Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
TermoPasty.pl
Proszę, dodaj wyjątek www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

panika z co2 "efekt cieplarniany"

_jta_ 06 Gru 2009 19:14 223193 2219
  • #631 06 Gru 2009 19:14
    _jta_
    Specjalista elektronik

    Mam wrażenie, że propaganda partyjna wyróżnia się wyjątkowo dużą ilością kłamstw, zwłaszcza co bardziej "zakręconych" partii - więc co tu polecać?

  • TermoPasty.pl
  • #632 06 Gru 2009 22:51
    marek_Łódź
    Poziom 36  

    WITEK1952 napisał:
    Były już takie czasy, że krzyżacy na naszych terenach uprawiali winorośl a były i takie, że do Szwecji można było dojechać saniami.
    Za 4 mld lat tu, gdzie jesteśmy będzie słońce, ale tzw. klimatolodzy tego nie rozumieją.

  • #633 07 Gru 2009 01:13
    _jta_
    Specjalista elektronik

    Znacznie szybciej Słońce zacznie świecić na tyle jasno, że i bez CO2, CH4 i innych gazów cieplarnianych w atmosferze zagotują się oceany.
    Chyba, że razem z Ziemią odlecimy nieco dalej od Słońca - ale na to potrzeba dużo energii, trzeba by ją w tym celu zbierać chyba z miliard
    lat (można by ją od razu zużywać na zmianę orbity Ziemi), zakładając że łapiemy całą energię światła słonecznego dochodzącą do Ziemi.

  • #634 07 Gru 2009 07:28
    marek_Łódź
    Poziom 36  

    Znacznie szybciej znikną z Ziemi gatunki zwierząt i roślin żyjące tu dziś, z człowiekiem włącznie i natura wróci na swoje miejsce (owady górą). Swego czasu mieliśmy potężny (w naszej skali widzenia świata) kataklizm ekologiczny spowodowany przez człowieka, a polegający na deforestyzacji znacznych obszarów Eurazji pod pola uprawne. Skutkiem tego był pierwszy skok populacji tego gatunku. Drugi skok nastąpił w ostatnich kilku stuleciach, a był ciągnięty przez wypalanie paliw kopalnych. W obu przypadkach mamy do czynienia z dość agresywnym potraktowaniem przyrody i poważnymi zmianami ekosystemu. Postulat powrotu na drzewa jest może nośny wśród lewaków, ale jest całkowicie irracjonalny z punktu widzenia ekspansji gatunku, która w przypadku przyjęcia ostrych restrykcji dwutlenkowych nie zatrzyma rozwoju przemysłu, a jedynie przesunie go do Chin i Indii, powodując dominację Azjatów i zniewolenie białych. Tak nam do tego śpieszno?

    W skali geologicznej, czy nawet naszego ekosystemu udział człowieka w przyrodzie to mgnienie powieki i zanim się zacznie już się skończy, co nie przeszkadza nam utrudniać sobie i tak trudny chwilowy pobyt tego gatunku na ziemi.

    _jta_ napisał:
    Chyba, że razem z Ziemią odlecimy nieco dalej od Słońca - ale na to potrzeba dużo energii, trzeba by ją w tym celu zbierać chyba z miliard lat (można by ją od razu zużywać na zmianę orbity Ziemi), zakładając że łapiemy całą energię światła słonecznego dochodzącą do Ziemi.
    Co to jest, forum o ufoludkach? Z jednej strony piszesz o zachowaniu ekorównowagi, a z drugiej sugerujesz działania naruszające tę równowagę na skalę kosmiczną (niezależnie od kompletnej nierealności tego "projektu").

    _jta_ napisał:
    Chyba, że razem z Ziemią odlecimy nieco dalej od Słońca - ale na to potrzeba dużo energii, trzeba by ją w tym celu zbierać chyba z miliard lat (można by ją od razu zużywać na zmianę orbity Ziemi), zakładając że łapiemy całą energię światła słonecznego dochodzącą do Ziemi.
    My to znaczy kto? Bo przecież człowiek, ma perspektywę liczoną w tysiącach lat (powiedzmy, że przy bardzo sprzyjających okolicznościach set tysięcy), a tu mówimy o miliardzie. Zupełnie inna skala czasu. No chyba, że Ziemia (planeta) sama podejmie kroki w celu wyrotowania się z układu słonecznego.

