Elektroda.pl
Elektroda.pl
X

Search our partners

Find the latest content on electronic components. Datasheets.com
Please add exception to AdBlock for elektroda.pl.
If you watch the ads, you support portal and users.

Wzmacniacz na PL504 - szukam materiałów jak zbudować

Daniel Pietras 15 Dec 2008 20:09 13451 35
e-mierniki
  • #1
    Daniel Pietras
    Level 21  
    Witam. Szukam materiałów do zbudowania wzmacniacza lampowego o mocy wyższej niż standardowe 1.5W. A właśnie pentoda PL 504 jest bardzo wydajna, sugeruję się tutaj tym że pracuje w bloku odchylania poziomego telewizora, oraz tym, że tam przenosi podobne częstotliwości 15.625Hz.

    Przy okazji mam pytanie czy wykonanie prostownika do wzmacniacza zwykłych ECL86 na PY88 to dobre rozwiązanie? Oraz Czy możliwe jest zbudowanie układu BTL na lampach, czyli 2 wzmacniacze przeciwsobne na ECL86 połączone w mostek i łączna moc wyniosła by ok. 6W?
  • e-mierniki
  • #2
    OTLamp
    Tube devices specialist
    Strasznie mieszasz typy lamp. Nie istnieją lampy PCL504 i PY86. Zapewne chodzi o PL504 i PY88.
    Lampa PL504 jest bardzo wydajna, ale w układach przciwsobnych w klasie B/AB. W niesymetrycznej klasie A przy standardowym zasilaniu będzie dawała duże zniekształcenia nieliniowe. Da się ją w tym układzie wykorzystać przy obniżeniu napięcia siatki ekranującej do kilkudziesięciu woltów.

    Wykorzystanie PY88 do zasilania ECL86 to dość kiepski pomysł, chyba że tych PCL86 jest co najmniej 4 sztuki.
    Zbudowanie mostkowego wzmacniacza lampowego jest oczywiście możliwe, ale nie zawsze opłacalne.
  • #3
    Rzuuf
    Level 43  
    Witam!
    Jest kilka tematów.
    1. Lampa PCL504 nie istnieje. Jest PL504, lampa pracująca w reżimie impulsowym, z dość nieliniowymi charakterystykami i dlatego mało przydatna do wzmacniaczy akustycznych. Moc większą, niż 1,5 dostaniesz z wielu lamp przeznaczonych do celów akustycznych, ze "sztandarową" EL84 włącznie - ta da Ci ponad 5W.
    2. Chyba pomyłka! Jeśli to PY88, to nie widzę jej współpracy z ECL86, ponadto prostowanie jednopołówkowe daje znacznie wieksze tętnienia. Dopuszczalny prąd PY88 przekracza wielokrotnie "zapotrzebowanie" ECL86, więc też bez sensu. Jak już, to użyj EZ80 dla prostownika 2-połówkowego. A jeśli to jest DY86 lub EY86, to jej maksymalny prąd jest ok. 1mA, więc jest za słaba do tego zastosowania.
    3. Układ BTL jest sensowny dla tranzystorów, gdyż oporność wyjściowa układów wtórnikowych jest mała i w tym układzie można łączyć głośniki bezpośrednio do 2 wyjść "SEPP" z sygnałem inwertowanym.
    Dla układów lampowych oporność wyjściowa wtórnika jest rzędu setek ohmów, więc niskoohmowy głośnik włączony w takim układzie pracuje w warunkach zupełnego niedopasowania, żadnej korzyści, tylko kłopoty. A dając zwykły PP z transformatorem na ECL86 też dostaniesz 6W.
  • e-mierniki
  • #4
    Futrzaczek
    Admin of Retro group
    Wzmacniacz SE na PL504 to marny pomysł. Trzeba ją puszcza z niskim napięciem siatki drugiej (30-40V) co powoduje mikrą moc wyjściową. Natomiast w układzie przeciwsobnym powinna być obiecująca - minimum 25W z pary :idea:

    Dwie PY88 (połączone ze sobą katodami) do zasilania dwóch ECL86 to dobre rozwiązanie. Lampa ta zapewni Ci niższą rezystancję wewnętrzną aniżeli przy zastosowaniu EZ80. Będzie ponadto długożytowna w tym układzie - w porównaniu do telewizora, tu będzie mieć wakacje. Zapewni Ci automatyczny stand-by pozwalający na rozgrzanie się katod lamp mocy. Zalety długo by jeszcze wymieniać :!: Jedyną wadą jest to, że jedna życzy sobie 10W żarzenia, ale coś za coś...
  • #5
    OTLamp
    Tube devices specialist
    stołek_-92 wrote:
    Wzmacniacz SE na PL504 to marny pomysł. Trzeba ją puszcza z niskim napięciem siatki drugiej (30-40V) co powoduje mikrą moc wyjściową.

    To nie powoduje niskiej mocy wyjściowej, tylko znacznie mniejsze zniekształcenia. Us2 wpływa na położenie charakterystyk anodowych, im to napięcie wyższe, tym charakterystyki leżą wyżej i lampa jest w stanie dostarczyć większego prądu szczytowego. Przy normalnym dla PL504 Us2 (np. 150V) liniowy obszar charakterystyk anodowych leży nad hiperbolą mocy admisyjnej (w zakresie dużych Ia), poza którą możesz wyjść tylko w klasie B/AB. Dlatego właśnie lampy od odchylania zapewniają dużą moc i dużą sprawność w układach przeciwsobnych w klasie B/AB. W klasie A duży szczytowy prąd anodowy nie jest wcale potrzebny, nie jest wskazane aby był on większy od dwukrotności prądu spoczynkowego. Dlatego, zakładając pracę bez prądu siatki, przy Pamax=16W i Ua=250V, Us2 powinno być takie, aby kolano zerowej charakterystyki anodowej występowało nie wyżej niż w okolicach 2*Io = 128mA

    Moc będzie jak dla 16W pentody, około 6-7W
  • #6
    Futrzaczek
    Admin of Retro group
    OTLamp wrote:

    To nie powoduje niskiej mocy wyjściowej, tylko znacznie mniejsze zniekształcenia. Moc będzie jak dla 16W pentody, około 6-7W

    Moje dotychczasowe doświadczenia nie pokrywają się z Twoimi słowami. Ponadto, na logikę, niskie napięcie siatki ekranującej to niski prąd anodowy, czyli mała moc wydzielona na obciążeniu.

