W piekarniku elektrycznym czesto co jakis czas spirala sie przepala. To przepalenie prawie zawsze nastepuje na laczeniu niej z gniazdem zasilajacym 220V. Oczywiscie wiem, ze po takim przepaleniu i palaczeniu spirali od nowa, szybciej nastapi ponowne przepalenie z powodu skrocenia spirali i to w miejscu tego polaczenia.
Pamietam kiedys taki przypadek, ze spirala sie przepalila przy gniezdzie, widac bylo jak wyraznie odstaje ona od gniazda zasilajacego i ku mojemu zdziwieniu caly czas grzala, tzn. byla rozgrzana do czerwonosci, a jako, ze wtedy widac dokladnie jej droge, stwierdzilem 100%, ze nie jest ona podlaczona jednym kocem do sieci. Na metalowej obudowie tez nie przebicia.
Do tej pory tego nie udalo mi sie wyjasnic
. Dodam, ze po odlaczeniu i ponownym podlaczeniu do sieci juz nie grzala. Macie moze jakies logiczne wytlumaczenie tego zjawiska?
I doradzcie cos w sprawie tego ciaglego przepalania sie, bo przed kazdymi swietami trzeba a to juz cala spirale zminiac albo po kilka laczyc ja.
Pamietam kiedys taki przypadek, ze spirala sie przepalila przy gniezdzie, widac bylo jak wyraznie odstaje ona od gniazda zasilajacego i ku mojemu zdziwieniu caly czas grzala, tzn. byla rozgrzana do czerwonosci, a jako, ze wtedy widac dokladnie jej droge, stwierdzilem 100%, ze nie jest ona podlaczona jednym kocem do sieci. Na metalowej obudowie tez nie przebicia.
Do tej pory tego nie udalo mi sie wyjasnic
I doradzcie cos w sprawie tego ciaglego przepalania sie, bo przed kazdymi swietami trzeba a to juz cala spirale zminiac albo po kilka laczyc ja.