Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

panika z co2 "efekt cieplarniany"

_jta_ 05 Lut 2010 08:49 228698 2219
  • #961
    Informacja
    Poziom 18  
    Na jednym z forów pojawiło się takie zdanie
    ---------------------------------
    Jest to zrozumiałe że żywy człowiek szkodzi środowisku.
    Przedewszystkim wtedy gdy jest tych ludzi zbyt dużo.
    (jak obecnie) Dlatego UE stara się rozwiązać ten problem.
    Dotując plantacje biopaliw zmniejsza areał ziemi rolnej, to z kolei ilość żywności, a to powoduje że emitujemy mniej metanu.
    Ba najbiedniejsi przestają go emitować całkiem.
    To dopiero początek.
    Bieda bowiem to pojęcie względne.

    "Zrobił wilk elektrownię, lecz by prąd uzyskać
    Spalał w niej cały węgiel z kopalni od liska.
    Kopalnia z elektrowni cały prąd zżerała,
    Stąd brak światła i węgla. Ale system działa!"

    W obecnej chwili trzeba by jednak dodać

    Z braku paliw biedzi się komisja cała,
    Jakby pomóc bogatym, biednych robiąc w wała.
    I wymyślili jak poradzić sobie z biednych gniewem.
    Teraz w elektrowni będziem palić drzewem.
    ---------------------------------------------------------
    Czy jest całkiem bez racji?
    Kto to może wiedzieć.

    Pozdrawiam.
  • #962
    Tommy82
    Poziom 40  
    _jta- nie o sama technikę chodzi, jeśli złodziejom opłaca się to kraść jak powiedzmy samochód to znaczy ze na tym da się zarobić. Innymi słowy myślę ze życie negatywnie zweryfikowało to co w protokole z Kioto wyczytałeś.

    Poza tym skoro sadze drzewo to powiewem móc je ściąć a nie czekać na burzę nie zależnie od tego czy korzystam z jakiś limitów co2 na to drzewo czy też nie.

    Rozglądnij się może po okolicy ile znasz drzew co maja 300 lat. I jak oceniasz szanse ze drzewo dożyje takiego wieku?
  • #963
    bonanza
    Spec od Falowników
    Gdyby każde drzewo dożywało 300 lat, to nie byłoby wtedy unikatem ani pomnikiem przyrody, lecz zwykłym spróchniałkiem. Podaż mała, więc wiekowe drzewa w cenie, gdyby było ich dużo - stałyby się pospolitością i nie trzeba by ich chronić.
  • #964
    _jta_
    Specjalista elektronik
    Widziałem parę drzew, co miały parę razy więcej... a ile drzewo pożyje, pewnie zależy od tego, jak je potraktują, bo jak piłą, to krótko.
    W Polsce mamy kilka drzew ocenianych na ponad 600 lat, i to są unikalne pomniki przyrody; być może są znacznie starsze, np. "Bartek"
    jest w środku spróchniały, i dlatego stracił najstarsze słoje - nie wiadomo, ile ich naprawdę było, niewykluczone, że dużo więcej.
    Hm... cis Henrykowskiego ma ponad 1200 lat - może trzeba sadzić cisy, a nie dęby? tym bardziej, że cisów mamy mało.
    Ale i tak dęby, o ile jakiś wypadek, albo działania człowieka nie skrócą im życia, żyją około 600 lat, a wymagamy 300, więc powinny
    jakoś przeżyć; dla grusz chyba rekord jest około 500 lat, więc już gorzej, ale wciąż jest realne, że większość dożyje 300.

