukrainy - czyli w praktyce większości globu.
    To między innym powoduje, że z powodu tej niby prawdziwej teorii mamy około 2-3 razy droższy gaz niźli wyżej wymienieni - a na tym zapewne się nie zakończy. To akurat jest pewne.
  • Computer Controls
  • #1747
    _jta_
    Electronics specialist
    :arrow: PPK 31 Sty 2013 23:01
    A co ma hipoteza rzadkiej Ziemi do klimatu?
    Z jakiej racji ruch Ziemi w Galaktyce ma wpływać na klimat? (no, może
    jakby Ziemia z bliska mijała silne źródło promieniowania jonizującego, to
    ono by powodowało szybsze skraplanie się pary wodnej w atmosferze)
    Zmiany klimatu w przeszłości ocenia się na podstawie badań śladów tych
    zmian zamrożonych w lodowcach i pochodzących z tamtych czasów, a nie
    na podstawie ludzkich zapisów z kilku tysiącleci, pisano tu o tym.
    Podstawą przewidywań wzrostu temperatury jest bilans cieplny Ziemi...
    oczywiście, nie znamy go w całości, trudno przewidzieć plamy na Słońcu,
    one mają znaczący wpływ na ten bilans - to wprowadza jakąś niepewność.
    Znacznie większa niepewność wynika z tego, że nie wiadomo, co zrobią
    ludzie - na ile zgodzą się ograniczyć emisję CO2.

    :arrow: Labuś 01 Lut 2013 07:37
    Co do topnienia lodu i zmian temperatury: jeśli to topnienie jest _wyłącznie_
    wynikiem zmian temperatury, to temperatura rośnie, inaczej by się nie topił;
    natomiast jeśli jest wynikiem czegoś innego (na przykład wzrostu przepływu
    wody), to powoduje spadek temperatury; nawet w pierwszym przypadku to
    wzrost temperatury powoduje topnienie lodu, które hamuje ten wzrost.

    :arrow: ^ToM^ 01 Lut 2013 09:19
    Oj, chyba nie doczytałeś, skoro piszesz "najdalej kilkudziesięciu lat"...
    I nie przedstawiasz jasno swojego stanowiska - co uznajesz, a czego nie.
    Jaworowski uzasadniał swoje tezy przypuszczeniami, którym zaprzeczyły
    wyniki pomiarów - skoro te przypuszczenia były mu potrzebne, wykazał
    tym nieprawdziwość swoich tez. W tej sytuacji należało je odrzucić.
    :arrow: ^ToM^ 01 Lut 2013 10:29
    Nie wiem, które z przedstawionych dotąd dowodów poznałeś.

    Zmiany klimatu powodują jakieś skutki niekorzystne - przede wszystkim
    topnienie lodów w Arktyce na dużą skalę powoduje niestabilność prądu
    strumieniowego, co skutkuje wzrostem amplitudy zmian pogodowych.
    W tym i falami upału latem, i śniegiem i mrozem w zimie - wystarczy, że
    prąd strumieniowy zrobi "zakole" i pojawia się duża anomalia pogody.
  • #1748
    ^ToM^
    Level 40  
    _jta_ wrote:

    :arrow: ^ToM^ 01 Lut 2013 09:19
    Oj, chyba nie doczytałeś, skoro piszesz "najdalej kilkudziesięciu lat"...
    I nie przedstawiasz jasno swojego stanowiska - co uznajesz, a czego nie.
    Jaworowski uzasadniał swoje tezy przypuszczeniami, którym zaprzeczyły
    wyniki pomiarów - skoro te przypuszczenia były mu potrzebne, wykazał
    tym nieprawdziwość swoich tez. W tej sytuacji należało je odrzucić.
    :arrow: ^ToM^ 01 Lut 2013 10:29
    Nie wiem, które z przedstawionych dotąd dowodów poznałeś.