    Ale nie zamierzam się z Tobą kłócić. Wszakże możliwe jest, że moje doświadczenie było niedorobione :)
  • #7
    OTLamp
    Tube devices specialist
    stołek_-92 wrote:

    Moje dotychczasowe doświadczenia nie pokrywają się z Twoimi słowami. Ponadto, na logikę, niskie napięcie siatki ekranującej to niski prąd anodowy, czyli mała moc wydzielona na obciążeniu.


    Ale prądu my tu mamy nadmiar. Spójrz na charakterystyki anodowe tej lampy dla Us2=130V. Kolano zerowej charakterystyki anodowej występuje przy ok. 400mA. Moc admisyjna wynosi 16W, więc przy Ua=250V mamy maksymalny prąd spoczynkowy 64mA. Wybierzmy np. 60mA (niebieska pozioma linia). Czerwona linia reprezentuje oporność obciążenia około 3,5kΩ. Jeżeli zastosujemy więc Us2=130V, to pozostaje nam sterowanie nie do zerowego napięcia siatki, lecz do -12V (prosta obciążenia osiąga kolano charakterystyki anodowej "-12V" przy Ua odrobinę większym od 20V -> czerwona pionowa linia). Jeśli będziemy sterować bardziej, będziemy mieć duże zniekształcenia nieliniowe - spójrz jak blisko "-12V" charakterystyki prosta obciążenia przecina "-10V" charakterystykę, oraz schodzącą się w jedną "-5V" i "0V". Nawet jeśli będziemy sterować tylko do "-12V" będziemy pracować w dość nieliniowym obszarze, na dnie charakterystyk. Zmniejszenie Us2 pozwala obniżyć zerową charakterystykę anodową z 400mA na potrzebne 120mA. Kresem wysterowania jest wtedy zerowa charakterystyka anodowa i wykorzystujemy cały obszar charakterystyk, który jest dodatkowo znacznie bardziej liniowy. W wolnej chwili zdejmę charakterystyki anodowe tej lampy dla Us2=50V.

    Gdybyśmy przy tych Us2=130V sterowali przypuśćmy do "-5V" (zielona linia), mielibyśmy koszmarną niesymetrię, amplituda jednej połówki prądu wyniosłaby ze 200mA, a drugiej i tak nie więcej niż 60mA, a my w SE chcemy mieć obie jak najbardziej równe. Dlatego właśnie w SE prąd spoczynkowy limituje potrzebne położenie zerowej charakterystyki anodowej, dlatego właśnie nie więcej niż 120mA.

    Obniżenie Us2 przyniesie spadek mocy wyjściowej w lampach, które przy normalnych Us2 mają już niezbyt wysoko (czyli dla SE odpowiednio) umieszczoną zerową charakterystykę anodową. Np. jeśli byśmy obniżyli Us2 w lampie EL84 z 250V do 50V, to kolano zerowej charakterystyki wypadłoby przy Ia=15mA, a my przy Ua=250V potrzebujemy około 100mA.
  • #8
    Futrzaczek
    Admin of Retro group
    Teraz wszystko jasne, dziękuję za sprostowanie!
  • #9
    Daniel Pietras
    Level 21  
    To 25W z pary PL504 mi się podoba. Ale wzmacniacze przeciwsobne rodzą pewien problem- transformator wyjściowy. Czy np. jeżeli buduję wzmacniacz przeciwsobny z dwóch ECL86 to wystarczy że połączę ze sobą w szereg uzwojenia pierwotne dwóch gotowych transformatorów wyjściowych stosowanych przy ECL86? Co wtedy w uzwojeniami wtórnymi? I czy może ktoś próbował już tego dokonać i ma sprawdzony schemat takiego rozwiązania?
    Acha Czy np. Aplikacja układu po za wartością napięcia żarzenia będzie taka sama w przypadku PLC86, oraz ECL86?
    I 5W to z ECL86 również w układzie przeciwsobnym? Bo na wszystkich sprzętach jakie posiadam z tą lampą pisze moc wyjściowa1.5W. Chyba w lukstonie jest głośnik 2W, chociaż przy 70V na anodzie pentody i 45 na anodzie triody i tak ładnie gra:D
  • Helpful post
    #10
    Rzuuf
    Level 43  
    "Dowcip" stopnia przeciwsobnego z jednym transformatorem wyjściowym polega na tym, że prądy płynące w uzwojeniach anodowych magnesują rdzeń "na zmianę" w przeciwnych kierunkach, dzięki czemu wykorzystuje się całą dostępną charakterystykę rdzenia, a rdzeń nie jest magnesowany składową stałą, więc ma dużą indukcję, co korzystnie wpływa na moc i pasmo. Sprawność stopnia jest wysoka, bo to klasa B lub AB.
    Gdybyś chciał zrobić 2 końcówki z osobnymi transformatorami, to każda z nich musiała by pracować w klasie A (niska sprawność!), a transformatory musiały by być ze szczeliną powietrzną.
    Lampy "..."CL86 mają wszystkie parametry takie same, oprócz żarzenia.
  • #11
    Futrzaczek
    Admin of Retro group
    Quote:
    I 5W to z ECL86 również w układzie przeciwsobnym? Bo na wszystkich sprzętach jakie posiadam z tą lampą pisze moc wyjściowa1.5W. Chyba w lukstonie jest głośnik 2W, chociaż przy 70V na anodzie pentody i 45 na anodzie triody i tak ładnie gra:D

    Widzę, że o lampach nie masz dużego pojęcia... Moc uzyskasz nawet zerową, jeśli odpowiednio zakombinujesz (czyt. wyjmiesz wyczkę z gniadka). To tak pół żartem.

    Naprawdę, to z jednej ECL86 możesz bez problemów uzyskać 3-3,5W na głośniku. Z pary tych lamp będzie to 8-10W.
    http://www.fonar.com.pl/audio/projekty/wzmacniacze/wzm15/wzm.htm
    http://www.fonar.com.pl/audio/projekty/wzmacniacze/wzm16/wzm.htm
  • #12
    Daniel Pietras
    Level 21  
    Co do zasilacza na PY 88, - dla lamp typu AZ xx w danych katalogowych są podane maksymalne pojemności kondensatorów filtrujących, jaki mogę maksymalnie założyć do PY - 88?
  • #13
    Rzuuf
    Level 43  
    Lampa PY88 nie jest typową lampą prostowniczą pracujacą z częstotliwością 50Hz, ograniczeniem jej stosowania jest maksymalny dopuszczalny prąd chwilowy równy 550mA.
    Znając częstotliwość, napięcie zasilania, prąd obciążenia i oporność źródła można policzyć, przy jakim kondensatorze osiągnie się parametry maksymalne, ale wartość I kondensatora w filtrze nie jest podawana w katalogu dla tej lampy (gdzieś spotkałem chyba 4uF).
    Zasilacz na PY88 nie jest dobrym pomysłem ...
  • #14
    Futrzaczek
    Admin of Retro group
    PY88 jest dobrym pomysłem, jeżeli chcesz coś oryginalnego, ale nie przeraża Cię przeszło 10W mocy straconej na żarzenie każdej z nich. Za kilka złotych można do nich dokupić eleganckie kapturki ceramiczne na wyprowadzenie katody, przez co porażenie staje się utrudnione.

