andrzejlisek napisał:
Czy ktoś wie, jak się takie urządzenie nazywa i czy się je produkuje?
W sumie, gdyby pokrętła zastąpić silnikami krokowymi, które byłyby sterowane za pomocą mikrokontrolera z pamięcią, to otrzymałoby sie prawie to, co ma autor wątku (a właściwie autor pierwowzoru treści pierwszego postu).
To urządzenie, moi drodzy, to najzwyklejszy
charakterograf analogowy zwany też
rejestratorem X,Y lub chyba także ploterem bodyego, ale tu nie jestem pewien. Sam miałem przyjemność bawić się czymś takim kilka lat temu.
Pokrętła obsługują jedynie dzielnik rezystancyjny/potencjometry i odpowiedzialne są przede wszystkim za rozdzielczość. Co prawda można nimi dobierać punkty startowe pisaka, ale silniczki krokowe - wybacz, moim zdaniem - to jak działo na muchy i dublowanie tematu bo taki sam ploter uzyskałbyś z 2 silniczków krokowych bez podłączania do potencjometrów charakterografu, a możliwości byłyby te same.
Powyższe urządzenie podlega sterowaniu prądowemu bowiem zaprojektowane było do kreślenia charakterystyk złącz. Wystarczy chwila spędzona z linijką przy oscyloskopie/mierniku, parę godzin wymyślania programu, zaprogramowanie odpowiedniego mikroprocka, i możesz sobie pobazgrolić. Jedyną sztuką było w zasadzie utworzenie układu mikroprocka i napisanie programu. Z czego podejżewam, że układ jest jedynie wzbogacony o zbędne guziczki realizujące z pamięci kilka wersji tekstowych.
Wadą urządzenia jest wysoka moim zdaniem niedokładność. To znaczy punkt (0,0) zmienia się po wykonaniu zadania z przyczyn zarówno mechanicznych jak i temperaturowo-pojemnościowych - dlatego są potencjometry korekcji ustawienia. Tak więc Mona Lisy na tym nie wyprodukujesz. Co najwyżej można byłoby to zastosować jako mechaniczny nóż o niewielkiej dokładności - jak ktoś wcześniej zasugerował. ;o)
Co do produkcji nie wiem czy są jeszcze w produkcji bo to stare wynalazki, zastąpione obecnie w pełni przez oscyloskopy. Dostępne na wyprzedażach.
---
P.S. Oczywiście była późna godzina i miałem problemy z doczytaniem że pytanie dotyczyło
znikopisu - tak to się chyba nazywało, ale obawiam się że to nazwa marketingowa i w Polsce powinno się to nazywać "tablicą magnetyczną". ;o) Takie zabawki nadal się produkuje i dostępne sa niemal w każdym sklepie z zabawkami w cenie zależnej od wielkości i wersji (mono/kolor) od 15-130 zł.