    Po prostu moim zdaniem nie rozumiesz sensu całości problemu. Ocieplanie się i ochładzanie się klimatu występuję okresowo i występowało także setki i tysiące lat wcześniej, a zatem tedy, kiedy żadnego wypływu człowieka "na 100%" być nie mogło - (w przeciwieństwie do tego co twierdzi się dzisiaj).
    W tym kontekście uważam, że działalność człowieka nie wywiera istotnego wpływu na globalne zmiany klimatu.

    To jest moje stanowisko - mam nadzieję że jasno napisane (zresztą wyżej już to też napisałem wyraźnie).

    _jta_ wrote:

    Zmiany klimatu powodują jakieś skutki niekorzystne - przede wszystkim
    topnienie lodów w Arktyce na dużą skalę powoduje niestabilność prądu
    strumieniowego, co skutkuje wzrostem amplitudy zmian pogodowych.
    W tym i falami upału latem, i śniegiem i mrozem w zimie - wystarczy, że
    prąd strumieniowy zrobi "zakole" i pojawia się duża anomalia pogody.


    Zależy dla kogo niekorzystne. W przyroda nie zna czegoś takiego jak korzystne czy niekorzystne. W przyrodzie wszystko ma jakiś sens - nawet tedy jak Ty tego nie rozumiesz. Tak już jest i nic się na to nie poradzi.
    Być może dla części ludzkości zmiany te są niekorzystne natomiast faktem jest także to, że dla części ludzkości są to zmiany korzystne.
  • #1749
    _jta_
    Electronics specialist
    Błąd logiczny: z faktu, że występują samoistne zmiany klimatu,
    nie wynika, by działalność człowieka nie powodowała zmian.
    Wiemy o tym, że je powoduje, i potrafimy oszacować wielkość
    tego wpływu - pierwszy ocenił ją Arrhenius już w XIX wieku.
  • #1750
    zimny8
    Level 33  
    W atmosferze znajduje się 2350 mld ton CO 2 , czyli ok. 641 mld pierwiastkowego węgla.
    Nie wiem czy dobrze, na chłopski rozum taki pobieżny rachunek:
    Licząc tylko zużycie 1/3 złóż węgla ok. 50 lat, czyli z grubsza tyle ile innych złóż do całkowitego wyczerpania, wychodzi że łączne zasoby paliwa umownego to - 474891 mln toe - zawiera to (ropa) ok. 80% czystego pierwiastka C czyli - 379913 mln t.
    Powiedzmy że wprowadzimy taką ilość C do atmosfery i obiegu w ciągu 50 lat, to prawie 60% tego co już jest, no jakiś to efekt musi wywołać.

    Rozwiązaniem powiększenie biomasy ziemi o 60%?, na razie to ludzi przybywa, ciekawe ile węgla zawiera ludzki organizm, jeśli dużo to Chiny de facto walczą z ociepleniem najbardziej :).
  • #1751
    ^ToM^
    Level 40  
    _jta_ wrote:
    Błąd logiczny: z faktu, że występują samoistne zmiany klimatu,
    nie wynika, by działalność człowieka nie powodowała zmian.
    Wiemy o tym, że je powoduje, i potrafimy oszacować wielkość
    tego wpływu - pierwszy ocenił ją Arrhenius już w XIX wieku.


    Błąd logiczny: Nie ma czegoś takiego jak samoistne zmiany. Nic się samo z siebie nie dzieje czyli samoistnie zmienia. W przyrodzie występuje zawsze przyczyna-skutek. To co napisałeś musiałoby to wykluczać.
    Ja się opieram na faktach długofalowych. Okresowe wahania średniej temperatury globu istniały zawsze. Istniały one nawet tedy, kiedy jeszcze człowieka na Ziemi nie było.
  • #1752
    _jta_
    Electronics specialist
    Według Wikipedii, zużycie węgla (tego, co wykopuje się jako węgiel)
    to około 8 miliardów ton rocznie, zasoby 861 miliardów, z przewagą
    węgla o dużej zawartości węgla (antracyt ma około 95%, kamienny
    70%, a ich zasoby to łącznie 405 miliardów ton); wydobycie ropy to
    około 9 miliardów m3 rocznie, zasoby bez piasków roponośnych są
    niewielkie, około 200 miliardów m3, w tych piaskach jest 3 razy tyle.
    Do tego dochodzi około 240 miliardów ton gazu ziemnego.
    Wygląda na to, że zużywając to wszystko (a może znajdzie się coś
    więcej, to tylko udokumentowane zasoby opłacalne do wydobycia),
    wprowadzimy do atmosfery ze 2 razy więcej węgla, niż już tam jest.
    Źródło - Wikipedia: Fossil fuel, Coal, Oil reserves, Oil shale reserves,
    List of countries by natural gas proven reserves.