    Dodam, że dwie takie lampy (w prostowniku z dzielonym uzwojeniem) pracują u mnie już blisko dwa lata we wzmacniaczu, bez oznak zużycia. Pierwszy kondensator filtru ma 47uF, za nim jest dławik 2H i kolejne 47uF. Obciążone prądem ok. 120mA.
  • Helpful post
    #15
    fugasi
    Level 13  
    Daniel Pietras wrote:
    Czy np. jeżeli buduję wzmacniacz przeciwsobny z dwóch ECL86 to wystarczy że połączę ze sobą w szereg uzwojenia pierwotne dwóch gotowych transformatorów wyjściowych stosowanych przy ECL86? Co wtedy w uzwojeniami wtórnymi?

    Można zrobić coś takiego:

    Wzmacniacz na PL504 - szukam materiałów jak zbudować
  • #16
    Daniel Pietras
    Level 21  
    Właśnie wygrzebałem z piwnicy TG 2,5-1-666 z odczepem w pierwotnym, widziałem na forum iż można ten odczep wykorzystać do budowy PP, jednak efekt strasznie mizerny, o ile czegoś nie robiłem źle, to to jednak za mały rdzeń, i do tego szczelina, niech więc ten odczep zostanie jako UL. :D

    Fugasi - co z rdzeniami tych traf, słyszałem ze trzeba wtedy wyrzucić kształtki "I" i połączyć ?

    Apropo prostownika, myślę że Futrzaczek ma rację i takie coś wykonam, jednak dla ścisłości przydało by się coś pomocnego do obliczeń takich prostowników, niestety ja skończyłem edukację o stanach nieustalonych na tym że jak kondensator się ładuje przez rezystor, to w czasie T=0 (początek ładowania), prąd nie zależy od pojemności, lecz od wartości rezystora. I nic ciekawszego google nie mówi.
  • #17
    sabringer
    Level 25  
    Łojezu jaki Czad!

    Ale wg. mnie bez sensu, bo przy przeciwsobnej pracy traci się Parzyste Harmoniczne, które są największą zaletą SE. I zwróć uwagę że kosmicznej mocy to to nie ma - obie lampy w pseudo-triodę.
    Przy 2 transformatorach wolałbym zrobić stereo a nie bawić się w coś takiego. No, może DF jest przyzwoity pomimo braku USZ, to może być zaleta.
  • #18
    fugasi
    Level 13  
    Daniel Pietras wrote:

    Fugasi - co z rdzeniami tych traf, słyszałem ze trzeba wtedy wyrzucić kształtki "I" i połączyć ?

    A niby po co?
    sabringer wrote:
    wg. mnie bez sensu, bo przy przeciwsobnej pracy traci się Parzyste Harmoniczne

    Ja nie jestem specjalnym smakoszem i piszę je małymi literami: parzyste harmoniczne! :)
  • #19
    sabringer
    Level 25  
    Pomysł z trafami polega na tym, żeby z 2 transformatorów skręcić 1 :D. Też Czadowy pomysł.

    A napisałem z dużej litery, bo inaczej nie umiem sygnalizować takiej specyficznej wymowy - przesadne podkreślenie, połączone z lekką ironią i śmiechem :).
  • #20
    Tomek Janiszewski
    Level 32  
    Daniel Pietras wrote:
    sugeruję się tutaj tym że pracuje w bloku odchylania poziomego telewizora, oraz tym, że tam przenosi podobne częstotliwości 15.625Hz

    Absolutnie bez znaczenia. Takie częstotliwości to pikuś dla dowolnej pentody. Rozumujesz kategoriami układów na tranzystorach, i to germanowych :lol: Szczególne właściwości musza mieć dopiero pentody mocy przeznaczone do wzmacniania częstotliwości liczonych w megahercach, np. PFL200.

    Dodano po 13 [minuty]:

    OTLamp wrote:
    Ale prądu my tu mamy nadmiar. Spójrz na charakterystyki anodowe tej lampy dla Us2=130V

    Pełna zgoda, aczkolwiek jeśli zasilanie siatek ekranujących lamp w rodzaju PL504 (albo 6P45S) napięciem niższym niż anodowe byłoby uciążliwe lub z innego powodu niepożądane - alternatywą może być zastosowanie układu UL z odczepami dla siatek ekranujących położonych stosunkowo blisko końcówek anodowym, tak aby przy pełnym wysterowaniu (tj przy pełnym prądzie anodowym) chwilowe minimalne napięcie tych siatek było zbliżone do zakładanego 130V. Przyniesie to dokładnie takie same główne korzyści jak obniżenie Ug2 w klasycznym układzie (tj obniżenie napięcia "kolana" i zmniejszenie szczytowego prądu siatki drugiej), a pozwoli zasilać siatki drugie z tego samego źródła co i anody (rezystor redukcyjny nie może mieć zastosowania w układzie PP z uwagi na silną zależność Ig2 od wysterowania, jeszcze silniejszą niż dla Ia). Ceną za to będzie konieczność doprowadzenia większego napięcia sterującego do siatek pierwszych niż przy obniżonym, ale ustalonym napięciu siatek drugich. Jak również większego ujemnego napięcia polaryzacji (z osobnego prostownika małej mocy, śmieciówkę EAA91 aż się prosi tu zastosować), jako że stosowanie automatycznej polaryzacji (z rezystorami katodowymi) w lampach takich jak PL504 byłoby nieekonomiczne. Oczywiście, aktualna pozostaje korzyść w postaci obniżenia rezystancji wyjściowej stopnia UL w porównaniu z klasycznym, oraz obniżenia zniekształceń nieliniowych, o ile tylko tych ostatnich nie dołozy stopień sterujący który tu musi dostarczać wyższych napięć.

