Minęło trochę czasu od założenia tego tematu ale właśnie to przerobiłem. Otóż po wskazówkach wyczytanych pojechałem z moim seicento do Fiata. Jestem z Koszalina ale pomyślałem, że w tej dziurze nikt nie będzie wiedział co to jest aktualizacja softu i przy okazji będą w Gdańsku, odwiedziłem 2 serwisy Fiata. Co za patałachy. Wyobraźcie sobie, że jeden z nich najpierw pochwalił się, że od 20 lat tam pracuje i podobnej bzdury nie słyszał. Nawet powiedział, że jego "mistrz" nieźle się ubawił jak to usłyszał. No cóż, przychodzi klient i mówi co mają zrobić, chce za to zapłacić, a ich to bawi. Pojechałem do drugiego Fiata (byłego Polmozbytu) i tam znudzony Pan zaczął mi standardową śpiewkę o przepustnicy i silniku krokowym. Ale ja oczywiście wiedziałem, że objaw byłby inny.
W końcu w akcie desperacji pojechałem do koszalińskiego Fiata, a tam zdziwienie. Pan dobrze wiedział o co chodzi, podłączył mój samochód do kompa i stwierdził, że jest dostępne nowsze oprogramowanie. Zaprosił mnie za 2 godziny bo tyle ściągało się do ich bazy. Po zaktualizowaniu oprogramowania problem ustąpił. Następnego dnia rano na mrozie auto zapaliło po raz pierwszy bez dodawania gazu i liczniki nie zresetowały się. Pan z serwisu podpowiedział mi, że wadą jest niewłaściwy odczyt temperatury i stąd nie reaguje przepustnica jak należy. Nowy soft już sobie radzi z tym normalnie. Koszt - w Koszalinie 120 zł (chociaż chcieli 135 ale się targowałem )

.