Elektroda.pl
Elektroda.pl
X

Search our partners

Please add exception to AdBlock for elektroda.pl.
If you watch the ads, you support portal and users.

panika z co2 "efekt cieplarniany"

_jta_ 24 Jan 2010 00:17 235589 2219
Optex
  • Optex
  • #932
    bonanza
    Power inverters specialist
    Quote:
    Skończcie wasze swary głupie - wnet i tak zginiecie w zupie

    W zupie z mrożonek zresztą.

    Za oknem macie przykład ocieplenia. :idea:
  • Optex
  • #933
    Informacja
    Level 18  
    Co to za różnica?
    Chodzi o zasadę.
    Zresztą już niedługo prąd zatokowy przestanier nieść większość ciepłej wody ogrzewającej Europę.
    Powodem będą glony bujnie rozkwitłe w ciepłych podrównikowych wodach, znacznie spowalniające prędkość prądu, i zmniejszające tym sposobem CO Europy. :)
    Więc Europa jako jedna z niewielu może mieć ochłodzenie zamiast ocieplenia.
  • #934
    _jta_
    Electronics specialist
    Jest jakaś teoria, że jak w Arktyce topi się lód, to wody Golfsztromu (a może raczej jego przedłużenia - Prądu Północnoatlantyckiego)
    wcześniej opadają na dno (bo są cięższe), i w rezultacie nie ogrzewają powietrza na wysokości Europy - więc w Europie jest zimno.
    Ale pomiary nie wykazują na tyle szybkiego topnienia lodowców Arktyki, by mogło to istotnie wpływać na prądy morskie.

    A, i jeszcze o czymś właśnie przeczytałem w "Metro" (marne źródło informacji, warto poszukać w innych i sprawdzić) - podobno jak
    El Nino bardziej niż zwykle podgrzewał wody północno-wschodniego Pacyfiku, to najbliższa zima w Europie była ciepła; i właśnie to
    większe podgrzanie zaobserwowano w 2009 roku, po raz pierwszy od 12 lat - więc ta zima w Europie powinna być ciepła...
    Komentarz "Metra": jeśli ta zima jest tą ciepłą, a dopiero następna będzie tą zimną, to aż strach myśleć, co się będzie działo.
  • #935
    marek_Łódź
    Level 36  
    _jta_ wrote:
    Komentarz "Metra": jeśli ta zima jest tą ciepłą, a dopiero następna będzie tą zimną, to aż strach myśleć, co się będzie działo.
    Bareizm w najczystszej postaci, żywcem wyjęty z "Misia" (A gdyby tutaj staruszka przechodziła do domu starców, ... A to być może wasza matka! – Jak ja mogę przejechać matkę na szosie, jak moja matka siedzi z tyłu?).
    Mam pytanie do zażarcie dyskutujących o prądach morskich. Podobnie jak większość innych zjawisk przyrody ich zachowanie ma charakter quasicykliczny (a co wynika z naturalnej dynamiki systemu). Czy potraficie z grubsza określić okresy tych zjawisk i podać w jakiej fazie znajdują się dziś? Dla ułatwienia napiszę, że częściowo można to wyczytać w wyżej cytowanych pracach oceanograficznych.
    Czy może swoją wiedzę o prądach opieracie na gazecie wyborczej (czy innym szmatławcu) i wikipedii ;) :?:

    ps. czy potraficie wyjaśnić w jaki sposób schłodzony golfstrom wywołał silne mrozy w Azji.
  • #936
    mosfet
    Level 25  
    Teraz należy się spodziewać w mediach wysypu teorii "jest cieplej bo jest zimniej". To chyba jedna z nich.
  • #937
    marek_Łódź
    Level 36  
    Deja vu. Ja już taką propagandę widziałem w okresie późnego Gierka i za Urbana. Ściema w czystej postaci.