  • #635 07 Gru 2009 12:46
    _jta_
    Specjalista elektronik

    Nie jestem za tym, by przesuwać emisję CO2 do Chin i Indii, a żeby eliminować ją.

    Zmiany na Słońcu naruszają równowagę; odsunięcie Ziemi od Słońca przywróciłoby ją.
    Na dziś jest nierealne, ale może za jakiś milion lat ( jeszcze kwestia, czy człowiek, czy
    inne istoty inteligentne, które będą zamieszkiwać Ziemię - o ile jakieś będą) to się zrobi,
    a właściwie zacznie, bo to muszą być działania, które potrwają parę miliardów lat.
    A jeśli na Ziemi nie będzie istot inteligentnych, bo wyginą, to sprawa będzie nieistotna.
    Tym bardziej nieistotny będzie fakt, że Słońce się powiększy poza obecną orbitę Ziemi,
    jeśli to nastąpi za cztery miliardy lat - skoro wtedy na Ziemi ma już nikogo nie być.

    Coś słyszałem dziś w TV, że zaczynają się jakieś obrady w sprawie ograniczenia emisji
    CO2 - może to wyjaśnia sprawę oskarżeń o fałszowanie danych przez klimatologów?
    Po prostu trzeba było coś wymyślić, żeby odwrócić uwagę od sprawy zagrożenia dla
    klimatu, zasugerować że to nie wiadomo... zanim się wyjaśni, obrady się zakończą.

  • #638 07 Gru 2009 16:34
    _jta_
    Specjalista elektronik

    :arrow: marek_Łódź 07 Gru 2009 15:46
    A masz lepszy pomysł co zrobić, żeby woda w oceanach się nie zagotowała? W razie czego, archeowce przeżyją
    - przynajmniej takie, jak Szczep 121 - dopóki oceany w całości nie wyparują... a może i one nie: po wyparowaniu
    warstwy wody o grubości kilkunastu metrów temperatura wrzenia wody wzrośnie na skutek wzrostu ciśnienia
    atmosferycznego, i nawet dla tych archeowców będzie za wysoka - one przeżywają tylko do 130°C.

    :arrow: jankolo
    Może jednak tam pojechali nie ekolodzy, a ci, którzy pod naciskiem ekologów chcą udawać, że coś robią...

  • #639 07 Gru 2009 18:25
    marek_Łódź
    Poziom 36  

    _jta_ napisał:
    masz lepszy pomysł co zrobić, żeby woda w oceanach się nie zagotowała?
    Rozumiem. Chodzi o kolejnego wroga i kolejny podatek. Tym wrogiem będzie słońce, a społeczeństwa będą się zrzucały na motykę.

  • TermoPasty.pl
  • #640 07 Gru 2009 18:32
    _jta_
    Specjalista elektronik

    Może, kiedy to będzie potrzebne, nie będzie czegoś takiego, jak podatki, ani zbędnych sporów?
    Myślę, że przez najbliższe kilkadziesiąt milionów lat można się specjalnie nie przejmować wzrostem
    mocy emitowanej przez Słońce, byleby utrzymać ilość CO2 w atmosferze na rozsądnym poziomie.

  • #641 07 Gru 2009 18:36
    jankolo
    VIP Zasłużony dla elektroda

    _jta_ napisał:
    Może jednak tam pojechali nie ekolodzy, a ci, którzy pod naciskiem ekologów chcą udawać, że coś robią...