    :arrow: ^ToM^ - Jako samoistne określam te, które nie są skutkiem
    działań człowieka - chyba nie twierdzisz, że takich nie ma? ;)
  • #1755
    zimny8
    Level 33  
    Tak czy owak, CO2 przybywa pokazują to wskaźniki, ilość węgla pierwiastkowego który uwalniamy/nimy jest ogromna, większość o ile nie cały zamieni się w CO2 (bo niby w co) wejdzie w obieg, ale będzie jednak wielką nadwyżką, nawet licząc tylko te 60% ogromną.
    W ciągu 50 lat, to bardzo niewiele, młodym ludziom, sceptykom którzy tego dożyją radzę zacząć się martwić.

    Ktoś widzi jakiś inny scenariusz?.

    Z "magazynowaniem" węgla w ludzkim ciele żartowałem, pomóc mogą tylko organizmy pochłaniające CO2 w procesie fotosyntezy, zwiększenie areału roślin globalnie o 60% nierealne.
    Jedynym sensownym rozwiązaniem jest wpakować jakoś z powrotem cały ten węgiel pod ziemię, hehe, tam gdzie był.

    Dodano po 2 [minuty]:

    Na Księżyc?
  • #1756
    _jta_
    Electronics specialist
    Wywiezienie dwutlenku węgla na Księżyc kosztowałoby (zakładając idealną sprawność)
    ponad 5 razy więcej energii, niż uzyskano ciepła ze spalania węgla, które go wytworzyło.
    Prawie 4 razy mniejszy byłby koszt wywożenia samego węgla - nadal większy, niż koszt
    transportu - ale dużo prościej będzie go zostawić w złożu.
    Aktualnie na metr kwadratowy powierzchni Ziemi (licząc całą, nawet oceany) przypada
    ponad kilogram nadwyżki CO2, około 300 gramów zawartego w niej węgla, czyli około
    1kg na metr kwadratowy lądu. Las zawiera kilka razy więcej - sadzić lasy gdzie się da?