    Dodano po 5 [minuty]:

    sabringer wrote:
    Ale wg. mnie bez sensu, bo przy przeciwsobnej pracy traci się Parzyste Harmoniczne, które są największą zaletą SE

    Audiofilski przesąd który raz już tu ubiłem ( https://www.elektroda.pl/rtvforum/topic1699303.html ), ale jak widac znowu odradza się jak chwast :evil: Jedynymi zaletami układów SE są prostota oraz niska cena, zwłaszcza wtedy gdy zadowalają nas niewygórowane parametry. Natomiast nie występujące w układach PP parzyste harmoniczne są wadą a nie zaleta układów SE, tyle tylko że mniej dotkliwą niż harmoniczne nieparzyste występujące zarówno w układach PP jak i SE. Skoro zaś w układach PP z zasady działania nie wystepują harmoniczne parzyste - mamy dodatkowy stopień swobody pozwalający zminimalizować przynajmniej trzecią harmoniczną przy pełnej mocy wyjściowej, co można osiągnąć przez dobór odpowiedniego napięcia polaryzacji siatek pierwszych. W układzie SE podobny ruch odbiłby się natychmiast na zmniejszeniu w miarę niezniekształconej mocy wyjściowej, lub przy zmianie prądu spoczynkowego w przeciwnym kierunku - na przeciążeniu lampy.
  • #21
    sabringer
    Level 25  
    W układach audiofilskich zakładamy, że cena ma drugorzędne znaczenie. Dobry transformator do SE niekoniecznie musi być tańszy niż do PP, koszt eksploatacji dodatkowych lamp w długim okresie czasu schodzi na dalszy plan.
    Tak samo z prostotą - cokolwiek się nie robi, dokonuje się przeliczeń, kombinuje na lewo i prawo, wychodzi z tego prosty układ, żeby zmniejszyć ilość stopni pośredniczących. To jest jedno podejście (mniej lamp, mniej problemów). Niemniej jednak widziałem bufory lampowe na... 3-4 triodach jeden kanał.

    Ogólnie się zgadzam, że wszystkie harmoniczne są nieprzyjemne. Ale:
    2ga to oktawa. 4ta to 2 oktawy. Oktawa to najbardziej miękko brzmiący interwał (poza oczywiście prymą). 6ta to 2oktawy + kwinta.

    A nieparzystych? 3cia to kwinta - mnie nie przeszkadza, bo słucham dużo rocka i metalu, a tam tego mnóstwo, ale... W klasycznej muzyce uznawana jest za "twardy" interwał. 5ta to 2 oktawy + tercja wielka.

    Harmoniczne układów lampowych zwykle się "kończą" w tym miejscu, nie widziałem by ktoś rozważał wyższe.

    + jeszcze jest kwestia jak te harmoniczne się pojawiają, parzyste zwykle sobie rosną równomiernie od samego początku osi mocy wyjściowej, nieparzyste niekoniecznie.

    O, i jeszcze sobie możemy podyskutować jak wzmacniacz wchodzi w przester S1 (clipping). W większości układów PP nastąpi stopniowe przesuwanie się punktu pracy i pojawianie się zniekształceń skrośnych.

    Idealnie dobranych lamp i symetrii transformatora też nigdy nie będzie, więc parzyste harmoniczne pojawią się i w układzie PP.

    Aczkolwiek większość rzeczy, które napisałeś jest prawdziwa, zwłaszcza przy budowaniu wzmacniacza niskim kosztem.

    A, i komentowałem stricte schemat podany przez fugasi, który chyba zgodzisz się, że jest jakby (?) ciekawy, ale raczej bym nie robił.
  • #22
    Tomek Janiszewski
    Level 32  
    sabringer wrote:
    Dobry transformator do SE niekoniecznie musi być tańszy niż do PP

    Dokładnie; zaś TG2,5 kupowane od szmaciarzy a nawet Florka (w minioną niedzielę widziałem parowane elegancko obciągnięte folią termokurczliwą; przez litość nie zapytałem na ileset PLN chce za to naciągnąć jakiegoś nawiedzonego audiofila) z całą pewnością do dobrych transformatorów się nie zaliczają.
    Quote:
    koszt eksploatacji dodatkowych lamp w długim okresie czasu schodzi na dalszy plan.

    A już zwłaszcza uwzględniwszy fakt że lampy w układach SE zużywają się szybciej: z uwagi na pracę w klasie A, przy znacznym ciągłym prądzie katodowym oraz mocy traconej na anodzie z reguły równej mocy dopuszczalnej.
    Quote:
    Niemniej jednak widziałem bufory lampowe na... 3-4 triodach jeden kanał.

    Czego to się nie wymyśla na potrzeby nawiedzonych ćwierćinteligentów, aby tylko jeszcze więcej kasy od nich wysępić za dodatkowe lampy. :oops:

    Quote:
    Ogólnie się zgadzam, że wszystkie harmoniczne są nieprzyjemne. Ale:
    2ga to oktawa. 4ta to 2 oktawy. Oktawa to najbardziej miękko brzmiący interwał (poza oczywiście prymą). 6ta to 2oktawy + kwinta.

    A nieparzystych? 3cia to kwinta - mnie nie przeszkadza, bo słucham dużo rocka i metalu, a tam tego mnóstwo, ale... W klasycznej muzyce uznawana jest za "twardy" interwał. 5ta to 2 oktawy + tercja wielka.

    To są rozważania właściwe dla kompozytora muzyki poważnej bądź dyrygenta w filharmonii. Przenoszenie tego na efekty dżwiękowe wywoływane przez zniekształcający wzmacniacz jest absolutnie nie na miejscu, już choćby tylko dlatego że przy wzmacnianiu sygnałów złożonych (a z takimi mamy własnie do czynienia) obok harmonicznych pojawiają się takźe częstotliwości kombinowane, stanowiące sumę i różnicę częstliwości podstawowych, oraz ich wielokrotności. Weź sobie odstrój zwykły odbiornik UKF (przy nieczynnej ARCz!) a przekonasz się jakie to "przyjemne" dla uszu są zniekształcenia wywoływane przez nieliniowość parzystego rzędu.
    Albo trzymając się twardo sceny estradowej: wzmacniacze przeznaczone do odtwarzania sygnałów gitary elektrycznej (i wyłącznie do tego) mogą sobie wprowadzać dowolne zniekształcenia nieliniowe, nie psując dźwięku, i często robią to celowo. Ale gdyby na taki wzmacniacz puścić wszystko co leci ze sceny - otrzymalibyśmy np. wokal solisty zmodulowany amplitudowo w rytm uderzeń bębna. A to byłoby chyba już ze wszech miar niepożądane?
    Quote:
    jeszcze jest kwestia jak te harmoniczne się pojawiają, parzyste zwykle sobie rosną równomiernie od samego początku osi mocy wyjściowej, nieparzyste niekoniecznie.

