Witam,
Jestem laikiem w tych sprawach więc jeśli opiszę problem nie fachowo to uprzejmie proszę o wybaczenie. Ale do rzeczy:
Posiadam kolumny Tonsil Scherzo 350. Mają one już swoje lata. Nie wiem dokładnie ile, dostałem je w spadku po wujku. Z tego co wiem raczej za bardzo ich nie zajeżdżał, ja raczej też nie, poza tym mam je dopiero jakieś pół roku. Wszystkie części z tego co wiem są nie wymieniane od nowości.
Dotychczas wszystko było ok, aż w końcu wczoraj puściłem z gramofonu jakąś piosenkę (było to z tego co pamiętam Sting - Englishman in New York jeśli to ma znaczenie), na wzmacniaczu (Pioneer A-339, ~100W na kanał) podkręciłem głośność do 7/10 i nagle głośniki niskotonowe oszalały - zaczały latać do przodu i do tyłu w szybkim tempie wydając przerażający dźwięk, który opisałbym jako "tratatatata". I nie wyglądało to tak jak zwykle przy basach kiedy głośnik podskakuje trochę przy mocniejszym uderzeniu, tylko cały czas skakały przód-tył, przód-tył. Szybko ściszyłem i włączyłem inną piosenkę. Jednak coś było nie tak. Słychać było coś pomiędzy warkiem, sykiem, a pierdzeniem przy basach. Zdjąłem maskownice i zobaczyłem że pianka mocująca (nie wiem czy tak się to nazywa - taka pianka którą widać na obwodzie głośnika, w okół membrany) jest w trzech (z czterech) głośników w kiepskim stanie. W jednym pękła wzdłuż w 4/5. W pozostałych dwóch są to krótkie pęknięcia wzdłuż i w szerz pianki. Czwarty głośnik na moje oko i ucho nie uległ zniszczeniu.
I teraz pytanie co mam z tym zrobić?
M
oja pierwsza myśl to wymiana głośnika. Jednak podobno ten głośnik który mam ma oporność 15Ohm i już takich nie produkują. W takim razie co innego tam wsadzić żeby wszystko działało jak należy?
Druga to naprawa. Koszt jednej takiej pianki (mocowanie górne się to bodaj zwie) z tego co patrzyłem w internecie to około 13zł w moim przypadku czyli stosunkowo nie dużo. Tylko co dalej? Znalazłem kilka firm zajmujących się tym, jednak nie w Krakowie, a nie chcę wysyłać zwłaszcza że głośniki te nie są małe. Może znacie jakieś firmy w Krk które się tym zajmują? Albo może któryś z użytkowników forum by się podjął czegoś takiego?
Oczywiście za odpowiednim wynagrodzeniem.
Ostatnie pytanie to czy wymieniać wszystkie cztery głośniki/mocowania wszystkich czterech głośników czy tylko trzech? Wydaje mi się że ten czwarty jest ok, jednak czytałem że wszystkie głośniki w zestawie powinny mieć takie samo zużycie, a poza tym boję się że za jakiś czas ten również się posypie (skoro z tym się tak samo a mają po tyle samo lat) i wolę już wszystko zrobić w hurcie.
Na koniec dodam jeszcze, że mam 15 lat i skromne fundusze. Proszę o wzięcie pod uwagę tego udzielając mi porad za które z góry dziękuje
.
Jestem laikiem w tych sprawach więc jeśli opiszę problem nie fachowo to uprzejmie proszę o wybaczenie. Ale do rzeczy:
Posiadam kolumny Tonsil Scherzo 350. Mają one już swoje lata. Nie wiem dokładnie ile, dostałem je w spadku po wujku. Z tego co wiem raczej za bardzo ich nie zajeżdżał, ja raczej też nie, poza tym mam je dopiero jakieś pół roku. Wszystkie części z tego co wiem są nie wymieniane od nowości.
Dotychczas wszystko było ok, aż w końcu wczoraj puściłem z gramofonu jakąś piosenkę (było to z tego co pamiętam Sting - Englishman in New York jeśli to ma znaczenie), na wzmacniaczu (Pioneer A-339, ~100W na kanał) podkręciłem głośność do 7/10 i nagle głośniki niskotonowe oszalały - zaczały latać do przodu i do tyłu w szybkim tempie wydając przerażający dźwięk, który opisałbym jako "tratatatata". I nie wyglądało to tak jak zwykle przy basach kiedy głośnik podskakuje trochę przy mocniejszym uderzeniu, tylko cały czas skakały przód-tył, przód-tył. Szybko ściszyłem i włączyłem inną piosenkę. Jednak coś było nie tak. Słychać było coś pomiędzy warkiem, sykiem, a pierdzeniem przy basach. Zdjąłem maskownice i zobaczyłem że pianka mocująca (nie wiem czy tak się to nazywa - taka pianka którą widać na obwodzie głośnika, w okół membrany) jest w trzech (z czterech) głośników w kiepskim stanie. W jednym pękła wzdłuż w 4/5. W pozostałych dwóch są to krótkie pęknięcia wzdłuż i w szerz pianki. Czwarty głośnik na moje oko i ucho nie uległ zniszczeniu.
I teraz pytanie co mam z tym zrobić?
M
oja pierwsza myśl to wymiana głośnika. Jednak podobno ten głośnik który mam ma oporność 15Ohm i już takich nie produkują. W takim razie co innego tam wsadzić żeby wszystko działało jak należy?
Druga to naprawa. Koszt jednej takiej pianki (mocowanie górne się to bodaj zwie) z tego co patrzyłem w internecie to około 13zł w moim przypadku czyli stosunkowo nie dużo. Tylko co dalej? Znalazłem kilka firm zajmujących się tym, jednak nie w Krakowie, a nie chcę wysyłać zwłaszcza że głośniki te nie są małe. Może znacie jakieś firmy w Krk które się tym zajmują? Albo może któryś z użytkowników forum by się podjął czegoś takiego?
Ostatnie pytanie to czy wymieniać wszystkie cztery głośniki/mocowania wszystkich czterech głośników czy tylko trzech? Wydaje mi się że ten czwarty jest ok, jednak czytałem że wszystkie głośniki w zestawie powinny mieć takie samo zużycie, a poza tym boję się że za jakiś czas ten również się posypie (skoro z tym się tak samo a mają po tyle samo lat) i wolę już wszystko zrobić w hurcie.
Na koniec dodam jeszcze, że mam 15 lat i skromne fundusze. Proszę o wzięcie pod uwagę tego udzielając mi porad za które z góry dziękuje