    Masz rację, niepotrzebnie poszedłem na skróty myślowe. Niemniej to ci, którzy byli motorem tej konferecji powinni zrobić piekło, a nie protest, o te 1200 samochodów i 140 prywatnych odrzutowców pogłębiających globalne ocieplenie. Na komin chłodni w Bełchatowie to weszli i durny napis namalowali (pojechali oczywiście samochodami, wcale nie elektrycznymi), a w Kopenhadze jakoś nie widać protestów przeciwko tej bezsensownej ilości samochodów i odrzutowców. No, ale konferencja kopenhaska ma zadecydować o finansowaniu tych dzielnych obrońców środowiska. Nie sądzisz, że dwulicowość tych obrońców Planety Ziemi zewsząd wyziera?

  • #642 07 Gru 2009 19:04
    marek_Łódź
    Poziom 36  

    jankolo napisał:
    _jta_ napisał:
    Może jednak tam pojechali nie ekolodzy, a ci, którzy pod naciskiem ekologów chcą udawać, że coś robią...

    Masz rację, niepotrzebnie poszedłem na skróty myślowe.
    Sugerujecie, że kolesie z IPCC przybyli na konferencję konno, słonno, albo pieszo?

  • #643 07 Gru 2009 19:08
    _jta_
    Specjalista elektronik

    Sędzią nie jestem, więc może sądzić nie wypada... a mamy do czynienia ze sporym zbiorem ludzi,
    którzy nie uzgodnili między sobą swoich poglądów, więc trudno się dziwić, że do siebie nie pasują.

    Coś mam wrażenie, że ta konferencja ma zadecydować nie o tym, żeby ci obrońcy środowiska
    coś dostali, ale raczej, żeby płacili za to, że będzie się chronić środowisko. Czyż nie jest tak?

  • #644 07 Gru 2009 19:27
    Chris_W
    Poziom 37  

    marek_Łódź napisał:
    jankolo napisał:
    _jta_ napisał:
    Może jednak tam pojechali nie ekolodzy, a ci, którzy pod naciskiem ekologów chcą udawać, że coś robią...

    Masz rację, niepotrzebnie poszedłem na skróty myślowe.
    Sugerujecie, że kolesie z IPCC przybyli na konferencję pieszo lub konno?

    Niektórzy nie mogli (bo jak kajakiem atlantyk przepłynąć?) ale 'nasi' np. mogli rowerem pojechać - lub Pawlak tam by się przydał ze swoją hybrydą, ewentualnie mógł im pożyczyć - jeszcze jakby w 5 osób pojechali jednym autem, to by podziw wzbudzili i szacunek...

  • #645 07 Gru 2009 19:35
    belimacor
    Poziom 14  

    marek_Łódź napisał:
    Co to jest, forum o ufoludkach? Z jednej strony piszesz o zachowaniu ekorównowagi, a z drugiej sugerujesz działania naruszające tę równowagę na skalę kosmiczną (niezależnie od kompletnej nierealności tego "projektu").


    "Projekt" jak najbardziej realny, nawet przy dzisiejszej technologii (no... może za 20 lat, żeby co poniektóre rzeczy wyjaśnić i zbudować). JTA my jako Ziemia przechwytujemy całą energię słoneczną jaka dociera do powierzchni Ziemi. To są krótkie fale przenikające atmosferę i nagrzewające Ziemię. Wszystko jest na miejscu. A skoro jest, to trzeba to wykorzystać i jedyną brakującą jest tylko miliard lat, a to jest sprawa do załatwienia. Nie jest możliwe wędrowanie po wszechświecie czymś mniejszym i nie podobnym do planety (brak możliwości przepuszczenia tak dużej ilości energii i generalnie jak trafi się w jakieś miejsce to nie wiadomo ile czasu trzeba będzie tam spędzić aby móc ruszyć się dalej).

    Dalej- wykorzystując do cna paliwa ziemskie, postąpiło by się bardzo cfano, bo kolejna cywilizacja już by nie miała możliwości "rozwoju", czyli konkurencja profilaktycznie usunięta.