    I to jest kolejna zaleta układów PP: zniekształcenia wywoływeane nieliniowościami parzystego rzędu się znoszą, nieparzyste zaś stają się zauważalne dopiero przy silnym wysterowaniu. W tej sytuacji przy pracy daleko od przesterowania mamy bardzo niskie zniekształcenia.
    Quote:
    O, i jeszcze sobie możemy podyskutować jak wzmacniacz wchodzi w przester S1 (clipping). W większości układów PP nastąpi stopniowe przesuwanie się punktu pracy i pojawianie się zniekształceń skrośnych.

    Nie ma obowiązku katować wzmacniacza aż do pojawienia się prądu siatki. Zeszsztą prąd siatki pojawi się także przy przesterowaniu wzmacniacza SE, a w tym wypadu skutkiem będą nie zniekształcenia skrośne, lecz zatykanie lampy ujemnymi półokresani sygnału, oraz tak jak i w poprzednim przypadku - przycinanie szczytów dodatnich skutkujące pojawieniem się szczególnie przykrych dla ucha harmonicznych wyższego rzędu.
    Quote:
    Idealnie dobranych lamp i symetrii transformatora też nigdy nie będzie, więc parzyste harmoniczne pojawią się i w układzie PP.

    Ale będzie ich zdecydowanioe mniej, i o to chodzi.
    Quote:
    Aczkolwiek większość rzeczy, które napisałeś jest prawdziwa, zwłaszcza przy budowaniu wzmacniacza niskim kosztem.

    A co było nieprawdziwe?
    Quote:
    A, i komentowałem stricte schemat podany przez fugasi, który chyba zgodzisz się, że jest jakby (?) ciekawy, ale raczej bym nie robił.

    Bo i marne wykorzystanie stali i miedzi w niezależnie pracujących transformatorach, i ohydne skundlenie lampowego wzmacniacza scalonym stabilizatorem napięcia w plastikowej obudowie, podczas gdy telewizyjne heptalowe lampki EAA91 (przydatne do wykorzystania zarówno w układzie prostownika pełnookresowego jak i podwajacza napięcia małej mocy) wciąż uchodzą za pogardzane śmieciówki.

    Dodano po 30 [minuty]:

    Futrzaczek wrote:
    dwie takie lampy (w prostowniku z dzielonym uzwojeniem) pracują u mnie już blisko dwa lata we wzmacniaczu, bez oznak zużycia. Pierwszy kondensator filtru ma 47uF, za nim jest dławik 2H i kolejne 47uF. Obciążone prądem ok. 120mA.

    Ano właśnie: tylko 120mA. 550mA dopuszczalnego szczytowego prądu anody dla PY88 - to nieco więcej niż oferuje każda z połówek lampy EZ81 (450mA), zdolnej dostarczyć przy filtrze pojemnościowym 47µF aż 150mA. Zatem zrozumiałe że w tych warunkach i PY88 nie mają powodów do narzekania, choć wykorzystanie ich jest słabe. Gdyby zastosować filtr o wejściu dławikowym - można by z pary takich lamp pociągnąć aż 440mA (i tyle też wynosiłby szczytowy prąd katody); więcej niedasie z uwagi na to że średni prąd katody nie powinien przekraczać 220mA. I właściwie tylko taki filtr ma sens w zastosowaniu do diod usprawniających (także PY500A oraz 6D22S przy jeszcze większych mocach) o ile chcemy osiągnąć przyzwoitą obciążalność. Dodam jeszcze że przy filtrze pojemnościowym istotna jest nie tylko pojemność pierwszego kondensatora filtru ale i rezystancja obwodu prostownika (suma rezystancji uzwojenia anodowego i przetransformowanej rezystanci uzwojenia sieciowego oraz ewentualnego rezystora ochronnego). Zwiększając rezystancję tego ostatniego możemy sobie pozwolić na pewne zwiększenie pojemności kondensatora, kosztem zwiększenia strat napięcia i mocy.
    Warto też pamiętać, że telewizyjnymi lampami przeznaczonymi specjalnie do prostowania napięcia sieci były lampy PY82, niestety w krajowych telewizorach nigdy nie występujace i dlatego mało popularne. W porównaniu z wszechobecnymi PY88 miały one nieco mniejszy dopuszczalny średni prąd katody (180mA) ale aż dwukrotnie większy prąd szczytowy - 1100mA, wg niektórych źródeł nawet 1150mA. To pozwalalo używać ich w prostownikach z filtrem o wejściu pojemnościowym bez stosowania drastycznie dużych oporów ochronnych. Dalszą zaletą tych lamp w powyższym zastosowaniu było niższe zapotrzebowanie na napięcie a tym samym moc żarzenia: 19V zamiast 30V PY88, choć oczywiście lampy PY88 byłyby dla odmiany zdolne wyprostować znacznie wyższe napięcie, z uwagi na wysokowytrzymałą izolację grzejnik - katoda, co jednak nie miało znaczenia w prostownikach telewizyjnych. Zwykle były to prostowniki półokresowe zasilane bezpośrednio z sieci zawierające dwie takie lampy w połączeniu równoległym, każda z oporem ochronnym po ok. 50Ω. Taki też jest prostownik zasilający mój pełnolampowy złożony z wraków telewizor, oparty na schemacie zbliżonym do Ametysta 105. Pracują tam dwie lampy PY82 również przez blisko 2 lata nie wykazując póki co oznak zużycia. Opór ochronny wynosi 2×41Ω (rezystor drutowy z odczepem 82Ω 12W) pojemność pierwszego kondensatora filtru - 100µF; dalej jest dławik DFZK-2 a po nim główny kondensator filtru 220µF. Obciążenie na poziomie 310mA co w telewizorze z kineskopem 110° nie było łatwe do osiągnięcia: musiałem zmniejszyć prąd lampy głośnikowej z ponad 40 do niecałych 30mA.
  • #23
    sabringer
    Level 25  
    Tomek Janiszewski wrote:

    Quote:
    Niemniej jednak widziałem bufory lampowe na... 3-4 triodach jeden kanał.