    Kolejne pytanie do zwolenników twierdzeń absolutnych...czy w ciągu najbliższych powiedzmy czterech lat temperatura globalna będzie rosła, czy będzie spadała :?: Jest to taki okres, w którym możemy Waszą "wiedzę zmonitorować.
  • #938
    Tommy82
    Level 41  
    Myślę ze sobie zwolennicy GO zrobią przerwę do wiosny na naszej półkuli.

    marek_Łódź ten bełkot ma sens tylko jako długookresowy wiec nawet jak się w okresie 4 lat pomylą to powiedzą ze to wzrost czegoś czy "chwilowe" anomalie. I tak dalej.
  • #939
    weron12
    Level 17  
    Informacja masz rację, ale nie do końca.
    "Cyrkulacja Atlantyku Południowego jest prostsza. Prąd Południoworównikowy płynie wzdłuż równika na zachód. Napotkany kontynent południowoamerykański powoduje jedynie zakłócenie. Jedna stosunkowo niewielka gałąź kieruje się jako Prąd Gujański na północny zachód na Morze Karaibskie, włączając się następnie do wiru północnoatlantyckiego. Przeważna masa wody staje się ciepłym Prądem Brazylijskim..."
    Cytat z "Zwierzęta i oceany" Tomasz Umiński. Publikacja ma swoje lata to i może jest to już nieaktualne...
  • #940
    Informacja
    Level 18  
    Dobra.
    Znawcą prądów morskich wielkim nie jestem.
    Ot tyle co z Geografi pamiętałem.
    A co do tego że akurat w tym roku jest dużo chłodniej powodów może być tysiące.
    Np że pomiędzy ziemią a słońcem znalazło się nieco materiału z ogona komety, lub że słoneczko stało się nieco mniej aktywne (okresowo).
    Zapewne gdyby nie ocieplenie klimatu było by jeszcze zimniej :):)

    Pozdrawiam.
  • #941
    witesco
    Level 11  
    Nie spodziewałem się,że na "Elektrodzie" spotkam dyskusję nt. zmian klimatu.
    Moja ogólna ocena poziomu dyskusji spotykanej w mediach którą wypowiedziałem podczas:
    40 Szczecińskich Dni Techniki - Szczecin
    Spotkanie z Saschą Mueller-Kraennerem, autorem monografii „Bezpieczeństwo Energetyczne. Nowy Pomiar Świata”, Wydział Technologii i Inżynierii Chemicznej ZUT, sala im. prof. Józefa Kępińskiego, ul. Pułaskiego 10, godz. 16.15 - 17.15.
    była taka,że poziom dyskusji zniżył się do poziomu jarmarczno karczemnej awantury. Zwolennicy teorii o przyczynach ocieplenia nie znają dotychczasowych teorii nt. zmian klimatu, natomiast poziom krytyków jest na poziomie "Towarzystwa miłośników płaskiej Ziemi".
    Cieszę się,że to co tutaj czytam jest (Z wyjątkiem pewnych osób) na lepszym poziomie. Generalnie potwierdzam na podstawie własnej pamięci, że przez ostatnich 20 lat było wyraźnie cieplej, tu (w Szczecinie zimą - często bez śniegu)

    Generalnie dyskusję nt, zmian klimatu należałoby uporządkować:
    - osobno sprawa pomiarów i danych dotyczących zmian np. temperatury:
    - osobno sprawa hipotez dotyczących przyczyn zmian klimatu.
    - osobno sprawa dotycząca ewentualnych prób przeciwdziałania zmianom klimatu.

    Na razie sprawa wygląda tak, ze nie można jakoby ustalić czy średnia temperatura na Ziemi się zwiększa, czy zmniejsza, a to jest już niedopuszczalny bałagan.

