Myślę, że w ogóle ten projekt jest mało sensowny - 2 transile na 250V, czyli zaczną
przewodzić przy 500V... a prawdopodobnie sieć komputerowa wytrzymuje 250; diody
bez wstępnej polaryzacji... pojemności będą zakłócać działanie sieci.
Poza tym sieci Ethernet-10 i Ethernet-100 wykorzystują tylko 4 przewody.
Amplituda sygnałów w sieci komputerowej to prawdopodobnie około 1V (Ethernet na
BNC miał akurat tyle, raczej to się dużo nie zmieniło). Po stronie komputera jest trafo
izolujące galwanicznie, wytrzymuje 250V; nie wiem, jak od strony HUB-a, jeślI by tam
nie było, to przy minimalnych przepięciach leciałby HUB... pewnie też jest trafo.
W tej sytuacji chyba ma sens - jak już chcemy robić jakieś dodatkowe zabezpieczenia
- dołączenie diód spolaryzowanych zaporowo napięciem 100-150V; i to nie 1N4007,
a diód do przełączania co najmniej VHF. I żadnych rozgałęzień przewodów - diody
muszą być łączone do przewodu, i to tak, by sumaryczna pojemność była mała, by
nie spowodować odbić sygnałów (jakoś tak, żeby zwiększyć odległość przewodów,
to daje "pojemność ujemną", która powinna być równa pojemności diody).
Ale to nie jest łatwe: już w sieci Ethernet-10 wystarczyło parę cm drutu, żeby były
wyraźne odbicia sygnału, Ethernet-100 jest 10x bardziej wrażliwa...