Witam!
Mam problem "zawodowy".
W trakcie modernizacji suwnicy przerobiono klasyczny napęd z silnikiem pierścieniowym, stycznikami i opornicą poprzez zwarcie silnika w klatkę i zastosowanie falownika. Wszystko jest w porządku, do pewnego obciążenia, powyżej którego silnik ma zbyt mały moment i ciężar "ucieka" mu w dół powodując jednocześnie przeciążenie i wyłączenie falownika ( najczęściej taki ciężar daje się podnieść z ziemi, ale zatrzymany na pewnej wysokości nie daje się już "wyrwać" w górę ani opuścić, lecz "leci". Z teorii wiadomo, że moment rozruchowy można zwiększyć prez zwiększenie oporu w obwodzie wirnika. Może zatem zwarcie silnika w klatkę było błędem, może należy "na sztywno" podłączyć część starej opornicy i ponowić próby ? Jaki to da wynik przy zasilaniu z falownika ?
Proszę o sugestie.
Mam problem "zawodowy".
W trakcie modernizacji suwnicy przerobiono klasyczny napęd z silnikiem pierścieniowym, stycznikami i opornicą poprzez zwarcie silnika w klatkę i zastosowanie falownika. Wszystko jest w porządku, do pewnego obciążenia, powyżej którego silnik ma zbyt mały moment i ciężar "ucieka" mu w dół powodując jednocześnie przeciążenie i wyłączenie falownika ( najczęściej taki ciężar daje się podnieść z ziemi, ale zatrzymany na pewnej wysokości nie daje się już "wyrwać" w górę ani opuścić, lecz "leci". Z teorii wiadomo, że moment rozruchowy można zwiększyć prez zwiększenie oporu w obwodzie wirnika. Może zatem zwarcie silnika w klatkę było błędem, może należy "na sztywno" podłączyć część starej opornicy i ponowić próby ? Jaki to da wynik przy zasilaniu z falownika ?
Proszę o sugestie.