    Wrócę jeszcze do sprawy ocieplenie, a wzrost średniej temperatury. Mianowicie, jeśli
    ogrzeje się lodowce (Grenlandia, Antarktyda) i lód z nich będzie spływał do oceanów,
    to topnienie tego lodu ochłodzi wodę, prądy oceaniczne rozniosą ją po całej Ziemi -
    w rezultacie będzie chłodniej w wyniku ocieplenia. I tylko lodu będzie mniej, i nawet to
    będzie trudne do zauważenia - bo jak tu wykryć, że grubość lodowca zmaleje o parę
    metrów, skoro nierówności jego powierzchni liczą się w dziesiątkach metrów?
    Ostatnio obserwujemy duży wzrost zasięgu roślin antarktycznych, które kiedyś rosły
    tylko na jej skraju, teraz sięgają coraz dalej - one już "zauważyły", że tam się ociepla.
    I właśnie w okolicy Antarktydy wzrasta powierzchnia lodów pływających...
  • #1757
    zimny8
    Level 33  
    Uwalniamy węgiel, powstaje z tego CO2, przy podawanych wartościach "produkowanej" ilości tego gazu, powinien być już "widoczny" zauważalny procentowy spadek O2 (tlenu) w atmosferze ziemskiej, czy ktoś to mierzy, bada.
    Tlenu nie przybędzie jest w obiegu a do każdego atomu węgla potrzebne są dwa tlenu.
    Co się stanie gdy do całości uwolnionego już ze złóż węgla w każdej postaci, powiedzmy za te 50 lat spalając go "zużyjemy" tlen do "produkcji" CO2, ile tlenu w atmosferze pozostanie?
  • #1758
    _jta_
    Electronics specialist
    CO2 przybyło około 115 ppmv, tlenu jest około 21%, czyli 210000 ppmv,
    a więc zmniejszenie ilości tlenu jest 1/1826 jego ilości - trudno zauważyć.
    Nawet spalając wszelkie znane zasoby paliw zużyjemy może 1% tlenu.
    Większe różnice zawartości tlenu w powietrzu są między miastem a wsią,
    jeszcze większe między słabo i dobrze wentylowanym mieszkaniem...
  • #1760
    _jta_
    Electronics specialist
    On pisze o 1.3-krotnej redukcji - albo coś pokręcili, albo chodzi mu o całkiem wysokie
    warstwy atmosfery, i może chodziło nie o zwykły tlen, a o ozon? Ozonu rzeczywiście
    ubyło, i spotkałem się ze stwierdzeniami, że to może wpływać na pogodę, czy klimat;
    nie pamiętam jednak, gdzie się z nimi zetknąłem i czy było to wiarygodne źródło.
    Ale ubytek ozonu ma związek raczej ze skażeniami chemią, nie z wypalaniem lasów.
  • #1762
    krru
    Level 33  
    zimny8 wrote:
    Uwalniamy węgiel, powstaje z tego CO2, przy podawanych wartościach "produkowanej" ilości tego gazu, powinien być już "widoczny" zauważalny procentowy spadek O2 (tlenu) w atmosferze ziemskiej, czy ktoś to mierzy, bada.
    Tlenu nie przybędzie jest w obiegu a do każdego atomu węgla potrzebne są dwa tlenu.
    Co się stanie gdy do całości uwolnionego już ze złóż węgla w każdej postaci, powiedzmy za te 50 lat spalając go "zużyjemy" tlen do "produkcji" CO2, ile tlenu w atmosferze pozostanie?


    Teoretycznie zero.
    Atmosfera pierwotnej ziemii nie miała wolnego tlenu. Praktycznie cały tlen w atmosferze ma pochodzenie biologiczne, pochodzi z redukcji, głównie CO2. Gdzieś muszą być zgromadzone odpowiednie zapasy 'paliwa' (czegokolwiek, co da się utlenić) odpowiadające zawartości tlenu w atmosferze.
    Być może jakiś wkład ma tutaj metaliczne jądro planety (da się utlenić), ale w sumie jest odizolowane.
    Na skalę kosmiczną to właśnie tlen jest paliwem - masa tlenu zużywanego do spalania jest znacznie większa niż masa czy to węgla, czy gazu, czy innej benzyny.
  • #1764
    Labuś
    Level 14  
    _jta_ wrote:


    Wrócę jeszcze do sprawy ocieplenie, a wzrost średniej temperatury. Mianowicie, jeśli
    ogrzeje się lodowce (Grenlandia, Antarktyda) i lód z nich będzie spływał do oceanów,
    to topnienie tego lodu ochłodzi wodę, prądy oceaniczne rozniosą ją po całej Ziemi -
    w rezultacie będzie chłodniej w wyniku ocieplenia. I tylko lodu będzie mniej, i nawet to
    będzie trudne do zauważenia - bo jak tu wykryć, że grubość lodowca zmaleje o parę
    metrów, skoro nierówności jego powierzchni liczą się w dziesiątkach metrów?
    Ostatnio obserwujemy duży wzrost zasięgu roślin antarktycznych, które kiedyś rosły
    tylko na jej skraju, teraz sięgają coraz dalej - one już "zauważyły", że tam się ociepla.
    I właśnie w okolicy Antarktydy wzrasta powierzchnia lodów pływających...