    Zwolennikom "spiskowych teorii" radzę się zastanowić nad następującą sprawą: na jesieni 2009 r. było głośno o rozpylaniu tajemniczych środków chemicznych w atmosferze (miały powiększyć albedo Ziemi ?) - może rozpylono ich za dużo.?
  • #943
    _jta_
    Electronics specialist
    A czy do ochłodzenia na skutek rozpylania środków powiększających albedo Ziemi
    pasują temperatury około połowy grudnia na Spitsbergen (podczas nocy polarnej)?
    (jakby kto nie wiedział, to pamiętam, że u nas w sierpniu bywało nawet chłodniej ;))
  • #944
    Chris_W

    Level 38  
    _jta_ wrote:
    A czy do ochłodzenia na skutek rozpylania środków powiększających albedo Ziemi
    pasują temperatury około połowy grudnia na Spitsbergen (podczas nocy polarnej)?
    (jakby kto nie wiedział, to pamiętam, że u nas w sierpniu bywało nawet chłodniej ;))

    http://www.arctic-warming.com/ConfPaperP.pdf
    Hipotezy o tym jak działania wojenne potrafią zakłócić prądy i ocieplić Spitsbergen.
  • #945
    marek_Łódź
    Level 36  
    Chris_W wrote:
    http://www.arctic-warming.com/ConfPaperP.pdf
    Czego to ludzie z głodu nie wymyślą (tzw. parcie na szkło, a w tym wypadku na lód). Warto pamiętać o tym, że w miarę precyzyjne badania systemu termicznego Ziemi są porównywalne (dla tych danych, które mamy), a i z pewnością znacznie krótsze od podstawowych cykli (quasicykli) w tym systemie występujących (których jeszcze nie znamy). Stąd tak chętnie używane przez ignorantów z dyplomami słówko "anomalia", które tłumaczy się na polski "nic nie wiem".
  • #946
    Informacja
    Level 18  
    Przyroda broni się sama.
    A przynajmniej usiłuje.
    Kiedy więc wycinamy kolejną puszczę, i minimalnie zaczyna spowalniać wychwytywanie CO2 , jego wzrost w atmosferze powoduje nasilenie wzrostu zieleni na ziemi.
    Kwestia tylko czy aż w takim stopniu aby system utrzymywał się w równowadze.
    Warto sobie poczytać o równowadze w przyrodzie.
    To pouczające.
    Barszcze Sosnowskiego, silnie plonująca kanadyjska trawka, Czy Amazońska dżungla.
    Kto wie co za 1000 lat będzie miało większy wpływ na klimat ziemi?
    Jedno jest pewne.
    Zbyt szybki wzrost temperatury (nawet jedynie na niewielki okres czasu - np 1-2 lata) napewno spowoduje że rośliny znajdą się poza własnym klimatem.
    Jeśli chodzi o lasy, wzrost temperatur o 5-6 stopni, spowoduje że spłoną jak te w Australii.
    A las jak nas uczono w szklole, rośnie wolno, lecz płonie szybko.
  • #947
    Chris_W

    Level 38  
    Te lasy w Australii płoną bo taki jest system rozwojowy eukaliptusów - szybki wzrost w warstwach popiołów - dlatego są łatwopalne (jedne z najłatwiej palnych drzew). Natomiast co do pożarów puszcz tropikalnych - czasem coś zapłonie w lesie - ale generalnie tam pożary na wielka skalę nie grożą z racji obfitych deszczy i dużej wilgotności.
    Nie wiem czy są badania nad wpływem temperatur na rozwój lasów - ale podejrzewam że wyższe temperatury powoduja wzrost ogólnej masy żywej roślin (ogólny wzrost szybkości wszystkich reakcji - również metabolicznych) - szczególnie jeśli skorelowane jest to ze zwiększonym stężeniem CO2 (wzrost szybkośc reakcji fotosyntezy). Możliwe że las tropikalny nie tylko nie zginie w podwyższonej temperaturze - ale nawet zwiększy swój rozwój. Oczywiście strefy klimatyczne (poza równikową ) ulegną przesunięciom.
  • #948
    Tommy82
    Level 41  
    Pożar dla lasów jest tak naturalny jak deszcze. Na przykład sekwoja olbrzymia sieje się głownie na spaloną ziemie. Dzięki temu ma mniejszą konkurencje.