    To, że była kradzież "emisji", nie oznacza, że można _legalnie_ zarobić na handlu - wystarczy, że instytucja, która nadzoruje handel
    emisjami uzna, że takie przekazanie emisji bez zgłoszenia do nich nie jest ważne, kto zapłacił złodziejowi (czy nieuprawnionemu
    pośrednikowi) to stracił, bo emisji mieć nie będzie - to chyba nawet łatwiejsze, niż z samochodami, które się znakuje...
    Instytucja, która ma nadzorować handel emisjami, powinna dbać o to, żeby były przekazywane bezpośrednio - o ile pamiętam, taki
    był wymóg w protokole z Kioto. I wtedy nie ma miejsca na kradzieże podobne do tej opisanej, czy zarobki pośredników.
  • #965
    weron12
    Poziom 17  
    Z tymi owocowymi drzewami nie da się. Jeśli będzie ich 10 000 km2 to można sobie wyobrazić ile nowych plag spadnie na sady produkcyjne. Oczywiście można użyć do ich ochrony chemii. Zlikwidujemy problem GO a nabawimy się zatrutych wód. Coś mi się widzi, że konsekwencją tego będzie to, że zaczną się rodzić zmutowane dzieci. O ile będzie miał je jeszcze kto płodzić. To mogą być tylko drzewa jako tako odporne na te zagrożenia. Co do sadzenia lasu poprzez rozrzucanie nasion dębów czy świerków na nieużytkach. To się nie da. Nasiona te nawet jak skiełkują i wyrośnie z nich jakaś siewka to nie będzie się wstanie przebić przez trawę
    i inne chwasty. W takich warunkach dałyby radę tylko drzewa szybko rosnące. Topole, brzozy itp. Dopiero jak te drzewa rozrosną się to pod nimi
    trawa przestaje rosnąc i wtedy mogą wkroczyć dęby i inne takie. No chyba,
    że zagoni się ludzi do koszenia trawy. Oczywiście kosą ręczną coby nie spalać benzyny. W końcu nie chcemy zwiększać zawartości CO2 w powietrzu.
  • #966
    belimacor
    Poziom 14  
    Nie mana świecie nic lepszego niż cały dzień koszenia trawy kosą ręczną. Później siadasz przy zachodzie słońca, wyciągasz malutką naleweczkę z własnych owoców i jesteś w raju. Na drugi dzień idziesz do lasu po jakieś ziółka lecznicze, wracasz za 2 dni, przerzucasz skoszone siano i doglądasz warzyw w ogródku. Wszędzie pełno czystego powietrza i większa zawartość tlenu, który daje niezły haj.

    Ja dalej proponuje sadzonki po jednym groszu, ale tylko w ilościach z minimum czterema zerami.
  • #967
    _jta_
    Specjalista elektronik
    Przegapiłem pojawienie się nowego komentarza o stanie lodów w Arktyce (z 3 lutego) - w samej Arktyce lód jest przesunięty:
    od strony Atlantyku mniej, od strony Pacyfiku więcej; i żeby było ciekawiej, to na Bałtyku więcej, a na Morzu Ochockim (między
    Sachalinem a Kamczatką) mniej, choć obok na Morzu Beringa więcej - jakaś cyrkulacja przez Syberię na wschód i powrót przez
    Arktykę, a przesuwaniem lodów Arktyki przez wiatr? W komentarzu mowa o rozkładzie ciśnień: duże na Syberii, małe w Arktyce.
  • #968
    SAWEK101
    Poziom 31  
    Panowie przecież klimat nigdy nie był stabilny,klimat nawet na przestrzeni 200 lat się ocieplał i oziębiał mówię o europie ,nie sądzę żeby człowiek potrafił zmienić klimat na całej kuli ziemskiej ,przecież niema na to obiektywnych niezakłamanych danych.
    Z jednej strony mówią nam wycinka lasów .....
    Z drugiej strony olbrzymie pożary lasów bez ingerencji człowieka...
    Oczywiście jeśli byśmy zniszczyli całą roślinność to na pewno umrzemy z głodu i oczywiście jestem za życiem w zgodzie z przyrodą, ale media robią nam wodę z mózgów a wszelakim organizacjom chodzi tylko o pieniądze.
    Czy widzieliście choćby jednego(zielonego) prezesa który jeździł by rowerem ,zamiast limuzyną z 5cio litrowym silnikiem.
    Organizują różne szczyty na które przylatują prywatnymi samolotami które spalają ogromne ilości paliwa ,a nam każą płacić za to.
    Są tacy mądrzy w sprawie ocieplenia klimatu ,a nie potrafią przewidzieć pogody na trzy dni.
  • #969
    _jta_
    Specjalista elektronik
    :arrow: SAWEK101, 07 Lut 2010 20:19

    Dane jak najbardziej są. I wyliczenia pokazujące, że to wynik działalności człowieka.

