Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Sklep HeluKabel
Proszę, dodaj wyjątek www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

zasilacz 1,2V/20-30A

bobek122 01 Sty 2009 21:17 3819 24
  • #1 01 Sty 2009 21:17
    bobek122
    Poziom 21  

    Witam! mam pytanie czy jest możliwe wykonanie takiego zasilacza przy napięciu 1,2V osiągał by ze 30A dodam że takie napięcie z takim prądem jest na płytach głównych w starych PC do zasilania procesora, fajnie by też była aby była możliwość regulacji prądu. W zasilaczu ATX jest napięcie 3,3V i prądzie rzędu 25A jeśli istniała by możliwość przeróbki to prosiłbym o jakieś wskazówki jak tego dokonać

    0 24
  • Sklep HeluKabel
  • #2 01 Sty 2009 21:58
    mxs
    Poziom 26  

    Można.
    w zasilaczach komputerowych są przetwornice.
    W zsilaczu zwykłym będą duże straty na mostku 1,2Vprostowniczym będzie taki sam jak na obciążeniu.

    0
  • #3 01 Sty 2009 22:54
    Qwet
    Poziom 33  

    Ale przecież można zastosować półmostek prostowniczy, wtedy strata napięcia wynosiłaby tylko 0,6-0,7V. Można nawet zrobić prostownik synchroniczny na mosfetach, wtedy strata napięcia będzie zależała w miarę liniowo od prądu ;)

    0
  • Sklep HeluKabel
  • #4 01 Sty 2009 23:07
    przemekkk24
    Poziom 12  

    Wykonanie zasilacza jest oczywiście możliwe.
    zasilacze impulsowe również muszą mieć diody w układzie prostownika i też tam występują straty mocy.
    najlepiej zastosować diody Schottky które na małe napiecia są stosunkowo tanie.
    Pozostaje kwestia stablizacji napięcia- zasialcz powinien mieć 4 wyjścia- napieciowe i prądowe z uwagi na duży spadek napięcia na przewodach doprowadzających
    pozdr

    0
  • #5 01 Sty 2009 23:40
    -RoMan-
    Poziom 42  

    Zasilacze impulsowe nie muszą mieć diod w układzie prostownika. Czytaj post wyżej.

    0
  • #6 01 Sty 2009 23:50
    Dykus
    Poziom 26  

    Zerknij na przetwornice stosowane na płytach głównych PC. Znajdziesz tam układ scalony sterownika, MOSFETy, rezystory pomiaru prądu, dławiki, kondensatory - wszystko co potrzebne. :)

    Dla przykładu, na starej płycie pod Celerona 300MHz producent użył układu SC1152 i wymaga on zasilania typowo 5V. Z tego co mi wiadomo, dla nowych procesorów PC napięcie dla procesora wypracowywane jest poprzez przetwornicę na płycie z napięcia 3.3V z zasilacza ATX.

    Podsumowując - na stosunkowo nowej płycie znajdziesz chyba wszystkie wymagane elementy. Do tego mocny (500W?) zasilacz ATX, który jednak będzie wymagał drobnej przeróbki, bo - jak się domyślam - obciążał będziesz tylko wyjście 3.3V a nie wszystkie.

    Regulacja prądu jest jednak kłopotliwa. Ogólnie, cały projekt nie jest łatwy...

    -> przemekkk24
    Przy tych napięciach i prądach diod Schottky'ego się nie stosuje. :) No chyba, że kogoś interesuje sprawność w okolicy 50% i 15W strat na diodzie. :)

    0
  • #7 02 Sty 2009 15:14
    Qwet
    Poziom 33  

    Na tanich płytach głównych widziałem nawet stabilizatory liniowe, w takim razie sprawność przy ścięciu 3,3V do 1,2V wynosi około 35%... Może jednak zastosowanie półmostka na diodach schottky nie jest takim złym pomysłem..? Można użyć naprawdę "oszczędnych" diód, takich jak na przykład STPS40L15 - gwarantują one napięcie przewodzenia rzędu 0,3V przy 20A.