    To jest problem ludzi a nie lasu. To tylko szkody dla ludzi. A ze odbudowa naturze zajmuje długo w ludzkiej skali czasu to wszyscy uważają to za jakąś tragedie. Amerykanie sami wypalają w sposób kontrowany (bo jak się ma spalić to się i tak spali) tak żeby nie wybuchł niekontrolowany
  • #949
    witesco
    Level 11  
    Wpływ wycinania lasów na zmiany klimatu był wałkowany na różnych konferencjach, szczególnie w końcu lat 80-tych i początku 90-tych.
    Ogólnie jak pamiętam ustalono:
    Las w w warunkach ekosystemu zrównoważonego pochłania tyle samo CO2 co emituje
    (emisja następuje przy rozkładzie drewna)
    Problem powstaje wtedy kiedy karczuje się wielkie obszary lasów, - a dodatkowa emisja CO2 pochodzi z tzw."bezpłomieniowego spalania" odkrytej gleby.
    Na ile niszczenie lasu przyczynia się do uwalniania co2 uwięzionego w drewnie - trudno policzyć - część drewna przerabia się np na meble, te spaleniu ulegają często b. wielu latach. Ale np. gałęzie i karpinę spala się od razu.
    Na ile zmienia się - i w jakim kierunku - biomasa lasów w Polsce - jest to od lat przedmiotem sporów. Leśnicy twierdzą, że lasów jest coraz więcej (statystycznie). Część przyrodników twierdzi, ze lasy są eksploatowane rabunkowo.
    Z własnych obserwacji - wycieczki długodystansowe (minimaratony) uważam, ze buki i dęby są wycinane na wielką skalę, owszem sadzi się nowe - ale trzeba (odpowiednio) 100 i 200 lat aby urosły nowe - duże.
    Najważniejsza teoria oddziaływania lasów na klimat głosi, że: las pochłaniając energię słoneczną nie nagrzewa się ani trochę w takim stopniu jak by to wynikało z odpowiedniego wsp. pochłaniania , gdyż zachodzi proces termodynamiczy przetwarzania energii cieplej na chemiczną.
    I jest to prawdopodobnie najważniejsze. Rozwój cywilizacji niezaprzeczalnie prowadzi do zastępowania terenów zielonych, terenami zabudowanymi.
  • #950
    marek_Łódź
    Level 36  
    witesco wrote:
    Wpływ wycinania lasów na zmiany klimatu był wałkowany na różnych konferencjach, szczególnie w końcu lat 80-tych i początku 90-tych.
    Ogólnie jak pamiętam ustalono:
    Las w w warunkach ekosystemu zrównoważonego pochłania tyle samo CO2 co emituje
    (emisja następuje przy rozkładzie drewna)
    Problem powstaje wtedy kiedy karczuje się wielkie obszary lasów, - a dodatkowa emisja CO2 pochodzi z tzw."bezpłomieniowego spalania" odkrytej gleby...
    Tak, jak napisałeś - warunkach równowagi eko, las ma zerowy średni bilans absorpcji CO2, co dotyczy również wspomnianego wyżej "wiązania" energii słonecznej w związkach. W związku z tym ewentualne dosadzanie lasu ma jednorazowe (chociaż rozciągnięte w czasie) oddziaływanie z CO2 (z wyjątkiem miejsc, gdzie wiązanie z przyczyn środowiskowych jest dłuższe np. tworzące się torfowiska). Tak więc często zamieszczana informacja typu - hektar lasu wiąże rocznie tyle i tyle CO2 to zwykłe kłamstwo, co oczywiście nie umniejsza jego korzystnej, wielostronnej roli w ekosystemie.