    Czyli temperatura nie jest oznaką ocieplenia tylko ilość ton lodu na globie a jednak wcześniejsze argumenty co do temperatur na ziemi i stężeń CO2 były podstawą tezy ocieplenia. Po drugie jeśli będzie zimniej to nie mogą topnieć lodowce a ile jest ton lodu na naszej planecie jak dotąd nie wiadomo na jednym biegunie rośnie na drugim maleje jaki jest bilans? Jedyne pocieszenie że jak w końcu się ociepli /stopnieją lodowce/ to bujna roślinność przez miliony lat na terenach około biegunowych pobierze wyemitowane CO2 w wszystko wróci do normy. Takie długookresowe sprzężenie zwrotne.
  • #1765
    _jta_
    Electronics specialist
    A ile tej roślinności tam będzie? Chyba mniej, niż rozkładających się szczątków, które były zamrożone.
    To nie tropik, w którym rośnie tyle, że nie można się dokopać do gleby - obejrzyj zdjęcia w Wikipedii.

    Przypominam - powodem alarmu, że mamy nadmierne ocieplenie, było otwarcie się drogi wokół Arktyki.
    No i już nieraz pisałem, że lód pływający wokół Antarktydy to może być oznaka topnienia lodów na niej.
  • #1766
    Labuś
    Level 14  
    Patrząc na lokalizację złóż węgla i węglowodorów można stwierdzić że niekoniecznie w tropikach najbardziej się gromadziły szczątki organizmów no i oczywiście ten proces trwał miliony lat .
  • #1767
    krru
    Level 33  
    _jta_ wrote:
    Niekoniecznie - z atmosfery Ziemi ucieka wodór, produkt rozkładu wody - pozostaje tlen...


    Zjawisko śladowe.

    Z drugiej strony wiatr słoneczny to głównie protony (jądra wodoru), które pole magnetyczne kieruje w okolicach biegunów w atmosferę. Trudno powiedzieć co jest ważniejsze...
  • #1768
    Chris_W

    Level 38  
    zimny8 wrote:
    Tak czy owak, CO2 przybywa pokazują to wskaźniki, ilość węgla pierwiastkowego który uwalniamy/nimy jest ogromna, większość o ile nie cały zamieni się w CO2 (bo niby w co) wejdzie w obieg, ale będzie jednak wielką nadwyżką, nawet licząc tylko te 60% ogromną.
    W ciągu 50 lat, to bardzo niewiele, młodym ludziom, sceptykom którzy tego dożyją radzę zacząć się martwić.

    Ktoś widzi jakiś inny scenariusz?.

    Jeszcze może być torf w glebie, oraz metan.
    Specyfika powstawania obydwu jest taka że są "studnią" wiążącą węgiel z biomasy - dostają się odpowiedni obszar i ulegaja trwałemu uwięzieniu.
  • #1769
    zimny8
    Level 33  
    krru wrote:
    Gdzieś muszą być zgromadzone odpowiednie zapasy 'paliwa' (czegokolwiek, co da się utlenić) odpowiadające zawartości tlenu w atmosferze.

    Kiedy organizmy zaczęły produkować tlen, to w początkowej fazie w atmosferze w ogóle go nie przybywało.
    Był na bieżąco "zużywany" wiązany, wchodząc w związki z czym tylko się dało, żelazo, krzem itd. planeta ostygła więc pozostał w minerałach tlenkach metali do dziś.
    Widać że nie ma tu takiej równowagi, tlenu jest z jakiegoś powodu więcej niż by wynikało że powstał tylko z redukcji CO2.
    Pozostaje chyba tylko woda jako jego źródło.

    Dodano po 4 [minuty]:

    Może jest na Ziemi ze 20 razy więcej złóż węglowodorów czy czegóś niż tych poznanych, o których jeszcze na szczęście nie wiemy :).
  • #1770
    kybernetes
    Level 39  
    Panowie, nie zapomnieliście przypadkiem o osadach wapieni i dolomitów?