    Pożary lasów, jeśli bez ingerencji człowieka, to na dłuższą metę nie zmienią klimatu.

    A "zielonego" prezesa chyba jeszcze nie widziałem żadnego z limuzyną. ;)
  • #971
    SAWEK101
    Poziom 31  
    Jeśli jest tak jak mówicie to co wy powiecie o tegorocznej zimie?
  • #973
    marek_Łódź
    Poziom 36  
    SAWEK101 napisał:
    Jeśli jest tak jak mówicie to co wy powiecie o tegorocznej zimie?
    NORMA :!: Normalna zima w Polsce. Ze wspomnień moich i moich rodziców pamiętamy takich zim kilkadziesiąt, tylko w ciągu kilkudziesięciu lat, ale dla niektórych to "anomalia" i "efekt globalnego ocipienia" .
    _jta_ napisał:
    A "zielonego" prezesa chyba jeszcze nie widziałem żadnego z limuzyną. ;)
    Było pojechać do Kopenhagi.
  • #974
    SAWEK101
    Poziom 31  
    Aha to wg. ekologów jak mamy zimniejsze zimy to klimat się ociepla,sorry ale to nie na moją inteligencję,niewierze tym co nie mają zielonego pojęcia o czym mówią ,co oglądam jakiś program na discovery to inaczej pier...,a prawda jest taka że każdy domniemywa co będzie gdy....itd.i przekonamy się o tym jak to przeżyjemy,albo i nie przeżyjemy :cry:,nie wychodzi im nawet przepowiadanie pogody, a ja mam wierzyć że za 30 lat hoho.W mnie to klimat się zmienia, ale nic na to nie poradzimy i nie koniecznie jest to ocieplenie.
  • #975
    _jta_
    Specjalista elektronik
    Nie mam czasu na zagraniczne wojaże... oni tylko po Kopenhadze jeżdżą limuzynami? do Warszawy nie zaglądają? to nie zobaczę.

    A co do zimy, to nie pisałem o poglądach ekologów, a o obserwacjach meteorologów i klimatologów, i komentarzach do nich.
  • #976
    marek_Łódź
    Poziom 36  
    _jta_ napisał:
    Nie mam czasu na zagraniczne wojaże... oni tylko po Kopenhadze jeżdżą limuzynami? do Warszawy nie zaglądają? to nie zobaczę
    Niedawno byli w Poznaniu, myślę, że też sobie nie żałowali benzynki na dolot i dojazd. A nasi nawet "trawę malowali" na zielono
  • #977
    Informacja
    Poziom 18  
    Jeśli na jednej z szal położyć stopienie lodowców Himalajów (ostatnio oglądałem na DISCOWERY program o tym jak szybko to postępuje), w Alpach, Andach, i gdzie tam jeszcze z których wodę pitną mają miliardy ludzi, a na drugiej zyski firm paliwowych, to ja jestem za dostępnością wody pitnej. Tak się bowiem składa że lodowce w wysokich górach są superpochłaniaczem wilgoci z powietrza, w conajmniej dużym stopniu z powodu niskich temperatur które utrzymują przez cały rok.
    Jak myślicie czemu coraz więcej Hindusów ucieka w świat?
    Dziś świat to globalna wioska.
    Nie da się poprostu powiedzieć coś co dzieje się na świecie mnie nie dotyczy.
    Popatrzcie co dzieje się na świecie gdy runeła finansowa piramidka w 300 milionowym kraiku. A co będzie gdy ponad miliard mieszkańców Indii ruszy w świat szukać wody do picia?
    Pewnie mi się nie wydaje że Indie mają broń atomową, i od niedawna rakiety dalekiego zasięgu.
    Ciekawe po co?
  • #978
    jankolo
    R.I.P. Zasłużony dla elektroda
    Informacja napisał:
    Jeśli na jednej z szal położyć stopienie lodowców Himalajów (ostatnio oglądałem na DISCOWERY program o tym jak szybko to postępuje)