    SADŹMY LASY, ale nie liczmy, że będą permanentnie zjadały CO2.
  • #951
    _jta_
    Electronics specialist
    Dlatego, jeśli by się chciało nie zwiększać ilości CO2 w atmosferze, należałoby zwiększać powierzchnię lasów
    odpowiednio do ilości spalonych paliw - np. za tonę węgla 1 ar lasu - i już "na stałe" (~200 lat) mieć tam las.

    Osobna sprawa, że o las trzeba trochę dbać (zbierać nadmiar ściółki, szyszki, chrust) - inaczej emituje metan.
  • #952
    belimacor
    Level 14  
    To co pany? Idzie wiosna, szpadle w dłoń, urlopy na szczytny cel jakąś małą ustawką się załatwi- załóżmy 10 dni w roku. Ja po groszu skombinuje sadzonki i zalesiamy świat. Tak jak przepowiadałem- homo sapiens dzikus, albo klęska.
  • #953
    _jta_
    Electronics specialist
    Może nie to jest ważne, żeby dużo posadzić, ale żeby odpowiedni teren przeznaczyć na las - pozwolić mu rosnąć...
    I może niekoniecznie szpadle - pozbierać trochę nasion (np. szyszki) i porozrzucać gdzieś po nieużytkach - może
    drzewa nie urosną tak szybko, a zwłaszcza tak równo, jak zasadzone, ale wystarczy, żeby urosły.

    A, i koniecznie trzeba rejestrować tak zasadzone lasy - za każdy ar lasu ma być zezwolenie na emisję 2.5T CO2.
    Za to, jak ktoś wytnie ar lasu, to ma najpierw postarać się o takie zezwolenie. Ale tylko, jak wycina całkowicie - jeśli
    wycina co lepsze drzewa (te, co się przydadzą na budowę, albo na meble), a inne zostawia, to jest w porządku.

    Rejestrować należy również wykorzystanie drewna do budowy, albo produkcji czegoś trwałego - też powinny za to
    być zezwolenia na emisję, ale pod warunkiem, że potem przy rozbiórce domu, który był tak zarejestrowany, będą
    zwracane (a raczej nowe, na taką samą ilość CO2) - albo właściciel będzie miał obowiązek budować nowy.

    Nie wiem tylko, kiedy wprowadzą odpowiednie przepisy, bo bez nich to nie ma co się spieszyć z sadzeniem lasu
    - może wprowadzą takie, że jak ktoś posadził las zanim weszły w życie, to ma obowiązek go utrzymywać?

    Poza tym, u nas lasy rosną lepiej, niż w Europie zachodniej, więc powinniśmy dostawać więcej od ara lasu - może
    z tego powodu odpowiednie przepisy ciężko będzie wprowadzić, bo ktoś w innym kraju będzie chciał, żeby jakieś
    rachityczne drzewka u nich były cenione (według emisji CO2) na równi z porządnym lasem u nas.
  • #954
    belimacor
    Level 14  
    Szyszki odpadają, chyba, że bardziej opłacalne jest wspinanie się po drzewach i ich zrywanie. Nasiona z szyszek są zazwyczaj wywiewane i szyszka spada jak już nie ma w niej nasion.
    Rolnik nie odda pola pod las, chyba, że naprawdę niezłą kaskę za to dostanie. Podobnie ze spadkobierca ziemi- zesłannik cywilizacji zrobi z tego działkę budowlana, po czy sprzeda z nieskończonym zyskiem.
    Przepisy nie są trudne do obejścia, bo właściciel działki wcale nie musi tam sadzić lasu, tylko po prostu drzewa i niekoniecznie musi zrobić to on, tylko ktoś inny.
    Koniecznie to sprawdzę. Kupie sobie koguta na samochód, podepnę przyczepkę i będę na pasach zieleni sadził drzewa- zobaczymy czy dostane mandat za niszczenie zieleni, albo czy przyleci do mnie jakiś papierkowiec z prośbą o podpisanie papierka, ze wczoraj 2km dalej posadziłem 100 drzew- 10zł plus benzyna. Dostanie kwitek, że gdyby nie te sadzone drzewa to by roboty nie miał- brak papieru.
    Jakby była waha i przyczepki to myślę, że niezła organizacja charytatywna mogła by powstać.