    Konferencja klimatyczna?:: 20tys zł za kilkudniowe podawanie herbaty i kawy. Kontrolerzy ruchu lotniczego, kierowcy, sprzątaczki, kucharze, ochroniarze, piloci, kelnerzy itd- to bardziej wygląda jak reklama jednego dnia w mediolańskiej galerii handlowej. 20tys gości, wykłady kilku belfrów, nikt nic nie wie o klimatologii i tym bardziej nie słucha wykładowców, bo przecież jest milion innych spraw na głowie, ale posiedzieć trzeba- za darmo hotel i cała reszta smakołyków i może jakiś nowy interes się trafi.
    O czym można zadecydować w ciągu kilku dni nie mając zielonego pojęcia czym jest efekt cieplarniany?
    Generalnie rzecz w trzech słowach opisując: Gospodarka Się Kręci

  • #646 07 Gru 2009 19:38
    marek_Łódź
    Poziom 36  

    _jta_ napisał:
    mamy do czynienia ze sporym zbiorem ludzi, którzy nie uzgodnili między sobą swoich poglądów, więc trudno się dziwić, że do siebie nie pasują.
    Mamy do czynienia z mafią, usiłującą narzucić społeczeństwom opłaty dwutlenkowe, która stawia się ponad tymi problemami i nawet nie usiłuje udawać, że emisja dwutlenku ją obchodzi. Ta konferencja spokojnie mogła się rozegrać w internecie, ale zgodnie z bolszewickimi regułami prominenci mogą bez ograniczeń czerpać deficytowe dobra, a hołota niech żre zupę z trawy. Dopiero co to przerabialiśmy taką pogardę "elit" w wydaniu sowieckim (i nie tylko).

    Co do hybryd to warto pamiętać, że są to również pojazdy aekologiczne, podobnie jak pojazdy elektryczne. Minimum przyzwoitości nakazywało zorganizować tę konferencję w internecie, ale akurat tych trudno podejrzewać tych ludzi o przyzwoitość.

  • #648 07 Gru 2009 19:59
    _jta_
    Specjalista elektronik

    Od zmiany nachylenia osi powinno chyba z jednej strony robić się cieplej, a z drugiej chłodniej - czyż nie?
    Pytanie: co powoduje, że ulubione staje się takie wyjaśnienie zmian klimatu, w którym nie zależą one od nas?
    A także, co powoduje, że doszukujemy się różnych mafii, które chcą nam wmówić, że jest globalne ocieplenie?

  • #649 07 Gru 2009 20:06
    marek_Łódź
    Poziom 36  

    _jta_ napisał:
    A także, co powoduje, że doszukujemy się różnych mafii, które chcą nam wmówić, że jest globalne ocieplenie?
    Zamiast się czepiać słówka mafia (które w tym przypadku jest jak najbardziej na miejscu), może skomentujesz to:
    Cytat:
    Minimum przyzwoitości nakazywało zorganizować tę konferencję w internecie, ale akurat tych trudno podejrzewać tych ludzi o przyzwoitość.

    Jeśli prezes koncernu zbrojeniowego mówi o pokoju, grubas o dobrodziejstwie głodówek, a latający samolotami i jeżdżący limuzynami o ograniczaniu CO2, to jest nawet nie śmieszne, ale wręcz niesmaczne.

    ps właśnie rano, w ramach obserwacji bilbordów stwierdziłem, że wykorzystywanie wizerunku dzieci w reklamie dla wywołania emocji jest rzeczą obrzydliwą. To samo dotyczy propagandy.

  • #650 07 Gru 2009 20:18
    jankolo
    VIP Zasłużony dla elektroda

    Zeby się odczepić od tej nieszczęsnej Wielkiej Brytanii, skąd dane - wg ostatnich publikowanych podejrzeń - wykradły służby specjalne Rosji, bo Rosja może być zainteresowana tym, aby rzucić cień podejrzenia na to że człowiek jest odpowiedzialny za to ocieplenie bo sama produkuje dużo dwutlenku węgla .... itd itp to polecam przeczytanie tego artykuliku:
    http://wattsupwiththat.com/2009/11/25/uh-oh-r...ells-a-different-story-than-the-official-one/
    Zwracam szczególnie uwagę na smakowity fragment na końcu:

    Cytat:
    Manipulation of raw data is at the heart of recent claims of corrupt scientific practice in climate science, with CRU’s Phil Jones recently claiming old temperature records collected by his organization were “destroyed” or “lost”, meaning researchers can now only access manipulated data.