    Mssz na myśli tą szybkość, co do której naukowcy związani z Global Warming przyznali się , że popełnili błąd o drobne 300 lat?
  • #979
    Tommy82
    Poziom 40  
    _ita _ piszesz
    "Instytucja, która ma nadzorować handel emisjami, powinna dbać o to, żeby były przekazywane bezpośrednio - o ile pamiętam, taki był wymóg w protokole z Kioto. I wtedy nie ma miejsca na kradzieże podobne do tej opisanej, czy zarobki pośredników"

    No to coś źle pamiętasz...

    "Od momentu wdrożenia systemu w styczniu 2005 r., 80% wszystkich transakcji przeprowadzono za pośrednictwem wyspecjalizowanych firm brokerskich."

    żródło
    http://www.consus.eu/pl/handel_emisjami

    Już samo istnienie tej firmy dosyć mocno przeczy Twoim tezą.
    Zapamiętaj jedno jeśli istnieje coś co ma wartość to już gdzieś na świecie jest ktoś kto zarabia na obrocie tym. I to mimo tego ze sprzedaż nieistniejącego fizycznie towaru wydaje się każdemu normalnemu człowiekowi bez sensu. Tak samo jest z limitami emisji, została wykreowana wartość czegoś co było by normalnie bezwartościowe. I jeszcze ktoś na tym zarabia, lub wykreowana została wartość tylko po to żeby na tym zarobić.
  • #980
    _jta_
    Specjalista elektronik
    O ile rozumiem, broker nie handluje w swoim imieniu - zajmuje się negocjowaniem umowy na zlecenie zainteresowanego.

    Zarabianiem przez pośrednika nazwałbym taką sytuację, że P coś kupuje od X, i sprzedaje to za wyższą cenę Y. Można tak
    również zaklasyfikować kradzież - Z kradnie od X (czyli uzyskuje za cenę 0) i sprzedaje to Y (za cenę wyższą od 0).
    Inna sprawa, że jak ma miejsce handel, to ktoś wykonuje w związku z tym jakąś pracę, i otrzymuje za nią wynagrodzenie.

    Czy są jakieś przesłanki do opinii, że taką pracą zajmuje się Al Gore? - aż zajrzałem do Wikipedii, żeby sprawdzić, jak to
    się pisze, bo mam wrażenie, że tutaj różnie, np. "Al'gore", i przy okazji poszukałem, czy jest coś o tym, by był brokerem,
    więc od razu mogę napisać, że tam nie znalazłem; ale w brukowej prasie mogli jakieś takie zmyślone informacje podać.

    Stan lodów w Arktyce zbliża się do zimowego maximum - ciekawe, będzie powyżej, czy poniżej najniższego, jakie
    dotąd zaobserwowano? zwykle to maximum jest na przełomie lutego i marca, więc niedługo się przekonamy.
    Niestety, metoda oceny stanu lodów jest dość zawodna - wyobraźmy sobie taką sytuację, że mieliśmy zwarte pole
    lodu, powiał ciepły wiatr, połowę stopił, resztę rozproszył na 2x większej powierzchni - i wychodzi, że lodu przybyło!

