Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Prostownik automatyczna ładowarka z rozruchem Start m 6,12V

BC313 11 Gru 2008 19:49 16451 3
  • #1 11 Gru 2008 19:49
    BC313
    Poziom 17  

    Witam wszystkich.

    Start-m. Rosyjski prostownik ale wydaje mi się on być dosyć solidnym i ciekawym.
    Ciekawym rozwiązaniem jest fakt załączenia prądu wspomagającego rozruch, nie po podpięciu prostownika do klem akumulatora, lecz dopiero po przekręceniu kluczyka, gdy układ prostownika wychwyci spadek napięcia na akumulatorze, pod wpływem załączonego rozrusznika. Podobnie dzieje się w przypadku uruchomienia pojazdu. Prostownik wyłącza prąd, gdy nastąpi wzrost napięcia, pod wpływem ładowania akumulatora z alternatora, uruchomionego pojazdu. Dodatkowo posiada stabilizację prądu ładowania.
    Zależy mi na danych transformatora sterującego tyrystory. Ciekawy jestem, czy ktoś próbował zrobić ten prostownik we własnym zakresie i czy udało się to z pozytywnym skutkiem. Szczególnie chodzi mi o transformator sterujący tyrystory ( wymiary, jaki rdzeń ewentualnie dane drutu nawojowego, zdjęcie ) i układ ewentualnie zastosowanego układu zastępczego tranzystora jednozłączowego KT117W i czy na układzie zastępczym, prostownik chce poprawnie pracować. Schemat prostownika już zdobyłem, dzięki uprzejmości jednego z użytkowników elektrody. Poniżej zamieszczam zdjęcia oryginału tego prostownika. Jest on pożyczony od kolegi znajomego "na chwilę" i nawet nie wiem jak działa, ponieważ w tej chwili nie mam na czym go sprawdzić. Wiem tylko, że reguluje napięcie na wyjściu (prędkość obrotową silniczka spryskiwacza szyb) - to miałem pod ręką

    Dodam że napięcie wtórne na wyjściu transformatora (odczep w środku) wynosi:
    2x18V w pozycji ładowanie
    lub
    2x19,3V w pozycji rozruch przy
    napięciu zasilania 221V-mierzone

    Ciekawią mnie również opinie na temat tego urządzenia, czy jest warte zachodu? bo może nie warto inwestować w drogie tyrystory mocy ( prawdopodobnie 80A ).
    Znalazłem schemat drugiego prostownika, posiadającego podobny układ sterowania tyrystorami, co zamieściłem w załączniku. Postaram się go wykorzystać w prostowniku START M (może zadziała).

    W załączniku "płytki" zamieszczam dokumentację tranzystora 2N2646, widok płytki, rozmieszczenie elementów,
    W załączniku "transf. sterujący" zamieszczam opis transformatora sterującego tyrystory.
    W załączniku "opis orginalny" zamieszczam artykuł z czasopisma elektronicznego opisujący cały układ i działanie prostownika.
    W załączniku "start m" znajduje się wszystko plus schemat i płytki zrobione w programie EAGLE 4.16.

    Pewnie za jakiś czas, a mam go niezbyt dużo, postaram się złożyć układ - o efektach poinformuję.
    Za wszelkie uwagi z góry dzięki.

    Prostownik automatyczna ładowarka z rozruchem Start m 6,12V




    Prostownik automatyczna ładowarka z rozruchem Start m 6,12V
    Prostownik automatyczna ładowarka z rozruchem Start m 6,12V
    Prostownik automatyczna ładowarka z rozruchem Start m 6,12V
    Prostownik automatyczna ładowarka z rozruchem Start m 6,12V
    Prostownik automatyczna ładowarka z rozruchem Start m 6,12V
    Prostownik automatyczna ładowarka z rozruchem Start m 6,12V
    Prostownik automatyczna ładowarka z rozruchem Start m 6,12V

    1 3
  • Pomocny post
    #2 19 Lut 2009 13:05
    _jta_
    Specjalista elektronik

    1. nie widzę stabilizacji prądu ładowania - albo dobrze ukryta, albo nie ma;

    2. schemat strasznie zagmatwany - bez opisu, jak to ma działać, można mieć z tym kłopoty;

    3. obecnie są optotriaki i układy takie, jak NE555 - może nie warto stosować transformatora
    do wyzwalania tyrystorów, ani tranzystora jednozłączowego; pytanie, czy lepiej tyrystory,
    czy MOSFET-a - ceny mogą być porównywalne, a MOSFET może mieć mniejszy radiator;
    ale tyrystory mogą zastąpić diody prostownicze do transformatora z dzielonym uzwojeniem
    wtórnym, a MOSFET-y nie - muszą być jeszcze diody i radiator do nich - dodatkowy koszt.