  • #651 07 Gru 2009 21:01
    _jta_
    Specjalista elektronik

    :arrow: marek_Łódź
    Właśnie spróbowałem coś przeliczyć - ci, co pojechali na konferencję limuzynami, wyprodukowali trochę CO2;
    ile tego wypada na obywatela ich krajów? wyszło mi, że tyle, ile wypada na 1 metr jazdy samochodem - więc
    jeśli ekolodzy chcą, to każdy z nich może się przespacerować parę metrów, zamiast przejechać je samochodem
    (zwracam uwagę, że w wielu krajach zwolennicy ograniczania emisji CO2 stanowią większość - gdyby tak nie
    było, to politycy palcem w bucie by nie ruszyli, żeby zadbać o klimat), i w ten sposób razem skompensują tę
    dodatkową emisję pochodzącą z konferencji. Bo konferencje na odległość politykom jakoś nie wychodzą...

  • #652 07 Gru 2009 21:05
    marek_Łódź
    Poziom 36  

    _jta_ napisał:
    Może, kiedy to będzie potrzebne, nie będzie czegoś takiego, jak podatki, ani zbędnych sporów? Myślę, że przez najbliższe kilkadziesiąt milionów lat można się specjalnie nie przejmować wzrostem mocy emitowanej przez Słońce, byleby utrzymać ilość CO2 w atmosferze na rozsądnym poziomie.
    Niesłusznie. Dobrze ustawiona motyka może być życiowym celem wielu pokoleń, począwszy do budowy arki ratunkowej, a na schronach antysłonecznych kończąc. Taka socjotechnika może zapewnić władzę nad światem na wiele wieków, a dowodem tego jest okres zimnej wojny, walka terroryzmem, czy ekoterror. Ludźmi zastraszonymi rządzi się łatwo i zrobią wszystko, co im każesz dla ratowania świata. ONZ, czy jakaś inna masoneria z pewnością kupi taki pomysł (płacą Noblem, Oscarem itp. bzdetami).
    _jta_ napisał:
    Właśnie spróbowałem coś przeliczyć - ci, co pojechali na konferencję limuzynami, wyprodukowali trochę CO2;
    Mówimy o symbolach. Nie chodzi o tę jedną konferencję tylko o przykład dla milionów ludzi latających po całym świecie samolotami i rozbijających się samochodami z wątpliwych powodów i w sprawach, które można załatwić w wielu wypadkach przez kabel. Kto ma dać taki przykład, jak nie klimatolodzy i politycy walczący z dwutlenkiem. Mówiąc krócej: niby dlaczego miałbym się pozbawiać mojego prawa do oddychania na rzecz ludzi, którzy już dziś oddychają moim kosztem.

  • #653 07 Gru 2009 21:07
    jankolo
    VIP Zasłużony dla elektroda

    _jta_ napisał:
    Bo konferencje na odległość politykom jakoś nie wychodzą...

    Bo przy konferencjach na odległość nie ma telewizji, tłumów dziennikarzy, wycieczek, wyżerki, wysokich diet, eleganckich hoteli, prezentów, asystentek, ......

  • #654 07 Gru 2009 21:45
    _jta_
    Specjalista elektronik

    Może istotne jest to, że są dziennikarze, i opowiedzą ludziom, który polityk co popierał, i wtedy oni inaczej gadają? Ale to się
    powinno załatwić i przez telekonferencję, tylko dać dziennikarzom możliwość odbierania wszystkiego, co jest przekazywane.

    A druga sprawa, to politycy na codzień mają mnóstwo spraw, które ich zajmują na tyle, że przeszkodziłyby w konferencji -
    chcą rozmawiać o CO2, a tu przychodzi do nich delegacja górników, i setka ich pcha się do sali, i żądają podwyżek płac.