    Czego to się nie wymyśla na potrzeby nawiedzonych ćwierćinteligentów, aby tylko jeszcze więcej kasy od nich wysępić za dodatkowe lampy. :oops:

    Nie, akurat tutaj był bardzo ciekawy układ, ilustrujący tezę, że zawsze można coś poprawić. Każda dodana do podstawowego bufora trioda poprawiała jego paramatery (i mówię o triodzie, a nie lampie-duotriodzie)

    Tomek Janiszewski wrote:

    Quote:
    Ogólnie się zgadzam, że wszystkie harmoniczne są nieprzyjemne. Ale:
    2ga to oktawa. 4ta to 2 oktawy. Oktawa to najbardziej miękko brzmiący interwał (poza oczywiście prymą). 6ta to 2oktawy + kwinta.

    A nieparzystych? 3cia to kwinta - mnie nie przeszkadza, bo słucham dużo rocka i metalu, a tam tego mnóstwo, ale... W klasycznej muzyce uznawana jest za "twardy" interwał. 5ta to 2 oktawy + tercja wielka.

    To są rozważania właściwe dla kompozytora muzyki poważnej bądź dyrygenta w filharmonii. (...)


    Ok, może i tak. Ale czy nie uzyskam takiego efektu puszczając całą zmiksowaną ścieżkę przez oktaver? Owszem, będzie się robił bajzel, ale wszystko jest kwestią wyważenia. Kiedyś dobry wzmacniacz audio miał THD na poziomie 2-3% i było ok. Same % to nie wszystko.

    Quote:

    Albo trzymając się twardo sceny estradowej: wzmacniacze przeznaczone do odtwarzania sygnałów gitary elektrycznej (i wyłącznie do tego) mogą sobie wprowadzać dowolne zniekształcenia nieliniowe, nie psując dźwięku, i często robią to celowo. Ale gdyby na taki wzmacniacz puścić wszystko co leci ze sceny - otrzymalibyśmy np. wokal solisty zmodulowany amplitudowo w rytm uderzeń bębna. A to byłoby chyba już ze wszech miar niepożądane?


    One nie są przeznaczone do "odtwarzania sygnałów". To są instrumenty muzyczne, sterowane za pomocą gitary, tak jak fortepian za pomocą klawiatury. :) Owszem, wyewoluowały z wzmacniaczy HiFi (pierwsze konstrukcje Leo Fendera itp.), ale na przestrzeni lat zmieniły się założenia układowe. + lata kombinowania z efektami różniastego typu.

    Tomek Janiszewski wrote:

    Quote:
    Aczkolwiek większość rzeczy, które napisałeś jest prawdziwa, zwłaszcza przy budowaniu wzmacniacza niskim kosztem.

    A co było nieprawdziwe?

    To z czym się nie zgadzam ;). Przepraszam, niefortunny dobór słów, powinno być, hmm "z większością rzeczy które napisałeś, się zgadzam". Wiedziałem, że coś mi nie pasuje.

    Tomek Janiszewski wrote:

    Quote:
    A, i komentowałem stricte schemat podany przez fugasi, który chyba zgodzisz się, że jest jakby (?) ciekawy, ale raczej bym nie robił.

    Bo i marne wykorzystanie stali i miedzi w niezależnie pracujących transformatorach, i ohydne skundlenie lampowego wzmacniacza scalonym stabilizatorem napięcia w plastikowej obudowie, podczas gdy telewizyjne heptalowe lampki EAA91 (przydatne do wykorzystania zarówno w układzie prostownika pełnookresowego jak i podwajacza napięcia małej mocy) wciąż uchodzą za pogardzane śmieciówki.

    Tu się stanowczo nie zgadzam, bo ten stabilizator jest tam bardzo na miejscu. A mam kilka ECC91, nie mam podstawek i nie zamierzam się w nie bawić w prostownikach, ani w układach ujemnego przedpięcia. Od roboty w układach małej mocy są diody, a bias ma być bezawaryjny.

    Z mojej strony, tyle. Po prostu na razie widzę sens bawienia się w dobrej jakości SE, może mi przejdzie ;).
  • #24
    thereminator
    Conditionally unlocked
    sabringer wrote:

    Ogólnie się zgadzam, że wszystkie harmoniczne są nieprzyjemne. Ale:
    2ga to oktawa. 4ta to 2 oktawy. Oktawa to najbardziej miękko brzmiący interwał (poza oczywiście prymą). 6ta to 2oktawy + kwinta.

    A nieparzystych? 3cia to kwinta - mnie nie przeszkadza, bo słucham dużo rocka i metalu, a tam tego mnóstwo, ale... W klasycznej muzyce uznawana jest za "twardy" interwał. 5ta to 2 oktawy + tercja wielka.

    [/quote]
    Trzecia harmoniczna to oktawa+kwinta.

    Tomek Janiszewski wrote:
    (...) telewizyjne heptalowe lampki EAA91 (przydatne do wykorzystania zarówno w układzie prostownika pełnookresowego jak i podwajacza napięcia małej mocy) wciąż uchodzą za pogardzane śmieciówki.

    sabringer wrote:
    Tu się stanowczo nie zgadzam, bo ten stabilizator jest tam bardzo na miejscu. A mam kilka ECC91, nie mam podstawek i nie zamierzam się w nie bawić w prostownikach, ani w układach ujemnego przedpięcia. Od roboty w układach małej mocy są diody, a bias ma być bezawaryjny.

    Duotrioda ECC91 to jednak nie to samo co duodioda EAA91.
    Racja co do zasilacza biasu - dioda krzemowa to zdecydowanie mniejsze ryzyko awarii i uszkodzenia lamp mocy. EAA91 przeznaczyłbym raczej do sterowania oczkami magicznymi w innych układach.
  • #25
    Tomek Janiszewski
    Level 32  
    sabringer wrote:
    Każda dodana do podstawowego bufora trioda poprawiała jego paramatery

    Jakie mianowicie parametry, poza rzecz jasna poprawą parametru cenowego, oczywiście z punktu widzenia oferenta?
    Quote:
    (i mówię o triodzie, a nie lampie-duotriodzie)

    Bo jak rozumiem, jedynie do niedawna słuszne bo oktalowe 6H8C są już wśród audiofili passe z uwagi na swoją podwójność? Jak nic przyjdzie teraz powyciągać z lamusa i odkurzyć jakieś bocznostykowe lub kołkowe pojedyncze małosygnałowe triody w rodzaju 154V :lol:
    Quote:
    Ale czy nie uzyskam takiego efektu puszczając całą zmiksowaną ścieżkę przez oktaver? Owszem, będzie się robił bajzel, ale wszystko jest kwestią wyważenia.