    0
  • #9 02 Sty 2009 18:22
    WojtasJD
    VIP Zasłużony dla elektroda

    Dykus napisał:
    Z tego co mi wiadomo, dla nowych procesorów PC napięcie dla procesora wypracowywane jest poprzez przetwornicę na płycie z napięcia 3.3V z zasilacza ATX.


    Nie bardzo, Vtt może ale Vcc/Vdd CPU tych "nowych" jest konwertowane z 12V -> zwróć uwagę chociażby na wydajność +12V nowszych zasilaczy oraz obecność gniazdka 2x2 (12V2) niedaleko gniazdka CPU

    0
  • #10 02 Sty 2009 18:39
    Qwet
    Poziom 33  

    U mnie na płycie przy procesorze jest gniazdko nawet 4x2 i to do zasilania z samej linii 12V. Przydaje się przy podkręcaniu, kiedy trzeba zapewnić prockowi 10A z linii 12V :) Poza tym karty graficzne już też korzystają z 12V (dodatkowe gniazdo 3x2) i są na niej dość grube dławiki. Ale najciekawsze jest to, że diód tam nie widać za bardzo... Za to mosfetów jest aż nadto :)

    0
  • #11 05 Sty 2009 20:02
    bobek122
    Poziom 21  

    koledzy a co wy na pomysł przewinięcia trafa pasma 3,3V ???

    0
  • #12 05 Sty 2009 20:40
    Qwet
    Poziom 33  

    Transformator przewinąć to nie problem, najtrudniejsze jest wykombinowanie takiego prostownika który nie będzie pożerał połowy sprawności takiego zasilacza...
    Na transformatorze powinieneś umieścić ze dwa równe zwoje (1 nie da rady zrobić równo), oczywiście w jednej warstwie, powiedzmy 10 (2x5) drutów 0,6mm powinno być ok. Uzwojenie najlepiej zacząć od górnej części karkasu i skończyć na dolnej, tej z pinami. Na wyjściu prostownik półmostkowy oraz dławik na rdzeniu od ATX, można spokojnie dać tam 8-12 zwojów dość grubym uzwojeniem, nie powinien się nasycać ;) Oczywiście do tego odpowiedni kondensator, z 10mF minimum.

    0
  • #13 05 Sty 2009 20:54
    bobek122
    Poziom 21  

    czyli z tego wynika że zasilacz ATX nie obciążony w normalnym trybie pracy posiada bardzo małą sprawność??? skąd się to bierze??? aha i co to jest prostownik pół mostkowy ?

    0
  • #14 05 Sty 2009 21:34
    Qwet
    Poziom 33  

    Zapomniałem napisać o sprzężeniu zwrotnym. Trzeba ustalić na wzmacniaczu operacyjnym kości TL494 napięcie odniesienia 1,2V aby możliwe było przyrównywanie napięcia wyjściowego i odpowiednia jego stabilizacja.
    Bez stabilizacji napięcie wyjściowe urośnie do 8V (!) i będzie spadać pod obciążeniem.

    Dodano po 1 [minuty]:

    link z wyszukiwarki google:
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Prostownik

    Prostownik półmostkowy ma tą zaletę, że zrzut napięcia występuje tylko na jednej diodzie, nie na dwóch jak w mostku prostowniczym ;)

    Sprawność transformatora nie jest mała, spadki napięcia bez stabilizacji wynikają tutaj ze słabego sprzężenia między uzwojeniami.
    W przypadku stabilizacji napięcia należy rozpatrywać działanie układu trochę inaczej. Wytłumaczę to w ten sposób: pod obciążeniem, ładowanie kondensatorów stałym prądem zapewnia dławik, natomiast co jakiś czas z trafa zostaje podany króki impuls wyższego napięcia który tylko zwiększa, "rozpępędza" prąd w dławiku. Przez większość czasu prąd w uzwojeniu transformatora wogóle nie płynie ;) Cała idea stabilizacji napięcia polega na wydłużaniu podawanych z transformatora impulsów napięcia "napędzających" prąd w dławiku proporcjonalnie do spadku napięcia wyjściowego. A jak czuły będzie sterownik na spadki napięcia to już zależy od kompensacji we wzamcniaczu błędu sterownika, którą najlepiej ustawiać "na słuch" :)

    0
  • #15 05 Sty 2009 21:55
    shadow125
    Poziom 21  

    Temat który poruszyłeś przypomina mi zasilacz do kalibracji mierników, zastosowano tam rozwiązanie typu jedno ogniwo akumulatora o dużej pojemności a regulacja prądu płynna - opornikiem przy tych prądach jest drut miedziany o odpowiedniej grubości - ogniwo akumulatora pracuje jako duży kondensator i jednocześnie zapewnia stabilizację napięcia - może to wystarczy do Twoich potrzeb. Z ciekawości jakie zastosowanie mam mieć taki zasilacz?