    Trzecia, że jak trzeba na koniec podpisać jakieś dokumenty, to na wideokonferencji trochę trudno składać podpisy.
    Można po uzgodnieniu przesyłać dokumenty do podpisania, ale jak to ma być setka państw, to potrwa to lata. A chodzi o to,
    żeby wszyscy przywódcy państw podpisali się na jednym dokumencie, a nie każdy na innym karteluszku. Niby jest podpis
    elektroniczny, mogliby w ten sposób, ale jak dotąd taka forma w umowach międzynarodowych jeszcze się nie przyjęła.

    A co do dawania przykładu, to przecież ci politycy nie chcą przeciwdziałać GO, bo to dla nich głównie kłopoty, robią
    coś dla klimatu pod naciskiem opinii publicznej, a nie ze swojej woli, więc dlaczego mieliby dawać taki przykład?

  • #655 07 Gru 2009 22:10
    marek_Łódź
    Poziom 36  

    _jta_ napisał:
    A co do dawania przykładu, to przecież ci politycy nie chcą przeciwdziałać GO, bo to dla nich głównie kłopoty, robią coś dla klimatu pod naciskiem opinii publicznej, a nie ze swojej woli, więc dlaczego mieliby dawać taki przykład?
    Nie mam specjalnie ani czasu, ani ochoty dyskutować z Twoją wizją świata, ale jeśli dla Ciebie nakręcający tę sprężynę Al Gore, ONZ i IPCC to nie politycy tylko "opinia publiczna", to pole porozumienia właśnie tu się kończy.
    Warto tylko wspomnieć, że niejaki Al Gore swoją walkę z dwutlenkiem węgla nie toczył pod przymusem, gdy był "wajs"prezydentem, lecz dobrowolnie, znacznie później, budując na tym swoją kolejną polityczną pozycję. Gdzie tu jest miejsce na tzw. "nacisk opinii publicznej" dokładnie nie wiadomo. Jeśli mielibyśmy to szufladkować, to raczej mozna tu mówić o lobbingu.

  • #656 07 Gru 2009 22:16
    Tommy82
    Poziom 39  

    Kolejny przykład robienia ludziom ekologicznego prania mózgu.

    http://www.orange.pl/portal/map/map/article?id=4220515
    "Chroń środowisko z Orange. Sprzedaj stary telefon komórkowy w salonie"

    Sprzedaj stary telefon w komisie albo na allegro bo puki jest dobry nijak środowisku nie zagraża. A jak ktoś go kupi to po to żeby używać a nie wyrzucić!

    http://komorkomania.pl/2009/12/04/akcja-orange-stary-telefon-ciagle-w-cenie/

    "Sieć Orange postanowiła wyjść naprzeciw problemowi starych, zalegających w szufladach telefonów komórkowych"

    Jak komuś iPhone zalega w szufladzie to gratuluje,
    Lista skupowanych
    http://www.orange.pl/binaries/PL/Binary/4131/4230382.pdf

    Cześć z tych telefonów Orange jeszcze sprzedaje.

    Cytat:
    Zostawiając w salonie swój stary, działający telefon, nie zyskujemy tylko my otrzymując za niego pieniądze, lecz także pomagamy środowisku naturalnemu. Nie wszyscy wiemy, że wyrzucane na śmietnik komórki są poważnym dla niego zagrożeniem. Są one składowiskiem metali ciężkich, przede wszystkim ołowiu i rtęci, które mogą skazić nawet 400 litrów wody lub 1 m3 gleby.


    Problem jest w tym ze tych telefonów co środowisku zagrażają poważnie to oni nie skupują.

    Cytat:

    Jedynym wyjściem z sytuacji jest recykling. Pozwala na zutylizowanie niebezpiecznych składników tak, by nie zanieczyszczały środowiska. Zmniejsza też ilość odpadów na wysypiskach. W ten sposób można także uzyskać surowce dla przemysłu bez konieczności ich wydobycia.

    Orange skupuje działające telefony wszystkich producentów oraz we wszystkich sieciach komórkowych. Niedziałające modele również można zostawić w punktach operatora, lecz nieodpłatnie.