    1
  • #3 19 Lut 2009 14:18
    BC313
    Poziom 17  

    Faktycznie na tym schemacie nie było widać stabilizacji, bo reszta elementów była poza nim. Dodałem schemat oryginalny w postaci załącznika gif (przez edycję w pierwszym poście). Z jednej strony jta masz rację że niektórych rzeczy nie opłaci się kupować, robić lecz z drugiej takie układy mogą być prościejsze w wykonaniu niż np. zaprogramowanie mikrokontrolera, na jakim opiera się niedawno wałkowany prostownik. Tak faktycznie to tylko jeden użytkownik miał trochę werwy i ciągnął ten temat (co też mu się uprzykrzyło). Problem z projektem też jest nie mały, a i niektóre funkcje też nie te, zależy co komu potrzeba. Ja w tej chwili mam normalny prostownik na odczepach i w zupełności mi wystarczy, ale np. funkcja rozruchu nieraz może się przydać. Nie dotyczy to mnie, bo nawet nie miałbym czym go zasilić na parkingu. Stabilizacja prądu jest realizowana na U2, lub W2-na schemacie gif z załącznika.

    0
  • Pomocny post
    #4 19 Lut 2009 16:19
    _jta_
    Specjalista elektronik

    No, to mogę zobaczyć, na jakiej zasadzie to działa: W2 dostaje na wejściu około połowy spadku napięcia na amperomierzu
    (żeby to dobrze działało, trzeba potencjometrem R20 zrównoważyć mostek z R19-R20-R21 i R24-R25 i wzmacnia go około
    30 razy, W3 sumuje to napięcie z nastawionym na R46, całkuje tę sumę i wynik podaje przez R37 na bazę T6 - jeśli prąd
    ładowania (płynący przez amperomierz) jest za duży, to prąd T6 stopniowo maleje, jak za mały - stopniowo rośnie.
    Żeby ta regulacja mogła działać w rozsądnym zakresie, W3 powinien mieć napięcie wyjściowe prawie do +zasilania.
    Można dodać opornik (około 10k) między emiter T6 a masę, żeby jako W3 wystarczył jakiś typowy wzmacniacz.

    T6 ładuje kondensator C9, przy pewnej wartości napięcia następuje wyzwolenie tyrystora; tranzystory T4 i T5 wykrywają,
    kiedy napięcie z transformatora przechodzi przez zero, i w tym momencie T5 rozładowuje C9 - od prądu T6 zależy, jaki
    czas minie od przejścia napięcia przez zero do wyzwolenia tyrystora - w ten sposób wpływa się na prąd ładowania.

    T3 służy do blokowania działania wyzwalania tyrystorów, jeśli nie ma napięcia z akumulatora, a zwłaszcza, kiedy ma ono
    odwrotny znak - zapobiega to ładowaniu odwrotnie włączonego akumulatora. Nie wiem tylko, czy przed skutkami takiego
    włączenia jest wystarczająco chroniony W1 - coś tam dotrze do jego wejścia, ale może to "przeżyje". Może warto, tak na
    wszelki wypadek, dodać diodę od masy do emitera T2, żeby to odwrócone napięcie nie mogło dojść do W1?

    T1, podobnie jak T5, jest włączony tylko kiedy napięcie z transformatora przechodzi przez zero. On włącza T2, żeby właśnie
    wtedy napięcie z akumulatora (podzielone na dzielniku R2/R3) ładowało C1 - bo wtedy przez akumulator nie płynie prąd
    ładowania, i jego napięcie jest zbliżone do jego SEM. W1 porównuje to napięcie z wzorcowym (nasttawionym na jednym
    z potencjometrów R6, R8, R12 - zależnie od wybranego napięcia ładowania) - jeśli jest za duże, to przez R22 i D3 podaje
    niskie napięcie na wejście '-' W3, żeby wtrzymać ładowanie. Histereza taka sama (około 0.6V) dla akumulatorów 6V i 12V
    - co oznacza, że 6V naładuje się i wyłączy, a 12V będzie się doładowywał z przerwami przez długi czas.

    Wady: wzorzec napięcia bazuje na zenerce (a to oznacza marną jego jakość); prąd płynie przez suwaki potencjometrów
    - jak się zrobi niekontakt, to _wzrośnie_ napięcie ładowania, i może to spowodować uszkodzenie akumulatora.
    Pytanie, czy nieco płynne włączanie T1 nie spowoduje, że T2 włączy się, gdy dolny koniec R3 nie będzie miał potencjału
    zbliżonego do masy - to podniosłoby napięcie na C1, i powodowałoby "pływanie" nastawienia napięcia ładowania.

    W sumie układ skomplikowany, i nieco niepewny w działaniu - więc chyba typowo "radziecki".

    0