    I może coś na inny temat, dla humoru (dla tych, co zrozumieją): właśnie usłyszałem, że Adam Małysz w wywiadzie
    (po zdobyciu srebrnego medalu) powiedział "mam nadzieję, że tym medalem otworzyłem puszkę Pandory".
    No cóż - przy takich emocjach, jak Olimpiada, łatwo o przejęzyczenie; a u nas na forum myli się produkcję z obrotem
    - i chyba się domyślam, jakiej propagandy trzeba słuchać (i pewnie długo), żeby potem pisać na forum coś takiego.
  • #981
    Tommy82
    Poziom 40  
    _jta_
    Sprzedający sprzedaje za X $ kupujący kupuje za Y $ a
    Y $-X $ = z $
    Czyli prowizja dla dla brokera która zwiększa koszt zakupu kupującego. Miedzy sytuacją przedstawioną tu a tą przedstawiona przez Ciebie jest tylko drobna techniczna różnica polegająca na własności limitów emisji trakcie transakcji. Efekt ekonomiczny jest dokładnie ten sam. Wiec na obrocie limitami emisji da się zarabiać.

    Co do Gore'a to on już swojego Nobla skasował i mu starczy.

    Co do lodów w Arktyce to ciekawi Cię czy będzie mniej czy więcej ale od razu na wszelki wypadek tłumaczysz czemu będzie więcej ;)
  • #982
    _jta_
    Specjalista elektronik
    Całe zagadnienie polega na tym, że kupujący kupuje od sprzedającego, czyli X=Y.
    Broker nie działa w swoim imieniu - wykonuje obsługę transakcji pracując na zlecenie
    (i oczywiście za to dostaje jakieś pieniądze - w końcu sekretarki też jakieś dostają).
    Swoją drogą widziałem, że ktoś tu pisał, że Al Gore zarabia na handlu emisjami...

    A z lodami w Arktyce to może jest właściwa pora na obstawianie zakładów - potem
    może nie być chętnych - obecnie jeszcze nie widać, jak wyjdzie z tym maximum.
    Na wykresie jest kilka linii: interesuje nas ta przerywana z sezonu 2006/2007,
    i ta niebieska, pokazująca stan aktualny - sięgnie powyżej przerywanej, czy nie?
    Na razie od miesiąca idzie prawie po prostej w górę - jak to się utrzyma jeszcze
    przez dwa tygodnie, to sięgnie wyżej - jak oceniamy szanse? Po mojemu 1/2.
    Próbowałem odczytać z wykresu, ile brakuje, żeby sięgnęło - wychodzi poniżej 3%.

    Aha, od ponad 3 tygodni zapisuję prognozy pogody z ICM, żeby móc zobaczyć, jak
    się zmieniają (czy np. temperatura na dziś prognozowana parę dni temu była wyższa,
    czy niższa niż z dzisiejszej prognozy?) i móc to porównać z zarejestrowanymi przez
    komputer z podłączonymi termometrami (jest umieszczony gdzieś na odludziu, żeby
    nie było w pobliżu żadnych źródeł ciepła). Ktoś ma ochotę poanalizować?
  • #983
    marek_Łódź
    Poziom 36  
    Tommy82 napisał:
    "Od momentu wdrożenia systemu w styczniu 2005 r., 80% wszystkich transakcji przeprowadzono za pośrednictwem wyspecjalizowanych firm brokerskich." ...sprzedaż nieistniejącego fizycznie towaru wydaje się każdemu normalnemu człowiekowi bez sensu. Tak samo jest z limitami emisji, została wykreowana wartość czegoś co było by normalnie bezwartościowe. I jeszcze ktoś na tym zarabia, lub wykreowana została wartość tylko po to żeby na tym zarobić.
    Warto jeszcze wspomnieć o tym, ze w obrocie giełdowym obraca się bliżej nieokreślonymi zapisami księgowymi, a nie samym towarem. Takie działania kreują wielokrotnie przewyższający wartość towaru debet, który po krachu jest spłacany przez frajerów, którzy uwierzyli w łatwy zarobek, a śmietankę zgarnia paru grubych bankierów na Wall Street.