    Orange kupuje tylko te telefony które maja wartość na rynku wtórnym. Mogli by je skupować na allegro ale bez eko-pieprzenia by im drożnej wyszło a tak się kilku debili może na ekologie chwyci. Jak nie to pozostanie w świadomości Orange jako ekologiczna marka. Dziwne ze telefon zepsuty albo stary pełny ołowiu aż chce rękę urwać ;) już środowisku nie zagraża i już można wyrzucić do śmieci i w trosce o ekologie go Orange nie skupuje. Orange skupuje to co bez ich pomocy możesz sam sprzedać. Ze tak powiem Łaski bez. Chodzi o to żeby ktoś inny nie kupił tego telefonu a zameldował się w Orange po abonament. Albo przynajmniej poprzez zmniejszenie podaży na rynku wtórnym które spowoduje wzrost ceny by zmniejszyć opłacalność operatorom wirtualnym. Co więcej komu zagraża sprawny telefon puki jest sprawny?





    Czy bez "eko podkładu" któraś firma była by na tyle bezczelna żeby takie coś proponować ? O to właśnie chodzi daj nam 100 pln my ci damy 50 a ty się ciesz ze jesteś śliczny i ekologiczny.

    Po to właśnie jest ekologia żeby z ludzi robić idiotów. Tak by działali wbrew sobie i zdrowemu rozsądkowi na swoją szkodę i jeszcze byli z tego zadowoleni. Jeśli ktoś mówi bądź ekologiczny to pewnie ma w poważaniu ekologie a chce cie od tyłu w..... jak się schylisz po papierek.

    Co do naukowców to nikt jakoś nie zaprzecza treści tych emaili. A moment dobry jak każdy inny na ujawnienie a może nawet najlepszy z możliwych. A treść z momentem ma nic wspólnego i moment w żaden sposób nie dyskredytuje treści.

    _jta_ Piszesz ze takie badania są wzajemnie weryfikowane przez innych uczonych i tak dalej w kazdym razie jest super. Tylko ze jakie ma ten argument znaczenie poza tym ze odwraca uwagę od problemu jeśli potencjalnym porblemem jest właśnie zmowa?
    Dlaczego mam ufać naukowcom w sprawie klimatu a jak ten sam naukowiec jedzie autem to mam w stosunku do niego zachować zasadę ograniczonego zaufania ? Może by ich oznakować i na drodze np litera "N" jak ma nauka jazdy na dachu i tez im ufać bezgranicznie.

    Dlaczego wszędzie indziej nie tylko zakłada się ze takie zmowy mogą współwystępować ale podejmuje się działania rożnego rodzaju by nie występowały, przykładem takiej zmowy może być na przykład:
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Kartel

    W uproszczeniu wszędzie tam gdzie dogadanie sie legalnie czy nie daje efekt synergiczny większy od sumy działania osobno,m mozna sie spodziewac ze jawnie lub nie ludzie sie dogadaja zeby osiągnąć swoje cele.

    W szczególności jest to możliwe właśnie w przyadku naukowców bo maja oni "oligopol na wiedzę". Ale oczywiscie z góry zakładamy ze to niemożliwe, coca cola może się dogadać z pepsi, ktoś może przekupić polityka, policjanta czy ustawić przetarg ale nie dwóch naukowców pijących razem alkohol po jakiejś konferencji.

    Ktoś powie iluś tam naukowców nie może się mylić to musi być prawda. Problem polega na tym ze żeby zapoczątkować lawinę wystarczy kilku odpowiednio "ustawionych" nazwijmy ich jako "posiadających wysoki potencjał zeszmacenia się", Inni myśląc ze ci pierwsi by się nie zeszmacili powtórzą badania i nawet na wulkanie im tak samo wyjdzie jak w literaturze. Podobne zjawisko było kiedyś w ZSRR nazywane "pożytecznymi idiotami". I robi się kula śniegowa.

    Nie ma podstaw by twierdzić z góry ze wśród naukowców nie ma przekupnych świń. Nie ma tez podstaw by twierdzić ze mechanizm wzajemnej kontroli zawsze odpowiednio zadziała.

