Witam. Podłączyłem sobie dzisiaj kolumny HPM-500 Pioneera do wzmacniacza (Pioneer A-717) i po podłączeniu tunera na początku nic nie było słychać. Z tego względu podkręciłem gałkę potencjometru na godzinę - 11-tą, 12-tą. W tym momencie rozległ się mały huk, taki dźwięk raczej uszkodzenia sprzętu, po czym głośniki szumiały dźwiękiem niewystrojonego radia. Po podłączeniu odtwarzacza CD okazuje się, że obie kolumny grają, obie reagują na regulację w zakresie high range (jest tam z tyłu w obudowie kolumn pokrętło regulacyjne) ale cały czas wydaje mi się (mam nadzieję, że to tylko moje omamy), że po obu stronach nie grają wysokotonowe wstęgi. Jedyne, jak je sprawdziłem, to przez przyłożenie ucha. Czy istnieje bardziej obiektywna metoda sprawdzenia, czy faktycznie spaliłem wstęgowe tweetery? Czy jest to w ogóle możliwe, że mogłem je spalić, kolumny są prawidłowo podłączone, zresztą teraz grają cały czas, jak napisałem, nie przyszalałem odkręcając głośność na maksa. Jeśli faktycznie okaże się, że zostały uszkodzone głośniki wysokotonowe, to co mam czynić? Czy da się je jakoś naprawić, czy jedne co mogę zrobić, to próbować je wymienić? Nie muszę wspominać, jaka to obecnie rzadkość do dostania.... Panowie, pomocy!! Bo naprawdę jestem w małym szoku. Tak się cieszyłem z zakupu tych kolumn...
Panowie, sorry, ale chyba fałszywy alarm. Kolega wysłał mi utwór, który może wskazywać, że na szczęście dla mojej psychiki myliłem się z moimi wrażeniami z odsłuchu
Niemniej jednak, proszę wypowiedzcie się na tematy zadane w pytaniu, czy głośniki uszkodzone nadają się do naprawienia czy tylko i wyłącznie do wymiany. Powiedzcie mi także czy możliwe jest tak dyskretne działanie głośników wysokotonowych, żeby dopiero po wielokrotnym odsłuchu i zagłuszaniu głośników średniotonowych słychać było ich subtelną pracę?
Panowie, sorry, ale chyba fałszywy alarm. Kolega wysłał mi utwór, który może wskazywać, że na szczęście dla mojej psychiki myliłem się z moimi wrażeniami z odsłuchu