    0
  • #16 05 Sty 2009 22:27
    Qwet
    Poziom 33  

    Skąd weźmiesz jedno ogniwo akumulatora??
    Napięcie ogniwa waha się od 1,8V do 2,4V. Poza tym że niestabilne, jest prawie dwukrotnie wyższe niż wymagane. Rezystor jako ograniczenie prądowe? Sprawność bardzo mocno na tym ucierpi :(

    0
  • #17 05 Sty 2009 23:01
    bobek122
    Poziom 21  

    zasilacz potrzebny mi do szukania przyczyn zwarć na płytach głównych laptopów(jeśli wykryje takowe). Niewielkie napięcie i duży prąd powoduje grzanie się elementu zwartego( czy to grafika czy też mostek) lub też mniejszych elementów takich jak fety, scalaki itp bardzo przyjemna i skuteczne metoda, dotychczas wyciągałem 1,2 z PWT proca jednakże stało się to dla mnie uciążliwe wiec postanowiłem coś z tym zrobić, na dniach powinienem się za to zabrać i będę informował na bieżąco o wynikach

    0
  • #18 05 Sty 2009 23:34
    Qwet
    Poziom 33  

    W takim razie potrzebujesz również ograniczenie prądowe... Trzeba będzie zastosować specjalny sterownik pracujący w trybie prądowym.

    0
  • #19 06 Sty 2009 21:05
    Dykus
    Poziom 26  

    Qwet napisał:
    Trzeba będzie zastosować specjalny sterownik pracujący w trybie prądowym.

    A taki nie pracujący w trybie prądowym to niby nie może poradzić sobie z ograniczeniem prądu?!

    0
  • #20 06 Sty 2009 21:22
    -RoMan-
    Poziom 42  

    Niby może - tylko po co wprowadzać opóźnienia?

    0
  • #21 06 Sty 2009 21:31
    Qwet
    Poziom 33  

    Z ograniczeniem prądowym może, ale jeśli chodzi o zabezpieczenie przed całkowitym zwarciem to może być problem. Gdzieś chyba już była o tym mowa... Sterowniki pracujące w trybie prądowym natychmiast zamykają klucze po przekroczeniu określonego prądu, natomiast "zwykłe" sterowniki co najwyżej zmniejszają wypełnienie do zera dopiero po zakończeniu cyklu, od kolejnych cykli klucze nie będą otwierane. W trakcie kończenia cyklu już na zwarciu, jakiś tranzystor może się już upalić...
    Chociaż teraz sam się zastanawiam jak to jest, w układzie istnieje dławik który przecież nie pozwoli na wystąpienie prądów zwarciowych w tak krótkim czasie... Tu musiałby się wypowiedzieć ktoś bardziej doświadczony w kwestii sterowników prądowych.

    -1
  • #22 06 Sty 2009 21:58
    Dykus
    Poziom 26  

    -> -RoMan-
    O jakie opóźnienie chodzi? Zewnętrzna pętla (ograniczenia prądu) wniesie takie samo opóźnienie w kontrolerze napięciowym i prądowym (niewielką różnicę, ze względu na nieco odmienną kompensację pomijam). Zaś opóźnienie wyłączenia klucza - detekcja prądu szczytowego klucza - to także w obu przypadkach czas propagacji przez przerzutniki (w układzie scalonym), rzędu 100ns.

    -> Qwet
    Nie rozumiem. Oba kontrolery wyłączają natychmiast klucz po przekroczeniu zadanej wartości prądu klucza. Jeżeli nie są wyposażone w dodatkowe zabezpieczenia, to klucz jest włączany już w następnym cyklu.