  • #658 08 Gru 2009 10:04
    marek_Łódź
    Poziom 36  

    http://www.polskatimes.pl/fakty/kraj/190001,naukowcy-klamali-dla-politykow,id,t.html
    http://www.konserwatyzm.pl/publicystyka.php/Artykul/4408/

    Z jednego z wcześniejszych linków:

    Cytat:
    11-dni szczytu, 41000 ton CO2

    Według organizatorów 11-dniowa konferencja, wliczając w to podróże delegatów, wyprodukuje 41 tysięcy ton "odpowiednika dwutlenku węgla", czyli mniej więcej tyle ile Zielona Góra w tym samym okresie (100 tys ludzi).

    Wielu z uczestników w żaden sposób nie jest potrzebnych na tej konferencji, więc - jak pisze "Telegraph" - należy całość uznać za "idiotyczny cyrk". Zamiast ogłoszenia globalnej polityki ograniczenia emisji CO2, z czego polityków można by rozliczyć, planowane jest więc przyjęcie planu "80-procentowego ograniczenia do roku 2050". Większość uczestników szczytu, który się dziś rozpoczyna, nie będzie już wówczas żyć, a co dopiero urzędować.
    Mamy do czynienia z bandą bezmyślnych małp, które dostały do ręki kałacha. Chyba najwyższa pora zrobić porządek z tą hołotą, nieprawdaż.

  • #659 08 Gru 2009 10:33
    Tommy82
    Poziom 39  

    marek_Łódź z mojej strony pełna zgodność oni zrobią sobie krzywdę albo co gorsza nam ale na pewno z nasze pieniądze.

  • #660 08 Gru 2009 13:03
    _jta_
    Specjalista elektronik

    Tak się zastanawiam, jak to jest z tymi samochodami elektrycznymi: czy ich używanie zmniejsza, czy zwiększa emisję CO2?
    Bo przecież prąd, którym się ładuje akumulatory, wytwarza się w elektrowniach, z których większość emituje CO2, i to chyba
    więcej, niż by wyemitował samochód na benzynę? więc nawet licząc tylko to, wychodzi że używanie samochodu elektrycznego
    zwiększa emisję CO2. A dochodzi jeszcze produkcja akumulatorów, które dość szybko się zużywają, i do której też potrzeba
    energii, a co za tym idzie, łączy się z emisją CO2 - jak to się ma do emisji CO2 przez samochód spalinowy?

    Pewnie, jakby się chciało dojechać na konferencję bez zwiększania ilości CO2 w atmosferze, to wypadałoby konno (tym, którzy
    mieszkają na tym samym kontynencie), albo żaglówką (tym zza oceanu). Problemem jest tylko czas przejazdu - zajął by on parę
    dni tym, co są w miarę blisko, a tygodnie, albo i miesiące tym dalszym - pytanie, czy jakiekolwiek państwo może sobie pozwolić
    na to, żeby jego premier, czy prezydent wybrał się na taką wyprawę, a państwem przez ten czas nie miałby kto rządzić.

    Co do Al Gore - nie znam jego motywacji. Czym jeździ do pracy? chyba nie rowerem? A jeśli nawet on sam jest za ograniczaniem
    emisji CO2, a nie jest to działanie dla przypodobania się wyborcom, którzy się tego domagali, to jedna jaskółka wiosny nie czyni.

    Zastanawiające jest, że ta konferencja budzi tak wiele agresji - jakoś na krótko przed nią oskarżono naukowców o fałszowanie
    danych (ale nie daje się na to znaleźć sprawdzalnych dowodów - gdyby było inaczej, to myślę, że już byłyby tu namiary na nie),
    teraz pisze się w agresywnym tonie o konferencji... a święty Augustyn pisał prawda budzi nienawiść - czemu? czemu z nienawiścią
    ludzi spotyka się twój sługa głoszący prawdę, skoro szczęście nie jest niczym innym, jak radowaniem się prawdą?
    - czy może jest
    tak, że właśnie z powodu prawdy jest taka nienawiść do naukowców, i do polityków, którzy chcą ich posłuchać? nie nowina to...