Serwus,
w poprzednim alternatorze poszły łożyska, więc zamiast wymieniać je (warsztat wycenił mi to na 160zl, a nie miałem siły tego rozkręcić), kupiłem na szrocie inny altek 55A.
Pierwsze zdziwienie to oznaczenie 12V na regulatorze (poprzedni - tez Bosch) miał 14.4V. Akumulator pod prostownik (rozładował się na poprzednim altku), założyłem, naciągnąłem pasek.
Podpinam woltomierz 12.05V na akumulatorze przy wyłączonym silniku. Podpinam pod wyjścia alternatora. Uruchamiam silnik - 0.00V. Przepinam pod akumulator przy działającym silniku ~13.3V. Włączam kolejne odbiorniki - napięcie spada (do 12V przy dmuchawie, radio, światłach drogowych).
Jakiekolwiek napięcie na alternatorze pojawia się na mierniku tylko, gdy mierzę pomiędzy jednym wyjściem, a jego obudową (wskazuje 13.3V i odpowiednio spada przy kolejnych włączonych odbiornikach).
Pojeździłem 10km i akumulator zupełnie się rozładował.
Co z tym altkiem?
Zdrówko
w poprzednim alternatorze poszły łożyska, więc zamiast wymieniać je (warsztat wycenił mi to na 160zl, a nie miałem siły tego rozkręcić), kupiłem na szrocie inny altek 55A.
Pierwsze zdziwienie to oznaczenie 12V na regulatorze (poprzedni - tez Bosch) miał 14.4V. Akumulator pod prostownik (rozładował się na poprzednim altku), założyłem, naciągnąłem pasek.
Podpinam woltomierz 12.05V na akumulatorze przy wyłączonym silniku. Podpinam pod wyjścia alternatora. Uruchamiam silnik - 0.00V. Przepinam pod akumulator przy działającym silniku ~13.3V. Włączam kolejne odbiorniki - napięcie spada (do 12V przy dmuchawie, radio, światłach drogowych).
Jakiekolwiek napięcie na alternatorze pojawia się na mierniku tylko, gdy mierzę pomiędzy jednym wyjściem, a jego obudową (wskazuje 13.3V i odpowiednio spada przy kolejnych włączonych odbiornikach).
Pojeździłem 10km i akumulator zupełnie się rozładował.
Co z tym altkiem?
Zdrówko