    Jeśli chodzi o algora to:
    wikipedia napisał:
    In 2004 he co-launched Generation Investment Management, a company for which he serves as Chair. A few years later, Gore also founded The Alliance for Climate Protection, an organization which eventually founded the We Campaign. Gore also became a partner in the venture capital firm, Kleiner Perkins Caufield & Byers, heading that firm's climate change solutions group.
    Cytat:
    Online commentators and think-tank policy analysts have suggested that Al Gore has created a conflict of interest by working with GIM and simultaneously being the spokesperson for action on global warming.
    Umówmy się, że "ratowanie klimatu" wymaga kasy, więc nie mamy tu do czynienia z instytucjami dochodowymi, ale takimi, które przekręcają społeczną kasę wyłudzoną przy pomocy paniki, wywołanej różnymi dziwnymi publikacjami.
  • #984
    _jta_
    Specjalista elektronik
    Może odróżniajmy giełdę, gdzie każdy (no, po poniesieniu jakichś kosztów na starcie) może kupować akcje i potem je sprzedać z zyskiem,
    od handlu emisjami, gdzie stronami są ci, których mają dotyczyć wielkości emisji? tu nie ma tego, kto może kupować akcje dla spekulacji,
    dlatego cechy giełdy nie przenoszą się na handel emisjami, nie ma w nim miejsca na ten łatwy zarobek, o którym piszesz, i na frajerów.
    (nie wykluczam, że jakieś przypadki oszustw czy kradzieży się pojawiają, ale wbrew prawu, a nie z poparciem prawa, i są ścigane)

    Co do twoich cytatów o Al Gore (może pisz poprawnie, bo ktoś może zgłosić błąd do moderatora za +3pkt, ja specjalnie nie potrzebuję),
    to jakoś nie widzę żadnej wzmianki o tym, by handlował emisjami, czy uzasadniającej tezy o przekrętach... czyli bajki opowiadasz.
    Można oczywiście mieć podejrzenie, że jakieś przekręty są (czujność nie zawadzi), zwrócić uwagę na to, że są okoliczności, które mogą
    być pokusą do robienia przekrętów - niemniej jednak są to tylko podejrzenia, a nie stwierdzone fakty występowania przekrętów.
  • #985
    marek_Łódź
    Poziom 36  
    Słyszałeś kiedyś o giełdach towarowych, transakcjach spekulacyjnych, grze na zwyżkę czy zniżkę, opcjach, rozliczeniach nierzeczywistych i innych mechanizmach finansowych generujących silny szum finansowy, nie podparty żadną realną wartością. Wprowadzenie potężnego pakietu finansowej makulatury, za którą nie stoi żaden konkretny towar (równie dobrze można by wprowadzić przymus zakupu działek na słońcu) daje bankierom możliwość dmuchania kolejnych baniek, a rządom ściągania kolejnych podatków:

    Cytat:
    W 2009 roku Europol poinformował o rosnącej skali oszustw podatkowych, które w niektórych krajach mogą sięgać 90% wartości wszystkich wymienianych emisji.

    Przewiduje się wpompowanie bilionów dolarów w "technologie energooszczędne", bilionów zabranych z innych działów. To musi być zabójcze dla gospodarki (zresztą zawsze jest, gdy decyzje gospodarcze podejmuje biurestwo),

    Pomysł wprowadzenia kartek na energię w świecie, w którym naturalnym elementem rozliczeń jest pieniądz, mógł się zrodzić tylko w głowie szalonego bolszewika.
  • #987
    marek_Łódź
    Poziom 36  
    _jta_ napisał:
    Nie widzę związku z tematem. Tłumaczyłem, o co chodzi.
    Temat dotyczy paniki cieplarnianej. Chodzi o wyjaśnienie kto i po co tę panikę wywołuje, jakie są główne cele tej paniki, oraz jakie są mechanizmy czerpania z tej paniki zysków. Handel emisjami jest jednym z końcowych ogniw generujących "zysk cieplarniany". Fakt obłożenia "emisji" podatkami pokazuje, że jednym ze znaczących beneficjentów są rządy, co zresztą jest oczywiste.
    Obłożenie "emisji" podatkiem pokazuje, że nie chodzi o ekologię, tylko o dodatkowe obciążenie społeczeństwa, które za te emisje zapłaci. Stąd wspólny front różnej maści instytucji, czy fundacji "klimatycznych" i państw (budżetów), w których interesie jest maksymalizacja obrotu makulaturą cieplarnianą wygenerowaną w oparciu o wywołaną panikę. Niezależnie od tego "emisje" są z grubsza rzecz biorąc takim samym towarem, jak surowce i podlegają podobnym mechanizmom jak obrót towarowy innymi produktami. Jeśli tego wszystkiego nie rozumiesz, to współczuję, ale nie jestem w stanie Ci pomóc.