    Nie wiem co ma robić ten oktaver; być może niektórzy lubią jak się robi bajzel. Ale ja truskawki cukrem posypuję.
    Quote:
    Kiedyś dobry wzmacniacz audio miał THD na poziomie 2-3% i było ok. Same % to nie wszystko.

    Przecież pisałem to już wcześniej, w poście na który się powoływałwem. Dobry wzmacniacz mający THD na poziomie 2-3% wykazywal głównie zniekształcenia niskich rzędów (jak to zwykle mają wzmacniacze lampowe nawet pracujące w klasie B), i tak przy nieliniowościach rzędu do trzeciego włącznie mogą powstać: druga i trzecia harmoniczna, oraz suma i róznica jednej z częstotliwości podstawowych oraz drugiej z częstotliwości podstawowych względnie jej drugiej harmonicznej, wrescie suma i róznica trzech częstotliwości podstawowych. Wraz ze wzrostem rzędu nieliniowości liczba możliwych kombinacji drastycznie rośnie.
    Quote:
    One nie są przeznaczone do "odtwarzania sygnałów". To są instrumenty muzyczne, sterowane za pomocą gitary

    Ale to gitary a nie zarazem wokalu względnie perkusji. Jeśli chce się odtwarzać wszystko razem za pomocą jednego wzmacniacza - to ten wzmacniacz powinien być wzmacniaczem Hi-Fi, wprowadzającym możliwie małe zniekształcenia własne, a rolę instrumentu przekształcającego sygnały z gitary przejmują specjalnie skonstuowane poprzedzające go układy małosygnałowe, takie jak fuzz, vibrato czy tremolo. Cokolwiek bardziej skomplikowane niż elementarne bufory lampowe po których audiofile oczekują nie wiadomo jakich cudów.
    Quote:
    Tu się stanowczo nie zgadzam, bo ten stabilizator jest tam bardzo na miejscu.

    Przy takim podejściu to i tranzystory zamiast lamp byłyby tym bardziej na miejscu. Do tego stopnia że stabilizator LM317 okazalby się najpewniej zbędny, zamiast niego prosciej było zastosować jakiś TDA2003 czyniąc z kolei niepotrzebnymi także i tranzystory. Traktor ciągający ucharakteryzowane na wagoniki wózki na gumowych kołach po warszawskiej Starówce nie stanie się parową lokomotywą kolejki wąskotorowej nawet gdyby całego pomalować na czarno i jeszcze gwizdawkę mu zamontować. Albo robi się retro (i umie się to robić) albo umieć się nie chce i wtedy robi się kundle. Tym bardziej że akurat w tym konkretnym zastosowaniu można było z czystym sumieniem użyć trywialnego wspólnego rezystora katodowego zamiast krzemowo - scalonego zaśmiecacza. Jak już zauważono wcześniej - uklad ten i tak musi pracować w klasie A (z uwagi na osobne transformatory w anodach każdej z lamp), toteż prąd katodowy w niewielkim tylko stopniu będzie zależał od wysterowania, i spadek napięcia na elemencie włączonym w katody będzie niezależny od tego czy będzie to stabilizator czy zwykły rezystor. Co więcej - rezystor byłby tu nawet lepszy pod warunkiem że pominie się stosowany zwykle w tym miejscu kondensator elektrolityczny, przyczyniając się w powyższy sopsób do dalszej poprawy symetrii wysterowania lamp końcowwych. W tym samym też celu możnaby połączyć razem siatki ekranujące obu lamp mocy, i też zasilić je przez współny nieblokowany rezystor, byle nie za duży, bo przy silnym wysterowaniu prąd siatek ekranujących wyraźnie rośnie nawet przy pracy w klasie A.
    Quote:
    A mam kilka ECC91

    ??? Chyba masz na mysli EAA91. ECC91 to insza inszość: duotrioda w.cz. ze wspólną katodą stosowana np. w stopniach wyjściowych w.cz. o mocy pojedynczych watów. Bardzo bym pragnął aby udało się na niej zrealizować głowicę UKF która uzupełniłaby pozostały garnitur lamp: 6BA6, 6BE6, EAA91, EBC91, EL90, 6Z31 istniejącego póki co tylko w mojej wyobraźni sieciowego odbiornika AM/FM na lampach heptalowych, obawiam się jednak że trudności ze zneutralizowaniem wzmacniacza w.cz. o postawie katodowej a już zwłaszcza masakryczna pojemność między siatkami obydwu systemów uczynią to niemożliwym i w tej sytuacji w grę mogłyby wchodzić tylko dwie szt. pojedynczych ECC92, lub ECC92 + jakaś pentoda np. 6Ż2P w mieszaczu.
    Quote:
    nie mam podstawek

    Jak dobrze poszukać to i podstawki można trafić, np. u szmaciarzy na bazarach.
    Quote:
    Od roboty w układach małej mocy są diody, a bias ma być bezawaryjny.

    I kto by pomyślał że kiedyś te "biasy" jakoś funkcjonowały, nawet jak diod nie było, względnie nawet jeśli były - to uchodziły za bardziej zawodne od lamp. Osobiście nie jest mi znany przypadek aby lampę EAA91 pracującą w detektorze fazowym PLL odbiornika TV trzeba było wymieniać; PCL85, PCL86, PL504 a nawet EBF89 to i owszem. Zresztą, tak się niedobrze składa że awaria scalonego stabilizatora napięcia równa się jego zwarciu, co tu oznacza zanik biasu. A lampa mocy to dobre miejsce gdzie można się spodziewać rozmaitych przebić WN, niezauważalnych dla elementów biernych ale bardzo groźnych dla współpracujących z nimi elementów półprzewodnikowych bardziej zaawansowanych technologicznie niż warystory i termistory.
    Quote:
    Po prostu na razie widzę sens bawienia się w dobrej jakości SE, może mi przejdzie ;).