    Pod jakim paragrafem by mnie skazano za sadzenie drzew w miastach?
  • #955
    _jta_
    Electronics specialist
    Kiedyś u nas pod blokiem zrobili akcję - w ramach pracy społecznej zasadziliśmy drzewka.
    Przyjęły się, zaczęły rosnąć, a potem jakieś przedsiębiorstwo coś tam robiło, może porządki
    na trawnikach, i w ramach tego zniszczyli wszystkie drzewka, które ludzie posadzili.

    Lepiej by było, jakby takie sadzenie drzewek było rejestrowane, i dostawalibyśmy za to większe
    limity emisji CO2 (może za 1 drzewko ćwierć tony, rozłożone na 25 lat) - ale jak jakaś firma takie
    zarejestrowane drzewko wytnie (czy zniszczy w ramach jakichś działań), to ma do Urzędu Miasta
    oddać taki limit na emisję CO2 - może takie podejście zniechęci firmy do niszczenia drzewek?
    (zamiast limitu może być np. 100kg LPG, czy 100l innego paliwa, oczywiście z opłaconą akcyzą)
    Może fajnie by było, jakby za zniszczone drzewko prezes firmy parę miesięcy jeździł do pracy
    komunikacją miejską, albo chodził pieszo, zamiast używać luksusowego samochodu? no, może
    jak ma willę daleko od miasta, to tylko miesiąc, ale za to PKS-em, albo podmiejskim autobusem.

    Z szyszkami - niektóre drzewa (jodły, modrzewie, jeszcze jakieś inne pewnie się znajdą) mają
    dość nisko zwisające gałęzie, może długi kij z haczykiem do zbierania szyszek, wystarczy, niech
    z wyższych gałęzi rozsiewają się bez wspomagania. Żeby był duży efekt małym kosztem.

    Ale z ziemią pod las (czy drzewa) to rzeczywiście problem: jak będzie duża emisja CO2, to
    szybko zabraknie ziemi, na której będzie można zasadzić (czy zasiać) las i będzie kłopot.
  • #956
    Tommy82
    Level 41  
    Emisje nie są po to żeby ktoś je zwiększał drzewkami tylko po to żeby ktoś zarabiał na obrocie nimi to raz.

    Dwa po co mam sadzić u siebie drzewka jak będę się potem musiał prosić żeby je wyciąć?

    Po trzecie była już taka akcja unia dopłacała do zalesiania i utrzymywania lasu ciężkie pieniądze i ludzie pozalesiali ale raczej więcej na tym zarobili niż tego będzie pożytku.

    Po czwarte jak drzewko sobie ktoś posadził gdzie mu pasowało nad rurami z gazem czy czymś w tym klimacie to nie ma się co dziwić ze je ktoś wykopał.

    Co do miejsc gdzie można sadzić las to jest ich w nadmiarze. Az do tak ekstremalnych pomysłów jak zalesienie Sahary.
  • #957
    _jta_
    Electronics specialist
    Niby z jakiej racji ma ktoś zarabiać? czytałem protokól z Kioto, nie widzę, żeby pozwalał na taką możliwość.
    A jak widzisz, że ktoś zarabia w ten sposób, to rób alarm - sprawdź, jak to robi, gdzie jest luka w prawie...

    Co do drzewka nad rurami gazowymi, to oczywiście takiego by nie rejestrowano - jak rury są na planie.
    (dla ścisłości, te zniszczone drzewka z pracy społecznej nie były nad rurą, ani czymkolwiek takim)

    Wycinanie drzew - i tak, jak chcesz wyciąć drzewo u siebie, to musisz występować o pozwolenie.