    http://www.vat.pl/rzad_francuski_zdecydowal_o...dzeniu_podatku_od_emisji_co2_taxnews_5795.php
    http://www.ochronaklimatu.com/ksiegipodatki/5...nie-do-emisji-co2-w-unii-europejskiej?start=2

    Jeszcze raz otwartym kodem napiszę, żeby wszyscy zrozumieli:
    Rządy (w tym wypadku Europy) wygenerowały potężny obrót finansowy nie związany z żadnym towarem, który następnie został obłożony VATem. Nie ma tu żadnej troski o środowisko , a jedynie o własną kieszeń.

    Jeszcze prościej :?: Wprowadzono dodatkowy podatek. Gdyby to zrobiono wprost, wywołano by spore niezadowolenie, ale znaczący wzrost cen energii i paliw (i wszystkiego innego, a co za tym idzie postępującą szybko inflację) dla ratowania środowiska "wszyscy zrozumieją".
  • #988
    _jta_
    Specjalista elektronik
    Hm... wiesz jak działa VAT? chyba nie, albo celowo piszesz bzdury; od czego to jest skrót?

    W starożytności uczono logiki w oparciu o sylogizmy, między innymi na takim przykładzie:
    Psy mają oczy i uszy | Kajusz ma oczy i uszy | a więc Kajusz jest psem - i w ten sposób
    pokazywano, że pewne sylogizmy prowadzą do błędnych wniosków. Stosujesz ten błędny
    sylogizm w tej sprawie - nie będę pokazywał, powinno ci wystarczyć to, co już napisałem.
  • #989
    J. Kleban
    Poziom 25  
    Dobrze prawisz Marek
    Na potwierdzenie prosty przyklad ; firma dobrze prosperujaca (korporacja) chcac sie pozbyc konkurencji wykupuje limity bo moze to zrobic, potraktuja to jako inwestycje , a przy okazji zaplaca mniej podatku , bo to sa koszty, dla innych firm nie bedzie juz szerokiej oferty limitow wiec beda zmuszone ograniczac produkcje, a tym samym stopniowo wypadna z rynku a korporacja ktora zakupila zapas emisji moze sie rozwijac i kopcic smiejac sie wszystkim w nos i dyktujac ceny .

    Dodano po 4 [minuty]:

    Drugi . to przeniesienie produkcji do kraju gdzie nie ma limitow i wtedy mozna kopcic do wiwatu i tez smiac sie z tych co placa .A kto placi ? oczywiscie klient , czyli my wszyscy, a jak bylo kopcone tak i bedzie .
  • #990
    PZ IX
    Poziom 33  
    J. Kleban napisał:
    Drugi . to przeniesienie produkcji do kraju gdzie nie ma limitow

    Chiny,Wietnam zapewne też Singapur oraz Tajwan i podobne, których nie wymieniłem.
    Świat zwariował. Tu walczą o ograniczanie emisji, a daleko Ameryka i Azja g.... sobie z tego robią. Może to jest już inna planeta?
    A sprzęt typu jednorazowego to też inna sprawa? Aha, czyli w Azji pewnie robią go ręcznie, bez pomocy maszyn i energii, a jedyne odpady to odchody pracowników. Paranoja.
    Wcześniej wierzyłem w wpływ człowieka na emisję CO2 i ogólnie efekt cieplarniany, ale coraz częściej wnioskuję, że to rzeczywiście jest jeden wielki wymysł urojony dla spełnienia jakichś chorych ambicji.