    Im szybciej najdzie Cię chęć bawienia się w PP, tym szybciej poznasz co to znaczy dobra jakość :P Na początek może być w klasie A (byle z prawdziwym a nie sztukowanym trasformatorem wyjściowym) jeśli klasa B Ci śmiedzi, bo ładnie pachnieć to ona istotnie nie musi.
  • #26
    thereminator
    Conditionally unlocked
    Nie zapominaj Tomku, że mowa o wzmacniaczach gitarowych, a więc pracujacych w cieżkich warunkach i transportowanych po naszych wspaniałych dziurach poprzerywanych tu i ówdzie asfaltem (dumnie zwanych drogami), gdzie każda dodatkowa lampa w układzie to kolejne zwiększenie ryzyka awarii sprzętu.
  • #27
    Tomek Janiszewski
    Level 32  
    Daniel Pietras wrote:
    Właśnie wygrzebałem z piwnicy TG 2,5-1-666 z odczepem w pierwotnym, widziałem na forum iż można ten odczep wykorzystać do budowy PP, jednak efekt strasznie mizerny

    Mizerny właśnie dlatego że
    Quote:
    za mały rdzeń, i do tego szczelina

    i przede wszystkim bardzo marne sprzężenie połówek uzwojenia anodowego, podobnie zresztą gdy
    Quote:
    wyrzucić kształtki "I" i połączyć

    Na tym samym rdzeniu co kultowy TG2,5 (ale bez szczeliny i z silnym sprzężeniem połówek uzwojenia) robiono transformator dla układów przwciwsobnych TGp5-5-666, który o ile ma nieszczęście trafić w ręce nawiedzonych audiofili w sensie specjalistów od PCL86 - od razu staje się podmiotem barbarzyńskich knowań, jak by tu można było przystosować go do pracy we wzmacniaczu SE, bo tylko taki oni uznają :evil:
    Quote:
    niestety ja skończyłem edukację o stanach nieustalonych na tym że jak kondensator się ładuje przez rezystor, to w czasie T=0 (początek ładowania), prąd nie zależy od pojemności, lecz od wartości rezystora. I nic ciekawszego google nie mówi.

    I pewnie nie mówi także o tym że przypadek o jakim piszesz dotyczy ładowania kondensatora ze źródła prądu stałego. Podobna sytuacja zaistniałaby, gdyby wyprostowane napięcie sieciowe miało postać wąskich impulsów prostokątnych o bardzo stromych zboczach. Napięcie sieciowe ma jednak kształt zupełnie inny; nachylenie zboczy jest ograniczone, i w tej sytuacji prąd doładowujący kondensator w pobliżu wierzchołka każdego z półokresów w większym stopniu zależy od pojemności kondensatora filtrujacego niż rezystancji w obwodzie prostownika, przynajmniej o ile ta ostatnia nie jest absurdalnie wielka.

    Dodano po 5 [minuty]:

    thereminator wrote:
    Nie zapominaj Tomku, że mowa o wzmacniaczach gitarowych, a więc pracujacych w cieżkich warunkach i transportowanych po naszych wspaniałych dziurach poprzerywanych tu i ówdzie asfaltem (dumnie zwanych drogami), gdzie każda dodatkowa lampa w układzie to kolejne zwiększenie ryzyka awarii sprzętu.

    Ciężka lampa audiofilitycznego gitarowca SE może gorzej znieść wstrząsy na wydalinach instytucji znanej pod skrótem GDAKA i mającej nawet łeb gdaczącego ptaszydła w swoim logo niż dwie lżejsze lampki równoważnego mocowo ale niesłusznego ideologicznie wzmacniacza PP.
  • #28
    thereminator
    Conditionally unlocked
    Z całym szacunkiem dla Twojej wiedzy i praktyki proponuję, żebyś nie siał antyaudiofilskiej propagandy w temacie wzmacniaczy gitarowych, bo chyba nie masz w nich wielkiego rozeznania. Audiofilocośtam a gitarowce, to konstrukcje o przeciwnych założeniach. W gitarowcach układ SE stosuje się tylko w małych <5W wzmacniaczach do ćwiczenia w domu. PP w takim przypadku to przerost formy nad treścią, choć można i tak (vide popularny projekt DIY "Firefly" z samosymetryzującą końcówką PP na ECC82). Wszelkie "poważne" mocowo wzmacniacze gitarowe budowane są w układzie PP.
    EDIT. Drobne poprawki gramatyki i literówek
  • #29
    Tomek Janiszewski
    Level 32  
    Bez obaw, wcale nie zamierzam wrzucać do jednego wora audiofili i szarpidrutów ;) Jestem jak najdalszy od tego aby tym ostatnim przypisywać wiarę w jakieś szarlatańsie przesądy i żywię przekonanie że oni wiedzą co robią. Ale Twoje słowa o wrażliwych na wstrząsy lampach odebrałem jako argument na rzecz wzmacniaczy SE także i w gitarowych konstrukcjach, a tu już zaczyna mi trącić audiofilstwem. Pełna zgoda co do problematycznej celowości stosowania układu PP w domowych wzmacniaczach gitarowych małej mocy (niekoniecznie tylko na ECC82, istnieją wszak i bardziej typowe lampy do stopni wyjściowych o podobnej mocy, jak ELL80, EL95 czy nawet ECL80), skoro to samo może załatwić pojedyncza lampa EL84, względnie bardzej nobliwie wyglądająca EBL21. Natomiast sam powołałem się na przykład wzmacniacza gitarowego aby niektórzy zrozumieli że zniekształcenia nieliniowe mogą być pożyteczne tylko w bardzo szczególnych sytuacjach, właśnie m.in. przy emitowaniu dżwięków samej gitary, ale niemal na pewno już nie przy wymieszaniu tego dźwięku z czymkolwiek innym.
  • #30
    sabringer
    Level 25  
    EAA91 oczywiście, mieszają mi się coś dzisiaj literki :). Nie widzę powodu by bawić się w podstawkę + żarzenie dla 2ch diodek, mogę wstawić taniochę krzemową. I będzie Lepiej, a lepsze jest wrogiem dobrego.

    Akurat jestem zwolennikiem mieszania lamp i półprzewodników - to co półprzewodniki robią lepiej, niech robią. Nie mogę zignorować tylu lat rozwoju elektroniki.
    Np. źródło prądowe w inwerterze parafrazowym (2 triody ze wspólną katodą, wiecie o co chodzi ;)) zamiast dużego opornika. Jest wyśmienite. Albo stabilizatory zasilania - tętnienia idą w dół, i to niewielkim kosztem. Jakby kiedyś coś takiego było, to pewnie by to stosowali.

    Niestety, nie znajdę tego schematu, bo nie pamiętam nazwy. Zaczęło się od prostego bufora. Potem dodawał kolejne triody (jako "elementy", nie bańki). Chodziło mi o to, żeby nikt nie pomyślał, że było tam więcej "baniek" niż było :). Ale każdy element miał bardzo fajne uzasadnienie (a teraz zrobimy tak..., no ale wtedy mamy cośtam. to możemy się tego pozbyć robiąc tak...)