    A jak będą za posadzenie drzewa zezwolenia na emisję CO2, to można je sprzedać, zainwestować,
    potem z uzyskanego dochodu kupić zezwolenie na emisję, wyciąć drzewo i jeszcze mieć drewno...
    I można robić interesy, choć nie się miało pieniędzy. A bez tego, to trzeba by prosić bank o pożyczkę,
    ryzykować że się nie spłaci - z sadzeniem drzewa, to najwyżej będzie się miało drzewo w ogródku.

    Na sadzeniu drzew na Saharze mogliby zarabiać jej mieszkańcy, a nie my. Tylko musieliby znaleźć
    takie, które w tych warunkach będą rosnąć - a może nawodnić Saharę? albo sadzić przy oazach.


    I skoro już mowa o sadzeniu drzew, to przyszło mi do głowy, że do zmniejszania ilości CO2 dobre
    są takie drzewa, których procesy życiowe nie są za szybkie - czyli rosną powolutku, ale są trwałe.
    Jak powoli rosną, to niewiele światła im trzeba, więc mogą rosnąć gęsto - więcej węgla zmagazynują
    na takiej samej powierzchni gruntu; jak są trwałe, to na dłużej go zmagazynują. Może dęby? Żołędzie,
    jak opadają na ziemię, to jeszcze się nadają do rozsiewania drzew - pozbierać, rozrzucić tam, gdzie
    jeszcze dęby nie rosną. A przy okazji będzie z tego kiedyś wartościowe drewno (za parę wieków).
    Niezłe są też grusze - może pestki z gruszek nie do śmieci, a na trawnik - jest szansa, że coś urośnie.

    Jak wracałem do domu, to widziałem jakiś plakat - napis chyba: "Posadźmy razem milion drzew".
  • #958
    Tommy82
    Level 41  
    http://www.cire.pl/item,45040,1,0,0,0,0,0,hak...li-i-sprzedali-uprawnienia-do-emisji-co2.html

    Nie da się na tym zarabiać jak widać. To jest forma reglamentacji na której zawsze się da zarobić patrz na przykład prohibicja lub jakiekolwiek ręczne sterowanie czymkolwiek.

    Rury nie były nad niczym ale przyjechała koparka i dla sportu pozamiatała. A jak znajomy chciał drzewo ściąć przy domu (spółdzielnia) to załatwianie panierów trwało tyle ze sprawę załatwiła burza i strażacy topole "za frajer" ścięli na koszt podatnika. I tu jest kretynizm po co mam sadzić drzewo którego nie będę mógł wyciąć ?

    Co do nawadniania pustynni to w Izraelu jakoś dają sobie rade wiec to jest do opanowania.

    A może będziemy drzewa w kopaniach zakopywać wtedy jeszcze więcej zmagazynują a i górnicy się ucieszą ;)
  • #959
    _jta_
    Electronics specialist
    Myślisz, że możliwość wykradania emisji przez hakerów jest zamierzona?
    A jak ktoś wysyła tajne hasła w odpowiedzi na e-mail bez sprawdzenia, kto go przysłał, to trudno
    się dziwić, że hakerzy na tym korzystają - nie żebym to popierał, ale głupoty też nie popieram.

    Sadząc drzewo udostępniasz kawałek swojego gruntu na magazynowanie węgla z atmosfery,
    i coś z tego byś miał. Poza tym cień w razie upału. Ale dlaczego masz mieć tylko korzyści?
    Zresztą, przyjmijmy taki wariant, że za 300 lat drzewo można wyciąć i nie zwracać "emisji". OK?
    Tylko warto, żeby to był dąb, albo grusza, bo przeżywają i więcej lat, i potem drewno cenne.
    A jakieś inne to za 100-200 lat spróchnieje, i trzeba będzie sadzić nowe i od nowa liczyć lata.

    Składowanie drewna w kopalniach może ma jakiś sens, za jakiś czas zmieni się w węgiel,
    i będzie obieg zamknięty. Tylko pewnie jakąś akcyzę od wydobycia trzeba będzie zapłacić.

    A poza tym to już chyba rury z drzewami się mylą i pora iść spać.