    0
  • #23 07 Sty 2009 12:43
    -RoMan-
    Poziom 42  

    W układzie napięciowym bieżący cykl musi się zakończyć. W prądowym - nie. W układzie prądowym prąd dławika jest stale pilnowany - w napięciowym nie.

    Weźmy stary TL494 - napięcie ze wzmacniacza błędu decyduje o momencie otwarcia a nie zamknięcia kluczy. Wyłączenie następuje na zboczu opadającym oscylatora a nie na podstawie sygnału błędu.

    0
  • #24 07 Sty 2009 21:42
    Dykus
    Poziom 26  

    -RoMan- napisał:
    W układzie napięciowym bieżący cykl musi się zakończyć. W prądowym - nie. W układzie prądowym prąd dławika jest stale pilnowany - w napięciowym nie.

    Nie wiem skąd te teorie, ale wg moich informacji sprawa wygląda inaczej. Kontroler napięciowy z zasady działania musi mieć osobny komparator wykorzystywany do kontroli prądu klucza (i dławika). Wyjście podawane jest zazwyczaj na przerzutnik RS, który dalej steruje bramką logiczną AND (za bramką jest już stopień wyjściowy). Zablokowany przez komparator przerzutnik zostaje odblokowany na początku nastepnego cyklu. Więc prąd klucza badany jest cały czas i wyłączenie klucza jest niezależne od sygnału z oscylatora. Często do tej samej bramki dołącza się inne układy zabezpieczające układ. W sterowniku prądowym komparator klucza pracuje w pętli sprzężenia zwrotnego i nie jest potrzebny dodatkowy, choć bywa, że i w kontrolerach prądowych stosuje się osobny komparator badający prąd klucza.

    Doświadczenia wiele nie mam, ale nie spotkałem się z kontrolerem napięciowym działającym inaczej niż to co opisałem powyżej. Wszystkie (stosunkowo) nowe układy są w podobny sposób budowane. Nie trzeba sięgać daleko - kilka postów wyżej wspominałem o SC1152, także L4960 (zabytek) i układy Maxima, Texasa.

    TL494 to także zabytek :), nie stosowałem, poza tym nie jest on wyposażony w dedykowany układ (komparator) do pomiaru prądu klucza i robi się to "drogą okrężną". Spodziewam się, że i czas zadziałania wzmacniacza błędu będzie dużo większy niż dedykowanego komparatora. Dla mnie to taki możliwie uniwersalny układ... Byłbym za odwoływaniem się do nowszych układów. ;) Weźmy np. LM5033, push-pull, voltage mode - komparator prądu od razu wyłącza oba klucze (czas - kilkadziesiąt ns).

    Podsumowując - w obu kontrolerach szczytowa wartość prądu klucza ograniczana jest równie sprawnie. A zalet kontrolera prądowego należy szukać gdzie indziej... To moje zdanie, zapraszam do dyskusji.

    0
  • #25 07 Sty 2009 22:23
    -RoMan-
    Poziom 42  

    Podajesz przykłady kontrolerów pracujących w trybie mieszanym a nie czystym napięciowym. Dalsza dyskusja nie ma sensu, bo nie o tym ten wątek jest.

    W tym konkretnym przypadku tryb prądowy jest wskazany ze względu na zastosowanie - praca na zwarcie. I wygodniej coś takiego zrealizować stosując kontroler pracujący w trybie prądowym.

    Moja propozycja, to UC3846 (najtańszy, dostępny kontroler prądowy sterujący bezpośrednio MOSFETami), dwa MOSFETy (byle IRFZ44 starczą aż nadto), dwa dławiki, dwie diody i uzyskujemy dwufazową przetwornicę step-down działająca na wspólnym plusie zasilania. Na dokładkę bardzo tanią przetwornicę.
    Oczywiście całość będzie wymagała paru elementów biernych i prostego układu przeniesienia napięcia wyjściowego do wzmacniacza błędu ale to drobiazg myślę.

    Bardziej poprawnym rozwiązaniem byłaby wielofazowa przetwornica step-down ze wspólną masą i prostownikiem synchronicznym zamiast diody kluczującej ale myślę, że to jednak za trudne :(

    0